Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Wybory prezydenckie są do wygrania

Przemysław SADURA i Sławomir SIERAKOWSKI

Jak to zrobić? Pierwsza tura to dla opozycji powinny być szachy z władzą, w których decydujące będzie rozstawienie figur. A kluczowe znaczenie będą mieli kandydaci PSL i... Konfederacji – wynika z badań socjologicznych Sadury i Sierakowskiego. Przeczytajcie całość tylko na KrytykaPolityczna.pl.

W ramach większego projektu badawczego „Krytyki Politycznej” i Fundacji Pole Dialogu przeprowadziliśmy serię wywiadów grupowych (tzw. fokusów) w każdym z elektoratów partii obecnych w nowym Sejmie (PiS, KO, SLD, PSL, Konfederacji). Część każdego z wywiadów dotyczyła możliwych kandydatów na prezydenta.

Interesowały nas nie tylko opinie wyborców, ale także, a może przede wszystkim, emocje i wyobrażenia, jakie mają wyborcy na temat najważniejszych polityków w Polsce, w tym na temat potencjalnych kandydatów na prezydenta.

Polityczny cynizm Polaków. Raport z badań socjologicznych

Ponieważ partie polityczne szykują się właśnie do wyboru swoich reprezentantów, postanowiliśmy podzielić się cząstkowymi wynikami oraz ich interpretacją. Uznaliśmy, że najlepiej będzie, jeśli badanych zapytamy o opinie tuż po wyborach parlamentarnych, zanim wpłynąć mogą na nich interpretacje wyborów pojawiające się w mediach. Zwróciliśmy uwagę zarówno na elektorat wielkomiejski, jak i prowincjonalny (np. mieszkańcy wsi i małych miast woj. świętokrzyskiego), kontrolując równowagę ze względu na płeć i wiek. Badaliśmy wszystkie grupy społeczne, poczynając od profesjonalistów (lekarze, prawnicy, przedsiębiorcy – osobne grupy w tej kategorii głosujące na opozycję, jak i PiS), przez grupy klasy średniej i niższej średniej (urzędnicy, nauczyciele, pracownicy umysłowi), klasy ludowej (robotnicy i rolnicy) i prekariatu (pracujący na tzw. śmieciówkach pracownicy sektora usługowego: sprzedawcy, operatorzy call centers, czasowi pracownicy fizyczni).


Aby uchwycić emocjonalny stosunek badanych do poszczególnych polityków, o których pytaliśmy, poprosiliśmy ich o to, żeby wybrali, z jakim zwierzęciem kojarzy im się charakter i osobowość kandydatów. Żeby zminimalizować presję grupy na każdego z uczestników, prosiliśmy o zapisanie swoich skojarzeń z odczytanym nazwiskiem polityka na kartce, a po skończeniu przez wszystkich ich odczytanie.

Skojarzenia ze zwierzętami mogą przynosić bardzo konkretne informacje na temat emocji (czy kandydat porusza wyborców czy odbierany jest bez zaangażowania) i atutów, jakie kandydat ma według wyborcy (sowa = mądrość, dystans; lew = dominacja, zdecydowanie; lis = przebiegłość). Zaczynając w ten sposób, można w dalszej fazie rozmowy poznać, jak wywiadowani racjonalizują swoje wybory.

Nasze wnioski prezentujemy w formie siedmiu tez i rekomendacji, jak opozycja może wygrać te wybory.

WYBORCY ZNOWU SĄ PEWNI, ŻE URZĘDUJĄCY PREZYDENT ZWYCIĘŻY

Wyborcy PiS są pewni, że kandydatem partii w wyborach prezydenckich będzie Andrzej Duda, i są przekonani o jego bezproblemowej reelekcji. Co ciekawe, podobnego zdania jest większość badanych wyborców partii opozycyjnych (KO, SLD, PSL).

PIOTREK: Wydaje mi się, że w Europie jesteśmy inaczej postrzegani, nie jako ciemny naród, tylko odkąd zmienił się prezydent jest ekstra, bo poprzednicy… Nie będę mówić na ten temat. Szczególnie pan Kwaśniewski wiecznie pijany.

KRYSTYNA: Wczoraj ktoś zaczął rozmawiać o jakichkolwiek rywalach dla naszego Dudy. Póki co nie znaleźli jeszcze żadnego, który dałby mu radę na wyborach.

ADAM: PO mówiło, że wygrają wybory prezydenckie.

SYLWIA: Kogo wystawią, Tuska?

[PiS, Kielce, klasa średnia, 18.10.2019]

Elektorat opozycji:

 A kto wygra wybory prezydenckie w maju 2020 roku?

(…)

PAWEŁ: Pewnie będzie po staremu, aczkolwiek może Tusk.

NINA: Nie, absolutnie. (…) Ja bym mu nie zaufała.

ZOSIA: Ja też nie.

Ok, kto inny? A Duda wygra?

PAWEŁ: Pewnie Duda właśnie wygra.

KLAUDIA: Pewnie nic się nie zmieni.

Większość z was myśli, że Duda jednak?

ZOSIA: Tak myślimy, nam się wydaje, że on takim pionkiem Kaczyńskiego jest.

(…)

Nie ma nikogo po stronie opozycji, kto mógłby wygrać z Dudą?

PAWEŁ: W tej chwili to nie.

NINA: Raczej nie.

[Kielce, opozycja, klasa ludowa, 21.10.2019]

Mimo wszystkich różnic sytuacja ta przypomina wybory z 2015, gdy jednego z kandydatów fetowano już przed wyborami jako zwycięzcę. To sytuacja niebezpieczna dla urzędującego prezydenta i szansa dla opozycji.

ANDRZEJ DUDA TO LEW. JAROSŁAW KACZYŃSKI TO NOCNY ŁOWCA

Wywiadowani najczęściej porównują urzędującego prezydenta do lwa. Wśród wyborców opozycji jest tak w połowie przypadków, wśród pozostałych Duda najczęściej pojawia się jako słoń albo kot. Wyborcy przypisują mu niezależność w podejmowaniu decyzji, dostojność w sprawowaniu urzędu, duże poczucie humoru i dystans. Drugim elementem wizerunku jest pewna łagodność, bezkonfliktowość, a także koncyliacyjność.

Tak więc polityk, który w mediach dorobił się pseudonimów wskazujących na uległość i wiernopoddańczy stosunek do lidera swojego obozu politycznego („Adrian”, „Długopis”), w całym społeczeństwie najczęściej postrzegany jest zupełnie inaczej. Wcale nie dlatego, że taki jest albo nie jest faktycznie, ale dlatego, że elementy wizerunku urzędu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej są przypisywane osobowości sprawującego go polityka, a nie na odwrót. Mamy tu do czynienia z tzw. efektem aureoli (albo efektem halo).

To zjawisko rozszerzyć można na prezydentów RP w ogóle i wyjaśnić, dlaczego urzędujący prezydenci niemal zawsze są liderami rankingu zaufania publicznego. Aleksander Kwaśniewski (szczególnie w pierwszej kadencji), Lech Kaczyński i Andrzej Duda mieli proporcjonalnie znacznie więcej krytyków wśród uczestników debaty publicznej niż w samym społeczeństwie, co niezmiennie zadziwia część uczestników debaty publicznej.

Marcin: Lew, bo wydaje mi się, że nasz prezydent to indywidualista, jest odważny, nie boi się wypowiadać na trudne tematy.

Kamil: Mam to samo. Widzę w nim przywódcę.

Olga: Też mam lwa. Aparycja, sam wygląd, mądrość.

Kaśka: Niedźwiedź, bo kojarzy mi się z małym niedźwiadkiem, który krzywdy nie zrobi.

Michał: Ja mam pandę. Taki ładny.

Damian: Kot. Taki elegancki, niby z drapieżników, ale nikogo nie atakuje.

Ania: Leniwiec dlatego, jak on wygląda. Jak on się uśmiechnie, to przypomina mi leniwca zwisającego na drzewie.

Olga: Widziałam go osobiście i na pewno nie.

Ania: Ale ten jego uśmiech.

[Kielce, PiS, klasa średnia, 18.10.2019]

W przypadku Andrzeja Dudy proporcje zaczynają być choćby częściowo przywrócone, gdy w zestawie polityków, którzy pojawiają się w rozmowie, pojawia się też Jarosław Kaczyński. Wtedy Andrzej Duda rysowany jest jako inny duży kot (np. tygrys), ale już nie jako król zwierząt.

Sam Kaczyński postrzegany jest jako też lew lub kot, sowa, lis albo inny polujący w nocy drapieżnik. Warszawska klasa profesjonalna, czyli grupa złożona z prawników, lekarzy i przedsiębiorców głosujących na PiS, wybrała sowę, jako łączącą obie cechy: mądrość, przebiegłość i bycie nocnym drapieżcą. Generalnie jednak Jarosław Kaczyński wśród wyborców PiS nie jest najbardziej lubianą postacią PiS.

Kaczyński?

Monika: Król lew.

Dorota: Ja mam tygrys.

Karolina: Ja mam małpę.

Dlaczego małpę?

Karolina: Bo on jest brzydki, wstrętny, okropny, obrzydliwy.

Monika: Pieniądze ci daje.

Karolina: To nie on mi daje, tylko partia. Ja nie mogę patrzeć na tego dziada, bo aż coś robi mi się w mózgu. Jego brata lubiłam, ale jego nie.

Monika: To jest przywódca, który o tym decyduje.

Karolina: No dobra, niech on sobie będzie, ale z daleka ode mnie, ja go nie lubię.

Grzegorz: U mnie kot, który zawsze spada na cztery łapy.

Andrzej: U mnie jest lis, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa, że jest przebiegły i wszystkich przechytrzy.

Czesław: Ja mam sowę i to jest łebski facet.

[Warszawa, klasa ludowa, PiS, 18.10.2019]

NASTĘPCĄ KACZYŃSKIEGO MA BYĆ MORAWIECKI, BO GO NAJBARDZIEJ PRZYPOMINA

Zapytaliśmy przy okazji, co się stanie z PiS, gdyby Jarosław Kaczyński odszedł z polityki. Okazało się, że wyborcy PiS nie bardzo się o to martwią, zwłaszcza ci z wyższym kapitałem kulturowym, i stawiają na gładką sukcesję przez wyraźnie w tej grupie faworyzowanego Morawieckiego.

Wśród potencjalnych następców spontanicznie pojawili się także Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki, mimo że do samej partii nie należą. Ziobro i Jaki postrzegani są jako tygrysy, młode wilki, a Morawiecki jako sowa („mądry ekonomista”) lub koń („pracowity”). Zwraca uwagę, że w kontekście sukcesji nie wymieniano na przykład Jarosława Gowina. Przeprowadzony później sondaż Kantar potwierdził, że Gowin się w tej rozgrywce nie liczy, a Zbigniew Ziobro – owszem.

Co ważne, wyborcy, inaczej niż gros komentatorów, widzą sporo podobieństw pomiędzy Mateuszem Morawieckim i Jarosławem Kaczyńskim. Dostrzegają przede wszystkim ich wycofanie, jak i wiedzę. Obaj politycy otoczeni są aurą tajemniczości, która przyciąga wyborców, mimo że wyklucza się z wizerunkiem polityka sympatycznego. Nie bez powodu więc obóz władzy zdecydował się na rozdzielenie ról przywódcy obozu władzy i prezydenta. Rozkład emocji i oczekiwań Polaków wobec tych ról politycznych wskazuje, że powinny być rozgraniczone, ale tak, żeby się odpowiednio uzupełniać.

Mateusz Morawiecki?

Olga: Mam żyrafę, bo jest wysoki, bo ma okulary. Raczej pozytywny człowiek, chociaż może bardziej mruk niż nasz prezydent, bo prezydent na szczycie klimatycznym podszedł, podał rękę, zapytał. Nasz premier niekoniecznie, był bardziej mrukowaty. Ale też ma dużą wiedzę, potrafi się wypowiedzieć.

Kamil: Sowa, bo ma bardzo dużą wiedzę, sowa jako symbol mądrości, też okulary. Mam też mrówkę, bo jest bardzo pracowity.

Michał: Gepard, bo jest trochę przebiegły, ale bardzo szybko myśli i potrafi bardzo szybko się zorganizować.

Damian: Kangur, dlatego że on jest trochę podobny. Tak skacze. Jak coś się zaczyna dziać, to on jest czy tu, czy tam, czy to drugi koniec Polski.

Kaśka: Kot, bo taki dostojny i sprytny.

Ania: Ja go nie lubię, dla mnie to jest hiena.

Dlaczego?

Ania: Nie wiem dlaczego, kojarzę go z takim typem człowieka, że jak gdzieś się coś dzieje, tam on idzie. A ja takich ludzi nie lubię, nie lubię ludzi, którzy za wszelką cenę chcą być w centrum zainteresowania. Jak się śmieje, to jest dziwny.

Olga: Jest mrukowaty, ale wiedzę ma.

Ania: Nie mówię, że nie ma wiedzy.

Kamil: On jest bardzo dobrym ekonomistą.

[Kielce, PiS, klasa średnia, 18.10.2019]

DONALD TUSK NIE MUSIAŁ NIC ROBIĆ, ŻEBY OSZUKAĆ WŁASNYCH WYBORCÓW

Mimo że Donald Tusk wykluczył już swój start, warto zauważyć interesujące zjawisko, którego stał się ofiarą. Także dlatego, że w podobną pułapkę wpaść mogą następni (przede wszystkim Robert Biedroń). Jeszcze niedawno (tzn. kiedy prowadziliśmy focusy w lipcu) dominowała fantazja o powrocie z Brukseli Donalda Tuska, który wprost postrzegany był jako jedyny możliwy zbawca opozycji. W ciągu kilku miesięcy nastąpiła radykalna zmiana, co zauważono już w sondażach, ale zagadką pozostawało, skąd właściwie wzięła się taka zmiana. Wyborcy opozycji, pytani w październiku o Tuska jako kandydata, wyraźnie się dystansowali, a nawet zarzucali mu zdradę. Większość grupy reprezentującej klasę ludową z Warszawy opisała Tuska figurą lisa. Już tylko warszawska inteligencja mówiła o nim jak o ważnej figurze.

Tej zmiany nie wywołały żadne konkretne wydarzenia polityczne ani posunięcia samego Tuska, bo nie było niczego takiego odpowiedniej wagi. Ludzie rozczarowali się własnymi niezrealizowanymi oczekiwaniami. Donald Tusk zadziałał jak ekran, na który projektowano tak długo tak duże nadzieje, że mimo iż polityk niczego nie obiecywał, ludzie poczuli się oszukani. To stąd porównywanie Tuska do przebiegłego lisa.

Tusk?

Monika: Lis, cwana bestia. Sprzedałaby nas i opowiedział, nie, jesteście u siebie.

Tomek: Kaczor Donald ze względu na imię.

Inga: Też mam lisa.

Artur: Też tak mi się kojarzy.

Ula: Też ma lisa.

Igor: Ja też mam lisa.

Ula: Wypiął się na kraj i pojechał.

Monika: Sprzedał się jak dziwka.

Ula: Dokładnie, zostawił PO. Dopóki był w PO, to oni byli dużo mocniejsi.

Monika: Ale nie mógł tutaj nic zwojować dla siebie, więc postawił na swoje.

Czyli lis?

Monika: W większości.

Ula: Taki rudawy.

Monika: Tak, wredny.

[Warszawa, prekariat, opozycja, 17 października]

MAŁGORZATA KIDAWA BŁOŃSKA MA SZANSE, BO JEST JAK PIERWSZA DAMA

Wyborcy opozycji nie mają jasności, kto powinien być ich kandydatem na prezydenta. Najlepiej odbierana jest Kidawa-Błońska, która jako jedyna kandydatka opozycji trafiała do przekonania wyborcom z różnych badanych grup społecznych. W jej wizerunku dominuje kobiecość postrzegana tradycyjnie, czyli ciepło. Uważana jest bardziej za koncyliacyjną niż konfliktową (kot, kotka, wśród wyborców PiS zaś jako lama, foka, nutria etc.). Zauważana jest pewna doza arystokratycznej elegancji czy nierażącej wyniosłości (łabędź, bocian, łania, paw). Kidawa ma wizerunek zbliżony do Jolanty Kwaśniewskiej, którą z podobnych powodów poważnie rozważano kiedyś jako kandydatkę na prezydenta. Pierwsza Dama jest podobnie uświęcona – efekt aureoli – w oczach wyborców jak sam prezydent. Stąd punkty mogą płynąć do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, nie tylko gdy w kampanii będzie zachowywała się tak, jak według Polaków powinien prezydent (czyli np. demonstrując swoją ponadpartyjność), ale także jak pierwsza dama (pokazując zaangażowanie na rzecz potrzebujących, włączając się w akcje charytatywne itp.).

Aneta: Kidawa-Błońska kojarzy mi się z psem, wierna swoim poglądom, wierna partii.

Ola: Mnie kojarzy się z bocianem. Każdy go lubi, to takie pozytywne zwierzę, nieszkodliwe.

Paweł: Napisałem sowa. Spokojna, wyczekująca.

Aneta: Ja Tuskowi dałam sowę.

Agnieszka: Stara niedźwiedzica. Ona jest już tyle lat w polityce, ale już taki senior rodu.

Dorota: Kot. Z jednej strony lepsza twarz, niby miła, kot jest bardziej elegantszy niż pies. Z drugiej strony trochę łagodniejsza twarz. Patrzę pod kątem tego, jak teraz była prezentowana w wyborach.

Katarzyna: Dałam buławę jako przedmiot, bo nazwisko wydaje mi się trochę szlacheckie.

Łukasz: Paw. Dumna chodzi.

[Warszawa, klasa profesjonalna, opozycja, 17.10.2019]

Jeśli Kidawa znajdzie się w drugiej turze wyborów razem z Andrzejem Dudą, w interesie obu kandydatów będzie, żeby pojedynek był stonowany. Mocne ataki na kontrkandydata będą niezgodne z odbiorem społecznym kandydata.

W pierwszej turze opozycja jako całość może mieć istotny atut: bardziej radykalny w ocenach władzy i propozycjach kandydat Lewicy może spełnić rolę „zająca” w wyścigu o drugą turę i uzupełniać się z Kidawą-Błońską, mobilizować szeroki elektorat. Po to, żeby w drugiej turze przekazać poparcie przedstawicielowi opozycji (uwaga: w takim zestawie ostry spór pomiędzy kandydatami opozycji bardzo by pomagał Dudzie). Nie da się jednak założyć, że Lewica zdecyduje się na takie zawieszenie broni, bo o poparcie wciąż rywalizuje raczej z PO niż z PiS.

Dunin o „politycznym cynizmie”: Pisowiec to tożsamość, platformers to przezwisko

Szczególnie istotną grupą wyborców są ci, którzy nie popierają PiS, ale popierają Andrzeja Dudę. To są właśnie ci, na których szczególnie działa opisany wyżej efekt aureoli. Charakterystyczna dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej dystynkcja może przynajmniej częściowo równoważyć ten efekt, szczególnie w drugiej turze. A gdyby doszło do bezpośredniej konfrontacji, to „demaskować” też Andrzeja Dudę, czyli pokazywać różnicę między samą osobą Dudy a dystyngowanym urzędem, gdyby nie potrafił stanąć na wysokości zadania.

KOSINIAK WCALE NIE JEST SKAZANY NA SUKCES

Liderowi PSL wróży się wielką karierę, bo dał po temu konkretne powody w ostatnich wyborach. Od pewnego czasu przebudowuje partię chłopską, która wydawała się skazana na odejście, w nowoczesną chadecję. Jednak wśród wyborców wciąż postrzegany jest jako mało wyrazisty, niekonfliktowy, ale i nieszkodliwy: miś koala, kret lub krecik, mysz albo inny gryzoń. Część wyborców Kosiniaka nie kojarzyła. Opozycyjnej klasie ludowej w Kielcach trzeba było wyświetlać zdjęcie lidera PSL, bo samego nazwiska część nie znała.

PAWEŁ: Ja dwóch w ogóle nie kojarzę. Kosiniak?

Nie wiesz, kto to jest Kosiniak?

ZOSIA: Kosiniak-Kamysz to jest lider PSL-u.

PAWEŁ: W ogóle nie kojarzę, jak on wygląda.

ZOSIA: Władysław Kosiniak-Kamysz. Postury takiej średniej.

Zaraz wyświetlę zdjęcie.

PAWEŁ: Czyli co, niedźwiedź?

(…)

Ktoś jeszcze, wszyscy?

JACEK: Ja go nie skojarzyłem z nikim.

Kielce/klasa ludowa/opozycja, 21.10.2019]

W tej samej grupie był postrzegany jako niepozorna myszka lub pracowity koń. W innej grupie z opozycji też raczej niekonkretnie:

Beata: Wszystko po trosze powiedziałabym, nie potrafię tego do końca uzasadnić, ale też u mnie jest koń.

Joanna?

Joanna: Ja mam koalę. Dlatego że wydaje mi się taki, bardzo spokojny, wyważony. Bo koala tam za dużo się nie rusza, taki jest właśnie, chodzi mi o zachowanie. Taki spokojny, wyważony.

Paweł: Ja żyrafa. Góruje zawsze nad towarzystwem. Zawsze uśmiechnięty, szczerzy się też tak. Klaszcze, jak wszyscy klaszczą, nawet jak nie trzeba. Później się zastanawia, po co klaskał (śmiech). Czyli jak wszyscy uciekają, to ona też na końcu.

Bartek?

Bartłomiej: Foka. On dla mnie jest taki za cukierkowy. Za słodki. Nieporadny momentami.

[Kielce, opozycja, klasa średnia, 21.10.2019]

To właśnie może być główny problem Kosiniaka-Kamysza, dotąd niedostrzegany w debacie publicznej, której uczestnicy dobrze wiedzą, kim jest Kosiniak, i rzadko zakładają, że dla zwykłych wyborców może być mało czytelny. Wyborcy nie widzą w nim męża stanu, polityka dużego formatu ani także szczególnie atrakcyjnej osobowości. Jest odbierany jako ogólnie bezproblemowy i sympatyczny, to może dawać fory na tle zantagonizowanych PiS i KO, ale od pewnego poziomu będzie przeszkodą.

Sierakowski: Czy PiS został zatrzymany? Czy pokona go Lewica?

Kosiniak udowodnił swoje talenty polityczne, co zostało też zauważone przez część badanych (niektóry uznali go nawet za faktycznego zwycięzcę wyborów), ale żeby wykonać kolejny krok, będzie potrzebował nabrać kolorów, dotrzeć do szerszej grupy wyborców, nie tylko ze sobą „w ogóle”, ale ze swoimi atutami osobowościowymi i programowymi, tak żeby potrafili je zapamiętać. Bycie kandydatem kompletnym, czyli wszechstronnym, to co innego niż bycie kandydatem „ogólnie słusznym” i lubianym, ale tak do końca nie wiadomo dlaczego.

WYBORY PREZYDENCKIE TO BYĆ ALBO NIE BYĆ DLA ROBERTA BIEDRONIA

Największy problem z tymi wyborami ma Lewica. Rozpoznawalność i doświadczenie najbardziej predestynują Roberta Biedronia, który odbierany jest jako wyrazisty polityk, a zarazem ciepły i nieagresywny (miły futrzak, miś), ale bardzo zaszkodziło jego reputacji złamanie obietnicy rezygnacji z mandatu do PE (lis – zdrajca). Blokadą w pozyskiwaniu poparcia – zwłaszcza w elektoracie małomiasteczkowym i ludowym – jest wizerunkowe sklejenie z postulatami LGBT oraz otwarte deklarowanie swojej orientacji seksualnej. To sprawia, że w oczach elektoratu ludowego, nawet tego deklarującego poparcie dla Lewicy, nie jest kandydatem poważnym („pajac”, „pawian”). Póki co Biedroń wydaje się kandydatem głównie klasy średniej z dużych miast.

Jak kojarzy Wam się Biedroń?

ZOSIA: U mnie z lisem.

NINA: U mnie z szympansem.

A dlaczego?

NINA: A dlatego, że on jest za tą równością i nie wiadomo, czy to chłop, czy to baba, małpa mi wyszła.

PAWEŁ: U mnie blisko, bo lemur.

MODERATOR: Lemur?

AGNIESZKA: U mnie kot, bo taki słodki. Uśmiechnięty zawsze, taki słodki, miły.

JACEK: U mnie niejako do niedźwiedzia, ale do takiego niedźwiadka, takiego pluszowego.

ZOSIA: Taki misiu.

JACEK: No właśnie coś takiego.

NINA: Taka misiowata małpa.

MODERATOR: Inne jeszcze jakieś skojarzenia.

AGNIESZKA: Ja mówiłam właśnie, że kot, że taki słodki, miły.

MODERATOR: Ty masz lis?

ŁUKASZ: Lis.

MODERATOR: A ktoś jeszcze miał lisa.

ZOSIA: Też mam lisa.

MODERATOR: Dlaczego lis?

ŁUKASZ: Taki przebiegły.

ZOSIA: Mi się też tak wydaje, taki właśnie przebiegły.

[Kielce, opozycja, klasa ludowa, 21.10.2019].

Lider Wiosny musi uważać, bo znajduje się w podobnej sytuacji co Tusk. Przedłużające się oczekiwanie na jego deklarację może zostać odebrane jako cwaniactwo, kombinowanie. Wybory są dla Biedronia z pewnością zagrożeniem. Jeśli nie powtórzy przynajmniej wyniku Lewicy albo da się wyprzedzić kandydatowi PSL, zostanie to odebrane jako porażka. Lider PSL wcale jednak nie jest skazany na sukces i ma poważne ograniczenia. Dla Biedronia te wybory to nie tylko ryzyko, ale i najlepsza szansa na odrobienie strat, czyli uczynienie czegoś, co pozwoli wyborcom zapomnieć o kluczeniu w sprawie mandatu. Tym bardziej że Biedronia nie ma w Sejmie, gdzie będzie toczyć się główny nurt życia politycznego. Jeśli nie wystartuje, może zniknąć i oddać inicjatywę innym.

„Platformo, masz już tyle lat, że nie będę cię dłużej utrzymywać”

Jest jeszcze Adrian Zandberg. Spontanicznie pojawił się podczas wywiadów też Andrzej Rozenek. Zandberg jest postrzegany jako niedźwiedź, tur, żubr lub lew. Mocny, ciężki i agresywny, a raczej wojowniczy. Jego problemem w zestawieniu z Biedroniem jest niższa rozpoznawalność. Dla części wielkomiejskich wyborców zbyt radykalne są także jego poglądy na gospodarkę, co może zamykać kandydata Lewicy w elektoracie mniejszym niż ten, w którym głosy zdobywa Robert Biedroń. Zandberg od pewnego czasu zaczął tonować te poglądy, czego Biedroń ze swoim tęczowym wizerunkiem zrobić nie może.

Zandberg?

Aneta: Niedźwiedzica, która ma młode.

Maciej: Dla mnie grizzly, bo zawsze ostro atakował PiS, PO i najlepiej toby walczył ze wszystkimi. (…)

Aneta: Agresywny to nie, raczej broniący wartości.

Łukasz: Ja nie mam.

Ola: Ja też nie mam.

Łukasz: Nie mogłem do niego przyporządkować żadnego zwierzęcia.

Dorota: Ja tylko z tego pięknego zdjęcia, ale skojarzył mi się z psem.

Paweł: Lew, bo nawet z twarzy wygląda jak lew. Wydaje mi się wyrachowany. Już zna smak polityki, mimo że nie był w Sejmie, ale jest wyrafinowanym graczem.

[Warszawa, klasa profesjonalna, opozycja, 17.10.2019]

Jeśli kiedyś Lewica będzie walczyła z PiS, a nie z PO, to jego szanse na zastąpienie Biedronia w roli twarzy Lewicy wyraźnie wzrosną. Jednak wystawienie dziś kogoś tak lewicowego jak na standardy polskiego społeczeństwa może na dłużej zamknąć Lewicę na poziomie obecnego poparcia i utrudnić rywalizację z PO o bardziej centrowego wyborcę. A tych jest więcej.

JAK WYGRAĆ TE WYBORY

Wystawienie jednego kandydata opozycji będzie błędem. Jeśli liderzy opozycji tak zdecydują i kandydatką zostałaby najbardziej prawodopodobna Małgorzata Kidawa-Błońska, to należy się spodziewać, że po nudnej kampanii i przy niższej od oczekiwanej frekwencji już w pierwszej turze wygra Andrzej Duda.

Na sukces kandydata obywatelskiego nie ma szans. Z jednej strony Bodnar czy Owsiak to realizacja fantazji wyborców o ponadpartyjnym ekspercie czy społeczniku, a nie polityku. Z drugiej – żeby fantazja się ziściła, musiałby być jedynym, a nie jednym z pretendentów do władzy w obozie opozycyjnym. To by się udało, gdyby partie opozycji uważały obecną sytuację za kryzysową. Tymczasem na Lewicy i w PSL nastroje po wyborach są raczej triumfalistyczne, a Koalicja wierzy, że przechodzi jedynie tymczasowe trudności.

Pierwsza tura to dla opozycji powinny być szachy z władzą, w których decydujące będzie rozstawienie figur. Kluczowe znaczenie będą mieli kandydaci PSL i Konfederacji (ani my, ani wyborcy Konfederacji nie mają pojęcia, kto to może być, nic więc o tym nie piszemy). Kandydat Lewicy będzie walczył tylko i aż o podniesienie poparcia dla Lewicy i własny sukces. Natomiast Kandydat PSL Władysław Kosiniak-Kamysz będzie ważny dla ostatecznego wyniku, bo jedyny ma szanse odbierać głosy płynące do Andrzeja Dudy ze strony wyborców PiS. Może odegrać podobną rolę jak Paweł Kukiz, który w pierwszej turze zabrał część wyborców Bronisławowi Komorowskiemu, po czym większość z nich w drugiej turze zagłosowała na Andrzeja Dudę.

A jeśli pojawi się poważny, a nie folklorystyczny kandydat Konfederacji, opozycja może mieć prezydenta. Bo kandydat Konfederacji rywalizować będzie przede wszystkim z Andrzejem Dudą, a że wyborcy Konfederacji okazują się najbardziej krytyczni wobec PiS, w drugiej turze zachowa neutralność i nie poprze nikogo.

Jeśli spełnione zostaną te dwa warunki, to wydaje się, że Małgorzata Kidawa-Błońska spełnia pozostałe, żeby poradzić sobie z Andrzejem Dudą.

**
Fotografia na górze strony: www.prezydent.pl

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.