Świat

Człowiek to superdrapieżnik, najgroźniejszy w świecie przyrody

Dlaczego zwierzęta się nas tak boją? My, ludzie, doszliśmy do perfekcji w zabijaniu, nawet doprowadziliśmy do wymarcia wielu gatunków, więc tę lekcję z prehistorii zwierzęta sobie dobrze zapamiętały – człowieka trzeba unikać – mówi Adam Zbyryt, autor książki „Krajobraz strachu. Jak stres i strach kształtują życie zwierząt”.

Joanna Wiśniowska: Czy określenie „ptasi móżdżek” jest krzywdzące dla ptaków?

Adam Zbyryt: Bardzo, wynika to z naszego dużego niezrozumienia funkcjonowania ptasiego mózgu. To myślenie rodem z początku XX wieku, gdy po raz pierwszy opisano części składowe ptasiego mózgu i jego fragmenty odpowiedzialne za złożone funkcje poznawcze. Wówczas uznano, że części odpowiedzialne za instynkty zdecydowanie przeważają nad tymi, które odpowiadają za funkcje kognitywne, czyli za rozwiązywanie różnego rodzaju problemów. Dopiero w 2004 roku, prawie sto lat później, opublikowano nowe badania, które całkowicie wywróciły tamten koncept i pokazały, że część mózgu odpowiedzialna za zdolności poznawcze ptaków jest dużo, dużo większa, niż wcześniej sądzono.

Dlaczego odkryto to tak późno?

Mózgi zwierząt nie wydawały się tak atrakcyjne dla naukowców, zajmowano się głównie człowiekiem. Myślano, że już wszystko o mózgu ptasim wiadomo, że nie ma się nad czym zastanawiać. Dopiero potem kolejni badacze zadali sobie pytanie, czy rzeczywiście jest tak, jak przez lata uważano. Zauważyli pewne nieścisłości we wcześniejszych koncepcjach i podjęli się na nowo próby opisania ptasiego mózgu. Okazało się, że mieli rację, intuicja ich nie zawiodła, że nie jest tak, jak wcześniej sądzono.

Czyli jak jest?

Ptaki są bardzo inteligentne. Po prostu ewolucja znalazła dla ptasich mózgów inne rozwiązania niż dla naszych. Pozwoliła na opakowanie mniejszych, ale gęściej i ciaśniej upakowanych neuronów. Przez co w mózgach o tej samej masie w porównaniu ze ssakami ptaki mają prawie trzy razy więcej komórek neuronowych. Weźmy szczura, który uważany jest za intelektualną ssaczą elitę, okazuje się, że ma on dwa i pół razy mniej neuronów niż szpak.

Ptasie wymieranie w Polsce

Czyli czas zredefiniować pojęcie „ptasi móżdżek”.

W ogóle zrezygnowałbym z opisów pochodzących ze świata zwierząt, zwłaszcza tych nacechowanych pejoratywnie, na przykład „brudny jak świnia”, „chytry jak lis” czy wspomniany „ptasi móżdżek”. Żadne zwierzę nie jest ani głupie, ani mądre. Jest po prostu takie, jakie jest. Jeżeli ewolucja je uformowała, funkcjonują od tysięcy czy nawet milionów lat, to znaczy, że dają sobie radę. Były na tyle inteligentne, żeby przetrwać, i to im wystarczało. My, ludzie, na wszystko patrzymy z naszej perspektywy. Uważamy, że jesteśmy najmądrzejsi, najsprytniejsi, najbystrzejsi. Oczywiście, nie każdy gatunek jest w stanie stworzyć komputer czy smartfona, ale to nie jest wyznacznik tego, że inne zwierzęta są gorsze czy głupsze. Każdy zasługuje na szacunek.

Z czego wynika to nasze porównywanie się do zwierząt?

Lubimy stawiać się nad kimś, podkreślać, jacy jesteśmy mądrzy, lepiej rozwinięci. Samo przyrównywanie do zwierząt nie jest złe, bo śledząc życie innych organizmów, jesteśmy w stanie znaleźć w sobie spuściznę pewnych zachowań, które od nich pochodzą. Tylko nie wywyższajmy się. To nie zwierzęta powinniśmy uczłowieczać, ale człowieka uzwierzęcać. Bo ludzie nie są niczym innym jak zwierzętami właśnie.

Ptaki mają osobowość?

Tak, ale żeby dobrze to zrozumieć, wyjaśnię, czym jest osobowość w nauce. To sposób radzenia sobie ze stresem. Wśród ludzi są nieśmiali i skryci, gorzej radzący sobie ze stresem oraz odważni i otwarci, którzy mniej się stresują w obliczu zagrożenia, i podobnie jest wśród ptaków oraz innych zwierząt. A ma to znaczenie w przypadku radzenia sobie ze stresem. Wachlarz osobowości jest u nich tak szeroki jak u ludzi.

Nam strzelać nie kazano, ale nas nauczono

Da się zauważyć różnice między gatunkami?

Tak, często bardzo wyraźne. Na przykład pingwiny białookie mają niewielkie zróżnicowanie w radzeniu sobie ze stresem pomiędzy osobnikiem śmiałym a tym nieśmiałym. Ale już w przypadku sikorki bogatki wachlarz zmienności jest bardzo szeroki. To ma duże znaczenie. Nie wiadomo, w jakiej sytuacji jaka taktyka może być korzystna dla przetrwania, a ta zmienność jest bardzo potrzebna. Jeżeli jest ona niewielka, zdolność radzenia sobie, na przykład ze zmianami klimatu, będzie niewielka. Więc takie pingwiny białookie skazane są na wymarcie.

Czy ptaki wymieniają między sobą informacje?

Tak. Za pomocą głosu informują się nawzajem o tym, czy zagrożenie pochodzi z powietrza, czy z ziemi i jaka jest wielkość ciała drapieżnika. Co interesujące, przekazywanie informacji nie odbywa się tylko pomiędzy poszczególnymi osobnikami, ale może zachodzić także między pokoleniami.

W Seattle w USA badano wrony amerykańskie, doskonale rozróżniały one twarze ludzi, którzy je chwytali i obrączkowali. Było to dla tych ptaków traumatyczne przeżycie. Podczas tej czynności ludzie ci mieli na twarzach maski. Gdy inne osoby, innej płci, budowy ciała, zakładały te same maski w miejscach, gdzie przebywały wrony, wzbudzało to w ptakach niepokój i powodowało głośne poruszenie. Kiedy po dziewięciu latach powtórzono ten eksperyment i naukowcy znowu wyszli w maskach, okazało się, że potomkowie tamtych ptaków czują zagrożenie ze strony zamaskowanych ludzi.

Mnie zaciekawiło zjawisko „duchów drapieżców”.

Gatunek, który z różnych przyczyn – czy to za sprawą człowieka, czy zmian klimatu – wyginął, nadal może wzbudzać niepokój u swoich ofiar. Wystarczy podobna sylwetka innego drapieżnika, żeby spowodować u ofiary ogromny niepokój. Pamięć o danym drapieżniku, jego obrazie, zapachu czy zachowaniu jest tym trwalsza, im dłużej ofiara i drapieżnik koegzystowały w przeszłości.

To jest zakodowane w DNA?

Sporo badań potwierdza, że może być to zapisane w genach. Myślę, że każde zwierzę ma przynajmniej jednego antagonistę zakodowanego w DNA.

A co ma wspólnego Alicja w Krainie Czarów z ptakami?

Strach napędza ewolucję, a właściwie odwieczne polowanie drapieżników i ucieczkę ofiar. Zjawisko to opisuje ważna w naukach biologicznych teoria Czerwonej Królowej. W książce O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra główna bohaterka spotyka Czerwoną Królową, która tłumaczy jej zasady poruszania się po krainie, w której dziewczynka się znalazła. „Tu, jak widzisz, trzeba biec tak szybko, jak się potrafi, żeby zostać w tym samym miejscu”. Tak samo jest u ptaków i innych zwierząt. Ewolucja szuka dla ofiar nowych rozwiązań, żeby mogły one efektywniej uciekać drapieżnikowi, i następnie ta sama siła próbuje potem dostosować sprawniejsze techniki pogoni drapieżców za ofiarami. Po to, aby równowaga była zachowana, drapieżniki i ich ofiary muszą stale się poruszać w ewolucyjnym tańcu.

Ciągły wyścig zbrojeń.

Właśnie tak.

Strach i stres są potrzebne ptakom?

Bardzo. Strach to niezwykle pierwotna emocja. Jego następstwem jest wyprowadzenie organizmu z równowagi, homeostazy, czyli stres. Przygotowuje nas do ucieczki, zamierania lub walki.

A co by było, gdyby ptaki i zwierzęta się nie bały?

Straciłyby zdolność radzenia sobie z problemami, które je otaczają. To siły, które motywują do działania, bez tego ptaki nie czułyby zagrożenia, potrzeby uciekania przed drapieżnikami, ratowania swoich piskląt i życia. Byłyby łatwą ofiarą dla drapieżników, a te natychmiast by wyeliminowały niepłochliwe ofiary.

Zwierzęta dzikie – majątek skarbu państwa

czytaj także

Co nam daje zrozumienie stresu i strachu u ptaków?

W książce chciałem pokazać ogromną złożoność świata na podstawie tylko jednego zagadnienia, co pozwoli nam na zdanie sobie sprawy z tego, że lubimy podejmować różne decyzje zero-jedynkowo. Krajobraz strachu ma pokazać, jak wiele rzeczy w świecie jest nieoczywistych, ile jeszcze nie wiemy. Może przez to wielu ludzi spojrzy na nie inaczej?

To rozwiążmy zagadkę, czym jest tytułowy Krajobraz strachu?

Wiemy, w jaki sposób drapieżnik wpływa na populację swoich ofiar. Wiemy, że puszczyk w ciągu roku zjada tyle i tyle gryzoni, a wilk tyle i tyle jeleni. To wszystko jest dobrze zbadane.

Ale jest też wpływ – nazwijmy go – niekonsumpcyjny, relacja między drapieżnikiem a ofiarą. Taki aspekt jak stres ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania populacji, dla jej struktury wiekowej, płciowej czy zasięgu występowania. To przekłada się na środowisko jako tak zwany efekt kaskadowy, gdzie reakcja jednego organizmu wpływa na funkcjonowanie innego. I właśnie to zjawisko opisuje krajobraz strachu – całą kaskadę efektów, które zachodzą nie tylko poprzez zabijanie przez drapieżnika swoich ofiar, ale przez samą jego obecność. Jeśli jeleń widzi, że w jakimś miejscu jest wilk, unika go, a korzystają na tym młode drzewa w lesie, które są mniej zgryzane przez te dzikie kopytne i mogą spokojnie rosnąć, tworząc nowe pokolenie lasu.

Ale z tego, co piszesz, to jelenie bardziej boją się superdrapieżnika, czyli człowieka, niż wilka.

Badania, w których brałem udział, pokazały, że największy stres odczuwały jelenie zasiedlające kompleksy leśne, gdzie od ponad trzydziestu lat nie ma ani wilków, ani rysiów. Działali tam za to myśliwi, bardzo dużo myśliwych. Tereny te były poddawane najsilniejszej presji myśliwskiej ze wszystkich badanych obszarów ze względu na obfitość zwierzyny i łatwą dostępność lasu.

Dla zwierząt człowiek to superdrapieżnik, najniebezpieczniejszy w całym świecie przyrody, najbardziej skuteczny w zabijaniu. Wzbudza ogromny strach w świecie zwierząt.

Dlaczego zwierzęta się nas tak boją?

Od setek tysięcy lat jesteśmy bardzo skuteczni w tym, co robimy, doszliśmy do perfekcji w zabijaniu, nawet doprowadziliśmy do wymarcia wielu gatunków. Więc tę lekcję z prehistorii zwierzęta sobie dobrze zapamiętały – człowieka trzeba unikać, znacznie bardziej niż pozostałych drapieżników. Sam odgłos ludzkich rozmów puszczany z głośników w miejscu, gdzie posilały się pumy, sprawiał, że połowa w nich w czasie eksperymentu porzucała pokarm i nigdy do niego nie wracała. Pozostałym osobnikom jego spożycie zajmowało dwa razy więcej czasu niż tym, którym puszczano kontrolne odgłosy rechoczących żab. Zwierzęta więc, zamiast polować i zaspokajać swoje podstawowe potrzeby, w tym głód, muszą skupiać się na unikaniu nowego zagrożenia w postaci superdrapieżnika – człowieka.

Nieprzewidywalność człowieka też odgrywa rolę?

Kiedyś byliśmy łowcami, którzy stale przebywali w środowisku i można było przewidywać nasze ruchy. Ale od niedawna tak nie jest, co doprowadza zwierzęta do chronicznego stresu. Trudno obecnie przewidzieć zachowanie i reakcje człowieka. Myśliwy może pojawić się o różnych porach i w różnych miejscach, może być przez kilka dni na ambonie i nagle zniknąć na długi czas, by znowu pojawić się niepodziewanie. Zwierzętom trudno to wszystko przewidzieć.

Myśliwi chętnie mówią, że polowanie to najwyższa forma kontaktu z naturą

Kolejny powód do stresu to silna penetracja przestrzeni przez człowieka?

Tak, pierwszy lockdown pokazał, jak przyroda jest stłamszona i wypchnięta do pewnych stref. Po zamknięciu nas w domach w centrum Santiago w Chile pojawiły się pumy, w Japonii jelenie. To pokazuje, jak ogromny wpływ mamy na przyrodę, a nasze zamknięcie nie pozostaje bez odpowiedzi z jej strony.

Wspominałeś o myśliwych. A jak osoby bez strzelby dają się we znaki ptakom i zwierzętom w ogóle?

Na przykład, gdy budują dom poza zwartą zabudową, gdzieś na odludziu. To już stresuje zwierzęta. Nie tylko nasza obecność, ale i obecność naszych zwierząt domowych – psów czy kotów. Albo gdy instalujemy sztuczne światło. To wpływa na rytm funkcjonowania ptaków. Zaczynają wcześniej śpiewać, robią to dłużej, a nawet w nocy. A to ma wpływ na przyśpieszenie lęgów.

A jak im wycinamy tyle drzew?

Drzewa są ptakom bardzo potrzebne, żeby założyć tam gniazda, wyprowadzić młode. Wiele z ptaków przez obecność ludzi i zwierząt domowych nie może zadomowić się na trawnikach czy zieleni w miastach, więc potrzebują drzew. Pozbawiając je tego, zabieramy im także wszystko to, co na nich się znajduje, w tym pożywienie. Jeśli tego zaczyna brakować, mają mniejszy sukces lęgowy, młode są w gorszej kondycji, są niedożywione, krócej żyją.

W jednym z pomorskich miast, gdzie często bywam, był skwerek z drzewami. Strasznie hałasowały tam gawrony, do tego ośmielały się wypróżniać pod siebie, co bardzo przeszkadzało ludziom. Drzewa więc przerzedzono, w końcu jest porządek. Kolejna przestrzeń, którą zabieramy ptakom.

Gawrony to jeden z gatunków, który cechuje się największym spadkiem liczebności w naszym kraju. Jest narażony na wyginięcie. Zniszczyliśmy obszary, na których występował, zabraliśmy mu tereny, gdzie żył, zmieniliśmy system upraw i produkcji w sposób dla niego nieprzyjazny. Zaczął się więc przenosić do miast, szukając alternatywy.

Kilka lat temu robiłem badania, w których wykazałem, że gawrony przystępują do rozrodu w tym samym czasie co 70 lat temu, u nich nic się nie zmieniło. Nie nadążają za zmianami klimatu. Więc gdy wyklują się pisklęta, trawa na łąkach jest na tyle wysoka, że nie są w stanie znaleźć pożywienia, dlatego przenoszą się do miast, gdzie regularnie już od maja przycina się trawniki, dzięki czemu mogą znaleźć pokarm dla piskląt. A my zaczynamy traktować je jak wrogów.

Kolejna nasza „przysługa” dla ptaków to przezroczyste ekrany akustyczne i przystanki.

Szacuje się, że w Polsce w wyniku kolizji ze szklanymi przystankami ginie rocznie nawet milion ptaków. Przez transparentne ekrany akustyczne giną kolejne setki, a może także miliony ptaków.

A sylwetki ptaków drapieżnych, które tam są wyklejone, nic nie dają?

Kilka lat temu badałem ten aspekt i wykazałem, że są całkowicie nieskuteczne. Ptaki nie boją się nieruchomych obiektów, nie są głupie. W końcu to obiekty, które się nie poruszają, wiszą 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku, są więc niegroźne. Wiele razy, gdy uderzają w te obiekty, dzieje się to przy tej sylwetce, która niby miała je odstraszyć.

Ptasi sąsiedzi. Każde polskie blokowisko to dom dla setek ptaków

W mieście nie pozostawiamy ptakom przestrzeni, a poza nim też powodujemy strach. Jak wpływają na ptaki narciarze czy turyści?

Cierpią na przykład bardzo rzadkie, zagrożone wymarciem w naszym kraju głuszce czy cietrzewie, rzadkie kozice i niedźwiedzie. Nie są w stanie przyzwyczaić się do naszej obecności. Dlatego są miejsca, które absolutnie powinny być wyłączone z ruchu turystycznego, jak fragmenty Tatrzańskiego czy Karkonoskiego Parku Narodowego. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z najbardziej narażonymi na stres zwierzętami, powinniśmy całkowicie zrezygnować z naszej penetracji, szlaki powinny być poprowadzone w inny sposób i w innych miejscach. Musimy dać stłamszonej przyrodzie trochę oddechu, stworzyć miejsca, gdzie może żyć spokojnie, rządzić się swoimi prawami. Tymczasem zwierzęta, w tym ptaki, muszą na co dzień się mierzyć z coraz większą liczbą nowych niebezpiecznych elementów. Otacza je wspomniane sztuczne światło, pojawia się coraz więcej śmieci, szklane budynki, nowe rodzaje pokarmu, drony.

Konflikt na linii człowiek – ochrona środowiska jest do rozwiązania?

Myślę, że całkowicie nie jest to możliwe. Zawsze był i będzie trwał. Można co najwyżej starać się go łagodzić. To kwestia dobrych rozwiązań, których trzeba poszukiwać, żeby nie dać się ponieść emocjom. Jeżeli chcemy zachować przyrodę, człowiek musi pójść na ustępstwa.

**

Adam Zbyryt – pracownik Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (PTOP) i Wydziału Biologii Uniwersytetu w Białymstoku. Na co dzień zajmuje się ochroną i badaniem ptaków. Zgłębiał zagadnienie krajobrazu strachu, badając stres u jeleni i saren w obecności wilków, rysi i ludzi. Autor książki Krajobraz strachu. Jak stres i strach kształtują życie zwierząt, która ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Joanna Wiśniowska
Joanna Wiśniowska
Dziennikarka
Dziennikarka związana z „Gazetą Wyborczą Trójmiasto” i „Wysokimi Obcasami”, publikowała m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, newonce.sport i magazynie „Kopalnia. Sztuka Futbolu”.
Zamknij