Świat

Elizabeth Warren: Wolny handel ma chronić pracowników

Elizabeth Warren

Plan senator Elizabeth Warren dotyczący międzynarodowych umów handlowych nie jest protekcjonistyczny. Jeśli miejscami chroni amerykańskie interesy handlowe, to dlatego, że proponowana przez Warren polityka społeczna, podatkowa i środowiskowa zasługują na taką ochronę.

Nowy program dotyczący handlu zagranicznego zaproponowany przez amerykańską senator Elizabeth Warren potwierdza jej reputację jako tej kandydatki Partii Demokratycznej na prezydentkę, która ma najlepsze pomysły na politykę. Od wielu dekad politykę handlową Stanów Zjednoczonych determinują interesy korporacji i instytucji finansowych. Te grupy wzbogacają się kosztem topnienia zarobków klasy średniej i wyniszczania społeczności lokalnych. Plan Warren to propozycja radykalnego przebudowania polityki handlowej na korzyść całego społeczeństwa.


Jak wskazuje Warren, w dzisiejszym świecie cła przywozowe najczęściej są i tak dość niskie. Negocjatorzy poświęcają swój czas na spory nie o bariery na granicach, a raczej o wewnętrzne przepisy danego państwa, takie jak prawo o własności intelektualnej, normy techniczne, polityka przemysłowa i tym podobne. Współczesne umowy handlowe podpisywane są w imię „głębokiej”, a nie „płytkiej” integracji – by użyć rozróżnienia proponowanego przez mojego kolegę z Harvardu, Roberta Lawrence’a.

Elizabeth Warren 2020

Integracja głęboka może sprzyjać ożywieniu handlu i inwestycji zagranicznych, ale wymaga większej ingerencji w lokalną równowagę socjalną. Nakłada ograniczenia na politykę podatkową i regulacyjną danego państwa, a także na jego zdolność do podtrzymania własnych standardów socjalnych i ochrony pracowników. Nie dziwi więc fakt, że międzynarodowe korporacje oraz firmy farmaceutyczne i finansowe starają się uzyskać dostęp do zagranicznych rynków kosztem potrzeb klasy robotniczej i średniej.

Warren zawarła w swoim planie ważne założenie, by przed podpisywaniem umów według modelu integracji głębokiej ustalać pewne warunki wstępne. Każdy kraj, z którym Stany Zjednoczone będą negocjować, musi uznawać i egzekwować ogólnie przyjęte na całym świecie prawa pracownicze i prawa człowieka. Musi być sygnatariuszem paryskiego porozumienia klimatycznego oraz międzynarodowych konwencji przeciwko korupcji i unikaniu podatków. Warren zwraca uwagę na „haniebny” fakt, że same Stany Zjednoczone nie spełniają proponowanych przez nią standardów, zwłaszcza w kwestii ochrony praw pracowniczych i środowiska. Jej plan uwzględnia więc zobowiązanie Stanów Zjednoczonych do usunięcia tych niedociągnięć.

Sachs: Iluzja amerykańskiego rozwoju

Proponowane podejście Warren zdecydowanie wykracza poza obecną praktykę, która ogranicza się do przyjęcia założenia, że partnerzy handlowi sami podniosą normy socjalne po podpisaniu umowy. W rzeczywistości poboczne porozumienia dotyczące praw pracowniczych i ochrony środowiska okazały się mało skuteczne. Jedynym sposobem dopilnowania, by takie kwestie traktowano na równi z prawami dostępu do danego rynku, jest nawiązywanie porozumień handlowych wyłącznie z tymi państwami, które już zobowiązały się do spełniania wysokich standardów.

Warren zamierza usunąć bądź osłabić niektóre z najbardziej szkodliwych aspektów umów handlowych. Słusznie proponuje eliminację rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem – kontrowersyjnej praktyki pozwalającej zagranicznym korporacjom na pozywanie władz państwa do sądu. Pragnie ograniczyć zasięg praw zapewniających monopol własności intelektualnej. Obiecuje, że państwa nie będą zmuszane do przedłużania okresu wyłączności sprzedaży leków na receptę.

Ponadto Warren chce znacznie zwiększyć transparentność negocjacji handlowych. Obecnie projekty umów zachowuje się w tajemnicy aż do ich prezentacji przed głosowaniem w Kongresie. Warren proponuje, by projekty były stale dostępne czujnemu oku opinii publicznej i otwarte na jej komentarze. Tajność, połączona z jawnym głosowaniem za lub przeciw w Kongresie w przeszłości być może ułatwiała liberalizację handlu w ramach modelu integracji płytkiej. Jednak od lat 90. XX wieku służy głównie budowaniu potęgi lobby korporacyjnych i wytwarzaniu nierównych układów.

Warren jest też gotowa nakładać na granicy „dodatek węglowy”, by przedsiębiorstwa krajowe, ponoszące wyższe koszty emisji dwutlenku węgla, nie przegrywały z firmami zagranicznymi, które takich kosztów nie ponoszą. Ponadto umowy handlowe mają być oceniane nie tylko przez pryzmat skutków ogólnokrajowych, lecz także konsekwencji regionalnych. Warren zamierza prosić Kongres o akceptację umów dopiero wtedy, kiedy zgodzą się na nie komitety doradcze do spraw regionalnych, pracowniczych, konsumenckich i wiejskich.

Już skrytykowano te wymogi jako tak zawyżone, że udaremnią podpisanie jakichkolwiek nowych umów handlowych. Taki rezultat jest możliwy, ale w gruncie rzeczy nie byłby wcale najgorszy. Stany Zjednoczone mogą pozostać otwartą gospodarką i czerpać korzyści ze światowych rynków bez konieczności podpisywania złych umów handlowych sporządzonych według modelu integracji głębokiej. Źle napisane umowy, takie jak NAFTA, obróciły się przeciwko USA: podważyły zasadność handlu zagranicznego i wywołały reakcję protekcjonistyczną.

Rodrik: Wielka ściema globalizacji

Mówiono też, że Warren koncentruje się wyłącznie na Stanach Zjednoczonych, a niewiele ma do powiedzenia na temat całego systemu wielostronnego handlu międzynarodowego i jego reformy. Być może to naturalne, że jako kandydatka na amerykańską prezydentkę Warren przyjmuje perspektywę USA. Jednak warto zaznaczyć, że w jedynym miejscu, gdzie wspomina o handlu wielostronnym, trafia w sedno. Obiecuje wynegocjować umowę wielostronną, która ochroni subsydiowanie produktów i technologii przyjaznych dla środowiska przed ewentualnym podważeniem tego przez globalne regulacje handlowe. Biorąc pod uwagę naglącą konieczność walki ze zmianą klimatu oraz zważywszy, jak bardzo przepisy handlowe tę konieczność zaniedbują, plan Warren wskazuje najwłaściwszy priorytet dla wielostronnego handlu międzynarodowego.

Źle napisane umowy, takie jak NAFTA, podważyły zasadność handlu zagranicznego i wywołały reakcję protekcjonistyczną.

Oskarża się też Warren, że proponowana przez nią polityka handlowa jest podobnie protekcjonistyczna jak polityka Trumpa. Jest to zarzut obłudny. Regulacje handlowe Trumpa stanowią zasłonę dymną dla regresywnego programu wewnętrznej polityki gospodarczej. Tymczasem propozycje Warren mają na celu wsparcie szeroko zakrojonego planu progresywnej reformy gospodarczej w kraju i dopilnowanie, by szkodliwe umowy handlowe nie dobierały się do niej tylnymi drzwiami.

O politycznej i gospodarczej przyszłości USA zdecyduje ostatecznie nie tyle zagraniczna polityka handlowa, ile wewnętrzna polityka inkluzji i transformacji strukturalnej. Wiele mówi fakt, że Warren przedstawiła swoje plany dotyczące handlu dość późno, dopiero po długiej serii propozycji reform mechanizmów amerykańskiego kapitalizmu – od przepisów o konkurencji i polityce przemysłowej po regulacje sektora finansów i instytucji rynku pracy.

Trump kontra cztery jeźdźczynie apokalipsy

Polityka handlowa ma w tym programie charakter wspierający. Plan Warren nie jest z zasady protekcjonistyczny. Jeśli miejscami chroni interesy handlowe USA – by strzec praw pracowniczych, lokalnych społeczności, systemu podatkowego czy środowiska – to właśnie dlatego, że taka polityka wewnętrzna będzie zasługiwała na ochronę.

 

**
Copyright: Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Bio

Dani Rodrik

| Uniwersytet Harvarda
Profesor Międzynarodowej Ekonomii Politycznej w John F. Kennedy School of Government na Uniwersytecie Harvarda, jest autorem książki „Straight Talk on Trade: Ideas for a Sane World Economy”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.