Kraj

Prawicowym marudom nie podobają się plakaty

O warszawskich plakatach świątecznych rozmawiamy z radną Agatą Diduszko-Zyglewską i rzeczniczką ratusza Moniką Beuth-Lutyk.

Plakaty autorstwa Oli Jasionowskiej mają ograniczoną liczbę kolorów, prosty rytm, są spokojne, kojące. Nie ma w nich nadmiaru, emocjonalno-prezentowo-jedzeniowego natłoku bodźców. Nie ma też szantażu dzieciątkiem, co cenne zwłaszcza teraz, kiedy dzieciątka zamarzają nam na granicy.

Na plakatach widać charakterystyczne dla Warszawy budynki: Wodozbiór i łyżwiarzy na lodowisku w ogrodzie Saskim, Pałac Kultury, wieżowce, pomnik syrenki, ośnieżone świerki. Pod spodem świąteczne życzenia: „Każdemu, bez wyjątków, wszystkiego dobrego”.

Gwiazdki, czerwień, półksiężyc − to na pewno coś oznacza

Niby pięknie. A jednak skala reakcji i liczba interpretacji osiągniętych tak skromnymi środkami okazały się imponujące.

− Reakcji głównie prawicowych panów − dodaje Agata Diduszko-Zyglewska, radna Warszawy.

„Ponury i złowrogi. Mimo postaci ludzkich bije z niego samotność. Postaci nie mają twarzy. Choć są na łyżwach, to nie bawią się. Jadą przed siebie jak w transie. Chłód zimy nie jest zrównoważony ciepłym światłem gwiazd tylko upiorną czerwienią. Symbole bez treści. Życzenia wysilone” – napisał poseł Konfederacji Krzysztof Bosak.

Patryk Jaki napisał zaś [pisownia oryg.]: „Plakat R. Trzaskowskiego i miasta na Boże Narodzenie. Nie ma tam żadnych symboli narodzenia Chrystusa. Natomiast jest 8 gwiazdek (5 w innym kolorze i 3 w innym). Tak nikt z Was się nie myli. Zamiast Świat Bożego Narodzenia Warszawa Platformy proponuje nam JE..Ć PiS. Dlatego zapomnijcie o kolędach, Kościele, latach wypracowanej przez przodków cywilizacji, kultury i o dobrym wychowaniu. Pamiętajcie, aby przy świątecznym stole jeśli ktoś nie jest za PO, aby mu krzyknąć WYPIERDAL… Takim barbarzyństwem plugawi dziś tradycje i historie tego wspaniałego miasta R.Trzaskowski z PO”.

− Dopóki nie przeczytałam tych komentarzy, nie zwróciłam na to uwagi. Nie liczyłam rozsianych po niebie gwiazdek − śmieje się Diduszko-Zyglewska. − To pytanie do ratusza, dlaczego gwiazdek jest akurat osiem, a nie siedem albo dziewięć. Nie układają się te gwiazdki w dwa rządki, które by sugerowały, że chodzi tu o komunikat do konkretnej partii politycznej, ale skoro ktoś chce je tak odczytać…

Autorką plakatu jest Ola Jasionowska, autorka błyskawicy, która stała się symbolem zeszłorocznych protestów Strajku Kobiet.

− Ola Jasionowska jest u nas w urzędzie na stałe zatrudniona − mówi nam Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka miasta. − To jest jak w każdym urzędzie, ktoś coś proponuje, przełożeni zastanawiają się, akceptują albo nie, nie ma tu wyjątkowych procedur związanych z kampanią świąteczną. Chodziło raczej o to, żeby było to jak najmniej kontrowersyjne, żeby unikać wszelkich denerwujących różne grupy symboli i tak się nie udało, z tego wniosek, że tak już musi chyba być. Ale może kogoś to skłoni do przemyśleń, po to jest sztuka − tłumaczy rzeczniczka i dodaje: − Miałam sporo rozmów z mediami o tych plakatach i jeden z bardzo prawicowych dziennikarzy powiedział mi, że ich kolorystyka kojarzy mu się z PiS-em, bo niebieski, czerwony i biały to kolory partii rządzącej.

A ten plakat, na którym widać półksiężyc z gwiazdką? Przecież to jawna prowokacja, islamizacja naszych świąt. Tak w każdym razie widziała rzecz Magdalena Ogórek.

− Obsesja dopatrywania się różnych tajemniczych znaków, kodów i symboli jest czymś bardzo specyficznym dla przedstawicieli prawicowych populistów, którzy też ogólnie próbują narzucić nam wizję świata, gdzie nie ma granicy między nauką a zabobonami, faktami a opiniami, ekspertyzą a zupełnie laickim wykwitem refleksji − mówi Agata Diduszko-Zyglewska. − I oczywiście w ten sposób w każdym obrazku, plakacie, komunikacie, można coś odczytać. Starczy odpowiednio dużo fantazji.

− Plakat ze swej natury jest dość uproszczoną formą graficzną, jest tam niewiele środków wyrazu i powinien być w swej prostocie wymowny, a że on tak porusza, to chyba sukces autorki − komentuje Monika Beuth-Lutyk.

Czytać każdy może, jeden lepiej, a drugi gorzej

− Był taki wspaniały projekt kiedyś, Karolina Breguła to zrobiła, nazywał się Biuro Tłumaczeń Sztuki − opowiada Agata Diduszko-Zyglewska. − Karolina, która jest znakomitą artystką wizualną, postanowiła namówić ludzi do tego, żeby nie oddawali kuratorom interpretacji, ale żeby śmiało sami brali się do interpretowania sztuki. Jak staniesz przed jakimś dziełem, możesz wymyślić wszystko na jego temat, ale trzeba pamiętać, że nie wszystko jest uniwersalną prawdą.

Agata Diduszko-Zyglewska uważa, że warto się czasem ugryźć w język: − Jako osoba od lat zajmująca się kulturą powiem, że takie próby recenzowania kultury, dzieł, którymi są również plakaty, przez osoby publiczne, przez komentatorów, którzy jednak nie są ani krytykami sztuki, ani kulturoznawcami, nie powinny się zdarzać.

I podkreśla zamysł władz miasta: − Starają się zauważyć, jak realnie ludzie traktują te święta. Od wielu lat w Polsce, szczególnie w dużych miastach takich jak Warszawa, te święta dla wielu osób nie są związane z jakimiś religijnymi rytuałami. Wydaje mi się, że te plakaty właśnie do tego się odnoszą, że to moment na bliskie, fajne, przyjacielskie, rodzinne spotkania, wolny czas. Natomiast fakt, że plakaty nie mają elementów odnoszących się do konkretnej tradycji religijnej? Władze zgodnie z konstytucją mają zachowywać bezstronność w wydarzeniach religijnych, bo tylko to jest gwarancją wolności religijnej i bezreligijnej.

Gill-Piątek, Sipowicz, Paziński, Szumlewicz: Nasze nie-święta

Plakaty sugerują nie brak szacunku dla świąt, ale wykroczenie poza ich religijny i konsumpcyjny wymiar.

− Nie dla wszystkich te święta będą obfitować w prezenty. Staramy się, żeby każdy od mikołaja drobiazg dostał, ale wiadomo − mówi rzeczniczka Monika Beuth-Lutyk. − To próba złożenia życzeń elegancko, z klasą, ale i poza stereotypowymi hasłami. Ale okej, każdy ma prawo do swojego zdania, nie będziemy się obrażać ani chować tych plakatów.

Przesilenie

Święta Bożego Narodzenia przypadają na czas przesilenia, który obchodzony jest na różne sposoby przez większość mieszkańców krajów Północy, zmęczonych ciemnością i tęskniących za słońcem od czasów przedchrześcijańskich. Słowiańskie Szczodre Gody, czyli Święto Zimowego Stania Słońca, Ziemassvētki na Łotwie czy germański Jul jest znany również w Skandynawii i Wielkiej Brytanii, a także w Estonii jako Jõulud. Podarunki, gałęzie świerków, jemioła, ostrokrzew, ogniska, uczty − wszystko to elementy różnych tradycji, które miały rozproszyć ciemności i przywrócić światło.

− Plakaty uniwersalizują święto, które jest nie tylko świętem religijnym katolickim, ale też świętem zimowym, świętem przesilenia, zwycięstwa światła nad ciemnością. To świetne, że władze Warszawy nie próbują narzucać w nich żadnego konkretnego religijnego odniesienia. To po prostu szacunek do różnorodności w Warszawie i przyjętego hasła. Warszawa dla wszystkich, co oznacza, że nikt nie narzuca ludziom, jak mają żyć, jak świętować − mówi z kolei Diduszko-Zyglewska.

Nie tylko prawicę, ale i liberałów oburzyły plakaty. Waldemar Kuczyński na FB skarży się: „Do kościoła nie chodzę, dzisiejszego polskiego nie cierpię, wiary nie tylko nie praktykuję, ale w większość jej prawd nie wierzę, z boskością Chrystusa włącznie. Ale nie chciał bym, żeby zbliżające się święta obchodzone były w klimacie, który emanuje z kartki pocztowej proponowanej przez warszawski samorząd. Z niej emanuje NIC, pustka. Polskie Boże Narodzenie, to coś więcej niż wiara, to tradycja, jedna z nici łączących dziesiątki pokoleń, które na tej ziemi żyły i podobnie koniec roku świętowały. To chwile wyjątkowego kontaktu z nimi szczególnie w Wigilię. Boże Narodzenie, to kolędy, zapach i światełka choinek, wiszące na nich bombki i aniołki, dzielenie się opłatkiem, który wcale nie musi być święcony przez księdza, to wigilijna wieczerza i jej smaki. To wszystko świąteczna kartka warszawska kasuje. To jak zastosowanie siekiery «cancel culture» wobec tego co nadal nas tworzy. Ja tego nie przyjmuję”.

Miasto stara się dogonić świat

W te same kolory jest też „ubrany” świąteczny pociąg warszawskiego metra.

− W estetyce nawiązujący do plakatów. Jasne jest, że świąteczna kampania miasta jest wizualnie spójna − mówi rzeczniczka.

Ale przecież skromne plakaty to nie wszystko. Miasto zadbało też o gigantyczną choinkę, która stoi na placu Zamkowym. 6 grudnia światła zapalił na niej prezydent Trzaskowski. Są też świąteczne iluminacje na ulicach, tramwaj ozdobiony w rysunki sań wypełnionych prezentami, którym można jechać od Arkadii przez Złote Tarasy aż do Galerii Mokotów, kupując mnóstwo niepotrzebnych skądinąd przedmiotów.

− Miasto zwraca się do osób, które są wierzące, niewierzące, różnych wyznań, co zresztą jest na plakacie wprost napisane. Święta to czas szczególny dla wielu osób, niezależnie od ich wyznania, światopoglądu, zawsze jest to dobra okazja, by życzyć sobie wszystkiego dobrego − podkreśla rzeczniczka Monika Beuth-Lutyk.

I znów to nie zanieczyszczanie ludziom głów konsumcjonizmem, nie hipokryzja pustego talerza, ale właśnie skromne i inkluzywne plakaty ściągnęły krytykę konserwatystów i obrońców tradycji. No cóż, taka rola prawicowych killjoyów.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.
Zamknij