Świat

Trump, Modi, Bolsonaro: faszystowska polityka pandemiczna

Fot. Patrick Kelley CC0. Edycja KP

Liderzy skrajnej prawicy stawiają własne opinie ponad ustaleniami nauki i wiedzą ekspertów, trąbią o swoich kapryśnych przeczuciach, a decyzje uzasadniają mitem i zabobonem. Ich reakcja na pandemię nosi wyraźne znamiona ideologii faszystowskiej.


W przeciwieństwie do skutecznego przywództwa, jakim wykazali się kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Korei Południowej Moon Jae-in i despotyczna technokracja Singapuru, nacjonaliści ze skrajnej prawicy tego świata COVID-19 zareagowali na pandemię w sposób niewidziany od dekad: faszystowską polityką choroby. Nikt nie uosabia tego rodzaju polityki lepiej niż prezydent Brazylii Jair Bolsonaro.

To prawda, kilka innych głów państw – między innymi prezydent Nikaragui Daniel Ortega oraz dyktatorzy Białorusi, Turkmenistanu i Korei Północnej – wciąż idzie w zaparte i zaprzecza faktowi, że koronawirus stanowi poważne zagrożenie. Jednak pośród negacjonistów pandemii Bolsonaro nie ma sobie równych.

Meksykańskie gangi rozdają jedzenie, brazylijskie zamykają fawele, a najlepiej z koronawirusem radzi sobie… Kuba

Ostatnio m.in. usunął ze stanowiska ministra zdrowia Luiza Mandettę tylko dlatego, że Mandetta zalecał umiarkowane środki utrzymywania dystansu społecznego. Najwyraźniej Bolsonaro poszedł w ślady swojego amerykańskiego odpowiednika, Donalda Trumpa. Ten niedawno zwolnił wysoko postawionego urzędnika służby zdrowia za powstrzymywanie prezydenckich zakusów, by promować niesprawdzony lek jako kurację na COVID-19.

Kryzys koronawirusa przerósł Trumpa. Od początku pandemii prezydent miota się niezbornie między zaprzeczaniem a wzywaniem do zdecydowanych działań. Niedawno spekulował, że koronawirusa być może da się leczyć poprzez dożylne stosowanie chemii gospodarczej. Jednak i on, i Bolsonaro postępują według tego samego politycznego odruchu: stawiają własne opinie ponad ustaleniami nauki i wiedzą ekspertów, trąbią o swoich kapryśnych przeczuciach, a decyzje uzasadniają mitem i zabobonem. Chociaż ich „strategie” na pierwszy rzut oka są odmienne, łączy ich historyczne tło faszyzmu, opartego na kulcie jednostki i micie wielkości narodu – wielkości, którą rzekomo odbierają mu internacjonalizm i liberalizm (utożsamiany przez faszystów z komunizmem).

Reakcje liderów skrajnej prawicy na pandemię noszą wyraźne znamiona ideologii faszystowskiej. Na przykład po tym, jak członkowie hiszpańskiej nacjonalistycznej partii Vox zarazili się wirusem na własnych wiecach, w swojej retoryce porównywali walkę organizmu z chorobą z walką przeciwko zagranicznemu najeźdźcy. Jeden z przywódców Voxu, Javier Ortega Smith, powiedział: „Moje hiszpańskie przeciwciała walczą z tymi przeklętymi chińskimi wirusami”.

Podobnie Bolsonaro w swoim pierwszym dużym przemówieniu na temat COVID-19 (24 marca) twierdził, że Brazylia nie jest szczególnie narażona na wirusa. W przeciwieństwie do słabowitych Włoch o „licznej populacji osób starszych”, mówił Bolsonaro, dzisiejsza Brazylia „ma wszystko, tak, wszystko, co potrzebne, by być wielkim narodem”. Następnie pochwalił się swoją „sportową przeszłością”, pozwalając sobie tym samym na przywołanie następnego standardu faszyzmu: wodza uosabiającego zdrowie i wigor narodu. Zgodnie z doktryną „bolsonaryzmu” Bolsonaro jest Brazylią.

Nie bez powodu niektóre media ochrzciły wybranego w drugiej połowie 2018 roku Bolsonara „Trumpem tropików”. Jego sympatia do Trumpa nigdy nie była wyraźniejsza niż podczas pandemii. Kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych pod koniec marca zaczął wzywać do „odmrożenia” Ameryki jeszcze przed Wielkanocą, Bolsonaro błyskawicznie zrobił to samo.

Prawica wyzwala Amerykę

W przeciwieństwie jednak do Trumpa Bolsonaro jak mówi, tak robi. Choć Trump niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że pragnie władzy absolutnej, zawsze w końcu się cofa. Natomiast Bolsonaro dołącza do publicznych demonstracji nawołujących do interwencji brazylijskiego wojska, które miałoby rozwiązać Kongres i sądy. Bolsonaro zdaje się być id Trumpa – wprowadza w czyn to, co dla Amerykanina jest tylko fantazją. A biorąc pod uwagę fakt, że faszyzm jest u swoich podstaw fantazją o totalnej dominacji wodza, Bolsonaro właśnie przerósł swojego mistrza w jej realizowaniu.

Dla polityki faszystowskiej rzeczywistość jest jedynie narzędziem do propagowania ideologii i ustanawiania dominacji.

Ponadto dla polityki faszystowskiej rzeczywistość jest jedynie narzędziem do propagowania ideologii i ustanawiania dominacji. Jak pisał Hitler w Mein Kampf, „narodowe Państwo będzie postrzegać Naukę jako środek do zasilenia dumy narodowej”.

Poza Brazylią i Stanami Zjednoczonymi skrajna prawica rządzi jeszcze jednym wielkim państwem demokratycznym – i to największym na świecie: Indiami. Tam premier Narendra Modi i rządząca Indyjska Partia Ludowa posługują się pandemią, by forsować kampanię demonizowania ludności muzułmańskiej w Indiach.

W tym celu rząd Modiego publicznie przypisywał rozprzestrzenianie się koronawirusa dorocznemu spotkaniu muzułmańskiej grupy misyjnej Tablighi Jamaat, przemilczając jednak podobne spotkania hinduistów. Nie dziwi więc, że – jak zauważyła dziennikarka Rana Ayyub – w ostatnich tygodniach „Twitter zalały hasztagi #CoronaJihad i #BioJihad”.

Indie: Wirusa można zwalczyć, głodu nie

czytaj także

Przekaz rządu Modiego opiera się na obrzydliwym kłamstwie, ale ma groźne konsekwencje dla muzułmanów mieszkających w Indiach. Na długo przed nadejściem COVID-19 muzułmanie padli ofiarą państwowej dyskryminacji. Obok oficjalnej polityki rządu, dążącej do odebrania obywatelstwa milionom muzułmanów, nastąpił skok samosądów i przemocy wobec nich. Na przykład jednocześnie z wystawną wizytą dyplomatyczną Donalda Trumpa na terenie Delhi doszło do pogromu.

Jeden z przywódców partii Vox powiedział: „Moje hiszpańskie przeciwciała walczą z tymi przeklętymi chińskimi wirusami”.

Faszystowska polityka prawie zawsze przedstawia znienawidzoną grupę obcą jako nosicieli choroby. Tak naziści mówili o Żydach, i tak dziś prawicowe rządy na całym świecie usprawiedliwiają prześladowania imigrantów i mniejszości. We Włoszech, gdzie niegdyś powstał pierwszy na świecie reżim faszystowski, lider prawicowej Ligi Matteo Salvini oświadczył w lutym, że „to nieodpowiedzialne, by pozwalać migrantom na przyjazd z Afryki, gdzie potwierdzono obecność wirusa”. Kiedy to mówił, potwierdzonych przypadków COVID-19 było we Włoszech 229, a w całej Afryce – jeden.

Administracja Trumpa również wykorzystuje kryzys związany z pandemią, by wzmacniać stanowisko antyimigracyjne. Tamtejszy rząd poszedł o krok dalej niż obsesyjne napaści na nielegalnych imigrantów, nakładając całkowite moratorium również na legalną imigrację.

Przywódców politycznych zawsze będzie kusić obarczanie winą za wszelkie problemy ulubionych wrogów ideologicznych, ponieważ idzie za tym narracyjna spójność. Jak jednak przypominała Hannah Arendt, „podstawowym mankamentem propagandy totalitarnej jest jej niezdolność do zadośćuczynienia tęsknocie mas za całkowicie spójnym, zrozumiałym i przewidywalnym światem bez poważnego konfliktu ze zdrowym rozsądkiem”.

Koronawirus zamyka nas w domach, prawica otwiera szampana

Dziś, kiedy Stany Zjednoczone przekroczyły 80 tysięcy potwierdzonych zgonów na COVID-19 (a prawie na pewno jest ich jeszcze więcej), propaganda zderzyła się z rzeczywistością. Z historii faszyzmu wiemy jednak, że zwycięstwo zdrowego rozsądku nie jest zagwarantowane.

 

**
Federico Finchelstein – profesor historii na New School for Social Research i Eugene Lang College. Jason Stanley – profesor filozofii Uniwersytetu w Yale i autor książki How Fascism Works: The Politics of Us and Them.

Copyright: Project Syndicate, 2020. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać