7 haków głównych: o co jeszcze pokłócą się PiS i Rozwój Plus?
Mateusz Morawiecki ma za uszami pompy ciepła, Polski Ład i oddanie Ukraińcom niezawodnego sowieckiego sprzętu, ale może się odgryźć dawnym towarzyszom subwencją, aborcją i kryptowalutami.
Mateusz Morawiecki ma za uszami pompy ciepła, Polski Ład i oddanie Ukraińcom niezawodnego sowieckiego sprzętu, ale może się odgryźć dawnym towarzyszom subwencją, aborcją i kryptowalutami.
Na całym świecie demografia jest jednym z ulubionych tematów, jeśli nie wręcz obsesji prawicy. Jej najbardziej skrajne odmiany snują wizję apokalipsy, czekającej popełniające „demograficzne samobójstwo” społeczeństwa zachodnie.
Na schizmie w Prawie i Sprawiedliwości zyska głównie frakcja Morawieckiego, a przy okazji obie Konfederacje. PiS znajduje się na wizerunkowym rozdrożu, a w którym kierunku by nie poszedł – będzie pompował konkurencję.
Wielki klub poselski Morawieckiego mógłby dać koalicji rządzącej umiarkowanie konserwatywny przechył na prawo i wepchnąć PiS jeszcze bardziej w ręce Konfederatów i Brauna. Sejm ma wakacje, ale do września sytuacja się ustabilizuje – wtedy poznamy prawdziwe skutki rozłamu w partii Kaczyńskiego.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że Morawiecki stara się ze swoim ruchem mówić do „partii Kanału Zero”. Tyle że z przekazem mniej populistycznym, a przynajmniej póki co wolnym od populizmu libertariańskiego i antypaństwowego.
Gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a w kraju kipi polaryzacja, to najgorszy możliwy czas na próby „poprawiania” konstytucji.
Polska tkwi w ustrojowym klinczu. System kanclerski mógłby przywrócić sprawczość i odpowiedzialność rządzących.
Walczące ze sobą frakcje w PiS obrały kurs na rozłam. Wykopanych między nimi rowów nie da się raczej zasypać, a frakcja Morawieckiego ryzykuje, że w ostatniej chwili zostanie wycięta z list.
Wygrażanie palcem dziennikarzom przez prezydenta i nagonka pisowskich funkcjonariuszy mediów to tylko preludium. Jeśli PiS wygra wybory w 2027 roku, czeka nas walka z „agentami zagranicznymi” na rosyjską modłę.
W PiS rozpoczęła się walka o sukcesję. Frakcja przeciwna Morawieckiemu wycina jego ludzi i próbuje odsunąć byłego premiera od ucha prezesa. Nie ma się z czego cieszyć, bo to znak, że PiS skręca jeszcze bardziej w prawo.