Kraj

Co dalej z wyborami prezydenckimi? O przełożenie apelują kontrkandydaci Dudy i obywatele

Fot. Obserwatorium Wyborcze CC BY-NC-ND 4.0

„To pierwsze polskie wybory w cieniu epidemii. Sytuacja absolutnie wyjątkowa”, „dzisiaj nie ma realnej kampanii”, „kampania wyborcza nie istnieje” mówią kandydaci opozycji na urząd prezydenta. „My, polscy wyborcy, wzywamy konstytucyjne władze Rzeczypospolitej, aby pilnie podjęły decyzję o przesunięciu daty wyborów prezydenckich na jesień 2020 roku z powodu stanu nadzwyczajnego” – piszą w petycji przedstawiciele Stowarzyszenia Obserwatorium Wyborcze. Głosów wzywających do zmiany terminu wyborów przybywa.


Choć rząd w obliczu zagrożenia spowodowanego pandemią koronawirusa nie wprowadził oficjalnie stanu wyjątkowego zdefiniowanego przez Konstytucję RP, nie ulega wątpliwości, że władze i kraj działają w trybie nadzwyczajnym. Szersze uprawnienia dla polityków, procedury umożliwiające im zarządzanie trwającym kryzysem i ograniczanie swobód obywatelskich obecnie określają dokumenty niższego rzędu: specustawa do walki z COVID-19 oraz rozporządzenie ministerstwa zdrowia, wskazujące, że w Polska jest objęta stanem zagrożenia epidemicznego. Czy w takiej sytuacji zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie powinny dojść do skutku?

Wszystko zgodnie z planem

Choć opozycja i społeczeństwo mają co do tego sporo wątpliwości, zdaniem polityków PiS przesunięcie głosowania nie jest konieczne. „Wiemy, że we Francji np. odbyły się wybory samorządowe i Francja dzisiaj jest w innym stanie niż Polska, a więc na chwilę obecną nie mamy takich planów” – powiedział w poniedziałek Mateusz Morawiecki. Sześć godzin później Emmanuel Macron ogłosił, że druga tura wyborów samorządowych odbędzie się w innym terminie. Mimo to polskie władze nie zmieniły swojego stanowiska. Bliżej niż do Francji jest im raczej do Rosji, gdzie Władimir Putin obwieścił, że nie widzi przeciwwskazań dla terminu referendum w sprawie zmian w konstytucji, które ma się odbyć 22 kwietnia.

Gospodarka i państwo po koronawirusie. Instrukcja obsługi

Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, pytany o wybory nadal utrzymuje, że do urn pójdziemy zgodnie z planem. W środę na antenie radia RMF FM stwierdził bowiem, że póki co rząd nie ma żadnych podstaw prawnych do zmiany terminu głosowania. „Oczywiście jestem sobie w stanie wyobrazić, że te wybory będą przesunięte, bo trzeba będzie wprowadzić, czy to stan klęski żywiołowej, czy stan wyjątkowy. Ale dzisiaj nie ma wprowadzonego żadnego z tych stanów” – podkreślił.

Konieczny: Wprowadzenie stanu wyjątkowego jest wysoce prawdopodobne, a w polskich warunkach wydaje się wręcz konieczne

Rywale Dudy powoli zawieszają kampanię

Tymczasem kandydujący na urząd prezydenta politycy opozycji apelują do rządu o przełożenie wyborów na lato lub jesień. Powodem jest nie tylko brak możliwości prowadzenia przez nich kampanii, ale także bezpieczeństwo obywateli, które w dobie pandemii powinno mieć większy priorytet niż prowadzenie polityki. Prócz tego pod znakiem zapytania staje również realizacja procedur wyborczych, przeprowadzenia przygotowań i samego głosowania w sytuacji, gdy państwo nie działa standardowo, a obywatele i obywatelki są wzywani do pozostawania w domach. Nie jest też pewne, czy w obliczu zagrożenia zdrowia i życia ktokolwiek zdecyduje się na obsługę ponad 27 tys. obwodowych komisji wyborczych. Nic zatem dziwnego, że ekspansja koronawirusa w Polsce dla większości kandydatów stała się powodem zawieszenia prowadzonych dotychczas kampanii lub ograniczenia ich do sfery social mediów.

Wybory prezydenckie są do wygrania

Na taki ruch oficjalnie zdecydował się już Szymon Hołownia. „To pierwsze polskie wybory w cieniu epidemii. Sytuacja absolutnie wyjątkowa, wymagająca odważnych działań i decyzji, ale też troski i empatii. Słucham Was, więc wiem, że potrzebujecie dziś informacji, otuchy i pomocy, a nie wyborczych »przekazów dnia«. Dlatego zawieszam dziś wyborczą agitację. Dość krygowania się, sprawdzania, co zrobią inni kandydaci, co robi PiS” – napisał w poście na Facebooku, a na Twitterze wzywał polityków do budowania zaufania obywateli do państwa. „Potrzebujemy tego, jak kania dżdżu – organizowanie wyborów w samym środku restrykcji – to kwestia życia i zdrowia 200 tyś. członków komisji i obywateli, którzy pójdą głosować. Czy władze widzą ich interes, czy jedynie własną chęć wygranej?” – zastanawiał się kandydat.

Tak, jak napisałem wczoraj: nadal pozostaję kandydatem na prezydenta. Nie zmieniło się jednak też coś jeszcze: pozostaję…

Opublikowany przez Szymona Hołownię Wtorek, 17 marca 2020

 

Robert Biedroń zaapelował z kolei do Andrzeja Dudy o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kandydat Lewicy uznał, że w obecnej sytuacji politycy muszą wspólnie ustalić, czy wybory mają odbyć się w maju. „Dzisiaj nie ma realnej kampanii. Z wyjątkiem prezydenta Dudy inni kandydaci mają utrudnione jej prowadzenie, uniemożliwione. Nie możemy rozdawać ulotek spotykać się z wyborcami. Jest to niemożliwe” – powiedział w rozmowie z dziennikarzami Polsatu. „Ale nie wybory są dziś najważniejsze. Najważniejsza jest walka z koronawirusem. Dzisiaj są wyzwania dużo większej wagi niż wybory prezydenckie” – dodał Biedroń, którego stanowisko wspierają politycy i polityczki Lewicy, np. posłanka Razem Marcelina Zawisza. „Polska demokracja nie załamie się, jeżeli przesuniemy wybory o pół roku, o rok. Ale żeby móc podjąć taką decyzję, rząd musi zacząć sensownie rozmawiać z opozycją na ten temat” – mówiła we wtorek Zawisza.

W ocenie Krzysztofa Bosaka, kandydata Konfederacji, „sytuacja prowadzenia kampanii wyborczej równolegle z walką z epidemią i wraz ze spływającymi z całego kraju informacjami o wzroście zachorowań, o brakach w szpitalach, jest sytuacją niekomfortową zarówno dla opozycji, jaki i rządu”.  W jego ocenie przełożenie terminu prezydenckich wyborów może być „jedyną rozsądną decyzją w czasie narastania epidemii, kryzysu gospodarczego i kryzysu ochrony zdrowia”.

7 doskonałych internetowych inicjatyw na czas epidemii

Piłka PiS w grze

W podobnym tonie o wyborach wypowiada się lider ludowców. Władysław Kosiniak-Kamysz w wywiadzie dla TVN stwierdził, że „kampania wyborcza nie istnieje i nie powinna istnieć, bo nie jest rzeczą świętą”. „Święte są życie i zdrowie Polaków” – podkreślił, dodając, że wybory powinny odbyć się najwcześniej jesienią. „Dzisiaj trzeba skompletować komisje wyborcze. Kto do takiej komisji pójdzie, skoro szczyt epidemii ma być za dwa, trzy tygodnie? To jest narażanie na szwank życia i zdrowia Polaków” – przekonywał polityk. Kosiniak-Kamysz zwrócił jednocześnie uwagę na to, że w sytuacji zagrożenia PiS nie rezygnuje z walki o prezydencki fotel, a Andrzej Duda „ulega pokusie prowadzenia działań wyborczych” i zamiast jednoczyć siły z kontrkandydatami w imię dobra ogółu, coraz silniej angażuje się w rywalizację, wykorzystując do tego trwający kryzys. „Walczymy z wirusem, a nie w wyścigu wyborczym” – podsumował przewodniczący PSL.

Kosiniak-Kamysz nie musi wygrać z Dudą, by zrealizować swoje polityczne cele

Na obecnego prezydenta wylała się w ostatnich dniach fala krytyki m.in. z powodu podróży, jakie mimo przeciwwskazań Światowej Organizacji Zdrowia i polskiego ministerstwa zdrowia, odbywa po kraju. Szczególne oburzenie wzbudziła wizyta głowy państwa w fabryce PKN Orlen, gdzie Duda dziękował pracownikom za „zaangażowanie w produkcję płynu do dezynfekcji”. „To po prostu staje się coraz bardziej nieprzyzwoite” – brzmiał jeden z najłagodniejszych komentarzy pod adresem prezydenta, który zamieścił na Twitterze poseł Krzysztof Śmiszek. W słowach nie przebierał natomiast Włodzimierz Czarzasty, wyraźnie zirytowany działaniami Andrzeja Dudy.

 

O wstrzymanie kampanii i koncentrację na swoich powinnościach wobec państwa do prezydenta zwróciła się także startująca w wyborach Małgorzata Kidawa-Błońska. „Apeluję do pana prezydenta, żeby wykonywał te obowiązki, które należą do niego jako do głowy państwa, ale zaniechał kampanii wyborczej, bo powinien tutaj bardzo wyraźnie oddzielić, co jest ważne dla prezydenta i czym się powinien zajmować, a powinien przestać robić kampanię” – powiedziała Kidawa-Błońska podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

Przyzwoitość Kidawy, czyli jak skutecznie topić pontony z uchodźcami i pomóc PiS

Kogo teraz obchodzą wybory?

Tam jednak, gdzie zawodzą apele polityków, do akcji wkraczają obywatele i obywatelki. W sieci pojawiła się petycja, w której jej autorzy – przedstawiciele i przedstawicielki Stowarzyszenia Obserwatorium Wyborcze – wzywają rząd do odwołania majowych wyborów i ustalenia nowego, późniejszego terminu. Wśród powodów tych zmian sygnatariusze wymieniają przede wszystkim zagrożenie dla zdrowia i życia społeczeństwa, podkreślając, że przewidywane „apogeum epidemii” nastąpi w pierwszej połowie kwietnia, czyli w dość bliskim sąsiedztwie majowej daty wyborów.

Nie chciał, ale musi? Po co lewicy kandydat Biedroń

W piśmie podkreślono, że decyzje rządu mogą uderzyć nie tylko w wyborców wybierających się do urn, ale także członków komisji wyborczych, urzędników i samorządowców zaangażowanych w proces przygotowań do głosowania. W petycji czytamy też, że w obecnej sytuacji przeprowadzenie uczciwej kampanii wyborczej i samych wyborów jest niemożliwe. Rząd zaś powinien skupić się na przeciwdziałaniu skutkom pandemii, a nie własnych interesach. „Nie godzimy się na to, aby władze dążyły do swoich politycznych celów »po trupach«. Wybory muszą być wolne!” – piszą przedstawiciele stowarzyszenia.

Twój dom jest tam, gdzie cię wpuszczą podczas pandemii

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać