Kraj

Kandydaci na prezydenta, a co z polityką społeczną?

Fot. Nathan Anderson/Unsplash

Czytając Kartę i słuchając wystąpień prezydenta, można odnieść wrażenie, że rodziny wewnętrznych problemów nie mają, a wszystko, co złe, płynie do nich z zewnątrz, a mówiąc ściślej – ze strony wrogich ideologii. Tymczasem przybyło domów dziecka, brakuje opieki psychologicznej, doskwiera brak wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Pisze Rafał Bakalarczyk.

Prezydent Duda, promując tzw. Kartę Rodziny, zaznaczał, że to manifest polityczny. W odpowiedzi wybrzmiały mocne (i słuszne) głosy potępienia wykluczającego charakteru dokumentu, a także towarzyszących mu (jeszcze bardziej) wykluczających i stygmatyzujących wypowiedzi polityków Zjednoczonej Prawicy. Słabo jednak słyszane były propozycje alternatywnych wizji polityki rodzinnej.

Samo potępienie języka wykluczenia i wyrażenie solidarności z osobami LGBT+ jest jak najbardziej słuszne, ale niewystarczające. Potrzebna jest kontrpropozycja, w której trosce o mniejszości towarzyszyłoby szerokie myślenie o polityce rodzinnej, nie tylko wychodzące poza heteronormę i patriarchat, które propaguje prezydent, lecz uwzględniające wielość problemów polskich rodzin (oraz tych osób, które nie mogą lub nie chcą ich założyć) i kierunki ich rozwiązywania.

Nie tylko transfery

W Karcie Rodziny nie ma słowa o infrastrukturze żłobkowo-przedszkolnej ani żadnej infrastrukturze usługowo-instytucjonalnej – dla rodzin w ogóle, a zwłaszcza tych w trudniejszej sytuacji. Co prawda, w końcowej części przedstawionego dokumentu jest (chyba najsensowniejszy obok fragmentu dotyczącego wsparcia samotnie wychowujących dzieci, acz kompletnie niewyeksponowany w kampanii) dział dotyczący rynku pracy przyjaznego rodzinie, ale i tam o instytucjach opieki nad dzieckiem wprost nie przeczytamy.

Mówili mi: Sejm to nie jest miejsce dla matki z dzieckiem

To niepokojące, tym bardziej że o ile programy transferowe rozwinęły się mocno w ostatnich latach (inna sprawa, czy zawsze w słusznym kierunku), o tyle w opiece przedszkolnej, a zwłaszcza żłobkowej postęp jest zbyt powolny i wiele jest do nadrobienia. Czy konkurenci o fotel prezydencki to dostrzegają? Programy wyborcze raczej na to nie wskazują.

Rafał Trzaskowski nie przedstawił programu rodzinnego w ogóle [tekst został napisany, zanim pojawił się program, już w ostatnim momencie kampanii – red.]. O żłobkach, głównie w kontekście aktywności zawodowej rodziców, sporo pisze jedynie Szymon Hołownia. Nie ma słowa na ten temat w programach Roberta Biedronia ani Władysława Kosiniaka-Kamysza. W przypadku tego ostatniego to zaskakujące o tyle, że na czas jego szefostwa w resorcie rodziny, pracy i polityki społecznej przypadają ważne zmiany i pionierskie działania w tym zakresie.

Rodziny miewają problemy i tu potrzeba wsparcia

Kolejny nieobecny w prezydenckiej Karcie Rodziny wątek to rozmaite problemy dotykające rodzin i deklaracja wsparcia dla nich ze strony instytucji publicznych. Czytając Kartę i słuchając wystąpień prezydenta, można odnieść wrażenie, że rodziny wewnętrznych problemów nie mają, że są bezpiecznymi i zharmonizowanymi strukturami, a wszystko, co złe, płynie do nich z zewnątrz, mówiąc ściślej – ze strony wrogich ideologii. A przecież sprawy rodziny zasługują na uwagę polityki publicznej jako przestrzeń oddziaływania i wsparcia w sprawach nieraz prozaicznych, czasem jednak poważnych.

Spurek: Rozmawiałabym nawet z diabłem, żeby to załatwić

Dość wymienić zjawisko przemocy w rodzinie, konflikty i kryzysy (także zdrowia psychicznego), uzależnienia zarówno rodziców, jak i dzieci czy nieporadność opiekuńczo-wychowawcza lub inne bariery w pełnieniu rodzinnych ról. W Karcie jest wprawdzie wzmianka o przemocy w rodzinie, ale jedynie w kontekście zaostrzenia kar, a przecież potrzebne są także inne, w tym profilaktyczne, instrumenty oddziaływania na ten problem.

Przemoc, jak i pozostałe wymienione wyżej problemy w życiu rodzinnym na bieżąco zagrażają jakości życia, rozwoju, a niekiedy bezpieczeństwu osób, które w tych rodzinach przebywają, ale też często niosą długotrwałe konsekwencje. Osoby dorosłe dotknięte syndromem DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) często przecież borykają się z niezaleczonymi traumami jeszcze w późniejszym życiu, co może utrudniać im zakładanie własnych rodzin i budowanie w nich szczęśliwych, stabilnych relacji.

Tego rodzaju dysfunkcje rodzą potrzebę wsparcia i pomocy ze strony instytucji. Tym bardziej że w dobie COVID-19 wiele tych problemów może się nasilić. Nie przystoi w takiej sytuacji urzędowi prezydenta skupiać się na wyimaginowanych zagrożeniach, zamiast zwracać publiczną uwagę na realne problemy, zagrożenia i moderować dyskusję wokół wychodzenia im naprzeciw.

Kobiety u władzy: to kwestia życia i śmierci

czytaj także

Kobiety u władzy: to kwestia życia i śmierci

Lorenzo Fioramonti, Luca Coscieme, Katherine Trebeck

Niestety, w propozycjach programowych konkurentów też jest o tym niewiele, jedynie u Hołowni w programie rodzinnym pojawiają się zagadnienia związane ze wsparciem psychologicznym dla rodzin i ich członów czy uwolnieniem dzieciństwa od przemocy (nawiasem mówiąc, warto podkreślić, że ofiarami przemocy bywają nie tylko dzieci, ale osoby w różnym wieku, zwłaszcza te ekonomicznie, fizycznie czy psychicznie słabsze).

Adopcje i piecza zastępcza

Gdy czyta się Kartę Rodziny i słucha prezydenta Dudy, nie dowiemy się niczego o doświadczeniu rodzin adopcyjnych i zastępczych (nie mówiąc o innych kontekstach pieczy zastępczej, jak losy dzieci w domach dziecka czy dorośli – byli wychowankowie pieczy). Tymczasem nie brakuje w tym obszarze problemów, które należałoby przynajmniej zasygnalizować w przestrzeni publicznej. Zamiast nienawistnego przekazu o osobach LGBT wolałbym usłyszeć przynajmniej dobre słowa o rodzinach adopcyjnych i zastępczych oraz roli, jaką mają do odegrania. Roli ważnej, ale często niełatwej.

Adopcja – tak, małżeństwo – nie!

Procedury adopcyjne są bowiem trudne do przejścia, długotrwałe i nietransparentne. Jak czytamy w komunikacie NIK sprzed dwóch lat na temat adopcji: „Dwa lata – tyle średnio trwa procedura adopcyjna w Polsce. Liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, umożliwiającą ich adopcję (…). Problemem jest brak jednolitych dla całego kraju wymogów i kryteriów stosowanych podczas adopcji, dlatego praktyka różni się w poszczególnych ośrodkach. Ustalają one własne zasady np. w kwestii dokumentacji wymaganej od kandydatów. Brakuje także mechanizmów zapobiegających korupcji podczas procedur adopcyjnych, które w Polsce – jak wykazała kontrola NIK – nie są całkowicie przejrzyste”.

Dodajmy, że problemy nie kończą się wraz z pomyślnym przejściem tych procedur. Również w temacie pieczy zastępczej wiele jest spraw, z którymi musimy się pilnie zmierzyć. Rodzin zastępczych jest wciąż za mało, a te, które są, niekoniecznie dostają wystarczające wsparcie. Jak można było przeczytać w artykule M. Topolewskiej w „Dzienniku. Gazecie Prawnej” przed niecałym rokiem: „W ustawie zaplanowano, że rolę domów dziecka będą przejmować rodziny zastępcze, bo dają namiastkę normalności. Tymczasem w zeszłym roku wydarzyło się coś zgoła odwrotnego: przybyło 19 placówek instytucjonalnych, a 670 rodzin zastępczych zrezygnowało. Mamy więc prawo, którego realizacja jest w dużej mierze fikcją. I wiele wskazuje na to, że ta fikcja od 2020 r. będzie się pogłębiać”.

W tym kontekście zdumiewa wprost poświęcanie przez rządzących uwagi w przestrzeni publicznej kwestii ewentualnej adopcji dzieci przez małżeństwa homoseksualne, kiedy w pieczy zastępczej już teraz mamy tyle pilnych spraw do załatwienia.

Brak wyraźnego zainteresowania tą sferą jako częścią myślenia o polityce rodzinnej niestety widać także w programach innych kandydatów. Tu pozytywnie znów wyróżnia się Szymon Hołownia:

„Prawie 75 tysięcy polskich dzieci przebywa w domach dziecka i rodzinach zastępczych. Procedury adopcyjne są długie, trwają średnio 2 lata. Według raportu NIK z 2018 roku jest wiele sposobów na to, aby te procedury usprawnić i uczynić bardziej przejrzystymi. Jako Prezydent RP obejmę szczególną troską najsłabszych z najsłabszych – dzieci bez kochających rodziców i domów. Nie bez znaczenia jest tu wsparcie psychologiczne w okresie adaptacji dzieci i rodziców do nowej rzeczywistości. Zaproponuję zmiany w polskich przepisach, idące w kierunku uproszczenia i przyśpieszenia adopcji, a także wsparcia dla nieinstytucjonalnych form pieczy zastępczej. Wzorem niektórych krajów zachodnich należy rozważyć szczególne wsparcie materialne i psychologiczne dla tych rodzin, które podejmują się adopcji. Każdemu dziecku należy się szczęśliwe dzieciństwo. Będę dbał o przestrzeganie zasady, że dziecko poniżej 9 roku życia nie może trafiać do domu dziecka”.

Szokujące wyznanie siostry Chmielewskiej

Nie wiem, jakie będą losy tego kandydata po wyborach ani jak bardzo jest on osobiście świadom wyzwań kryjących się za tą deklaracją, ale z pewnością dobrze, że ona padła. Warto by było, aby inni kandydaci, a zwłaszcza stojące za nimi obozy polityczne, mieli tę sferę także na uwadze.

Niepełnosprawność dziecka i nie tylko

W prezydenckiej Karcie Rodziny pojawia się wątek niepełnosprawności, ale bardzo oględnie, a poza tym wyłącznie w kontekście niepełnosprawności dziecka, i to takiego, którym opiekują się rodzice. Wsparcie rodzin dzieci z niepełnosprawnościami to niezwykle ważne wyzwanie (podpisaliby się pod tym zapewne wszyscy kandydaci) i dobrze, byśmy wiedzieli, w jakim kierunku będą reformowane.

Uwięzieni w czterech ścianach? Dla wielu z nas to codzienność

Trzeba jednak pamiętać, że niepełnosprawność w rodzinie może dotyczyć też innych jej członków, kiedy np. rodzic jest niepełnosprawny albo też niepełnosprawna osoba chciałaby wejść w rolę rodzica, a napotyka na tym polu na różne bariery. Warto zapoznać się z tą sferą, choćby sięgając po poprzedzoną badaniem publikację Instytutu Spraw Publicznych Byliśmy jak z kosmosu. Między (nie)wydolnością środowiska a potrzebami rodziców z niepełnosprawnościami) zawierającą oprócz diagnozy na końcu także rekomendacje.

Urząd prezydencki mógłby tworzyć platformę do rozmowy o problemach tych rodzin z pierwszoplanowym udziałem ich przedstawicieli. Poza tym nie zawsze niepełnosprawność pojawia się na linii rodzic–dziecko. Bywa, że w rodzinie opieka jest sprawowana nad niepełnosprawnym (lub ciężko chorym) małżonkiem, partnerem, rodzeństwem, dziadkami lub wnukami.

Kandydaci traktują jednak tę sferę po macoszemu; albo w ogóle nie przedstawiają pomysłów, jak wspierać te rodziny, albo ograniczają się do istotnych, ale jednak wycinkowych aspektów wsparcia, najczęściej finansowego.

Projekt na rzecz opiekunek na emeryturach i rentach odrzucony tuż po wyborach

Tak jest w programie Władysława Kosiniaka-Kamysza, który postuluje podniesienie świadczenia 500+ do 1000+ na dzieci niepełnosprawne i 500+ bez kryterium dochodowego dla dorosłych niepełnosprawnych (obecnie jest program świadczenia uzupełniającego, ale z kryterium dochodowym, i to wyłącznie dla części niepełnosprawnych dorosłych). Są to propozycje warte rozmowy, ale jednak bez wzmianek o innych elementach pomocy zdradzają dość jednowymiarową optykę.

Najbardziej kompleksowo i konkretnie wypada pod względem program Hołowni. Wiele jego punktów dotyczy wsparcia osoby z niepełnosprawnością, ale są też odnoszące się do jej rodziny, np. kwestia realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku w sprawie świadczeń dla opiekunów osób dorosłych czy zapowiedź rozwijania wsparcia wytchnieniowego. Kwestia wyroku TK jest w kontekście wyborów prezydenckich o tyle ważna, że mamy do czynienia nie tylko z niesprawiedliwością i niesolidarnością społeczną, ale i wprost wieloletnim łamaniem konstytucji, na której straży stoi prezydent. Trzeba jednak pamiętać, że wyrok TK odnosi się tylko do jednego z kilku nierozwiązanych problemów, jeśli chodzi o zabezpieczenie socjalne rodzin osób znacznie niepełnosprawnych.

Kosiniak-Kamysz: Tylko ja mam szansę pozszywać pękniętą Polskę

Istotne jest dla nich także wsparcie pozafinansowe – u Hołowni mowa jest o wsparciu wytchnieniowym. I to dobrze, choć poza nim ważna jest także pomoc doradczo-informacyjna, szkoleniowa, psychologiczna czy związana z powrotem na rynek pracy (dla chcących nań wrócić) i utrzymaniem się na nim.

Człowiek sędziwy w rodzinie

W Karcie Rodziny bardzo oględnie i wybiórczo pisze się o rodzinach z osobami starszymi. W zasadzie wspomina się o nich tylko w kontekście dziadków wspomagających młodsze pokolenia w opiece nad maluchami albo jako odbiorcach świadczeń emerytalnych, które mają być podtrzymane. Tymczasem nie dotyka się tu innej, delikatnej i złożonej kwestii, mianowicie sytuacji rodzin ze starszą, schorowaną osobą, wymagającą wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, długoterminowej, a czasem wręcz całodobowej opieki. Takie doświadczenia rzutują na funkcjonowanie cały rodzin i ich członków z różnych pokoleń. Karta oczywiście nie może ujmować całej ich złożoności, ale nie zaszkodziłoby, żeby poruszyć problem choć w jednym punkcie, skoro na te związane z seksualnością poświęcono aż tyle punktów.

A jak u konkurencji? Trzaskowski nie ma nic na ten temat w programie i nie słyszałem, by podejmował temat w wypowiedziach publicznych.

Kosiniak-Kamysz w swym programie mówi o osobach starszych przede wszystkim w kontekście emerytury i – trochę – uczestnictwa społecznego (w części dotyczącej zapowiedzi wprowadzenia Ogólnopolskiej Karty Seniora), ale już nie w sferze opieki ani życia rodzinnego.

Podobnie jest w przypadku Roberta Biedronia, który w swoim programie zamieścił propozycje emerytalne i darmowych leków, ale już nie – dotyczące innych wymiarów polityki na rzecz osób starszych. Znów najbliżej naprzeciw problemom rodzin z osobą starszą pod opieką zbliża się w swym programie Szymon Hołownia, choć i on jedynie pośrednio, w omówionych wyżej fragmentach programu wobec niepełnosprawności. Wydaje się, że nawet jeśli kandydaci w spisanej wersji swoich programów sygnalizują wyzwania opiekuńcze wobec seniorów, to w małym stopniu pozycjonują te problemy jako jedno z wyzwań, jakie stoi przed rodziną i polityką jej wsparcia. A tymczasem opieka w ogromnej mierze pozostaje właśnie domeną rodziny, choć przecież rośnie i będzie rósł odsetek osób, którym najbliższa rodzina nie jest w stanie pomóc.

Rodziny z dzieckiem w szkole

W Karcie Rodziny cały dział poświęcony jest zagadnieniom szkolnym. Problem w tym, że zagrożenia dotykające dzieci i młodzieży, a pośrednio ich rodzin, zostały nietrafnie rozpoznane. Prezydent największe zagrożenia wiąże ze zideologizowanym, jego zdaniem, programem szkolnym oraz ograniczeniami wpływu na wychowanie dziecka ze strony rodziców w zgodzie z ich wartościami.

Polacy znają wiele sposobów na niepłacenie alimentów

Tymczasem zupełnie pomija się fakt, że ogromna część realnych i dotkliwych w skutkach zagrożeń nie ma bezpośredniego związku z takim czy innym przekazem programowym w kwestii seksualności czy religijności. Takim zagrożeniem mogą być choćby przemoc szkolna i pozaszkolna, w tym cyberprzemoc. Mogą to być problemy zdrowia fizycznego, psychicznego czy uzależnienia (o tym ostatnim akurat jest mowa w Karcie Rodziny, choć w odróżnieniu od kwestii związanych z tematyką LGBT ten wątek nie został wyeksponowany w kampanii).

Problemem są wreszcie różne mechanizmy wykluczenia i segregacji, które odbierają dzieciom gorzej sytuowanym lub ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi podobne szanse rozwojowe, jakie mają ich lepiej sytuowani lub zaopiekowani rówieśnicy. A przecież według zestawień międzynarodowych w Polsce mobilność społeczna jest ograniczona w porównaniu z wieloma europejskimi krajami rozwiniętymi, a zatem status rodziny pochodzenia ma ogromny wpływ na dalsze szanse i osiągnięcia rozwojowe dzieci. Może więc lepiej byłoby się nad tym pochylić?

14 rzeczy, których zabronił Duda, zakazując propagowania LGBT

Owszem, także sfera seksualności jest tym obszarem, w którym młodzież szkolna może doświadczać krzywdy czy problemów, ale to kwestia o wiele bardziej złożona, niż to prezentuje Karta Rodziny, której zapisy, zamiast uzdrawiać, raczej pogłębią problemy.

Tworzy się bowiem klimat, w którym osoby o innej orientacji niż heteroseksualna lub dopiero rozpoznające swoją seksualność, mogą czuć się jeszcze bardziej zagubione, wykluczane, piętnowane, co prowadzi do ich marginalizacji, a nieraz i stanowi zagrożenie dla ich zdrowia i życia. Dramaty związane z tymi sytuacjami odczuwają przecież całe rodziny.

Za czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego funkcjonował prezydencki program Dobry klimat dla rodziny, w ramach którego próbowano stworzyć atmosferę i ramy dla dyskusji o lepszym wsparciu rodziny i stworzenia odpowiednich rozwiązań prorodzinnych, co częściowo w tamtym okresie zrealizowano. A jaki klimat dla rodziny wyłania się z tego, co przyniosła dobiegająca końca kampania?

Korolczuk: Opieka, oświata i zdrowie to pilniejsze potrzeby niż hub lotniczy na polu kapusty

Przegląd programów rodzinnych kandydatów u schyłku kampanii dostarcza jednak smutnego obrazu. Z jednej strony mamy zawężoną, do tego zawierającą nietrafne rozpoznanie problemów oraz szkodliwe deklaracje wizję polityki rodzinnej promowaną przez prezydenta Dudę. Z drugiej strony mamy w zasadzie brak spisanej i uporządkowanej wizji polityki rodzinnej ze strony Trzaskowskiego i Biedronia. Z trzeciej wreszcie, propozycje Kosiniaka-Kamysza i Hołowni, spośród których tylko ta ostatnia próbuje ująć temat kompleksowo (co należy docenić), aczkolwiek i jemu nie udało się przebić z tymi propozycjami do szerszej debaty i wywołać wokół nich dyskusji.

Nieobecność poważnego sporu na wizje polityki rodzinnej i społecznej w tej kampanii niestety jawi się jako właściwe zwieńczenie okresu minionej prezydentury. Lata te nie przyniosły otwartej, pogłębionej dyskusji o tym, w jakim zakresie i jak najlepiej wspierać rodziny i pomagać rozwiązywać ich problemy (nie mówiąc już o wspomaganiu tych, którzy rodzin nie mają).

Duda Przemoc

czytaj także

Rozmowa o polityce rodzinnej albo oscyluje wokół programu 500+ (choć praktycznie nie jest to realna debata, gdyż wszystkie strony mają niemal identyczne stanowisko w sprawie kontynuowania programu), albo zagadnień związanych z LGBT+ (przy czym tu też dyskusja mniej dotyczy systemowego wsparcia tych osób i ich rodzin, a bardziej ich wykluczenia przez inicjującą dyskusję na ten temat stronę rządową). Niezależnie od wyników wyborów warto byłoby to zmienić i zacząć debatę o wymienionych wyżej wyzwaniach oraz wywierać presję, by partie polityczne i instytucje państwa podejmowały stosowne działania.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Rafał Bakalarczyk

| Doktor nauk społecznych
Doktor nauk o polityce publicznej, współredaktor naczelny pisma „Polityka senioralna”, członek komisji ekspertów ds. osób starszych przy RPO, współpracownik m.in. Fundacji Norden Centrum, OMS im. Ferdynanda Lassalle'a. Magazynu Kontakt i portalu Więź.pl. Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Zajmuje się polityką społeczną, głównie senioralną, rodzinną, wobec osób z niepełnosprawnościami, opieką długoterminową oraz ubóstwem i wykluczeniem.