„Mag z Kremla” wpada w koleiny putinowskiej narracji
Dobrze życzące Rosji siły na zachodzie powinny kibicować możliwie najgłębszej kulturowej i moralnej rewolucji w Rosji – a nie łudzić się, że już dziś jest jakaś inna Rosja.
„Kino jest najbardziej perwersyjną ze sztuk – nie daje ci tego, czego pożądasz, ale mówi, jak pożądać” – Slavoj Žižek.
Dobrze życzące Rosji siły na zachodzie powinny kibicować możliwie najgłębszej kulturowej i moralnej rewolucji w Rosji – a nie łudzić się, że już dziś jest jakaś inna Rosja.
83-letni dziś Werner Herzog nie musi już przeciągać trzystutonowego statku przez górę w peruwiańskiej dżungli, by potwierdzić swoją wielkość. A jednak trafiające właśnie do kin „Sny o słoniach” to film, który ogląda się z zapartym tchem.
Twórca filmu „Orwell: 2+2=5” jakby nie rozumiał, że zagrożeniem jest nie tylko szeroko rozumiana prawica i zdziadziali dyktatorzy, ale system-kłącze, napędzające się interesy zbrojeniowo-inwigilacyjne, sztama najbogatszych z najpotężniejszymi, późny kapitalizm.
Michael Jackson wraca do zbiorowej wyobraźni, porywając kolejne pokolenia. Nowy film i stare, dawno skompromitowane zarzuty ponownie rozpalają debatę wokół Króla Popu.
Zdaniem byłych oficerów służb osoby odpowiedzialne za „Wojnę zastępczą” powinny podlegać rozpracowaniu kontrwywiadowczemu. Z perspektywy krytyka filmowego serial nie jest udany, ale płynące z niego wnioski bardziej złożone.
Program doczekał się kilkunastu edycji lokalnych i choć oczywiście nie obejrzałam wszystkiego, nawet polskiej edycji, to byłam ciekawa, jak tę samą bajkę opowiada się w różnych krajach.
Śmierć Hulka Hogana oddano w poświęconym mu dokumencie Netflixa z tak gęstym patosem, jakby w jego osobie ludzkość żegnała skrzyżowanie Michaela Jordana z Synem Bożym.
Późny kapitalizm w nowej odsłonie „Awantury” jest systemem, gdzie każdy oszukuje. Amerykański sen o zbudowaniu rozsądnego dostatku i dającej szacunek pozycji społecznej ciężką, uczciwą pracą w świecie serialu po prostu nie działa.
Mój ojciec i ja przez całe życie raz byliśmy w kinie, a dwa razy na sankach. W pokoleniu millenialsów tak zwany ojciec polski to figura często nieobecna lub obecna w sposób negatywny. Poszukiwanie zaangażowanego ojca bardzo z ludźmi rezonuje.
Aktorka, która do dziś w pewnym sensie pozostaje zakładniczką roli w „Zmierzchu”, coraz wyraźniej buduje wizerunek twórczyni zainteresowanej eksperymentalnym kinem feministycznym. Potwierdza to jej debiut reżyserski.