Świat

Pięć prognoz o technologiach cyfrowych na nadchodzący rok

Rok 2022 będzie prawdopodobnie pierwszym rokiem, w którym będziemy mieli „przyjemność” przećwiczyć reakcję naszej infrastruktury informatycznej i telekomunikacyjnej na wyłączenia prądu.

Rok 2021 w technologiach informatycznych wyróżnił się kryzysem w dostawach komponentów półprzewodnikowych. Poświęciłem temu osobny artykuł i nie czas powtarzać jego tezy, ale dalecy jesteśmy od jego rozwiązania.

Skrócenie łańcuchów dostaw oraz traktowanie półprzewodników jako zasobu strategicznego, takiego jak woda czy ropa, będzie długo rezonować w gospodarce. Kraje – zwłaszcza Stany Zjednoczone – będą renacjonalizować produkcję i wprowadzać kolejne ograniczenia w dystrybucji technologii.

Światowy kryzys półprzewodników: co z niego wynika i jak uderza w każdego z nas?

Jakie inne zjawiska warto obserwować w nadchodzących miesiącach w branży IT?

1. Kolejny krok w chmurach

Od wielu lat widzimy zmianę modelu dystrybucji technologii informatycznych na tak zwaną chmurę. W ostatniej dekadzie zaszła fundamentalna zmiana – nasze inteligentne „końcówki” (smartfony, tablety, smartwatche, ale także urządzenia w inteligentnych miastach) przetwarzają informacje we współpracy z mocą obliczeniową udostępnianą przez wielkie centra danych.

Dzięki temu możliwe jest masowe przetwarzanie ogromnych ilości danych, choćby lokalizacji, obrazów, list zakupów, zdjęć satelitarnych, i coraz inteligentniejsze działanie. Na przykład, zamiast kierować kampanie sprzedażowe albo społeczne „na ślepo”, czyli do wszystkich odbiorców, kierujemy je tylko do wybranych – tych, o których wiemy, że faktycznie będą nimi zainteresowani.

Ale chmura w powiązaniu z technologiami analizy danych (big data) i uczenia maszynowego (o którym niżej) to także nowe możliwości, na przykład w medycynie, optymalizacji ruchu ulicznego, ochronie środowiska naturalnego i modelowaniu procesów społecznych, choćby rozchodzeniu się fake newsów. W 2022 roku i po nim możemy spodziewać się dalszej zmiany przedsiębiorstw w kierunku modelu chmurowego. I – jak to zwykle w technologiach informatycznych – ci, którzy szybko chwycą wiatr w żagle, zwyciężą, a ci, którzy zostaną w tyle, spadną do drugiej ligi.

2. Banda pięciorga do regulacji

A skoro mowa o chmurze i przetwarzaniu chmurowym, to powiedzmy o technologicznych gigantach należących do FAANG, ostatnio nazywanego także MANGA (Meta, czyli Facebook, Apple, Netflix, Google, czyli Alphabet, oraz Amazon). Wydaje się, że granica cierpliwości regulatorów została przekroczona i nadszedł czas uregulowania rynku gromadzenia danych, reklamy, lekceważenia interesów dostawców treści i ograniczenia monopoli w kanałach ich dystrybucji.

Oraz – przede wszystkim – dzielenia społeczności za pomocą podkręcania emocji w celu lepszego mikrotargetowania reklamy. Dwóch z trzech głównych dostawców chmury to firmy z tego grona. Ale pamiętajmy, że w USA, gdzie znajdują się siedziby wszystkich tych firm, troska o prawa konsumenta i konkurencję rynkową walczy z geopolitycznym znaczeniem dostawców, zwłaszcza w obliczu coraz wyraźniejszej konfrontacji z Chinami posiadającymi konkurencyjne technologie i własnych gigantów (Huawei, Alibaba, Tencent), którzy bez sentymentu zastąpią amerykańskich, jeśli tylko pojawi się przestrzeń.

Zwłaszcza że wielu z nich ciągle pozostaje liderami innowacji. Gdyby nie Google i Amazon, nie mielibyśmy możliwości korzystania z technologii chmurowych, uczenia maszynowego i big data; gdyby nie Netflix – nadal skazani bylibyśmy na liniową ofertę telewizji; gdyby nie Apple – nie wiedzielibyśmy, że rządy (w tym polski) wykorzystują narzędzia antyterrorystyczne do podsłuchiwania działaczy obywatelskich oraz niepokornych prokuratorów.

Ekolożki w ukrytej kamerze. Jak służby inwigilują ruchy społeczne

Jedną z takich nadchodzących innowacji jest metawersum, które – wraz z rebrandingiem Facebooka – zapowiada Mark Zuckerberg, założyciel i CEO giganta.

W założeniu metawersum ma być wirtualnym światem, czymś w rodzaju Facebooka w wersji 3D, gdzie przeniesiemy nasze interakcje społeczne i zasoby. Dopiero co udostępniono platformę Horizon World, gdzie niezależni autorzy będą mogli tworzyć światy, zawartość, a w szczególności gry. Zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy spodziewamy się raczej nowego hitu, który wykreuje nową rzeczywistość i zastąpi TikToka i YouTube, czy kolejnego niszowego produktu w rodzaju Second Life.

3. Człowiek jako usługa premium

Lustrzanym odbiciem wirtualizacji i awataryzacji ludzi jest robotyzacja pracy i humanizacja robotów. Być może nie wszyscy wiedzą, że rok 2021 to w Polsce pierwsze prawdziwie masowe zastosowania czatbotów i syntezy głosu. To niejaka Klara Sobieraj, która dzwoniła do dziesiątków tysięcy polskich domów, oferując im „wsparcie w ekologii”.

W rzeczywistości był to dość prosty robot, który miał za zadanie odtwarzać nagrane wcześniej frazy, uzyskać informację o zainteresowaniu konsumentów, a potem sprzedać takie kontakty („leady” – jak mówią marketingowcy) lokalnym dostawcom fotowoltaiki. Takich czatbotów będzie coraz więcej, coraz sprawniej będą posługiwać się językiem i coraz lepiej oraz sensowniej odpowiadać na nasze pytania. Już dziś możliwość rozmowy z żywym człowiekiem (choćby w banku albo taniej linii lotniczej) jest traktowana jak usługa premium. W kolejnych latach będzie to coraz bardziej widoczne.

Nic dziwnego zresztą, skoro trendy demograficzne są takie, jakie są, praca kosztuje coraz więcej i trend w kierunku robotyzacji prostych, niewymagających wysokich kwalifikacji czynności jest widoczny już niemal wszędzie. Najbliżej – w kasach najbliższego sklepu, które przerzucają koszty i wysiłek na klientów, zastępując kasy ręczne kasami automatycznymi. Kasa to zresztą ciekawe miejsce obserwacji trendu w kierunku robotyzacji. Kiedyś kasjerka musiała pamiętać ceny i „nabijać” je na kasie elektromechanicznej; potem musiała odczytywać je z metek; ostatnio jedynie przesuwać produkty nad czytnikiem i ewentualnie ważyć. Dziś klient robi to sam – i jeszcze się cieszy, bo jego żywność nie ma w pandemii kontaktu z rękami innymi niż jego własne.

Robotyzacja usług i produkcji będzie postępować coraz dalej i szybciej, co – w konsekwencji – doprowadzi do przyspieszenia trendu i pojawienia się coraz większej liczby „ludzi zbędnych”, czyli takich, których kwalifikacje staną się zbyt niskie dla gospodarki wiedzy. Możliwość utrzymania się może zapewnić im koncepcja uniwersalnego dochodu podstawowego (testowana w wielu krajach, także w Polsce, choć niejawnie, jak na przykład w postaci 500+, trzynastych i czternastych emerytur czy kapitałów rodzicielskich).

Jak zająć im czas? Chrapkę ma na to domena gier komputerowych, sieci społecznościowych i właśnie wirtualnych światów, takich jak ten promowany przez Marka Zuckerberga.

4. Ćwiczenia z blackoutu

Cyfrowe światy to zresztą druga strona cyfrowych technologii w świecie realnym, czyli tak zwanego internetu rzeczy (IoT). To inteligentne urządzenia, które towarzyszą nam na co dzień – kamery bezpieczeństwa, inteligentne budynki, rozliczenia myta za drogi, inteligentnych miast, technologii transportu (w tym autonomicznych pojazdów).

Z jednej strony doskonalą one nasze życie – na przykład umożliwiają szybki przejazd pojazdów ratowniczych na miejsce wypadku albo wykrywanie zanieczyszczeń lub przepełnionych pojemników na śmieci. Z drugiej – stawiają wiele pytań na temat prywatności w świecie, w którym cały czas jesteśmy monitorowani w ten czy inny sposób.

Kolejnym trendem, o którym warto wspomnieć, będą „zielone” technologie informatyczne, a więc doskonalenie ich energooszczędności i przyjazności dla środowiska. Będzie się to działo zarówno na poziomie sprzętu (coraz oszczędniejsze procesory i pamięci, coraz mniejsze wydzielanie ciepła i coraz efektywniejsza wentylacja), ale także na poziomie oprogramowania.

Artyści algorytmów, którzy sprawią, że złożone obliczenia bankowe albo inżynierskie skonsumują mniej kilowatogodzin, będą wynagradzani wprost proporcjonalnie do kosztu zaoszczędzonej w ten sposób energii i pozwoleń na emisje. Zwłaszcza w Europie, która narzuciła sobie bardzo wysokie ograniczenia w emisjach, a „dzięki” zapóźnieniu w dekarbonizacji (Polska, Holandia) oraz przyjęciu błędnych jej ścieżek (Niemcy, Dania) będzie miała coraz mniej coraz droższej energii.

Energia drożeje, klimat w ruinie. Pora przeprosić się z atomem [rozmowa]

Notabene, rok 2022 będzie prawdopodobnie pierwszym rokiem, w którym będziemy mieli „przyjemność” przećwiczyć reakcję infrastruktury informatycznej i telekomunikacyjnej na wyłączenia prądu. Oby ograniczone czasowo i geograficznie, bo – jak trafnie opisał Marc Elsberg w powieści Blackout – tylko tydzień przerwy w zasilaniu dzieli cywilizację od powrotu do jaskiń i wojny wszystkich ze wszystkimi o podstawowe dobra, takie jak żywność, woda, leki i energia.

5. Żarłoczne krypto

Na koniec warto wspomnieć o technologii blockchain i jej wpływie na zużycie energii. Szacuje się, że sam bitcoin zużywa już mniej więcej 200 TWh rocznie, czyli trochę więcej niż cała polska produkcja. A to tylko jedna z kryptowalut i tylko jeden z blockchainów.

Oto dlaczego bitcoin nie będzie walutą przyszłości

Rozpowszechnienie się mody na reprezentację dzieł sztuki w postaci cyfrowej (czyli non-fungible tokens lub po prostu NFT) to kolejne terawatogodziny, dosłownie, wypuszczane w powietrze. Wzięcie tego zjawiska w jakieś środowiskowe ryzy jest warunkiem koniecznym do osiągnięcia istotnego postępu w ograniczeniu światowych emisji i wydaje się, że świat technologii rozumie to wyzwanie.

Wolni od społeczeństwa kopacze własnego losu. Co mają w głowach kryptowaluciarze

Choć pamiętajmy, kapitalizacja samego bitcoina to dziś prawie bilion dolarów i nie da się tych „pieniędzy” administracyjne anihilować. W 2022 trudno spodziewać się przełomu, ale w kolejnych latach kryptowaluty oraz blockchain będą pewnie ściślej regulowane.

Będzie więc ciekawie. Warto kupić duży zapas popcornu, zapiąć pasy i… budować kompetencje cyfrowe, bo jeśli ktoś nie nauczy się surfować na fali, to będzie miał trudności z utrzymaniem się na powierzchni.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jakub Chabik
Jakub Chabik
Informatyk, menedżer, wykładowca
Jakub Chabik (1971) – informatyk i doktor zarządzania, od ćwierćwiecza zarządza wdrożeniami w sektorze nowoczesnych technologii. Pisuje do magazynu „Computerworld”, w przeszłości publikował w „Harvard Business Review Polska”. Wykłada na podyplomowych studiach inżynierii oprogramowania na Politechnice Poznańskiej. Mieszka i pracuje w Gdańsku.
Zamknij