Gospodarka

Amazon chce być wszystkim

„Efekt Amazona”, czyli seria mniejszych i większych skutków, jakie wywoła wejście giganta do Polski, będzie dla wielu bolesny. Wszystko to zostanie jednak opakowane w troskę o dobro konsumentów. Jeff Bezos zrobi to dla nas i dla ogólnego postępu.

W dystopii Magazyn Rob Hart opisuje świat, w którym bezsprzecznym hegemonem jest gigantyczny sklep sprzedaży online nazwany Chmura. Akcja książki zaczyna się od podróży kandydatów do pracy w Chmurze. Przedostają się przez przepalone słońcem, zasuszone i opuszczone miasteczka gdzieś w interiorze USA, by dotrzeć wreszcie do wielkiego miasta-firmy – czyli jednego z wielu oddziałów Chmury. Dla podróżujących to właściwie ostatnia szansa na uzyskanie dobrej pracy – jeden z bohaterów próbował rozkręcać swój biznes, ale odpadł zgnieciony konkurencją Chmury, więc teraz sam chce tam pracować. Odrzuceni kandydaci rozpaczają – negatywna weryfikacja podczas testów kwalifikacyjnych to dla nich koniec marzeń. Podczas dnia pożegnań, bo co jakiś czas następuje tam odsiew najsłabszych (głównie z magazynu), wybuchają rozróby zwolnionych pracowników, których „humanitarnie” pacyfikują służby ochroniarskie.

Sama koncepcja książki wydaje się więc niezwykle grubo ciosana – wielkie korpo niszczy świat, co w tym nowego? A jednak książka Harta na kilku poziomach jest bardzo zniuansowana i ciekawa. Doskonale pokazuje warunki egzystencji w świecie ułożonym według korporacyjnych metod. Czujemy podskórnie, że ten świat jest zwyczajnie zły, choć przez większość książki w sumie nic złego się nie dzieje. Owszem, Chmura kontroluje mnóstwo działań swoich pracowników, także po godzinach pracy, ale tylko po to, żeby zoptymalizować ich istnienie. By mogli przekraczać swoje granice i osiągać nowe cele. By po prostu stawali się lepszymi ludźmi. To przecież chyba dobrze?

Faceci w czerni w Amazonie

Wszystko to jest podlane opowieściami o korporacyjnych wartościach i rozwoju osobistym, a kierownicy Chmury są zwykle uśmiechnięci i kulturalni. Sam założyciel Chmury to już w ogóle super facet. Założył firmę od podstaw, teraz umiera na raka, ale przed śmiercią chce jeszcze nieco poprawić świat, w czym asystuje mu jego kochająca żona, a opisuje to wszystko na swoim popularnym blogu.

Ekspansja Amazona, który właśnie ogłosił wejście ze swoim serwisem także do Polski, być może nie doprowadzi świata do takiego stanu, jaki opisał Hart. Jednak „efekt Amazona”, czyli cała seria mniejszych i większych skutków, jakie wywoła wejście giganta do Polski już tak na poważnie, będzie odczuwalny, a dla wielu bolesny. Wszystko to zostanie jednak opakowane w troskę o klientów i poprawę sytuacji konsumenta. Jeff Bezos zrobi to wszystko dla nas i dla ogólnego postępu. Tak jak założyciel Chmury.

Dużo miejsca nad Wisłą

Amazon oczywiście działa w Polsce od dawna, jednak tylko „od zaplecza”: ma u nas swoje magazyny, ale nie prowadzi sklepu. Teraz zamierza ruszyć z polską domeną – będzie więc można płacić w naszej walucie, a polscy dostawcy będą mogli łatwiej wystawiać swoje produkty. Prawdopodobnie, dzięki usłudze Amazon Prime, będzie możliwa także dostawa zamówień tego samego dnia.

Może się więc wydawać, że Amazon będzie miał u nas w Polsce pod górę, bo natknie się na poważnego konkurenta – Allegro. Tym bardziej że pod względem rozpoznawalności Allegro nie ma w Polsce konkurencji. Według PAP Biznes udział Allegro w detalicznej sprzedaży online w Polsce wynosi ok. 40 proc., podobnie jak udział Amazona w USA, który w 2019 roku szacowano na 37,5 proc. Według raportu E-commerce 2020 tzw. znajomość spontaniczna Allegro to 86 proc. – tylu pytanych wymienia tę firmę jako jeden z trzech serwisów sprzedaży online, który przychodzi mu do głowy. Drugi serwis, OLX, wymienia jedynie 40 proc. pytanych, a Amazon (8 proc.) nie łapie się nawet do pierwszej piątki.

Prawda jest jednak taka, że nasz sektor sprzedaży online może już nie raczkuje, ale wciąż jeszcze nie wszedł w okres dorosłości. Jego udział w całym handlu detalicznym w 2019 roku wyniósł 8,4 proc., co jest wynikiem nadal umiarkowanym. W USA wynosi aż 21 proc., więc realna pozycja Amazona w USA jest znacznie większa niż Allegro w Polsce. Z drugiej strony polska sprzedaż online szybko się rozwija. W 2019 roku wzrosła o 20 proc. Dlatego jesteśmy idealnym obszarem do ekspansji dla firmy Bezosa: niemałym jak na Europę rynkiem, z nieźle rozwiniętą infrastrukturą (paczkomaty i wiele firm kurierskich) i z ogromnym potencjałem wzrostu – bo można zakładać, że udział sprzedaży online w nadchodzących latach zbliży się jednak do poziomu krajów anglosaskich, czyli około jednej piątej całego detalu. Amazon nie będzie musiał od początku walczyć z Allegro na noże. Wystarczy, że zagospodaruje ziemię niczyją. I z niej stopniowo zacznie dojeżdżać swoich rywali.

Koniec galerii handlowych?

Można więc przypuszczać, że wejście Amazona do Polski będzie miało podobne skutki co jego ekspansja w USA. A może nawet bardziej dynamiczne, gdyż konkurując ze sobą, Amazon i Allegro mogą się wzajemnie napędzać, dążąc do jak najszybszego zdominowania rynku. Pierwszym oczywistym efektem będzie powolne zwijanie się sprzedaży detalicznej. Jeszcze niedawno tęskniliśmy za zaludnionymi centrami miast, które zostały wydrenowane przez galerie handlowe. Teraz zatęsknimy za galeriami, które mogą równie szybko opustoszeć, gdyż sprzedaż przeniesie się do sieci. Przez USA przechodzi obecnie fala bankructw dużych sieci detalicznych, które masowo zamykają sklepy w galeriach. Jeszcze w 2016 roku zanotowano dziewięć takich dużych upadków, w 2018 roku już 17, a w 2019 aż 22. W 2017 roku sieć sprzedaży obuwia Payless Shoesource ogłosiła bankructwo i zamknięcie 2,5 tys. sklepów w całych Stanach Zjednoczonych. Zamknięcie wszystkich swoich sklepów zapowiedziała także sieć odzieży dla nastolatków Wet Seal. W styczniu tego roku wycofanie się z 45 galerii handlowych (ze 125, w których działała) ogłosiła także sieć Macy’s, co jest elementem jej planu restrukturyzacji, czytaj: uniknięcia upadłości.

Rozwadowska: Po pandemii będziemy pracować jeszcze bardziej śmieciowo, na własnym sprzęcie. I mało kogo to obejdzie

Sieci niewytrzymujące konkurencji ze strony e-commerce, głównie Amazona, oczywiście nie tylko zamykają sklepy, ale przede wszystkim zwalniają pracowników. Tylko w latach 2015–2016 pracę straciło 125 tys. pracowników handlu detalicznego w USA. Ktoś mógłby zauważyć, że zatrudnią ich sklepy online, przecież to chyba logiczne. Otóż niekoniecznie. Handel internetowy potrafi generować przychody przy wykorzystaniu zdecydowanie mniejszej liczby pracowników. Te różnice są drastyczne. Scott Galloway z Uniwersytetu Nowojorskiego porównał stopę zwrotu z kapitału ludzkiego, czyli kapitalizację rynkową w przeliczeniu na jednego pracownika firmy. W 2016 roku kapitalizacja Amazona wynosiła 1,2 mln dolarów na pracownika. W Walmarcie było to 90 tys. dol., a w Macy’s zaledwie 60 tys. Dzięki temu Amazon może teoretycznie oferować drastycznie wyższe płace – i bez wątpienia zarobki w Amazonie są lepsze niż w Walmarcie. Problem w tym, że sprzedaż online nie jest w stanie wygenerować takiej liczby miejsc pracy jak tradycyjne sklepy. Po prostu do obsługi klientów potrzeba im znacznie mniej ludzi. Zwolnienia będą czekać także pracowników detalu w Polsce. Część z nich znajdzie zapewne zatrudnienie gdzie indziej, np. w firmach kurierskich. Ale nie każdy zwolniony da radę się przekwalifikować.

W starciu z gigantem

Upadek sprzedaży detalicznej to w sumie niewielkie odkrycie. Zresztą to nie tylko wina Amazona. Konsumenci sami coraz częściej wybierają zakupy w sieci, więc widocznie tak jest ludziom wygodniej. Problem w tym, że Amazon tak się rozrasta, że zaczyna poważnie grozić także innym branżom. Portal analityczny CB Insights opublikował raport zatytułowany 9 branż, które Amazon może zniszczyć w następnej kolejności. Autorzy wyróżnili w nim dwie grupy – pięć branż, które zostaną zaorane w najbliższych latach, oraz cztery, które Amazon rozniesie, gdy już się rozprawi z tymi pięcioma. Na pierwszy ogień pójdą apteki. W 2018 roku Amazon przejął firmę PillPack, która ma licencje na sprzedaż leków w całych USA. Po zakupie PillPack wyceny trzech największych sieci aptek w USA (Wallgreens, CVS i Rite-Aid) spadły z dnia na dzień o 11 mld dolarów. Autorzy raportu wskazują, że model dystrybucji oraz rozpatrywania zwrotów Amazona jest bezkonkurencyjny względem dotychczasowych liderów branży. A sam Amazon idealnie się wstrzelił w wejście w sprzedaż leków, gdyż w 2020 roku wybuchła pandemia, co skłania pacjentów do zakupów medykamentów przez internet.

Oswoić cyfrowe korporacje

Kolejna branża w kolejce do upadłości to kredytodawcy małego i średniego biznesu. Amazon uruchomił usługę Amazon Lending, która ma zapewniać sektorowi MŚP szybkie pożyczki na rozkręcenie działalności. Autorzy raportu wskazują, że właściwie to może być sprytna pułapka zastawiona na niewielkich dostawców i producentów. Jeśli Amazon zdominuje rynek kredytów dla tych firm, szybko będzie mógł je wykończyć. Obecnie Amazon zaczyna oferować coraz więcej produktów pod własną marką. Gdy MŚP zaczną za bardzo konkurować z jego markami, zakręci im kurek z pieniędzmi. Oczywiście wolnorynkowiec zakrzyknie w tym miejscu, że wtedy szybciutko powstaną nowe punkty pożyczek dla MŚP. Pożyjemy, zobaczymy.

Następna w kolejce jest logistyka. Tajemnicą sukcesu Amazona nie jest tylko oferowanie produktów, ale bardzo sprawne ich dostarczanie. Początkowo firma polegała na usługach kurierskich UPS, FedEx i US Postal, ostatecznie jednak postanowiła sama dostarczać swoje przesyłki, zamiast komuś za to płacić. W latach 2014–2018 Amazon trzykrotnie powiększył swoją infrastrukturę logistyczną. Granatowe ciężarówki z napisem „Prime” jeżdżą już po większości stanów. Na koniec 2018 roku Amazon Logistics było w stanie dostarczać przesyłki w tym samym dniu lub dzień po zamówieniu 72 proc. mieszkańców USA.

Znikając pomiędzy regałami [reportaż z Amazona]

czytaj także

 

Bać się powinni także operatorzy kart bankomatowych oraz płatności online. Amazon oferuje wiele usług w tym sektorze: Amazon Pay, Amazon Cash, Amazon Visa Debit itd. Nie są bezpieczni nawet ubezpieczyciele – tak, tak, Amazon zamierza wejść także do ich branży. W 2016 roku odpalił usługę Amazon Protect, która oferuje zabezpieczenie przed uszkodzeniem niektórych sprzętów elektronicznych oferowanych w sklepie.

To jeszcze można uznać za jakoś związane z główną działalnością firmy, ale Amazon sięga dalej. W 2018 roku wszedł w partnerstwo z indyjską firmą Acko, która oferuje m.in. ubezpieczenia komunikacyjne online. Rok później powstał program pilotażowy Amazon Care.

Jest to element szerszego projektu Heaven Healthcare, prowadzonego we współpracy z JP Morgan i Berkshire Hathaway.

Zapaczkomatowani

Nie ma sensu wymieniać pozostałych branż, którym grozi niepohamowana ekspansja Amazona. Są mniej interesujące, a nic już nie wniosą nowego. Problemem z firmą Bezosa nie jest więc tylko to, że stała się wielkim sklepem internetowym. To jeszcze byłoby do przyjęcia. Problemem jest to, że Amazon zamierza stać się wszystkim i te zamierzenia wciela w życie. Już niedługo Amazon sprzeda swoim klientom prawie każdy produkt, włącznie z lekami na receptę. Przedtem być może sam go wyprodukuje, potem go dostarczy, a pieniądze przyjmie w swoim systemie płatności. Oprócz tego ubezpieczy na życie, zaoferuje ubezpieczenie zdrowotne i jeszcze wciśnie kartę kredytową – albo przynajmniej jakąś mikropożyczkę. Firma Bezosa zamienia się więc w Chmurę z książki Roba Harta – gigantyczny sklep internetowy, który jest tak potężny, że jego wpływy sięgają praktycznie każdej innej branży. Niepohamowana ekspansja Amazona staje się po prostu zwyczajnie groźna. Nikt nie powinien mieć aż takich wpływów i aż tak wielkiej pozycji. Nawet jeśli przekonuje, że robi to dla dobra ludzkości (a właściwie wtedy tym bardziej).

Na szczęście Polska jest krajem półperyferyjnym, więc do nas te nowinki na razie nie dojdą. O ile Amazon nie zechce wypróbować na naszym, wciąż nieco dziewiczym rynku, niektórych z tych nowości. Na razie możemy przypuszczać, że wejście Amazona i wzajemnie napędzająca się konkurencja z Allegro mogą sprawić, że sprzedaż online wytnie z rynku mnóstwo stacjonarnych detalistów, których pracownicy stracą pracę.

W przededniu paczkomatozy. Jak e-handel niszczy polskie miasta

Co nas na pewno czeka, to zalew paczkomatów. Allegro przymierzało się do przejęcia InPostu, który jednak uciekł do Holandii – właśnie wszedł na giełdę w Amsterdamie, by uniknąć przejęcia przez Allegro. Mówi się więc, że InPost wejdzie we współpracę z Amazonem, a wtedy Allegro samo utworzy własną sieć automatów do odbioru przesyłek. Wejście do Polski, a przy tym utworzenie swojej sieci paczkomatów, planuje również AliExpress. Już niedługo możemy mieć nie jeden paczkomat pod osiedlowym marketem, ale trzy. No cóż, widocznie tak ma być. Skoro tak pokochaliśmy sprzedaż online, to będziemy mieć na osiedlach niekończące się blaszane budy.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Piotr Wójcik
Piotr Wójcik
Publicysta ekonomiczny
Publicysta ekonomiczny. Komentator i współpracownik Krytyki Politycznej. Stale współpracuje z „Nowym Obywatelem”, „Przewodnikiem Katolickim” i REO.pl. Publikuje lub publikował m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, magazynie „Dziennika Gazety Prawnej”, dziale opinii Gazety.pl i „Gazecie Polskiej Codziennie”.
Zamknij