Świat

Žižek: Ukraina jest jak Zachodni Brzeg, nie jak Izrael

Absolutnie kluczowe jest, by formułować kwestię obrony Ukrainy w kategoriach uniwersalnych: jeśli sprowadzamy walkę Ukraińców do obrony Europy, to zaczynamy mówić językiem Aleksandra Dugina, który przeciwstawia prawdę rosyjską prawdzie europejskiej.

Pamiętam, jak ponad 10 lat temu droczył się ze mną mój syn. Jedliśmy lunch przy dużym stole i zapytałem go, czy mógłby podać mi małą solniczkę, która stała po jego stronie. Odpowiedział: „oczywiście, mogę”… i nic nie zrobił. Kiedy powtórzyłem prośbę, odparował z dziecięcą bezczelnością: „Zapytałeś, czy mogę to zrobić, więc odpowiedziałem – nie powiedziałeś mi, że mam to zrobić!”.

Kto w tej sytuacji miał więcej wolności – ja czy mój syn? W pewnym sensie, jeśli rozumiemy wolność jako wolność wyboru, bardziej wolny był mój syn. Miał możność dokonania dodatkowego wyboru tego, jak zrozumieć moje pytanie – dosłownie (czy mogę to zrobić) lub w codziennym, potocznym sensie (jako prośbę, która z grzeczności formułowana jest jako pytanie). Ja odrzuciłem ten wybór i automatycznie zdałem się na jego zwyczajowe rozumienie. Spróbujmy jednak wyobrazić sobie świat, w którym większość ludzi zachowywała się jak mój syn: nigdy nie wiedzielibyśmy na pewno, co nasza rozmówczyni chce powiedzieć, i tracilibyśmy mnóstwo czasu na jałowe interpretacje.

Czy w życiu politycznym ostatnich dekad nie mierzymy się z podobną sytuacją? Nawet kiedy wódz Donald Trump i jego alt-rightowi populiści nie łamią prawa wprost, to lekceważą niepisane zasady i zwyczaje. W mojej rodzinnej Słowenii przez dwa lata trwał konflikt wokół nominacji słoweńskich sędziów do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości: prawicowy rząd potraktował dosłownie swą czysto formalną funkcję akceptowania zaproponowanych nazwisk i zachował się tak, jakby faktycznie miał decydować i dokonywać wyboru – dokładnie jak mój syn, który wziął dosłownie moją prośbę o to, czy mógłby mi podać sól, i tego nie zrobił.

Republikanie Trumpa robią coś podobnego w Stanach Zjednoczonych: amerykański system prawny przewiduje mechanizm, w którym jeśli w jednym ze stanów wynik wyborów nie jest jasny, legislatura tego stanu może bezpośrednio nominować elektorów; w republikańskiej interpretacji znaczy to tyle, że jeśli zdominowanemu przez republikanów kongresowi stanowemu nie podoba się wynik wyborów, to może elektorów nominować sam.

Słowacki rząd upada. W kolejce prokremlowscy mafiosi

Jednym z warunków demokracji politycznej jest to, żeby wszyscy aktorzy w polityce mówili tym samym językiem – np. podobnie rozumieli reguły wyborów, tak, że jeśli nawet ich wynik im się nie podoba, to go akceptują. Jeśli tak się nie dzieje, to przybliżamy się do wojny domowej, tak jak to teraz ma miejsce w USA.

To samo dotyczy polityki międzynarodowej: wszystkie strony powinny mówić tym samym językiem, gdy mowa o wolności czy okupacji. Skrajnego przykładu dostarcza dziś Rosja, która swoją agresję na Ukrainę nazywa dekolonizacją. Na nieszczęście jednak Ukraina wpada w tę samą pułapkę.

W swym przemówieniu do izraelskiego Knesetu z 22 marca 2022 roku Zełenski powiedział: „Jesteśmy w różnych krajach i w zupełnie różnych warunkach. Ale zagrożenie jest to samo, zarówno dla nas, jak i dla was – całkowite zniszczenie narodu, państwa, kultury. I nawet nazw: Ukrainy, Izraela”.

Jak upadała egzotyczna koalicja rządząca Izraelem

W pełni zgadzam się z Asadem Ghanemem, który stwierdził, że ta mowa była „hańbą, jeśli chodzi o globalne walki o wolność i wyzwolenie, zwłaszcza narodu palestyńskiego. Odwróciłeś role okupanta i okupowanego. Straciłeś kolejną okazję do pokazania sprawiedliwości waszej sprawy i szerzej, sprawy wolności. Czuję gniew i smutek z powodu faktu, że Rosja chce okupować wasz kraj i zgnieść prawo ukraińskiego narodu do samostanowienia i wolności, i wierzę, że Ukraińcom należy udzielić wszelkiej możliwej pomocy w ich oporze wobec barbarzyńskiej agresji”.

Znów, w pełni z Ghanemem, że „Ukraińcom należy udzielić wszelkiej możliwej pomocy”: zachodnie wsparcie dla Ukrainy nie było błędem ani nie prowadziło jedynie do przedłużenia wojny. Nasza pomoc pozwoliła zatrzymać postępy Rosjan – bez niej Ukraina mogłaby zostać zajęta w całości.

Niestety, mowa Zełenskiego w Knesecie nie była pojedynczym epizodem: Ukraina regularnie zajmuje publiczne stanowiska wspierające izraelską okupację. W 2020 roku opowiedziała się za likwidacją ONZ-owskiego Komitetu Stosowania Niezbywalnych Praw Narodu Palestyńskiego, który wspierać ma prawa Palestyńczyków. 7 sierpnia 2022 roku ambasador Ukrainy w Izraelu Jewhen Kornijczuk wyraził swoje całkowite poparcie dla Tel Awiwu: „Jako Ukrainiec, którego kraj został bardzo brutalnie zaatakowany przez sąsiada, czuję wielką sympatię dla Izraelczyków”.

Ta analogia między Izraelem a Ukrainą totalnie nie pasuje: jeśli już szukać porównań, to prawdziwsze byłoby zestawienie Ukraińców z Palestyńczykami z Zachodniego Brzegu. Podobnie jak Rosja Ukraińcom, Izrael odmawia bycia narodem Palestyńczykom, dezawuowanym jako część świata arabskiego.

Różnica zaś polega na tym, że w konflikcie bliskowschodnim obydwie strony przyznają przeciwnikowi inność, zaś Rosja twierdzi, że Ukraińcy po prostu nie istnieją, są częścią Rosji, a ich odrębność to fikcja wykreowana przez Lenina i nazistów. Tak samo jak Izrael, Rosja jest wojskowym supermocarstwem z bronią jądrową, które de facto kolonizuje mniejszy i dużo słabszy byt (Ukrainę, Zachodni Brzeg). Tak jak Rosja w okupowanych częściach Ukrainy, Izrael uprawia politykę apartheidu, sprowadzając Palestyńczyków do statusu obywateli drugiej kategorii.

Nas, Syryjczyków, zbrodnie Rosji nie zaskoczyły

czytaj także

Jakby tego było mało, Izrael nawet nie odwzajemnia przysługi poparciem dla Ukrainy: oscyluje raczej pomiędzy Rosją i Ukrainą, z przechyłem na korzyść Rosji, co oczywiście wynika z widocznych przyczyn strategicznych (Izrael potrzebuje patronującej Syrii Rosji do tego, by tolerowała jego ataki na część terytorium tego kraju, a poza tym jest podejrzliwy w kwestii antysemityzmu w Ukrainie).

Dlaczego zatem Ukraina w pełni popiera Izrael? Z powodów ideologicznych (i żeby zyskać wdzięczność na Zachodzie), ukazuje swoją walkę jako obronę Europy, europejskiej cywilizacji przeciwko barbarzyńsko-totalitarnemu Wschodowi, ignorując mroczną stronę Europy, do której przynależą też nowoczesne niewolnictwo, kolonializm czy faszyzm.

Tymczasem absolutnie kluczowe jest, by formułować kwestię obrony Ukrainy w kategoriach uniwersalnych: jeśli sprowadzamy walkę Ukraińców do obrony Europy, to zaczynamy mówić językiem Aleksandra Dugina, który przeciwstawia prawdę rosyjską prawdzie europejskiej. Takie ograniczenie się do Europy ma katastrofalne skutki dla sytuacji globalnej: bezpośrednio służy rosyjskiej propagandzie na świecie, która swoją napaść na Ukrainę prezentuje jako jej dekolonizację, jak walkę przeciwko neoliberalnej dominacji Zachodu i zarazem krok w stronę wielobiegunowego świata.

Pomiędzy dwiema kolonizacjami

Europa i Rosja nie mówią tym samym językiem. Rosja egzekwuje nowe „wolności”, co ma usprawiedliwiać brutalną, neofeudalną dominację. Ukraina tego nie robi (nie kolonizuje Zachodniego Brzegu), ale postrzegając izraelską kolonizację Zachodniego Brzegu jako co do charakteru obronną walkę o wolność, zestawia swą własną, w pełni usprawiedliwioną walkę z cudzą agresją. Prędzej czy później będzie musiała dokonać wyboru: czy chce być prawdziwie europejską, biorąc udział w uniwersalnym projekcie emancypacyjnym, jaki definiuje Europę, czy też będzie częścią neokonserwatywnej fali populistycznej.

A wracając do anegdoty o moim synu i soli: kiedy Ukraina poprosiła Zachód: „czy możesz mi pomóc i przekazać mi broń”, Zachód odpowiedział prawidłowo, oferując pełną pomoc zamiast cynicznej kpiny „tak, mogę”, po której nic by się nie zdarzyło. Palestyńczycy z Zachodniego Brzegu proszą o to samo, ale dostają niemal tyle, co nic, zazwyczaj puste zapewnienia o solidarności – a czasem nawet nie tyle, tylko deklaracje solidarności z opresorem. Proszą o sól, ale dostaje ją ich przeciwnik.

**

Z angielskiego przełożył Michał Sutowski. 

__
Dobry, bo przeczytany do końca, tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Wesprzyj nas.

Slavoj Žižek
Slavoj Žižek
Filozof, marksista, krytyk kultury
Słoweński socjolog, filozof, marksista, psychoanalityk i krytyk kultury. Jest profesorem Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Ljubljanie, wykłada także w European Graduate School i na uniwersytetach amerykańskich. Jego książka Revolution at the Gates (2002), której polskie wydanie pt. Rewolucja u bram ukazało się w Wydawnictwie Krytyki Politycznej w 2006 roku (drugie wydanie, 2007), wywołało najgłośniejszą w ostatnich latach debatę publiczną na temat zagranicznej książki wydanej w Polsce. Jest również autorem W obronie przegranych spraw (2009), Kruchego absolutu (2009) i Od tragedii do farsy (2011).
Zamknij

20kp-logo-white-500px