Trenuj, módl się, wierz w siebie, łykaj witaminy
Śmierć Hulka Hogana oddano w poświęconym mu dokumencie Netflixa z tak gęstym patosem, jakby w jego osobie ludzkość żegnała skrzyżowanie Michaela Jordana z Synem Bożym.
„Kino jest najbardziej perwersyjną ze sztuk – nie daje ci tego, czego pożądasz, ale mówi, jak pożądać” – Slavoj Žižek.
Śmierć Hulka Hogana oddano w poświęconym mu dokumencie Netflixa z tak gęstym patosem, jakby w jego osobie ludzkość żegnała skrzyżowanie Michaela Jordana z Synem Bożym.
Późny kapitalizm w nowej odsłonie „Awantury” jest systemem, gdzie każdy oszukuje. Amerykański sen o zbudowaniu rozsądnego dostatku i dającej szacunek pozycji społecznej ciężką, uczciwą pracą w świecie serialu po prostu nie działa.
Mój ojciec i ja przez całe życie raz byliśmy w kinie, a dwa razy na sankach. W pokoleniu millenialsów tak zwany ojciec polski to figura często nieobecna lub obecna w sposób negatywny. Poszukiwanie zaangażowanego ojca bardzo z ludźmi rezonuje.
Aktorka, która do dziś w pewnym sensie pozostaje zakładniczką roli w „Zmierzchu”, coraz wyraźniej buduje wizerunek twórczyni zainteresowanej eksperymentalnym kinem feministycznym. Potwierdza to jej debiut reżyserski.
Gdyby Eva Stratt miała rozwiązać dylemat wagonika, wepchnęłaby pod pociąg własną matkę. Jej decyzje, żeby za pomocą ładunków jądrowych roztopić część lodowców na Antarktydzie, miewają bolesne skutki uboczne, ale czego się nie robi, żeby ratować cywilizację?
Oglądając miniserial Netfliksa i film Borgliego zadajemy sobie pytanie, czy jakakolwiek długoterminowa relacja jest w ogóle „ontologicznie możliwa” w społeczeństwie produkującym tak neurotyczne i narcystyczne jednostki jak współczesny świat zachodni.
Aktualność filmu nie musi być zaletą, bo często jest tylko łapówą dla arbitrów i publiki. Tak było w przypadku tegorocznych Oscarów, gdzie „Jedna bitwa po drugiej” obrabowała ze statuetek „Wielkiego Marty’ego”.
Podlascy Białorusini mogą zawołać niczym czarni Amerykanie, gdy mówią o bluesie: polska większość lubi wschodnią kulturę, ale nie lubi ludzi, którzy ją stworzyli.
Kosmita z planety Melmac z domowego kitka potrafił zrobić tatara, a z mieszczańskiej hipokryzji uczynił sobie poligon doświadczalny. Na planie dowcipnego serialu nikomu nie było jednak do śmiechu.
Sposób ukazania Białorusi w serialach „Zdemaskowani” czy „The Morning show” wkurza wielu Białorusinów, ale mimo uproszczeń i przekłamań mają one więcej wspólnego z rzeczywistością, niż byśmy sobie życzyli.