Ministra Katarzyna Sójka – powinnyśmy dziękować premierowi?

Nominacja Katarzyny Sójki nie ma żadnego znaczenia merytorycznego. Wszystko wskazuje na to, że wybrano lekarkę, żeby uspokoić wkurzone środowisko lekarskie. Wybrano też lojalną polityczkę obozu władzy, która bez zbędnych pytań powtórzy partyjny przekaz dnia.
Fot. Małgorzata Chmura – Malik

Przed marszem 4 czerwca PO dostała w prezencie od PiS lex Tusk. Teraz, przed marszem 1 października – który ma być też o prawach kobiet, jak zapowiadał szef PO – jego partia dostała w prezencie ministrę, której cytaty na temat aborcji będą okraszać marszowe przemówienia.

Premier Mateusz Morawiecki poinformował we wtorek 8 sierpnia, że przyjął rezygnację Adama Niedzielskiego z funkcji ministra zdrowia. Za co poleciał minister? Za wywołanie kryzysu wokół problemu z receptami elektronicznymi, których – jak alarmowali lekarze – nie dało się wystawić na leki przeciwbólowe i psychotropowe.

Lekarze o problemie z ograniczeniami receptomatów mówili w mediach, minister zareagował: w swoim sobotnim tweecie ujawnił, że jeden z lekarzy, którzy wystąpili w TVN24, wystawił na siebie taką receptę. Niedzielski ujawnił dane „niepokornego” lekarza, a także informację o lekach, które sobie przepisał. Przebieg całego zamieszania zrekonstruował dla was Jakub Majmurek.

Adam Niedzielski żegna się z posadą

Jak pisze Majmurek, minister zdrowia naruszył „prawa lekarza jako pacjenta, a także zaufanie do tego, że wrażliwe dane medyczne na temat leków, które bierzemy, są bezpieczne i nie zostaną użyte przez polityków do uciszania krytykujących ich obywateli”.

Niedzielski stracił stanowisko. Nieczęsto się zdarzało, żeby minister w rządzie Mateusza Morawieckiego był dymisjonowany albo sam podawał się do dymisji – to zresztą tylko formalne rozróżnienie, bo w podmiotowe decyzje członków tego rządu mało kto wierzy.

Dlaczego więc Niedzielski musiał pożegnać się ze stanowiskiem? Premier powiedział o tym wprost: „Czas kampanii wyborczej to szczególny czas, to taki okres, w którym musimy być szczególnie wrażliwi na jakikolwiek błąd, na jedno słowo za dużo”.

Oczywiście Morawiecki nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie upatrywał w innych winy za błąd podległego mu ministra. Dodał więc, że Niedzielski dopuścił do „błędu” przy okazji „obnażania kłamstw i manipulacji strony przeciwnej”.

Tuż po ogłoszeniu dymisji poznaliśmy nazwisko zastępczyni Niedzielskiego. To Katarzyna Sójka, posłanka PiS, lekarka internistka.

Jak zwykle, kiedy ministrem zostaje osoba szerzej nieznana, zaczęło się googlowanie. Przebojem stał się od razu fragment rozmowy z Polsatu z czerwca. Mówiono o aborcji, śmierciach kobiet w szpitalach.

Katarzyna Sójka tłumaczyła wtedy: „Wyrok Trybunału kompletnie nie zmienił postępowania co do aborcji u kobiet ciężarnych i w okresie okołoporodowym. Wniosek do TK ani wyrok w ogóle nie dotyczył aborcji w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. To jest bardzo nieuczciwa i kłamliwa sytuacja, kiedy opozycja i kobiety z opozycji bezczelnie wykorzystują fakt tego, że kobiety dzisiaj w Polsce wierzą im, że coś się zmieniło. Nic się nie zmieniło. Tak samo w 2020 roku, w 2015 roku i w 2008 roku, takie samo było podejście do aborcji w sytuacji zagrożenia”.

Cóż, kobiety nie tyle uwierzyły, że coś się zmieniło, ale przekonały się o tym osobiście. Tragedie kobiet, które były w ciąży i zmarły, bo nie otrzymały na czas pomocy ze względu na strach przed decyzją o przeprowadzeniu aborcji, dotarły do mediów. Coraz więcej zaczęłyśmy się dowiadywać o okolicznościach tych tragedii i dlatego kobiety nie bardzo wierzą w zapewnienia, jakie słyszały wtedy w Polsacie od Katarzyny Sójki, kiedy mówiła: „Drogie Polki, dzisiaj żadna Polka nie jest zagrożona sytuacją, o której mówi opozycja.”

Posłanka obozu rządowego znów, jak zdarta płyta, powtarza przekaz dnia: wszystkiemu winna opozycja. Akurat w sprawie aborcji opozycja (wyłączając Lewicę) nigdy nie pchała się do mówienia o zagrożeniach dla kobiet, dla ich życia i zdrowia. To najpierw wielkie protesty, a potem doniesienia o kobietach umierających w szpitalach ośmieliły jej polityków.

Sójka w tej samej rozmowie wypowiedziała słowa, które dziś są jej najpopularniejszą medialną wypowiedzią: „Kobiety niestety umierały, umierają i umierać będą, bo to się zdarza. Błędy lekarskie niestety były, są i będą, bo też niestety się zdarza. Kobiety ciężarne umierały w tym roku, w tamtym roku, ale też umierały w 2010 roku, w 2008 roku. GUS podaje, że w 2008 umarło 19 kobiet w ciąży. W ubiegłym roku było to siedem kobiet”.

Pierwsze zdanie zacytował Donald Tusk na spotkaniu z wyborcami, jakie odbywało się tuż po ogłoszeniu decyzji premiera o wybraniu nowej ministry zdrowia. Sójka od razu zareagowała. Na Iksie, czyli Twitterze.

Katarzyna Sójka nie będzie miała wiele czasu na jakiekolwiek poważniejsze działania w Ministerstwie Zdrowia. Do wyborów zostało niewiele ponad 60 dni. Rząd skupi się w tym czasie nie na rządzeniu, ale na kampanii wyborczej. Nominacja ta nie ma więc żadnego znaczenia merytorycznego. Wszystko wskazuje na to, że wybrano lekarkę, żeby uspokoić wkurzone środowisko lekarskie. Lojalną polityczkę obozu władzy, która gdy dostanie przekaz dnia, to go powtórzy.

Jeśli ktoś się powinien niepokoić, to raczej PiS. Niedzielski poleciał za tweeta. Jego następczyni pierwszego dnia pobiegła tweetować. Politycy, którzy za dużo tweetują, często wpadają w tarapaty, bo zawsze coś się im wymsknie, napiszą słowo za dużo, a w internecie nic nie ginie.

Aborcja, nie policja. Zrób to sama i nie zostań złapana

Druga rzecz, której mogli nie przewidzieć w obozie władzy, to to, że wypowiedzi Katarzyny Sójki o kobietach i aborcji będą teraz krążyć w sieci i staną się wizytówkami nowej ministry. Przed marszem 4 czerwca PO dostała w prezencie od PiS lex Tusk, teraz, przed marszem 1 października – który ma być też o prawach kobiet, jak zapowiadał Donald Tusk – PO dostało w prezencie ministrę, z której cytaty będą okraszać marszowe przemówienia. Wypada tylko podziękować Mateuszowi Morawieckiemu za ten podarunek.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Agnieszka Wiśniewska
Agnieszka Wiśniewska
Redaktorka naczelna KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynatorka Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" i wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna".
Zamknij