Melania Palantir: wolność silnych do poniżania słabych
Publikacja akt Epsteina wywołała wśród elit stan permanentnego zagrożenia. Nic dziwnego, że nowi technofaszyści domagają się zamknięcia tych ledwo uchylonych drzwi.
Technologiczni giganci zarządzają naszą uwagą jak swoją własnością i wzmacniają polaryzację. A my pokazujemy naukę i technologię, które mogą działać inaczej – dla ludzi, nie przeciw nim.
Publikacja akt Epsteina wywołała wśród elit stan permanentnego zagrożenia. Nic dziwnego, że nowi technofaszyści domagają się zamknięcia tych ledwo uchylonych drzwi.
Konfederacja mówi o ekonomii i rodzinie z pozycji potężnego przywileju. Mit partii „bliskiej ludziom” co rusz brutalnie zderza się z rzeczywistością.
Są ich tysiące i wciąż powstają nowe. Zużywają olbrzymie ilości energii i wody. Tam, gdzie wyrasta nowe centrum danych na potrzeby AI, gwałtownie rosną ceny prądu, a mieszkańców nikt nie pyta o zdanie.
Nad implementacją planu Trumpa dla Gazy czuwa zbudowane na pustyni Negew centrum korzystające z oprogramowania Palantiru. To laboratorium nowej formy okupacji opartej na totalnej inwigilacji i kontroli.
Technokratyczna skuteczność zamiast moralnej racji i żadnej demokratycznej kontroli nad techoligarchią, za to pełen nadzór nad społeczeństwem. Witajcie w świecie według Doliny Krzemowej.
Zachód fałszywie oskarża Chiny, że swój gospodarczy sukces osiągnęły nieuczciwie. Prawda jest dużo bardziej bolesna dla zachodnich decydentów, ale jeśli jej nie uznają, będą brnąć w szaleństwo konfrontacji.
Rynki prognostyczne nie radzą sobie z wytwarzaniem wiedzy o tym, co się wkrótce zdarzy, za to niesamowicie dobrze idzie im wytwarzanie korupcji i psucie dotychczas godnych zaufania źródeł informacji.
Z osocza krwi powstają leki na hemofilię, ale także eksperymentalne preparaty mające zapewnić długowieczność miliarderom. Biedni Amerykanie oddają osocze coraz częściej, żeby zarobić na czynsz.
Donald Trump wciąż grozi aneksją Grenlandii. Za chęcią zajęcia wyspy stoi m.in. dystopijna wizja utworzenia na niej eksterytorialnych miast, wyjętych spod prawa i kontrolowanych przez nawiedzonych technooligarchów.
Oto zagadka: dlaczego Peter Thiel, orędownik cyfrowej kontroli, posługuje się chrześcijańskim pojęciem antychrysta? Dlaczego, jak inni technokraci, nie poprzestaje na wysławianiu sztucznej inteligencji?