Kraj

„Co to za kraj, który zasłaniając się stanem wyjątkowym, torturuje dzieci?”

Nie dowiedzielibyśmy się, co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej, gdyby nie wysiłki aktywistów, którzy pytają, nagrywają, robią zdjęcia, publikują. Fotografie tych dzieci przynieśli na salę sejmową posłowie opozycji, kiedy w czwartek przedłużano stan wyjątkowy o kolejne 60 dni.

Na podstawie fejków zaprezentowanych przez ministrów Błaszczaka i Kamińskiego 30 września o godzinie 23.30 rząd Zjednoczonej Prawicy przeforsował przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

To oznacza, że przez kolejne 60 dni na tereny pogranicza z Białorusią nie zostaną wpuszczeni medycy, którzy chcą udzielić pomocy chorym i umierającym, dziennikarze, którzy mogliby patrzeć na ręce służbom, organizacje, które w statutach mają obowiązek niesienia pomocy uchodźcom. Być może wyjątek zostanie uczyniony dla myśliwych, oburzonych, że nikt z nimi zakazu wejścia na te tereny nie konsultował.

Kolejne 60 dni

Dwadzieścia osób, z czego dziewiątka to dzieci, znalezionych w poniedziałek 27 września zostało zabranych na krótko na posterunek straży granicznej w Michałowie, a potem wśród krzyków i płaczu zapakowano je do busa i odwieziono do lasu. Inna grupa, w Szymkach, gmina Michałowo, wśród nich Ayten (1,5 roku), Aryas (8 lat), Arin (6 lat), Alas (4,5 roku), Almand (2,5 roku). Wywiezione wieczorem do lasu, w którym, jak mówią ich rodzice, leżą trupy. Nie pozwolono im nawet przenocować w cieple, nie sprawdzono stanu ich zdrowia, kondycji. Nie pozwolono się przebrać i ogrzać.

W ogóle byśmy się o tym nie dowiedzieli, gdyby nie wysiłki aktywistów z Grupy Granica, którzy pytają, nagrywają, robią zdjęcia, publikują.

Kryzys humanitarny na granicy. Polska zabrania udzielania pomocy umierającym

czytaj także

Fotografie tych dzieci przynieśli na salę sejmu posłowie opozycji.

Magdalena Biejat, pokazując zdjęcie kilkuletniej dziewczynki siedzącej na krawężniku, trzymającej w objęciach pluszowego misia, mówiła: „To jest jedna z tych wojowniczek, którym odmawiacie pomocy i azylu i których nie chcecie nam pokazać. Ona i inne dzieciaki spędzą kolejne noce na zimnie, bez wody i jedzenia”.

Krzysztof Gawkowski wspominał, że bezpieczna granica to taka, na której nikt nie umiera, nie marznie i nie głoduje.

Daria Gosek-Popiołek mówiła, że rozumie matki, które zabierają dzieci w niepewną podróż, bo sama przeszłaby tysiące kilometrów, żeby zapewnić swoim dzieciom lepszy los.

Adrian Zandberg dodawał: „Te kurdyjskie dzieciaki to nie są nasi wrogowie. To są ludzie tacy sami jak my i ich życie ma nie mniejszą wartość niż moje życie czy życie pana posła, panie pośle Macierewicz”.

Franek Sterczewski, któremu Donald Tusk jednak nie zamknął ust, wołał z mównicy: „Gdzie są dzieci z Michałowa? Pan minister powinien ich szukać po lasach, tak jak i resztek honoru, który stracił! To jest hańba dla tego państwa!”.

Klaudia Jachira i Urszula Zielińska przyniosły na sejmową salę transparent z hasłem „Żaden człowiek nie jest nielegalny”.

Hanna Gil-Piątek z Polski 2050 pytała: „Co to za kraj, który zasłaniając się stanem wyjątkowym, torturuje dzieci? Stawia funkcjonariuszy z karabinami naprzeciwko dwulatka?”.

To samo zdjęcie dla Zdzisława Sipiery z PiS było jednak „szantażem humanitarnym”, a Piotr Kaleta, także z PiS, mówił tak: „No, lewactwo, ręka w górę, kto przyjmie pod swój dach zboczeńca, który gwałcił krowę?”. Krowa co prawda okazała się koniem, a cała konferencja Błaszczaka i Kamińskiego jedną hucpą, ale Piotr Kaleta najwyraźniej nie doczytał.

Krowa Kamińskiego

Mariusz Kamiński, choć po ostatniej konferencji powinien podać się do dymisji, brnął dalej, przekazując kolejne niepotwierdzone informacje o rzekomych dobrych relacjach uchodźców z Usnarza z białoruskimi pogranicznikami i obiecując, że teraz na granicy zobaczymy porządny mur i urządzenia elektroniczne.

Jakub Kulesza z Konfederacji stwierdził zaś, że to w ogóle nie ma znaczenia, kto chce przekroczyć granicę, „mogliby to być nawet nobliści”, ważne, że przekraczają granicę nielegalnie.

Janusz Kowalski z PiS, wskazując ręką na ławy swojej partii, mówił: „Tu siedzą patrioci, którzy bronią Rzeczpospolitej i milionów Polaków, a tu − pokazał ławy opozycji − większość posłów, którzy wpisują się w działalność agenturalną białoruskiego KGB”.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wezwała do uczczenia zmarłych uchodźców minutą ciszy. Posłowie opozycji wstali od razu, po chwili zaczęli wstawać też posłowie PiS. Niektórzy odmówili modlitwę za zmarłych.

Na sali sejmowej w czasie debaty poprzedzającej głosowanie nad przedłużeniem stanu wyjątkowego zabrakło prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego i wiceprezesa ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego.

„Za” głosowali posłowie PiS, Konfederacji i Kukiz ’15 − 237 osób. 31 osób z Koalicji Polskiej i Porozumienia wstrzymało się. Przeciw reszta opozycji: 179 głosów.

Nie czekać, działać

Znacie te sytuacje pełne napięcia, kiedy wszyscy czekają, aż ktoś nazwie to, co się dzieje, po imieniu, krzyknie: „dość!”, „basta!”? Rąbnie pięścią w stół i zatrzyma szaleństwo. Najczęściej nikt nie chce się wychylić, ze swoim umoralniającym przekazem, bo boi się, że zostanie wyśmiany, że ulega emocjom, że to działanie niepolityczne, że jakie są sondaże.

Na granicy od dwóch miesięcy błąkają się głodni ludzie, umierają − tymczasem autorytety, na które wszyscy się oglądają, milczą. Policja dostała podwyżkę i patroluje metro, żołnierze „bawią się w berka i w podchody” z głodnymi i zmarzniętymi ludźmi, Polski Czerwony Krzyż upiera się, że nie ma namiotów, ludzi, pieniędzy i możliwości. Rzecznik Praw Obywatelskich od sierpnia milczy, Rzecznik Praw Dziecka interesuje się głównie zarodkami i zygotami. Dzieci umierające w polskich lasach go nie interesują. Ministrowie Błaszczak i Kamiński z całą bezczelnością pokazują na konferencji fejki, na podstawie których Zjednoczona Prawica forsuje przedłużenie stanu wyjątkowego na kolejne 60 dni. Prezes największej opozycyjnej partii, który, jak sam zapowiadał, zacznie nazywać rzeczy po imieniu, stara się nie wypowiadać słowa na „u” (uchodźcy) i na „l” (ludzie), za to układa nieco żenujące słowne gierki o kaczorach i wieprzach. Czy osuwamy się w dystopię?

Może jeszcze nie. Radni Michałowa wezwali majora Piotra Dereko z miejscowej straży granicznej i odpytali go, co zrobił z dziećmi. Przynieśli na sesję zwój drutu kolczastego, „byśmy nie zapominali o człowieczeństwie”. Major Dereko powiedział: „Osoby, które zostały w poniedziałek zatrzymane, nie spełniały przesłanek formalnych, by pozostać w Polsce, i zostały zawrócone”. Poinformował też, że w ciągu doby służby zawracają 40−120 osób i że nie są to osoby niebezpieczne, tylko głodne. Burmistrz Michałowa Marek Nazarko podkreślił, że zostały zabrane dzieci, że niedługo będzie zima, media zaczną mówić, że w Michałowie zamarzają ludzie. „Przecież wszyscy mamy dzieci” − mówiła radna. Ostatecznie ustalono, że powstanie punkt pomocy, gdzie uchodźcy będą mogli się ogrzać, zjeść, odpocząć.

Część samorządów, Gdańsk, Słupsk, Wadowice, Sopot, Gdynia, Katowice, Warszawa w osobie burmistrza Bielan już w sierpniu zadeklarowały, że gotowe są przyjąć uchodźców. To stanowisko zostało potwierdzone w oświadczeniu prezydentów miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich.

Media społecznościowe pełne są informacji o kolejnych inicjatywach. Grupa Granica niestrudzenie przeszukuje lasy, udziela pomocy na miejscu, Fundacji Ocalenie (działającej w Grupie Granica) przybyło darczyńców, kolejne osoby z okazji swoich urodzin albo bez okazji zbierają wśród znajomych pieniądze na śpiwory, buty, latarki, jedzenie. Na zbiórkę organizowaną przez Strefę WolnoSłową darczyńcy przynosili rzeczy w dobrym stanie, zgodnie z listą, czasem całkiem nowe, czasem z listem, z dobrym słowem.

Obcy w naszym kraju. Gniew, żal i strach podlaskiego pogranicza

O zgodne z prawem i humanitarne działania na granicy apelują środowiska kultury, obywatele domagają się działania od instytucji powołanych do niesienia pomocy, jak PCK.

W czwartek, w dzień obrad Sejmu w Białymstoku odbył się marsz pod hasłem „Granice człowieczeństwa”, demonstrowali ludzie pod sejmem w Warszawie, demonstrowali we Wrocławiu.

W piątek po południu pod Komendą Straży Granicznej w Warszawie rozpoczęła się demonstracja rodziców „Rodzice dla rodziców. Nie dla pushbacków na granicy!”.

Każdy dzień się liczy. Zanim jakiś ośrodek zrobi kolejny sondaż, zanim jakiś wpływowy polityk go odczyta i przemnoży na głosy wyborcze, można pokazać, że nie zgadzamy się na draństwo.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.
Zamknij