Kinga Dunin czyta

Czeszka utknęła w Tokio

Anna Cima

Kinga Dunin czyta „Obudzę się w Shibui” Anny Cimy, „Grobową ciszę, żałobny zgiełk” Yōko Ogawy i „Cool po koreańsku” Euny Hong.

Anna Cima, Obudzę się na Shibui, przeł. Krzysztof Wołosiuk, Dowody na Istnienie 2020

Obudzę się na Shibui

Rozmowy z dziewczynami mnie nie kręcą. Słuchanie ich to nuda.

Jana nie chce rozmawiać o byle czym, bo ma swoje zainteresowania. W liceum zakochała się w powieściach Murakamiego i w pewnym japońskim aktorze z filmów Kurosawy, zaczęła uczyć się języka, studiuje japonistykę i postanowiła zająć się pewnym kompletnie nieznanym autorem sprzed stu lat. Jednak znalazła dwie koleżanki, które jej nie nudzą. Jedna jest Japonką, która uczy się w Pradze gry na kontrabasie. Druga chce wynaleźć lekarstwo na raka i ma ciekawą historię rodzinną. Ojciec był biznesmenem, który zbankrutował, po czym zostawiając w Czechach rodzinę, uciekł na Sri Lankę, gdzie został buddyjskim mnichem; matka zajęła się wróżeniem.

To wszystko raczej mnie nie zachęcało do lektury. Ot, taka rozrywkowa powieść z fajnymi, może nawet zbyt fajnymi bohaterkami, dla młodszych ode mnie kobiet. Będzie pewno trochę o miłości, trochę o siostrzeństwie i trochę do śmiechu. Na szczęście nie zrezygnowałam zbyt wcześnie, bo okazało się, że to dużo ciekawsza, całkiem inna i zaskakująca książka.

Jana występuje w powieści w dwóch postaciach. Raz jako studentka zafascynowana japońskim pisarzem, który tak naprawdę nie istniał. Na końcu powieści znajdujemy jego biogram, tak przekonujący, że można dać się nabrać. Jego opowiadanie, które tłumaczy, to istotna część powieści. Chociaż jak na opowiadanie z 1924 roku jest może trochę zbyt współczesne, ale i tak bardzo japońskie.

Równolegle Jana jest też jednak duchem, myślą?, która utkwiła w tokijskiej dzielnicy Shibuya (handel, rozrywka, moda młodzieżowa). Jakże to? Jako licealistka Jana wyjechała do Japonii i w pewnym momencie wypowiedziała życzenie: „chciałabym tu zostać na zawsze”. I spełniło się, została tam niewidzialna dla nikogo. Czasem jednak znajdzie sposób, żeby coś tam zdziałać. Będą przygody!

Dużo w tej książce Japonii i japońskich pisarzy, ale wszystko to podane w sposób, który nadmiernie nie obciąży laików. (I tu moja drobna pretensja do polskiej redakcji. Na końcu mamy indeks wymienionych w książce pisarzy japońskich i ich czeskich tłumaczeń. Może ktoś zachęcony wolałaby dowiedzieć się, co zostało przetłumaczone na polski, bo to się nie pokrywa).

Anna Cima jest japonistką, mieszka w Japonii, a Obudzę się w Shibui jest jej debiutem, za który dostała kilka ważnych czeskich nagród.

Nie płaczę przed snem

czytaj także

Nie płaczę przed snem

Karolina Bednarz

*
Yōko Ogawa, Grobowa cisza, żałobny zgiełk, przeł. Anna Karpiuk, Tajfuny 2020

Grobowa cisza, żałobny zgiełk

Była wyjątkowo piękna niedziela. Niebo bez jednej chmurki i suchy wiatr w konarach drzew.

Indeks pisarzy w książce Cimy rzeczywiście zawiera samych pisarzy. Czyżby nie było japońskich pisarek? Pierwszą na świecie powieść, jak się uważa, napisała właśnie Japonka, Murasaki Shikibu, w X wieku. Nie znam się zbyt dobrze na literaturze japońskiej, ale biorąc pod uwagę okres, kiedy tworzył wymyślony przez Czeszkę pisarz, przypomniałam sobie inną książkę wydawnictwa Tajfuny, specjalizującego się w tej literaturze. Gorączka złotych rybek Kanoko Okamoto (1889–1939) z ciekawym wstępem Karoliny Bednarz, która opowiada nam o życiu tej piszącej kobiety. Warto przeczytać, jeśli ktoś wyobraża sobie, że sto lat temu Japonki w kimonach tylko drobiły kroczki i się kłaniały. Autorka mogła więc równie dobrze uczynić przedmiotem fascynacji bohaterki pisarkę, nie naruszając zasady prawdopodobieństwa. No ale „rozmowy z dziewczynami mnie nie kręcą”.

Zatem – dla równowagi – zbiór opowiadań japońskiej pisarki.

Pierwsze jest wzruszające i dość proste. Kobieta, która straciła synka, każdego roku w dniu jego urodzin kupuje tort truskawkowy. Poczucie straty, z którą nie sposób się pogodzić, tęsknota, leczące rytuały… Smutne, psychologiczne opowiadanie, ale jest w nim jednak coś nieco szokującego. Chłopiec został znaleziony na wysypisku śmieci zamknięty w starej lodówce. I żadnych więcej szczegółów czy okoliczności tej śmierci. Jest to na tyle niepokojące i niecodzienne, że trudno na to nie zwrócić uwagi. A potem jego zrozpaczona matka też próbuje zamknąć się w lodówce.

Stek wodoodpornych kłamstw

Z opowiadania na opowiadanie coraz więcej jest elementów grozy, niesamowitości, nawet groteski – co nie odbiera tej prozie siły psychologicznej. Będą więc marchewki w kształcie ręki, tygrys bengalski, tajemnicze muzeum tortur, kobieta z sercem na wierzchu… Zawsze będzie tam śmierć, czasem morderstwa, trochę ciszy i trochę zgiełku. Jest to proza psychologiczna, ale jednocześnie powściągliwa, skupiająca się raczej na zachowaniach, budowaniu scenerii, a nie rozgrzebywaniu życia wewnętrznego bohaterów. I tym bardziej – przynajmniej dla mnie – interesująca.

Wszystkie te opowiadania są w misterny sposób ze sobą połączone. Bohaterką albo jedną z postaci w kolejnych opowiadaniach okazuje się autorka tego pierwszego, a może nawet wszystkich opowiadań. Ostatecznie to jej duch przenika całość. Drogi powieściowych postaci w nieoczekiwany sposób krzyżują się ze sobą. Powtarzają się pewne motywy. Orientujemy się, że nie czytamy oddzielnych opowiadań, niechby i połączonych nastrojem i tematem, ale polifoniczną opowieść. A to zawsze bardziej wciąga.

Osobliwe stany świadomości

*
Euny Hong, Cool po koreańsku. Narodziny fenomenu. Jak jeden naród podbił świat za pomocą popkultury, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann, Małgorzata Stawińska, Grupa Wydawnicza Relacja 2020

Cool po koreańsku

W roku 1985 Korea nie była cool.

Może z naszego europocentrycznego punktu widzenia Japonia i Korea są sobie bliskie, należy jednak pamiętać o wrogości, jaka dzieliła te państwa. Korea była okupowana przez Japonię, i była to okrutna okupacja, w latach 1910–1945. A jednak Korea zdobyła serca Japończyków, a przede wszystkim Japonek. Głównie za sprawą seriali i k-popu.

Euny Hong wychowała się w Stanach, których nie znosiła ze względu na rasizm i dyskryminację. Kiedy miała dwanaście lat, wróciła z rodzicami do Korei, której też nie znosiła. Szkoła koreańska, w której wówczas obowiązywały kary fizyczne, i to naprawdę okrutne, nauka pamięciowa i antykomunistyczna propaganda, to był horror. Teraz Hong, kosmopolitka i amerykańska dziennikarka, już kocha i Stany, i Koreę i ma ciekawy wgląd w kulturę tej drugiej, jej zwyczaje i sukces gospodarczy. O koreańskim cudzie gospodarczym wiemy sporo. Hong skupia się jednak na jednym jego elemencie. Hallyu – tak się nazywa w tym języku koreańska fala popkultury. Dotarła ona do Europy i Stanów, ale przede wszystkim zalała Azję, Bliski Wschód, trafia do Afryki i Ameryki Łacińskiej. Soft power. Buduje to obraz Korei na świecie, buduje sferę wpływów politycznych i przynosi miliardowe zyski.

Znajdziemy w tej książce różne informacje o k-popie, kinie, serialach, grach wideo, historii ich rozwoju. Poza tym dużo uwagi poświęca autorka polityce państwa, które w Ministerstwie Kultury ma departament kultury popularnej. Bo ten sukces został wymyślony i wykreowany poprzez bardzo świadome działania i stale jest przez państwo wspierany i planowany. Kultura wyższa może być piękną wizytówką kraju, ale pop to przemysł, w który trzeba zainwestować, zanim zacznie przynosić zyski. (Jako Amerykanka Hong miała pewien problem, by uznać rolę państwa w kulturze, ale jednak ją doceniła).

Czego się nie dowiedzieliśmy o K-popie z telewizji śniadaniowej?

Przez chwilę zastanawiałam się, czy można by zrobić coś takiego w Polsce? Na bazie disco polo, gry Wiedźmin i filmów Pawlikowskiego? Żart! Szczególnie że w tej chwili jest to głównie rozdawanie kasy jakimś szwagrom na ich fundacje Obrony Imienia i klipy, których nikt nigdy nie obejrzy, chyba że dla beki.


***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij