Kraj

Strajk nauczycieli trwa. Jak sobie radzą rodzice?

strajk-nauczycieli

Za nami drugi dzień nauczycielskiego strajku. Rząd w dalszym ciągu odmawia spełnienia postulatów strajkujących. Jak z tym wszystkim radzą sobie ci, których strajk dotyka bezpośrednio – rodzice i dzieci?

Dotychczas rodzinna logistyka była może nie najłatwiejsza, ale pewna. Po porannym zamieszaniu: plecaki, kanapki, zęby, kaski, rowery albo autobus – dzieci bezpiecznie trafiały do szkoły, a rodzice mogli wyruszyć do pracy. Strajk nauczycieli zdecydowanie tę rutynę zaburzył.

Krytyka Polityczna murem za nauczycielami

Przez całą niedzielę, aż do 22.00, sprawdzałam wiadomości w dzienniku elektronicznym: idą dzieci w poniedziałek do szkoły czy nie idą? Rozmowy ostatniej szansy rozpoczęte w niedzielę o godzinie 19.00 nie przyniosły porozumienia i w poniedziałek strajk się rozpoczął. Pierwszy dzień upłynął moim dzieciom (11 i 13 lat) towarzysko, najpierw pizza i kebab ze znajomymi, a potem do wieczora grali w planszówki. Drugiego dnia w południe udali się na strajk uczniowski pod MEN, a potem pojechali do domu kultury – znów na planszówki. Ja przez telefon sprawdzam, czy wszystko okej. Wyobrażam sobie jednak, że w rodzinach, w których są młodsze dzieci, jest trudniej.

Maria, mama Kuby, Asi i Moniki (imiona zostały zmienione), popiera strajk. Kuba chodzi do przedszkola społecznego, które nie strajkuje. Bardzo lubi swoje przedszkole, jest gotowy siedzieć w nim do wieczora. Asia jest uczennicą podwarszawskiego liceum, w którym do strajku przystąpiła część nauczycieli – przychodzą do klas, ale nie prowadzą lekcji. Mimo to Asia razem ze swoim chłopakiem wybierała się na strajk uczniowski. Monika ma 15 lat i jest ostatnim rocznikiem gimnazjum. Nauczyciele w jej szkole przystąpili do strajku i do poniedziałku wieczorem nie było wiadomo, czy egzamin gimnazjalisty się odbędzie. Mimo to Monika cały poniedziałek powtarzała materiał i słusznie, bo egzamin w jej szkole zostanie przeprowadzony – taka informacja pojawiła się w poniedziałek wieczorem na stronie szkoły. Nie, nie wiadomo, kto te egzaminy przeprowadzi.

Maria pracuje w poradni pedagogicznej. Na 21 pracowników strajkuje 16. Dyrektorka, przeciwna strajkowi, pozwoliła im zająć tylko jedno pomieszczenie i zabroniła wywieszenia informacji o tym, że poradnia przystąpiła do strajku. Sama również większość dnia spędziła zamknięta w swoim gabinecie, płacząc nad rozłamem w zespole. Najprawdopodobniej jednak część protestujących zawiesi swój strajk na dzień albo parę godzin, żeby odbyć planowane z dużym wyprzedzeniem konsultacje przynajmniej niektórych, tych najbardziej potrzebujących wsparcia podopiecznych poradni albo zareagować na przepadki nagłe, jak hospitalizacja w szpitalu psychiatrycznym.

Żeby dzieci mogły być dziećmi

Szkoły, z którymi poradnia współpracuje, cieszą się z poparcia, większość nauczycieli nie wiedziała, że pracownicy poradni też są zatrudniani na podstawie Karty Nauczyciela, myśleli też, że jako specjaliści – zarabiają więcej. Rodzice w zdecydowanej większości popierają strajk, przyszła tylko jedna niezadowolona osoba.

Zuzanna popiera strajk, chociaż jej syn Filip ma dopiero siedem i pół roku i nie może na dłużej zostać sam w domu. Pierwszego dnia strajku Filipem zajął się jego 15-letni brat Krzysztof. Drugi dzień Filip spędza w miejscu pracy mamy – w Centrum Nauki Kopernik, gdzie kilkoro pracowników Pracowni Edukacji zorganizowało zajęcia dla dzieci pracowników. Na przyszłe dni strajku też jest już wstępny plan. Zuzanna częściowo będzie pracować z domu, może przyjedzie babcia, Filip ostatecznie na dwie godziny może zostać w domu sam. Krzysztof przygotowuje się do egzaminów, które jego gimnazjum przeprowadza w terminie.

Dlaczego strajkujemy? Odpowiadają nauczycielki z Władysławowa, Sokółki i Konina

Beata, również pracownica Centrum Nauki Kopernik, mówi, że u nich wszyscy popierają strajk nauczycieli. Akurat ona nie ma żadnego problemu logistycznego, bo jej 8-letnią córką z przyjemnością zajmują się dziadkowie. Wie, że inni rodzice, których dzieci są w szkole podstawowej na Wiktorskiej, przygotowują się do strajku od tygodnia. Wczoraj jeden z rodziców zorganizował zajęcia sportowe dla wszystkich chętnych. Dziś córka spędza dzień w CNK. Większość rodziców popiera strajk. Koleżanka Beaty dziś i jutro prowadzi zajęcia dla dzieci pracowników dwóch korporacji, które przyjaźnie patrzą na strajk nauczycieli.

Anka, mama pierwszoklasistów, wzięła dziś przysługujący rodzicom dzień opieki nad dzieckiem i pojechała z dziećmi na wspaniały plac zabaw, bawić się w piasku i wspinać po drabinkach. Nie ma czasu, żeby długo rozmawiać, bo za dwie godziny idą do kina, a wcześniej muszą coś zjeść. Jej pracodawca popiera strajk, pracownicy mogą pracować zdalnie. Jutro jednak Anka jedzie do pracy, dziećmi zajmie się siostra, a pojutrze, jeśli strajk nadal będzie trwał, też sobie poradzą, w planie jest wyjście do teatru.

Nauczyciele, opowiedzmy naszą historię!

Majka ma swoją firmę, której sprawy po prostu leżą teraz odłogiem, choć Majka jeździ z dzieckiem i laptopem, mając nadzieję, że znajdzie choć chwilę, żeby popracować. Starsze dziecko organizuje sobie czas samo. Jeśli strajk będzie się przeciągał, na pomoc ruszą dziadkowie. Majka strajk zdecydowanie popiera, mówi, że nauczyciele dość już wytrzymali i ich walka jest teraz najważniejsza.

Przedszkole, do którego chodzi syn Karoliny i Marcina, popiera strajk, ale samo do niego nie przystąpiło. Karolina też ma własną działalność i chociaż całym sercem wspiera nauczycieli, nie ukrywa, że łatwiej się pracuje, kiedy dziecko jest w przedszkolu.

*
W Warszawie pomoc oferują domy kultury, UW organizuje wykłady dla młodzieży, w geście solidarności ze strajkującymi warsztaty dla dzieci organizuje redakcja „Pisma”, dzieci są też mile widziane w wielu miejscach pracy.

We wtorek o 15.00 podjęto kolejną próbę rozmów. Rząd nie przygotował jednak nowych propozycji, ZNP zaproponował podzielenie 30 procent podwyżki na trzy 10-procentowe. Do porozumienia nie doszło.

Strajkuje też wielu nauczycieli zrzeszonych w „Solidarności”, mimo że Ryszard Proksa, szef oświatowej „Solidarności”, podpisał porozumienie z rządem w imieniu związku.

Wiele samorządów deklaruje, że planowane na 10 kwietnia egzaminy gimnazjalne się odbędą, zapowiedział to m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Tymczasem Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar ma wątpliwości co do pospiesznych zmian w przepisach mających umożliwić przeprowadzenie egzaminów mimo strajku i wobec braku przeszkolonych egzaminatorów. RPO zwraca uwagę, że powoływanie do nadzorowania egzaminów osób, które nie spełniają warunków zapisanych w Karcie Nauczyciela, może być podstawą do unieważnienia egzaminów.

Przemysław Sadura: Dorośli nawalili całkowicie

Bio

Katarzyna Przyborska

| Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.