Gospodarka

Globalny podatek: diabeł tkwi w szczegółach

Wprowadzenie obowiązującej na całym świecie minimalnej stawki podatku od przedsiębiorstw to słuszny pomysł. Negocjowane obecnie porozumienie ma jednak swoją ciemną stronę: może uniemożliwić państwom nakładanie podatków krajowych.

NOWY JORK – Wygląda na to, że międzynarodowa społeczność zmierza do zawarcia porozumienia, określanego przez wiele osób jako przełomowe, w sprawie ogólnoświatowej minimalnej stawki opodatkowania międzynarodowych korporacji. Najwyższy czas, by takie porozumienie doszło do skutku – a i tak może się okazać, że to za mało.

Według obecnych zasad przedsiębiorstwa mogą uniknąć uczciwego dorzucania się do wspólnej kasy przez księgowanie swoich przychodów w miejscach, gdzie podatki są bardzo niskie. W niektórych przypadkach, jeśli przepisy nie pozwalają im pozorować, że wystarczająca część ich przychodów pochodzi z kraju będącego rajem podatkowym, korporacje przenoszą do takich miejsc część swojej działalności.

Sztandarowym przykładem unikania podatków jest firma Apple, która zyski z działalności w Europie księguje w Irlandii, a następnie dzięki kolejnej luce prawnej unika większości należnego Irlandii podatku, który i tak jest naliczany według niskiej stawki 12,5 proc. Apple twierdzi, zresztą zgodnie z prawdą, że płaci należny podatek co do grosza – tyle tylko, że korzysta przy tym z okazji, jakie stwarza jej dziurawy system podatkowy. Jednak nie tylko Apple wykorzystuje swój twórczy potencjał do unikania podatków od zysków ze sprzedaży swoich produktów.

Globalny podatek dla korporacji coraz bliżej. Tylko czemu taki niski?

Z tej perspektywy porozumienie w sprawie ogólnoświatowej minimalnej stawki podatku od korporacji w wysokości co najmniej 15 proc. jest znaczącym krokiem naprzód. Diabeł jednak, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Obecna średnia wysokość oficjalnej stawki podatkowej jest znacząco wyższa. Mogłoby się zatem zdarzyć, a wręcz byłoby wielce prawdopodobne, że ogólnoświatowa stawka minimum stałaby się w istocie stawką maksymalną. Inicjatywa, która miała być próbą zmuszenia międzynarodowych korporacji do uczciwego dokładania się do wspólnej kasy, mogłaby przynieść bardzo niewielką zwyżkę wpływów podatkowych, o wiele mniejszą niż 240 miliardów dolarów, których płacenia korporacje co roku unikają. Jak wskazują niektóre szacunki, kraje rozwijające się i rynki wschodzące otrzymałyby zaledwie niewielki odsetek tych wpływów.

Aby temu zapobiec, trzeba nie tylko przerwać ogólnoświatowy podatkowy wyścig do dna, ale także postarać się o szeroką i pełną definicję korporacyjnych zysków – taką, która ograniczałaby możliwość odpisywania wydatków związanych z nakładami kapitałowymi plus odsetki, plus straty przed wejściem na giełdę, plus… Najlepiej zaś byłoby uzgodnić wspólne normy księgowości, aby starych technik unikania podatków nie zastąpiły po prostu nowe.

Szczególnie problematyczny w ramach propozycji forsowanych przez OECD jest tzw. Pierwszy Filar, który miałby uporządkować kwestię prawa do nakładania podatków i dotyczyłby wyłącznie największych przedsiębiorstw międzynarodowych. Stary system cen transferowych najwyraźniej nie zdał egzaminu w dobie wyzwań stawianych przez globalizację XXI wieku – międzynarodowe korporacje nauczyły się, jak naginać system księgowania zysków w krajach o niskich stawkach podatkowych. To dlatego Stany Zjednoczone przyjęły podejście, według którego zyski są poddawane opodatkowaniu w poszczególnych stanach zgodnie z formułą uwzględniającą wielkość sprzedaży, zatrudnienia i kapitału.

Skutki byłyby różne dla krajów rozwijających się i rozwiniętych, w zależności od tego, która formuła byłaby stosowana: nacisk na wielkość sprzedaży negatywnie wpłynie na kraje rozwijające się, w których wytwarzane są towary, ale być może uda się w ten sposób zaradzić niektórym nierównościom związanym z działalnością gigantów z branży cyfrowej. Dla wielkich firm technologicznych wartość sprzedaży musi odzwierciedlać wartość zbieranych przez nie danych, kluczową dla ich modelu biznesowego. Ta sama formuła może nie zadziałać we wszystkich branżach.

Bogaci nie płacą podatków, bo nie są biedni. Czego nie rozumiecie?

Mimo wszystko obecne propozycje należy uznać za postęp, polegający między innymi na tym, że odchodzą one od ustalania obowiązku podatkowego na podstawie testu „fizycznej obecności”, jako że w erze cyfrowej ta formuła już się nie sprawdza.

Niektórzy postrzegają Pierwszy Filar jako dodatek do minimalnej stawki opodatkowania, nie martwi ich zatem brak zastosowania zasad gospodarki przy jego tworzeniu. Jedynie niewielki ułamek zysków powyżej pewnego progu miałby zostać w ten sposób poddany opodatkowaniu – co oznacza, że część zysków do opodatkowania byłaby rzeczywiście mała. Skoro jednak firmy mogą odliczać sobie wszelkie nakłady produkcyjne, w tym kapitałowe, podatek dochodowy od osób prawnych w istocie ogranicza się do opodatkowania rent ekonomicznych lub czystych zysków – i przy podziale uprawnień do opodatkowania powinna zostać uwzględniona całość tych zysków. Dlatego też niektóre kraje rozwijające się bardzo słusznie żądają, aby taka realokacja objęła większą część korporacyjnych zysków, niż przewidują obecne założenia.

Z tego, co udało się ustalić, nowe propozycje mają i inne niepokojące cechy (a warto wspomnieć, że propozycje te były omawiane publicznie w mniej szczegółowy i przejrzysty sposób, niż można by tego oczekiwać). Jedna z wątpliwości dotyczy rozwiązywania sporów, które w oczywisty sposób nie będzie mogło przebiegać tak jak do tej pory, w ramach obowiązujących porozumień inwestycyjnych. Kwestii tej nie należy także zostawiać w gestii krajów „pochodzenia” korporacji (zwłaszcza że pochodzenie niektórych korporacyjnych „wędrowców” może ulec korzystnej dla nich zmianie). Właściwym rozwiązaniem jest utworzenie ogólnoświatowego trybunału podatkowego, zapewniającego przejrzystość, standardy i procedury na miarę sądownictwa XXI wieku.

Czy globalny CIT zaszkodzi Polsce?

Kolejnym z budzących wątpliwości elementów proponowanych rozwiązań jest zakaz stosowania „środków jednostronnych”, co ma rzekomo na celu zapobiec rozprzestrzenianiu się „podatków cyfrowych”. Jednak proponowany próg w wysokości 20 miliardów dolarów pozostawia poza zasięgiem Pierwszego Filaru wiele dużych międzynarodowych korporacji, a kto wie, jakich jeszcze luk prawnych dokopią się zmyślni prawnicy specjalizujący się w prawie podatkowym? Zważywszy na ryzyko, jakie stwarza to dla krajowej podstawy opodatkowania – zawieranie międzynarodowych umów jest niezmiernie żmudne, zaś ponadnarodowe korporacje mają ogromne wpływy – ustawodawcy mogą środków jednostronnych jak najbardziej potrzebować.

Z punktu widzenia krajów nie ma sensu pozbawiać się jakichkolwiek przysługujących im uprawnień w zakresie nakładania podatków na rzecz ograniczonego w zasięgu, stosującego arbitralne zasady Pierwszego Filaru. Wynikające z niego zobowiązania są niewspółmierne do potencjalnych korzyści.

Przywódcy krajów grupy G20 postąpią słusznie, jeśli uzgodnią ogólnoświatową minimalną stawkę opodatkowania w wysokości co najmniej 15 proc. Niezależnie od ostatecznej minimalnej stawki, jaką ustali 139 negocjujących obecnie tę reformę krajów, dobrze byłoby, gdyby co najmniej kilka z nich wprowadziło stawkę wyższą, jednostronnie bądź jako grupa. Stany Zjednoczone na przykład planują opodatkowanie według stawki 21 proc.

Wierzysz, że korporacje zaczną płacić wyższe podatki? Niewiele wiesz o tym, jak działa „optymalizacja”

Dokładne rozważenie szczegółowych kwestii dotyczących ogólnoświatowego porozumienia w sprawie opodatkowania jest bardzo istotne. W szczególności kluczowe jest zaangażowanie w to krajów rozwijających się i rynków wschodzących, których głosy nie zawsze były należycie wysłuchane.

Przede wszystkim jednak najistotniejsze będzie ponowne rozważenie tej kwestii za pięć lat, nie zaś za siedem, jak obecnie się proponuje. Jeśli wbrew obietnicom wpływy z podatków nie wzrosną, a krajom rozwijającym się i wschodzącym rynkom nie uda się uzyskać większej części tych wpływów, minimalna stawka opodatkowania będzie musiała zostać podniesiona, a formułę podziału „uprawnień do opodatkowania” będzie trzeba zmienić.

**
Copyright: Project Syndicate, 2021. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Joseph E. Stiglitz
Joseph E. Stiglitz
Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii
Ekonomista, laureat Nagrody Nobla z ekonomii w 2001. Profesor Columbia University. Był szefem Zespołu Doradców Ekonomicznych Prezydenta Stanów Zjednoczonych i głównym ekonomistą Banku Światowego.
Zamknij