Kinga Dunin czyta

7 książek, które mogliście przegapić

Fot. Pixabay. Edycja KP.

Nie trzeba było być molem książkowym, żeby zauważyć, że w 2020 roku wyszły nowe książki Szczepana Twardocha, Doroty Masłowskiej, Olgi Tokarczuk, duetu Dehnel/Tarczyński, Zyty Rudzkiej, Joanny Bator, odkryto talent Radka Raka, a „Ludowa historia Polski” Adama Leszczyńskiego została uznana za ważną książkę. Próbując jakoś podsumować mój rok czytania, właśnie o tych wszystkich książkach postanowiłam zapomnieć.

Dlaczego akurat siedem? Koledzy z KP powiedzieli mi, że siódemka najlepiej się klika. Niech więc będzie siedem. I nie będzie to żaden ranking, tylko porządek alfabetyczny. Czasem może pojawiają się arcydzieła, co do których czytelniczka nie ma wątpliwości – to było absolutnie najlepsze! – ale po prostu dobre książki trudno ze sobą porównywać i zmuszać do konkurencji. A ja przede wszystkim przeczytałam (to znaczy, że dotarłam do ostatniej strony) dobre i bardzo dobre albo z jakichś powodów interesujące, bo na inne szkoda mi oczu i czasu. Nie o wszystkich zdążyłam napisać.

Czy był to jakoś szczególny rok? Podobno branża księgarska ma się nieźle, ze znanych powodów może jednak zaczęliśmy więcej czytać? Ja chyba przeczytałam więcej niż zwykle kryminałów i thrillerów, takich, które miałam odłożone na czarną godzinę. Nie były to żadne nowości, więc nie ma o czym mówić. Z polskiej zeszłorocznej produkcji mogę polecić trzeci tom kryminalnego cyklu Jakuba Szamałka Ukryta sieć, z internetem w roli głównej. Udało mi się też przejść całego Wiedźmina z dodatkami, ale pytanie o relacje między literaturą a grami fabularnymi RPG zostawię sobie na później. Ciekawe, czy można by przerobić na gry literaturę poważną, klasykę?

Nie trzeba było być molem książkowym, żeby zauważyć, że w 2020 roku wyszły nowe książki Szczepana Twardocha, Doroty Masłowskiej, Olgi Tokarczuk, duetu Dehnel/Tarczyński, Zyty Rudzkiej, Joanny Bator, odkryto talent Radka Raka, a Ludowa historia Polski Adama Leszczyńskiego została uznana za ważną książkę. I oczywiście to tylko część polskich zeszłorocznych premier.

Dziś nikt nie przykuwa robotnika łańcuchem do maszyny

Poza literaturą polską mamy też „literaturę w Polsce”, czyli cały ocean tłumaczeń, zagranicznych autorów rozpoznawalnych tu i lubianych. Kto nie słyszał o Ferrante? (Podobno okazała się mężczyzną). Nie wymarli chyba jeszcze wszyscy miłośnicy Llosy. Ma swoją publiczność Zadie Smith i Elif Shafak… Wspominam tych, o których pisałam. Pojawili się też nowi autorzy, o których Się mówiło. Ach, ta wielka amerykańska powieść o AIDS! Ten świetny esej queer! Jeśli już musi to być powieść amerykańska, to niech przynajmniej będzie afroamerykańska. Przyznaję, bardziej przemówiła do mnie Jesmyn Ward niż Rebecca Makkai.

Próbując jakoś podsumować mój rok czytania, właśnie o tych wszystkich książkach postanowiłam zapomnieć. O reportażach, biografiach i innych pobocznych gatunkach też – zwykle amatorów non-fiction jest więcej. Szukam gdzieś dalej, również geograficznie, czegoś mniej oczywistego, a co przykuło moją uwagę bardziej niż inne pozycje. Rzecz jasna to nie ja odkryłam tych autorów. Odkryli ich tutejsi wydawcy, a przedtem świat i ich własne kraje. Byli tłumaczeni i nagradzani. Ich książki nie przeszły również w Polsce niezauważone, ale może mniej, niż na to zasłużyły?

Kiedy już, idąc za głosem serca, wybrałam, uderzyło mnie, że na mojej liście znalazło się pięć kobiet i dwóch mężczyzn, z czego jeden nieheteronormatywny i na dodatek zmarły. Zapewniam, że to przypadek. A może nie? Przecież za naszymi wyborami nie stoją tylko obiektywne (są takie?) kryteria literackie. I nikomu nie udało się, jak sądzę, przeczytać wszystkiego, co na to zasługiwało.

Obiecana siódemka wygląda tak:

*
Han Kang (ur. 1970, Korea Południowa), Nadchodzi chłopiec, przeł. Najbar-Miller, W.A.B. 2020

Lepiej późno niż wcale

*
Pedro Lemebel (1952–2015, Chile), Drżę o ciebie matadorze, przeł. Tomasz Pindel, Wydawnictwo Claroscuro 2020

Profesorowa Szczupaczyńska i Ciotuchna z Naprzeciwka

*
Aoko Matsuda (ur. 1979, Japonia), Układ(a)ne, przeł. Agata Bice, Tajfuny 2020

Stek wodoodpornych kłamstw

Najtrudniej było mi wybrać jakąś japońską książkę, sama się zdziwiłam, ile ich w zeszłym roku przeczytałam. Poczynając od Kenkō, mnicha buddyjskiego z XIV wieku, aż po współczesne pisarki. A na deser Czeszka, która też napisała japońską powieść. Nigdy nie interesowałam się Japonią, ale jest coś wspólnego w tych książkach, co mnie pociąga. Uważność w dostrzeganiu szczegółów, powściągliwość i pewien rodzaj bezwzględności?

*
Wolodymyr Rafiejenko (ur. 1969, Ukraina, Donbas), Najdłuższe czasy, przeł. Marcin Gaczkowski i Anna Ursulenko, Wydawnictwo KEW 2020

Kierunek Wschód

*
Samanta Schweblin (ur. 1978, Argentyna), Bezpieczna odległość, przeł. Tomasz Pindel, Sonia Draga 2020

10 minut po śmierci

*
Ali Smith (ur. 1962, Szkocja), Jesień, przeł. Jerzy Kozłowski, W.A.B. 2020

Rzemiosło artystyczne i coś więcej

To sześć, a gdzie siódma książka? Zachowałam to miejsce dla polskiej autorki (lub autora). I zdecydowałam się na powieść, o której jeszcze nie pisałam, zatem o niej nieco więcej.

*
Marta Kozłowska, B.Bomb, Instytut Literatury i Fundacja Lethe/Animi2 2020

To intrygująca książka i początkowo wydawało mi się, że trudna. Ale szybko przekonałam się, że dobrze się ją czyta. I jest też dowcipna, chociaż trochę straszna. Łatwo opowiadać o niej z pewnym zadęciem: Ważne dylematy kulturowe. Religia. Zapalny punkt na mapie świata. Brudna wojna… To by mnie jednak nie zachęciło.

B-Bomb książkaMarta Kozłowska jest, jak wyczytałam na skrzydełku, antropolożką kultury, była analityczką sytuacji militarno-politycznej w krajach Bliskiego Wschodu i Azji Centralnej, uczestniczyła w misjach wojskowych w Iraku oraz Afganistanie (tyle że na skrzydełku jest antropologiem i analitykiem).

Tytułowa B.Bomb to bomba biologiczna, której składnikiem są osobniki ludzkie. Pojawiając się gdzieś, infekują inne społeczności, kultury, nierzadko prowadząc do ich zniknięcia albo transformacji.

Miejsce akcji to przede wszystkim wojskowa baza „Babilon”, gdzieś na pustyni. Misja żołnierzy ma polegać na pozbyciu się Dyktatora i pomaganiu. (Będą sypali miejscowym jedzenie do karmników). Nie ma w tej książce ani jednej sceny militarnej, z bazy wyjdą, dopiero kiedy już będzie po wszystkim, a dyktator zostanie powieszony w jakiejś jamie. Jest natomiast Seba, który trafia na misję wprost z polskiej wiochy. Jest gen. Marville, bogaty, amerykański snob, Seba zostanie jego paziem. Kadi sprawia sobie satelitarną telewizję i zarządza dżihadem, wspomagając się opium. Angielski major Tweed zagubił się na pustyni oraz zginęło mu T, zostało więc tylko weed, nic dziwnego więc, że spotyka tam różne fantastyczne stwory. Z kolei Malik to biedak, który po prostu stara się przeżyć, a pomoże mu w tym latający lis. I jest jeszcze Rambo, popkulturowy symbol nawiedzający i zwiedzający ludzkie umysły.

To w dużej mierze surrealistyczna groteska – dobry wojak Szwejk w świecie baśni z 1001 nocy? Czasem nieoczekiwanie liryczna. Ładnie rozgrywa rozmaite stereotypy. Pokazuje spotkanie różnych kultur i klas, które jest zawsze niefortunne i niemożliwe, coś zmienia, ale niekoniecznie zgodnie z zamierzeniami. No i język! Oryginalny i żywiołowy. Nie przegapcie!

Czytaj inne podsumowania 2020 roku:

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij