Żywe tarcze. Kto ich używa w Palestynie, a kto w Polsce?
O „żywych tarczach” najczęściej mówi się w kontekście wojny w Gazie czy Libanie. Mało kto wie, że taką rolę pełnili też polscy cywile nieświadomie osłaniający lotnisko wojskowe w Jasionce.
O „żywych tarczach” najczęściej mówi się w kontekście wojny w Gazie czy Libanie. Mało kto wie, że taką rolę pełnili też polscy cywile nieświadomie osłaniający lotnisko wojskowe w Jasionce.
Po upadku Rożawy zamieszkała w większości przez Druzów prowincja As-Suwajda pozostaje ostatnim ogniskiem oporu przeciwko centralizacji Syrii pod flagą nowego, narodowo-islamistycznego reżimu.
Gdyby Ben-Gwir nie wrzucił do sieci nagrania, na którym poniża działaczy z całego świata, a zamiast tego zorganizował konferencję, na której zapewniałby, że wszystko jest w porządku, Radek Sikorski powtarzałby, że wszystko jest w porządku. Musi być, skoro tak mówią nasi sojusznicy i przyjaciele.
W 2026 roku IDF zamierza wydać miliard dolarów na rehabilitację dotkniętych traumą żołnierzy. Nie widać sygnałów świadczących, że Izrael planuje zmierzyć się ze źródłami problemu.
W Izraelu, gdzie ministrem jest człowiek skazany za przestępstwa na tle rasistowskim, z życia publicznego wymazywane są ostatnie oznaki godności. Władza państwowa łamie własny porządek prawny i mobilizuje bezprawną przemoc.
Somaliland od dekad działa jak niezależne państwo. Po uznaniu przez Izrael liczy na przyciągnięcie inwestycji i międzynarodową legitymizację.
Powieść, choć dużo tu futurystycznej fikcji, w dużej mierze czyta się jak reportaż z jakiejś uogólnionej wojny, ale nie takiej, która toczy się na froncie, armia przeciwko armii, a bardziej tej, która dotyka zwykłych ludzi.
Nad implementacją planu Trumpa dla Gazy czuwa zbudowane na pustyni Negew centrum korzystające z oprogramowania Palantiru. To laboratorium nowej formy okupacji opartej na totalnej inwigilacji i kontroli.
Bartov w swojej książce przytacza wiele argumentów popartych swoim naukowym aparatem – ale to narracja, którą mniej więcej znamy. Jest też inna, ale ci, którzy ją stosują, i tak zapewne nie przeczytają tej książki. Podzieliliśmy się na „hamas” i „hasbarę”.
Dziś pamięć musi obejmować wiele głosów. Ta o getcie warszawskim albo będzie polifoniczna, pogmatwana i uwikłana politycznie – albo nie będzie jej wcale. Tuż za rogiem czai się bowiem szeroki front gaśnicowy.