Świat

Izraelska „wzorcowa” akcja szczepień wyklucza niemal 5 milionów Palestyńczyków

To była jedyna jak dotąd oferta ze strony izraelskich oficjeli: mogą zaoferować Zachodniemu Brzegowi i Strefie Gazy tylko te szczepionki, które im zostaną po zaszczepieniu wszystkich obywateli Izraela oraz Palestyńczyków ze Wschodniej Jerozolimy.

Obecnie przez media przetacza się fala pełnych zachwytu nagłówków, choćby: „Jak Izrael stał się światowym liderem szczepień przeciwko COVID-19”. Podczas gdy Stany Zjednoczone zaszczepiły dotychczas zaledwie 1,3 proc. swojej populacji, Izrael akcją szczepień objął już ponad 14 proc. [a według stanu na 15 stycznia już około 25 proc. − przyp. tłum.] obywateli. Wyjaśniając tę skuteczność, media powołują się na powszechność izraelskiego systemu ochrony zdrowia, jego zaawansowaną cyfryzację, a także fakt, że jest to kraj niewielki, ale zamożny (który mógł sobie pozwolić, by zapłacić za dawkę 62 dolary, kiedy USA płacą 19,5 dolara). Jednak w cieniu medialnych zachwytów nad izraelskimi wysokimi wskaźnikami zaszczepionych kryje się o wiele ciemniejsza historia o nierównościach w dostępie do ochrony zdrowia.

Co jedenasty zaszczepiony człowiek na świecie jest z Izraela

Populacja Izraela to około 9 milionów mieszkańców. Z tego 20 proc. obywateli stanowią Palestyńczycy. Mogą oni głosować w wyborach, mają swoją reprezentację w Knesecie i są właśnie szczepieni przeciwko COVID-19. Ale jest jeszcze około 5 milionów Palestyńczyków, którzy wprawdzie także żyją pod izraelskimi rządami, jednak już bez praw. I podobnie jak reszta świata, cierpią z powodu pandemii.

Od 1967 roku do dziś liczba żydowskich osadników wzrosła do blisko pół miliona, a osadnicze samorządy regionów kontrolują 40 proc. ziemi na Zachodnim Brzegu Jordanu. W drugiej połowie 2020 roku, dzięki mediacji USA doszło do podpisania umów o normalizacji relacji Izraela ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Bahrajnem, a następnie z Marokiem. Miały one powstrzymać dalszą aneksję terenów Zachodniego Brzegu Jordanu przez Izrael. Mimo to w tym samym roku zatwierdzono największą liczbę pozwoleń na powstanie nowych domów i osiedli, jaką zanotowano od 2012 roku, kiedy ruch polityczny Peace Now zaczął monitorować to zjawisko.

Mimo że to Palestyńskie Władze Narodowe i Hamas oficjalnie rządzą na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, w rzeczywistości władzę sprawuje Izrael. To Izrael kontroluje granice, walutę, bank centralny, a nawet pobiera podatki w imieniu Autonomii Palestyńskiej. To Izrael ma prawo do prowadzenia operacji wojskowych na terenach palestyńskich i kontroluje zakres wolności (lub jej brak), jaki przysługuje Palestyńczykom. Nawet na obszarach takich jak Ramallah, oficjalnie znajdujących się pod całkowitą kontrolą Autonomii Palestyńskiej, Izrael zastrzega prawo do wjazdu swoich służb wojskowych do miasta w dowolnym momencie, do zamykania ulic i sklepów, a także do wchodzenia do domów i dokonywania aresztowań bez posiadania nakazu.

Sposób, w jaki Izrael dystrybuuje szczepionkę przeciw COVID-19, nie jest jedynym przykładem systemowej nierówności, jaka ma miejsce w tym kraju. Również izraelskie wybory są takim obszarem wykluczenia. Około 5 milionów Palestyńczyków mieszkających na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy nie ma prawa głosu, zaś Palestyńczycy ze Wschodniej Jerozolimy, choć mogą głosować w wyborach samorządowych, to w wyborach krajowych już nie (najbliższe odbędą się w marcu, swoją drogą będą to czwarte wybory parlamentarne w ciągu ostatnich dwóch lat).

Izraelska aneksja pogrzebie nadzieję na niepodległość Palestyny

Być może najbardziej jaskrawym przejawem podwójnych standardów prawnych, jakie w Izraelu stosuje się względem dwóch grup ludzi, jest system sądowniczy na Zachodnim Brzegu. Podczas gdy osadnicy żydowscy, którzy zgodnie z prawem międzynarodowym przebywają tam nielegalnie, podlegają izraelskiemu prawu cywilnemu, ich palestyńscy sąsiedzi muszą funkcjonować według izraelskiego prawa wojskowego. To sprawia, że podlegają oni przepisom takim jak Rozkaz Wojskowy nr 101, który zakazuje nawet pokojowych demonstracji.

Zgodnie z porozumieniami z Oslo, podpisanymi w 1993 roku, władze palestyńskie ponoszą wyłączną odpowiedzialność za opiekę zdrowotną nad Palestyńczykami na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Jednakże porozumienia te były częścią szerszej wizji, która zakładała podpisanie pełniejszego porozumienia pokojowego w ciągu kolejnych pięciu lat. Prawie trzy dekady później to większe porozumienie pokojowe wciąż nie zostało zawarte, Izrael zaś umocnił swoją okupację poprzez ciągłą rozbudowę osiedli, lekceważąc prawo międzynarodowe i lekceważąc swoje − jako okupanta − moralne, prawne i humanitarne zobowiązania. Dostarczenie Palestyńczykom szczepionki COVID-19 jest jednym z tych zobowiązań.

Tymczasem Palestyńczycy na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy pilnie potrzebują szczepionki przeciwko COVID-19. Łącznie do 6 stycznia 2021 roku na terytoriach palestyńskich odnotowano 144 257 przypadków i 1 663 zgony spowodowane koronawirusem. Liczba zakażeń i zgonów niebezpiecznie rośnie. W ciągu zaledwie jednej doby wykryto 1 191 nowych przypadków i 20 zgonów z powodu zakażenia. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w Gazie. W Strefie Gazy przerwy w dostawie prądu trwają często nawet 12 godzin na dobę. Wskutek izraelskiej blokady dróg powietrznych, lądowych i morskich, a także licznych ataków wojskowych przeprowadzanych na terenie tej przeludnionej enklawy, Gaza poza ubóstwem i bezrobociem zmaga się także z poważnym brakiem zaopatrzenia w leki i sprzęt medyczny. Realizowanie kwarantanny i utrzymywanie reżimu sanitarnego jest w Gazie niezwykle trudne.

„Żyć według Tory”. Jak pandemia uderzyła w ultraortodoksyjnych Żydów

Program Covax Światowej Organizacji Zdrowia, którego celem jest oferowanie pomocy krajom zubożałym, zobowiązał się do zaszczepienia 20 proc. mieszkańców terytoriów palestyńskich. Jednak szczepionki, które mają być zapewnione przez Covax, nie posiadają jeszcze niezbędnej zgody WHO na ich „awaryjne użycie”. Gerald Rockenschaub, szef biura WHO w Jerozolimie, powiedział, że szczepionki Covax prawdopodobnie będą dystrybuowane na terytoriach palestyńskich nie wcześniej niż w okolicach „połowy 2021 roku”. Według palestyńskiego Ministerstwa Zdrowia pogrążona w kryzysie finansowym Autonomia Palestyńska nie ma już prawie żadnych środków na zakup szczepionek. Gdy zaś udało im się znaleźć w końcu pieniądze, okazało się, że szczepionki, które próbowali kupić w grudniu od Rosji, jednak nie mogą zostać dostarczone. Rosja uznała, że ze względu na zbyt małą podaż nie może ich sprzedawać.

W pierwszym tygodniu 2021 roku władze palestyńskie zaczęły pytać Izrael, czy pomoże im w zdobyciu szczepionki. Do tej pory z ust izraelskich oficjeli padała tylko jedna oferta: mogą zaoferować Zachodniemu Brzegowi i Strefie Gazy wyłącznie to, co im zostanie po zaszczepieniu wszystkich obywateli izraelskich i Palestyńczyków ze Wschodniej Jerozolimy.

Jeśli nie jest to medyczny apartheid, to sama nie wiem, jak można to nazwać inaczej.

**
Artykuł opublikowany w magazynie Mondoweiss. Przedruk za Progressive International. Z angielskiego przełożyła Marzena Badziak.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij