Melania Palantir: wolność silnych do poniżania słabych
Publikacja akt Epsteina wywołała wśród elit stan permanentnego zagrożenia. Nic dziwnego, że nowi technofaszyści domagają się zamknięcia tych ledwo uchylonych drzwi.
Publikacja akt Epsteina wywołała wśród elit stan permanentnego zagrożenia. Nic dziwnego, że nowi technofaszyści domagają się zamknięcia tych ledwo uchylonych drzwi.
W Izraelu, gdzie ministrem jest człowiek skazany za przestępstwa na tle rasistowskim, z życia publicznego wymazywane są ostatnie oznaki godności. Władza państwowa łamie własny porządek prawny i mobilizuje bezprawną przemoc.
Oto zagadka: dlaczego Peter Thiel, orędownik cyfrowej kontroli, posługuje się chrześcijańskim pojęciem antychrysta? Dlaczego, jak inni technokraci, nie poprzestaje na wysławianiu sztucznej inteligencji?
Potrzebujemy trybu ogólnoświatowej koordynacji, który umożliwi nam podejmowanie zbiorowych, inteligentnych decyzji i ich wdrażanie. Powinno to sięgać poza poziom państwa i poza zasady rynku.
Mówiono, że żyjemy w czasach końca nie tylko historii, ale także ideologii. Ale pustkę po uwiędłych ideach liberalizmu zastąpiła nowa ideologia. Jej wyznawcy stają na czele państwa po to, by je zniszczyć.
Zadanie, przed którym stoi dziś lewica, to nie besztanie Trumpa za popełnioną zbrodnię (której można się było spodziewać), ale refleksja nad tym, dlaczego „rewolucja boliwariańska” w Wenezueli poniosła tak dotkliwe fiasko.
Trump żąda od Europy, by wyrzekła się swojej cywilizacji. Bo Europa jeszcze się broni przed nowym faszyzmem, w którym polityka to intratny biznes, a prymitywna ideologia uzasadnia brutalność władzy.
Żądanie uznania historycznych krzywd często zmienia się w tożsamościową ofensywę, a nawet spiralę przemocy. Widać to od Zachodniego Brzegu po Mjanmę.
Mamdani wygrał, bo zrobił dla lewicy to, co wcześniej Trump dla prawicy: otwarcie prezentował swoje lewicowe poglądy, nie przejmując się tym, że centrum uzna je za „radykalne”. I tylko taka lewica jest w stanie wygrywać.
Zdaniem słoweńskiego filozofia to sposób, by odzyskać utraconą zdolność mówienia o władzy, gniewie i walce klas.