Nauka, Weekend

Kiedy za metafizykę zaczynają odpowiadać firmy technologiczne, czyli co nas czeka w 2023 roku [rozmowa]

Żyjemy w czasach wielu wyzwań i katastrof, ale to oznacza, że żyjemy też w czasach odbudowy i mamy szansę zbudować nową rzeczywistość na innych warunkach. Jednak żeby to zrobić, trzeba przede wszystkim do przyszłości podejść bez lęku, ale z dużą świadomością zmian. Z Moniką Borycką, analityczką trendów, rozmawia Dawid Krawczyk.

Dawid Krawczyk: Chciałem się dobrze przygotować do naszej rozmowy, więc zapytałem popularną ostatnio osobę o najważniejsze trendy zbliżającego się roku. Dowiedziałem się, że sztuczna inteligencja będzie się ciągle rozwijać, będziemy jeszcze bardziej przejmować się bezpieczeństwem w sieci, a cyfrowe narzędzia umożliwiające współpracę i komunikację będą zyskiwać na znaczeniu. Będziemy się dalej zajmować zmianami klimatu, a rynek e-commerce, czyli handlu w internecie, będzie rosnąć. Zgadzasz się z tym?

Monika Borycka: Wydaje mi się, że to po części trafne odpowiedzi, choć opisują bardzo szerokie zjawiska, które nawet nie do końca są trendami, ale dużymi obszarami zmian. Rozwój sztucznej inteligencji to proces, z którym mamy do czynienia od dłuższego czasu. Trendem w 2022 roku mógł być w tym obszarze rozwój generatywnej sztucznej inteligencji, czy możliwości tzw. text-to-image. W obszarach wymienionych przez ciebie mamy dużo zmian, które zachodzą po prostu jednocześnie.

Podejrzewam, że o trendy zapytałeś bota ChatGPT, prawda?

Dobra, przyznaję się. Ale skłamałem tylko trochę, bo przecież zapytałem rzeczywiście kogoś bardzo popularnego – tylko że nie była to osoba, a właśnie ChatGPT. Zanim dostałem odpowiedź, długo się tłumaczył, że ma tylko dane do 2021 roku i trudno mu przewidywać przyszłość. Bardzo skromny jest.

Nosa ma, ale brakuje mu większej precyzji, wyobraźni i kreatywności. Bazuje na danych, które już istnieją, i nie do końca jest w stanie wykreować coś nowego. Moim zdaniem jednym z największych trendów na nadchodzące lata, czyli 2023–2024, będzie ogromna rola kreatywności i wyobraźni – to są elementy, których jeszcze sztuczna inteligencja nam nie zabrała i szybko nie zabierze.

Mam wrażenie, że przez ostatnie tygodnie sztucznej inteligencji, która po wpisaniu polecenia generuje obrazy albo pisze piosenki, udało się wywołać mieszankę zachwytu i niepokoju. To nie jest kreatywność?

Musimy w takim razie zapytać o samo pojęcie kreatywności. Rzeczywiście niektórzy twierdzą, że sztuczna inteligencja jest już w tym momencie kreatywna. Ale spójrzmy na model, na którym został oparty bot, z którym rozmawiałeś. Ma zestaw zastanych informacji i łączy je w logiczną, spójną całość. Należałoby się zastanowić, czy na tym kończy się pojęcie kreatywności. Już widać, że to jest duży temat, z którym będziemy mierzyć się w przyszłym roku. Tych generatorów text-to, czyli nie tylko text-to-image, ale też text-to-video, text-to-music będzie coraz więcej.

Królewna Śnieżka w stylu Beksińskiego, czyli kogo zastąpi sztuczna inteligencja

Wpisuję tekst, a sztuczna inteligencja wypluwa mi obrazek, film albo muzykę?

Dokładnie o to chodzi. Możliwe, że zawodem przyszłości będzie odpowiednie formułowanie zapytań do sztucznej inteligencji – taki ktoś miałby za zadanie pytać tak, żeby uzyskać odpowiedź spełniającą oczekiwania pytającego.

Komuś, kto tak jak ja zawodowo zajmuje się zadawaniem pytań, może to nawet dawać jakąś nadzieję. Ale choć niektóre z odpowiedzi, które przeczytałem w rozmowie z chatGPT, są ciekawe, to ciągle mam większą ochotę rozmawiać z ludźmi. A ciebie rozwój tej gałęzi sztucznej inteligencji bardziej cieszy czy niepokoi?

Z jednej strony to na pewno ekscytujące zjawisko, ale z drugiej – zapala mi się czerwona lampka. Akurat w przypadku rozwoju sztucznej inteligencji nie do końca ogarniamy, co tam się dzieje pod spodem. Oczywiście mogliśmy się spodziewać, że takie projekty jak ChatGPT się wydarzą, ale z drugiej strony firma OpenAI, która odpowiada za tego bota, jeszcze trzy lata temu zarzekała się, że nie wypuści swojego modelu do otwartego użytku.

Dlaczego?

Bo uważali, że jest zbyt dobry. Mówimy o firmie, która jest odpowiedzialna za wcześniejszy hit w tym samym obszarze, czyli DALL·E 2 – model do kreowania obrazków za pomocą zapytania kierowanego do sztucznej inteligencji. Ich algorytmy są już tak dobre, że często nie jesteśmy w stanie odróżnić komunikatu wygenerowanego przez sztuczną inteligencję – obrazu albo artykułu – od treści, które zostały stworzone przez człowieka.

Jeśli nie uregulujemy tego w odpowiedni sposób, możemy mierzyć się z ryzykiem fake newsów na dopalaczach. Nie będziemy w stanie stwierdzić, czy wygenerowane nagranie przedstawiające jakieś zdarzenie jest wiarygodne, czy nie. To powoduje ogromne ryzyko nadużyć, jeśli chodzi o wiarygodność informacji. Wyobraźmy sobie wirtualnego influencera – postać wykreowaną przez sztuczną inteligencję.

Czy jeśli chodzi o wiarygodność influencerów, to czy będą oni całkowicie cyfrowymi awatarami, czy ludźmi z krwi i kości, rzeczywiście jest takie istotne? Wszyscy mamy świadomość, że żyją z płatnych współprac, więc ich wiarygodność już jest co najmniej wątpliwa.

Tylko że prawdziwy człowiek w ostateczności będzie musiał odpowiedzieć za to, co publikuje na Instagramie czy Facebooku. Jeśli rozprzestrzenia nieprawdziwe, obraźliwe czy niezgodne z prawem treści, to można pociągnąć go do odpowiedzialności. A kiedy wirtualny influencer będzie publikował takie rzeczy, to wobec kogo będziemy wyciągać konsekwencje? Wobec twórców kodu? A może osoby, która zadała pytanie i doprowadziła do wygenerowania obraźliwej treści? Czy od inwestorów, którzy posiadają akcje firmy odpowiedzialnej za konkretny model i narzędzie? To są wszystko ważne kwestie.

Powiedziałbym nawet, że trudno wyobrazić sobie kwestie bardziej zasadnicze. W końcu chodzi o pytanie: co istnieje, a co nie?

Roblox, czyli obecnie jedna z największych i najbardziej popularnych wśród młodych platform gamingowych, postrzegana także jako jedno z pierwszych środowisk premetawersalnych, przeprowadził niedawno ankietę wśród przedstawicieli generacji Z. Jedna na pięć osób bardziej dba o to, jak wygląda w wirtualnym świecie niż w tym rzeczywistym. Dołóż do tego dane, z których wynika, że dzisiaj nastolatki bardziej przejmują się tym, co powie im wirtualny influencer niż kolega z klasy, i powoli wyłania nam się odpowiedź na pytanie, które zadałeś. Młodzi ludzie traktują sztuczną rzeczywistość jako coś, co istnieje naprawdę.

Ale czy to na pewno jest coś nowego? Przecież w religii znamy to od dawna. Przynajmniej co do zasady katolicy wierzą w to, że takie wyobrażone postaci jak aniołowie i święci istnieją naprawdę.

Od zawsze potrzebowaliśmy mitologii czy metafizyki, która ułatwia nam opowiadanie o świecie. Pewnie temu też służy religia. Kiedy za tę metafizykę zaczynają odpowiadać firmy technologiczne, to moje lampki ostrzegawcze zaczynają świecić dość intensywnie.

Moje lampki ostrzegawcze zapaliły się w innej sytuacji – kiedy moja partnerka przetestowała chatGPT z feminizmu. Zapytała, co sądzi na temat różnych twierdzeń dyskryminujących kobiety. Odpowiedział zgodnie z takim liberalnym standardem, że kobiety i mężczyźni mają takie same umiejętności, mogą osiągać podobne sukcesy we wszystkich dziedzinach. I oczywiście mógłbym się ucieszyć, że podziela nasze poglądy, ale bardziej niepokoi mnie, że przeciwnych poglądów nawet nie zreferował, a przecież ludzie, którzy je podzielają, wybierają prezydentów i premierów.

Co ciekawe, na poziomie deklaratywnym będzie ci odpisywał, tak jak opisałeś. Ale widzimy, że na poziomie decyzji, predykcji i konkretnych działań sztuczna inteligencja powiela zastany obraz świata, a nawet podbija niektóre tendencje. W pracy botów wspierających procesy rekrutacyjne sztuczna inteligencja faworyzowała mężczyzn.

Dlaczego tak się stało?

To, jak została zaprogramowana i jakimi danymi została nakarmiona, pokazało jej, że mężczyźni będą lepiej nadawali się do określonych zadań. Potem próbowano ręcznie ten bot naprawić – naprowadzić go na konkretne tory, żeby nie brał pod uwagę kwestii płci.

Jedna rzecz to dane, którymi karmi się taki model. Druga – kto stoi za tworzeniem takich technologii, a najczęściej są to biali mężczyźni w średnim wieku pochodzący z Zachodu.

Sporo jest jednak projektów, które kładą nacisk na to, żeby świat sztucznej inteligencji nie był tak zmaskulinizowany. To samo zresztą dzieje się w dziedzinie wirtualnej rzeczywistości – w obrębie idei metawersum mamy do czynienia z trendem, który można nazwać womanverse. Znajdziesz już takie światy, które zostały zaprojektowane wyłącznie przez kobiety: graficzki, biznesmenki, programistki.

Ludzie dyskryminują, więc algorytmy też

Kolejny punkt na horyzoncie, który może dawać nadzieję. Ale porozmawiajmy o tym, czy mamy się czego bać. Zapytałem ostatnio świetną tłumaczkę, czy nie obawia się, że sztuczna inteligencja zmiecie jej zawód z powierzchni. Odpowiedziała z dużą pewnością, że nie ma takich obaw. To uzasadnia pewność siebie czy wyparcie?

Jeśli jest dobrą tłumaczką i ma opanowanych kilka języków, to na razie może spać spokojnie. Kiedy zaczynaliśmy wdrażać sztuczną inteligencję, 10–15 lat temu, spodziewaliśmy się, że najszybciej rozwijać będzie się w robotyce, automatyce, produkcji. A później okazało się, że niespodziewanie sztuczna inteligencja zaczęła nam drenować sektor kreatywny. Tego typowy tłumacz czy typowy grafik mogli się nie spodziewać.

Wiele z tych graficznych prób sztucznej inteligencji wygląda jak błąd, ale w ostatnim czasie widzieliśmy w internecie też sporo naprawdę ładnych obrazów. Poprosiłem przed naszą rozmową, żeby różne generatory namalowały obraz „journalist interviews trendwatcher”. Co ciekawe, w tych próbach dziennikarz zawsze przedstawiany był jako mężczyzna, a trendwatcherka jako kobieta.

Z obrazami generowanymi przez sztuczną inteligencję wiąże się kolejny ciekawy problem. Wciąż mamy poważne obiekcje, kiedy okazuje się, że praca zgłoszona na konkurs przez artystę została zaprojektowana przez sztuczną inteligencję.

Jason Allen wygrał w tym roku w kategorii sztuki cyfrowej na Colorado State Fair. Zgłosił pracą Théâtre D’opéra Spatial, którą wygenerowała sztuczna inteligencja Midjourney. Obraz trochę w stylu Williama Blake’a, a trochę w klimacie Diuny.

Ta sytuacja pokazuje, że nie jest wykluczone, że staniemy się superwizorami albo producentami lub wydawcami sztucznej inteligencji. Kolejny zawód, jaki sobie wyobrażam, to walidator takich generowanych maszynowo treści. Mam znajomą, która już pracuje w firmie na stanowisku tłumaczki, ale jej głównym zadaniem jest poprawienie tego, co wypluje z siebie DeepL, popularny tłumacz oparty na algorytmach sztucznej inteligencji.

Widzę, że nie możemy przestać rozmawiać o generatywnej sztucznej inteligencji. Czy to jest jakaś chwilowa fascynacja, czy będziemy zajmować się tym tematem jeszcze w przyszłym roku?

Na pewno nie będzie to jakiś poboczny, mało znaczący temat. Chociaż rzeczywiście wybuchł teraz, pod koniec roku, spychając na boczny tor dyskusje na temat metawersum. Ale na pewno zobaczymy zaraz efekty rozwoju narzędzi generatywnych. Znam już pierwsze projekty, które przymierzają się, żeby generować filmy za pomocą tekstu.

Wpisuję żądanie, taki prosty zarys scenariusza, i dostaję gotowy film?

I może to być film z udziałem prawdziwych aktorów, bo wcześniej zeskanujemy ich sobie – czy właściwie ich ciała – i będziemy mogli wielokrotnie wykorzystywać taki model.

Kto nie mruga, ten deepfake

czytaj także

Kto nie mruga, ten deepfake

Helena Chmielewska-Szlajfer

Czyli już za chwilę dobiegną końca te niekończące się dyskusje o tym, jak to źle skończyła się na przykład Gra o tron? Osoby sfrustrowane zakończeniem napiszą sobie własny finałowy odcinek, sztuczna inteligencja go zekranizuje i każdy dostanie to, czego naprawdę pragnie?

Cóż, może takie zastosowanie będzie możliwe na następnym etapie. Myślę, że najpierw z tego narzędzia skorzystają studia produkcyjne, które będą wykorzystywać je na przykład do wygenerowania prostych reklam.

A metawersum? Nie brakowało szumnych zapowiedzi, że już niedługo wszyscy zamieszkamy w wirtualnym świecie Zuckerberga, chociaż nie tylko on pracuje nad takimi rozwiązaniami. Czas mija, a wciąż nie migrujemy masowo do metawersum.

Spodziewam się, że nastąpi urealnienie metawersum.

Samo metawersum będzie wydawało się bardziej realistyczne czy chodzi raczej o urealnienie oczekiwań?

I jedno, i drugie. Mam na myśli to, że pozbędziemy się złudzeń i zaczniemy szukać biznesowych uzasadnień. Oczekiwania rzeczywiście były podbijane tak, że już za chwilę przeniesiemy się do wirtualnego świata. Myślę, że teraz przychodzi czas realnych rozwiązań, a nie wizji. Większy nacisk będzie położony na przykład na tworzenie całego ekosystemu marek dla wirtualnej rzeczywistości. Już teraz mamy pierwsze przykłady konstruowania światów brandów na popularnych platformach takich jak Roblox, Fortnite czy Horizon World. Zaczynają one nie tylko łączyć świat fizyczny i wirtualny, tworząc tzw. phygitalowe (od physical + digital) przestrzenie sprzedażowe, ale także sprzedawać digitalowe produkty przeznaczone wyłącznie dla naszych cyfrowych avatarów.

Kwestia sprzętu, przez który będziemy doświadczać tych światów, też pozostaje otwarta. Czy na pewno będą to tylko gogle i słuchawki? Urealnienie oznacza również to, że musimy przyłożyć się do odpowiedzialnego budowania kolejnej nowej ery internetu.

Podejrzewam, że problemy, które dręczą nas w tym materialnym świecie, nie znikają po założeniu gogli VR.

Cyberbulling, obraźliwe treści, zachowania naruszające bezpieczeństwo czy naruszanie granic cielesnych to tylko kilka problemów. Chociaż też bardzo dobrym pytanie jest: co jest ciałem w metawersum?

Epidemia w wirtualnej rzeczywistości

A kto będzie rządził w metawersum? Będziemy wybierać władze wirtualnej rzeczywistości w demokratycznych wyborach?

The World Economic Forum powołało w zeszłym roku instytucję zrzeszającą około 60 interesariuszy, którzy tworzą obecnie metawersum. Ich zadaniem jest wypracowanie odpowiedzi na wyzwania, o których już wiemy, że będą obecne w wirtualnych światach – na przykład w kwestii wiarygodności informacji czy bezpieczeństwa użytkowników. To ciekawa próba wyprzedzenia faktów, podejścia do potencjalnych problemów z większym namysłem.

Tylko czy taka inicjatywa jest w stanie rzeczywiście nakreślić ramy, w których rozwijać będą się wirtualne światy?

Mieliśmy wiele inicjatyw paneuropejskich, również podejmowanych przez Unię Europejską, które miały ambicję regulowania kwestii sztucznej inteligencji. Do tej pory nie doczekaliśmy jednak żadnych sensownych regulacji w tym zakresie. Na pewno cieszę się, że są podejmowane próby uregulowania metawersum. Ale ciężko powiedzieć, czy będą skuteczne, czy raczej rozwój metawersum potoczy się swoim torem określonym przez interesy firm technologicznych.

Żołnierz może się cofnąć, maszyna nigdy. Sztuczna inteligencja zaczyna zabijać

Pytam głównie o technologiczne trendy, bo mam wrażenie, że to one zdominowały w ostatnich tygodniach dyskusję o tym, jak będzie wyglądać przyszłość. Ale nie tylko one będą nadawały ton zmianom w przyszłym roku.

Na pewno w świecie przyspieszającej technologii nadal jednym z ważniejszych trendów będzie przedefiniowanie naszego podejścia do dobrostanu psychicznego. Zrewidujemy chociażby wpływ, jaki wywiera na nie cyfrowy świat, szczególnie w kontekście ludzi młodych.

Widzę też pewne przełamanie w kontekście naszej sprawczości. Dwa trudne lata – najpierw pandemia, potem wojna, szalejąca inflacja – w pewien sposób nas obezwładniły. Jest nam bardzo trudno poruszać się w świecie pełnym zmian i czuć, że mamy na nie jakikolwiek wpływ. Ale z wielu miejsc, które w mijającym roku odwiedziłam w poszukiwaniu trendów i przyszłości, i wielu wystąpień, konferencji, których wysłuchałam, przebija to, co ładnie sformułował chociażby Dutch Design Week w swoim haśle przewodnim, pod którym odbył się festiwal pod koniec 2022 – czyli „Get Set”. Wchodzimy w czas działania. Żyjemy w czasach wielu wyzwań i katastrof, ale to oznacza, że żyjemy też w czasach odbudowy i mamy szansę zbudować nową rzeczywistość na innych warunkach. Jednak żeby to zrobić, trzeba przede wszystkim do przyszłości podejść bez lęku, ale z dużą świadomością zmian.

Stąd też sporo trendów lokuję w zmieniającej się edukacji. Wzrośnie na pewno popularność takich metod jak „unlearning” – czyli od-uczanie, zapominanie tego, co działało dobrze do tej pory, ale przestaje działać w nowych warunkach. Nieobrażanie się na to, że będziemy musieli uczyć się ciągle na nowo przez całe życie.

**
Monika Borycka – trendresearcherka, analityczka innowacji i pasjonatka przyszłości. Założycielka TrendRadar, opiekunka merytoryczna studiów Trendwatching & Futures Studies na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Ma 13 lat doświadczenia w mediach digitalowych największych ogólnopolskich stacji telewizyjnych (TVN, TVN24, TVP), gdzie zajmowała się m.in. trendwatchingiem, tworzeniem raportów, analizą i wdrażaniem innowacji technologicznych.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Dawid Krawczyk
Dawid Krawczyk
Dziennikarz
Dziennikarz, absolwent filozofii i filologii angielskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, autor książki „Cyrk polski” (Wydawnictwo Czarne, 2021). Od 2011 roku stale współpracuje z Krytyką Polityczną. Obecnie publikuje w KP reportaże i redaguje dział Narkopolityka, poświęcony krajowej i międzynarodowej polityce narkotykowej. Jest dziennikarzem „Gazety Stołecznej”, warszawskiego dodatku do „Gazety Wyborczej”. Pracuje jako tłumacz i producent dla zagranicznych stacji telewizyjnych. Współtworzył reportaże telewizyjne m.in. dla stacji BBC, Al Jazeera English, Euronews, Channel 4.
Zamknij