Świat

Gdyby państwa zajęły się klimatem tak, jak zajęły się pandemią…

Pandemia była próbą generalną przed wieloma wyzwaniami, z którymi w nadchodzących latach będzie musiała zmierzyć się ludzkość. Miejmy nadzieję, że na następne będziemy lepiej przygotowani.

Pandemia wydobyła z wielu ludzi to, co najlepsze. Pracownicy ochrony zdrowia walczyli z wirusem na pierwszej linii frontu, armia wolontariuszy pomagała w szczepieniach, a grupy wzajemnej pomocy dostarczały paczki z żywnością tym, którzy zostali zmuszeni do samoizolacji.

Ale pandemia ujawniła również najgorsze cechy naszych polityków − od próby przyjęcia przez Szwecję strategii „odporności zbiorowej”, przez niezdolność Kongresu USA do zapewnienia odpowiedniego pakietu pomocowego dla gospodarki przed wyborami, po wypowiedź Bolsonaro, który nazwał COVID-19 „małą grypą”.

Nieudolność naszych rządów w radzeniu sobie z covidem daje nam wgląd w to, jak prawdopodobnie zareagują one na wyzwania związane z katastrofą klimatyczną. Wiele z narzędzi, których rządy użyły w odpowiedzi na pandemię, może w przyszłości zostać ponownie wykorzystanych do radzenia sobie z kryzysem klimatycznym.

Prawdopodobnie pierwszą formą reakcji wielu państw będzie zamknięcie wszystkich granic. Przez cały czas trwania pandemii widzieliśmy powtarzające się apele o znacznie bardziej rygorystyczne kontrole graniczne − zwłaszcza w państwach znanych już z brutalnej ochrony swoich granic.
Oczywiście istnieje potrzeba monitorowania przepływu osób do i z krajów w czasie pandemii, ale − jak to zawsze bywa w przypadku bezpieczeństwa granicznego − dodatkowe kontrole nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, czego ofiarami byli przede wszystkim migranci i uchodźcy.

Opieka to najlepsza (po)pandemiczna inwestycja

czytaj także

Przykładowo w Wielkiej Brytanii bogaci biznesmeni mogli przekraczać granice prawie bez przeszkód, podczas gdy sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Priti Patel podsycała nienawiść do migrantów próbujących odbyć niebezpieczną podróż przez kanał La Manche.

Po drugie, państwa wykorzystują stan wyjątkowy do tłumienia wewnętrznego sprzeciwu i zwiększania obecności wojskowej za granicą. Przez cały czas trwania pandemii prawo do protestów było poważnie ograniczane. Choć w zeszłym roku nie powstrzymało to ruchu Black Lives Matter od wyrażenia gniewu w USA, prawdopodobnie uniemożliwiło mu rozlanie się po wszystkich stanach.

Wiele rządów najpewniej wykorzysta groźbę kryzysu klimatycznego, by ograniczyć protesty grup, które chcą zakłócić działania przyczyniające się do załamania stabilności klimatu. A rząd Wielkiej Brytanii już przygotowuje swoje siły zbrojne na wzrost liczby gwałtownych konfliktów za granicą, wynikających z niestabilności politycznej, która może pojawić się w wyniku postępowania katastrofy klimatycznej.

Po trzecie, państwa przekazują ogromne środki prywatnym korporacjom, aby chronić je przed skutkami osłabienia gospodarczego, jednocześnie zrzucając koszty na zwykłych ludzi. Łącznie w czasie pandemii rządy udzieliły prywatnym firmom wsparcia wartego biliony dolarów. Podczas gdy niektóre państwa uzależniły tę pomoc od spełnienia określonych warunków − na przykład wykluczając podmioty znane z unikania płacenia podatków − inne tego nie zrobiły. A urzędnicy rządowi na całym świecie już straszą cięciami w usługach publicznych po zakończeniu kryzysu, aby pokryć koszty pakietów pomocowych.

Podobnie, większość programów dekarbonizacji opracowywanych przez państwa Globalnej Północy przewiduje subsydia dla prywatnych przedsiębiorstw i jednocześnie możliwość podwyżki podatków dla zwykłych pracowników. Próba zrzucenia kosztów załamania klimatu, w dużej mierze spowodowanego przez bogatych, na zwykłych pracowników prawdopodobnie odbije się rykoszetem, wywołując bunt podobny do ruchu Żółtych Kamizelek, który opanował Francję w 2018 roku.

Wreszcie, i być może przede wszystkim, kryzys klimatyczny − podobnie jak pandemia − będzie miał wyjątkowo nierówny wpływ na różnych uczestników globalnej gospodarki. Pandemia spowodowała największy w historii odpływ kapitału z krajów rozwijających się, pozostawiając wiele państw w głębokim kryzysie zadłużenia. Tymczasem biedniejsze państwa prawdopodobnie otrzymają szczepionkę kilka lat po najbogatszych.

Są to te same państwa, które już teraz najdotkliwiej odczuwają skutki zmian klimatycznych, mimo że często są odpowiedzialne za niewielką część historycznych emisji dwutlenku węgla na świecie. Od pustynnienia w Sahelu, przez niszczycielskie powodzie na subkontynencie indyjskim, po częstsze i silniejsze huragany na Karaibach, ekstremalne zjawiska pogodowe wynikające z katastrofy klimatycznej już teraz mają ogromny wpływ na wiele państw, którym brakuje środków na odpowiednią walkę z ich skutkami.
Jeżeli pozwolimy, aby reakcja na katastrofę klimatyczną była tak powolna, zdezorganizowana i skorumpowana jak reakcja na pandemię, to skażemy dużą część światowej ludności na śmierć i zniszczenie na skalę niewidzianą od czasów II wojny światowej.

Jedynym rozwiązaniem jest wdrożenie globalnego Zielonego Nowego Ładu, który doprowadzi do szybkiej dekarbonizacji przy jednoczesnym tworzeniu stabilnych, dobrze płatnych, skonsolidowanych w związkach zawodowych miejsc pracy, rozszerzeniu świadczenia usług publicznych i zwiększeniu opodatkowania bogatych. Transfery zasobów i technologii, jak również bardziej demokratyczne instytucje międzynarodowe będą konieczne, aby zapewnić wszystkim państwom możliwość pełnej dekarbonizacji do 2050 roku, przy jednoczesnym łagodzeniu skutków czekającej nas katastrofy klimatycznej.

Pandemia była próbą generalną przed wieloma wyzwaniami, z którymi w nadchodzących latach będzie musiała zmierzyć się ludzkość. Miejmy nadzieję, że na następne będziemy lepiej przygotowani.

**
Grace Blakeley jest pracowniczką „Tribune Magazine” i autorką książki The Corona Crash: How the Pandemic Will Change Capitalism.

Artykuł opublikowany w serwisie Forum.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij