Probiznesowy socjalista przeciw prawicowej fali. Król Północy wyruszył na Westminster
Władze Wielkiego Manchesteru określają swoją politykę jako „przyjazny biznesowi socjalizm”. Czy manchesteryzm zatrzyma Farage’a i Reform UK?
Wyspy rozdarte między Ameryką a Europą.
Władze Wielkiego Manchesteru określają swoją politykę jako „przyjazny biznesowi socjalizm”. Czy manchesteryzm zatrzyma Farage’a i Reform UK?
W wyborach do władz lokalnych Partia Pracy straciła ponad 1500 radnych i nie jest jasne, kogo ta partia dziś reprezentuje. Niemal tyle samo nowych radnych wprowadziła radykalnie prawicowa partia Reform Nigela Farage’a.
Nie ma niczego ważniejszego niż granice i ich kontrola. Problem pojawia się, gdy obcym poddawanym kontroli jest prawicowy polityk. Kto to widział, żeby husarza z Polski traktować jak jakiegoś Hindusa?
Tegoroczna kampania skrajnie prawicowej Advance UK jest zwiastunem tego, jak może wkrótce wyglądać polityka także w Polsce.
Nie przegapcie drugiego sezonu „Nocnego recepcjonisty” oraz czwartego „Branży” (Industry). Oba seriale obecne są w pejzażu medialnym od kilku lat, ale dopiero w tym roku ich nastrój tak idealnie zgrywa się z duchem czasu.
Brytyjska prawica podpięta jest pod płynące ze Stanów treści generowane w środowisku MAGA, a to od dawna przedstawia Londyn jako miasto, gdzie prawo i porządek przestały już dawno działać. Prawda jest bardziej skomplikowana.
Polska jest jedną z najszybciej rosnących gospodarek Unii Europejskiej. W powracających migrantach ten wzrost budzi optymizm: lepsze perspektywy pracy, rosnące płace i poczucie, że Polska w końcu „dogania” Zachód.
Od nadziei brytyjskiej lewicy z setkami tysięcy sympatyków po pośmiewisko, w ramach którego każdy lider ciągnie w swoją stronę i sabotuje własne ugrupowanie. Your Party zaliczyła speedrun, jeśli chodzi o konflikty wewnętrzne – pytanie, czy czegokolwiek się z tego nauczyła i może jeszcze zaistnieć jako poważna siła polityczna.
W tle tych wszystkich historii widać cały przegląd patologii brytyjskiej rzeczywistości. Już pierwszy sezon „Kulawych koni” pokazuje problem skrajnej prawicy, gotowej sięgać nie tylko po rasistowski język, ale i bezpośrednią przemoc.
W gorącym, politycznie naładowanym lecie 2025 roku flaga św. Jerzego stała się orężem ekstremistów z prawicy, „dumnych ze swojej historii, wolności i osiągnięć”.