Kraj

Jaka polityka społeczna u kandydata Trzaskowskiego? Sprawdzamy

Od początku wejścia do gry o fotel prezydencki Rafał Trzaskowski próbował pozbyć się gęby liberała i człowieka elit, odciętego od spraw zwykłych ludzi. Czy jego program może być atrakcyjny dla wyborcy, któremu bliskie są wartości równościowych i solidarnych stosunków społecznych?


Na programy kandydatów warto patrzeć nie jak na precyzyjne plany działania, ale raczej pewne wizje rzeczywistości, w których możemy się odnaleźć lub nie. Czy to, co zaproponował Rafał Trzaskowski w programie Nowa Solidarność, może być atrakcyjne dla wyborcy, któremu bliskie są wartości równościowych i solidarnych stosunków społecznych? Przegląd programu pokazuje, że zasadniczo tak.

Od początku wejścia do gry o fotel prezydencki Rafał Trzaskowski próbował pozbyć się gęby liberała i człowieka elit, odciętego od spraw zwykłych ludzi. Jeszcze przed publikacją programu (nawiasem mówiąc, dość spóźnioną) hasłem wielokrotnie przywoływanym na wiecach kandydata była tzw. Nowa Solidarność. Taki też tytuł otrzymał programowy dokument. Jaka wizja solidarności się z niego wyłania?

Z racji swych kompetencji i zainteresowań skoncentruję się na częściach „społecznych”, składających się właśnie na zapowiadaną Nową Solidarność.

Równość w rodzinie, w pracy i sferze publicznej

Na początek wart podkreślenia jest wyraźnie równościowy charakter poszczególnych części programu odnoszących się do spraw społecznych. Widać to szczególnie w dziale „Kobiety”: mowa w nim o wyrównywaniu statusu kobiet i mężczyzn w sferze obowiązków rodzinno-domowych, możliwości uczestnictwa na rynku pracy, a także w strukturach władzy.

Lewica ma się z czego cieszyć

Ponadto znajdziemy tezy o przeciwdziałaniu przemocy i respektowaniu unijnych dyrektyw i międzynarodowych konwencji w tym zakresie. Treść tego rozdziału można odczytać jako deklarację kandydata w kwestii ogólnej wizji ładu społecznego. Wyraźnie bliżej jej do lewicowego czy centrolewicowego świata wartości i oczekiwań niż u prawicowych konkurentów: PiS, ale też Konfederacji. Potwierdzają to obecne w programie zachęty do większego włączenia się ojców w opiekę i wychowanie dzieci, wspieranie równości w sferze ekonomicznej i politycznej, wola przyjęcia i respektowania międzynarodowych dokumentów antyprzemocowych czy zapowiedź wetowania projektów zaostrzających ustawodawstwo aborcyjne. W innej części dokumentu znajdziemy też poparcie dla publicznego finansowania zapłodnienia in vitro.

To istotna deklaracja i konkretne opowiedzenie się za określoną wizją stosunków społecznych, nawet jeśli nie wszystkie z tych punktów da się łatwo zrealizować, choćby z uwagi na ograniczoną sprawczość głowy państwa. Wyraźnie odróżniają one program Trzaskowskiego od jego kontrkandydata w drugiej turze – w tym świetle mało przekonujące są więc opinie, że po 28 czerwca nie mamy już do czynienia z rzeczywistym wyborem.

Problematyka równościowa jest też obecna w części programu poświęconej edukacji. Obok konkretnych postulatów odnoszących się do funkcjonowania szkoły znajdziemy w niej wstęp, w którym na pierwszym planie postawiono problem nierównych szans edukacyjnych, a nie takich czy innych zagrożeń ideologicznych, względnie tożsamościowych. To również istotnie odróżnia ofertę programową pozostałego w wyścigu kandydata.

Rodziny z dziećmi: 500+, żłobki i mieszkania

Oprócz wspomnianych już odwołań do relacji w rodzinie i godzenia życia rodzinnego z zawodowym, kwestiom rodzinnym poświęcona została osobna część programu. Jest tam mowa o rozwijaniu opieki żłobkowej, utrzymaniu świadczenia 500+, o finansowaniu in vitro czy wspieraniu tanich mieszkań na wynajem.

Jeśli chodzi o opiekę nad małym dzieckiem, pada postulat zwiększenia programu Maluch+ oraz odbiurokratyzowania instytucji opieki dziennej. Tu znów widzimy różnicę między priorytetami obydwu kandydatów: w podpisanej przez prezydenta Dudę Karcie Rodziny nie ma o żłobkach expressis verbis ani słowa. Nawet jeśli to przeoczenie, to jednak znaczące.

Opieka to najlepsza (po)pandemiczna inwestycja

czytaj także

Proponowane przez Trzaskowskiego podniesienie nakładów na program Maluch+ (z którego od lat dofinansowane jest powstawanie i prowadzenie żłobków przez samorządy i nie tylko) to wyjście poza ogólnikowe hasła w rodzaju „będziemy rozwijać opiekę żłobkową” czy „zagwarantujemy miejsce w żłobku każdemu dziecku”.

Inna sprawa, jakie będą możliwości oddziaływania na tę sferę przez prezydenta – inicjatywa ustawodawcza, napominanie i stymulowanie w tej sprawie rządu, a może budowanie wielopoziomowej koalicji interesariuszy? Warto też zapytać, czy w ogóle Maluch+ w dotychczasowym kształcie to optymalne narzędzie do upowszechnienia opieki formalnej nad najmłodszymi. Być może skuteczniejszym – choć zapewne i kosztownym (ale to przecież inwestycja!) – narzędziem byłaby po prostu stała dotacja budżetowa dla samorządów na ten cel, wraz ze zobowiązaniem ich do zagwarantowania miejsc dla maluchów w placówkach? Przydałyby się ustawowe zobowiązanie tego rodzaju i finansowanie powszechne. Dotąd bowiem jest tylko konkursowe, z niewielką pulą środków, w ogromnej mierze zasilaną z Funduszu Pracy, przed którym zresztą stoją inne zadania do sfinansowania.

Dobrze natomiast, że Trzaskowski wspomniał o instytucji opiekuna dziennego i dążeniu do wsparcia tego rozwiązania. To o tyle cenne, że w ramach ustawy o opiece nad dzieckiem do lat trzech mamy szerszy wachlarz instrumentów niż tylko żłobki. Animując politykę w tym zakresie, warto wzmacniać różne formy wsparcia opiekuńczego, a nie tylko te najbardziej popularne.

W programie pada też zapowiedź wetowania ustaw naruszających status quo Rodziny 500+. Kontekst tej deklaracji jest oczywisty i wydaje się ona szczera oraz politycznie racjonalna: w debacie publicznej osadził się niestety nieformalny zakaz myślenia o reformowaniu programu. Kto się wychyli, naraża się na wyborczą porażkę. Paradoksalnie łatwiej byłoby coś w tym programie zmienić prezydentowi Dudzie niż liberalnemu kandydatowi na prezydenta, choćby coś takiego zasugerować – na niego spadłoby wówczas odium wroga ludu.

Politycznie rzecz biorąc, wypowiedź Trzaskowskiego wydaje się zatem wiarygodna, aczkolwiek merytorycznie lepiej by było, abyśmy jako obywatele nie zamykali się na dyskusję o modyfikacji Rodziny 500+. Tym bardziej że skonstruowany jest on w sposób średnio efektywny z punktu widzenia celów socjalnych i mało efektywny z punktu widzenia celów demograficznych.

Niepełnosprawni i ich bliscy: usługi i możliwość pracy

Nowa Solidarność ma objąć także dzieci z niepełnosprawnościami i ich rodziny. W części rodzinnej jest taki np. podpunkt: „Będę postulował zwiększenie wsparcia w dostępie do usług medycznych, rehabilitacyjnych i w edukacji oraz utrzymanie świadczenia w przypadku podejmowania pracy przez opiekuna (najczęściej matkę)”.

Korolczuk: Opieka, oświata i zdrowie to pilniejsze potrzeby niż hub lotniczy na polu kapusty

Zwiększenie wsparcia usługowego plus umożliwienie godzenia pracy z pobieraniem świadczeń dla opiekunów wydaje się dobrym kierunkiem rozwoju polityki wsparcia, zbieżnym z duchem innych punktów programowych. Brak prawnych możliwości godzenia wsparcia opiekunów osób niepełnosprawnych z jakąkolwiek ich legalną pracą zarobkową to utrzymujący się od lat problem, skazujący wiele rodzin na izolację i marginalizację ekonomiczną i społeczną. Dobrze zatem, że ten postulat w programie się znalazł.

Warto jednak byłoby to myślenie – w razie ewentualnego sukcesu wyborczego – rozszerzyć dwojako. Po pierwsze, nie mówić o niepełnosprawności w rodzinie jedynie w kontekście wsparcia rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym, nie biorąc pod uwagę także możliwej innej niepełnosprawności w rodzinie (np. ze strony rodziców). Po drugie, choć kwestia godzenia świadczeń pielęgnacyjnych z pracą jest ważna, to także inne świadczenia z tytułu opieki powinny być konstruowane w podobny, sprzyjający zatrudnieniu opiekuna sposób. Nie mówiąc już o podniesieniu ich wysokości i poszerzeniu dostępności. Nadal bowiem część niepracujących zarobkowo opiekunów w ogóle nie otrzymuje świadczenia z tytułu pełnionej roli.

Gdy zaś chodzi o dostęp do usług, to warto pamiętać, że obok medycznych, rehabilitacyjnych i edukacyjnych należy rozwijać także inne usługi dla tej grupy obywateli – np. opiekuńcze (w tym specjalistyczne), psychologiczne oraz asystenckie.

Pięć lat niemal bez zmian, czyli protestujcie sobie do woli

Dobrze by było, aby potencjalny prezydent pamiętał też o innych problemach rodzin, o których jak dotąd nie wspomniał w programie (u Andrzeja Dudy też nie ma nic na ten temat): o pomocy w rozwiązywaniu życiowych problemów rodzin z problemami i dysfunkcjami, o wsparciu rodzin zastępczych i usprawnieniu procedur adopcyjnych, a także wspierania rodzin, którym uda się te procedury przejść, wreszcie o pomocy dorosłym wychowankom pieczy zastępczej oraz rodzin dysfunkcyjnych w adaptacji do dorosłego życia.

Między pokoleniami: godne wsparcie, ale też wykorzystanie potencjału

W programie Trzaskowskiego obecne są rozdziały odnoszące się i do problemów osób młodych, i starszych. Wobec tych pierwszych zapowiadane jest m.in. przywrócenie programu Mieszkanie dla Młodych oraz sprawniejsze docieranie do ludzi młodych z ofertami pracy za pośrednictwem mobilnych służb zatrudnienia. Poruszone są także spadające na młodych ludzi trudności związane z pandemią czy wyzwaniami klimatycznymi.

Na uwagę zasługuje także część senioralna. W dobie coraz bardziej starzejącego się społeczeństwa, ale też w kontekście pandemii szczególnego znaczenia nabiera zagadnienie solidarności międzypokoleniowej. Dlatego i w tym programie nie mogło tego zabraknąć: choć program senioralny Trzaskowskiego z pewnością nie jest odwrotnością pomysłów Zjednoczonej Prawicy, to akcenty są rozłożone zupełnie inaczej.

Kandydaci na prezydenta, a co z polityką społeczną?

Trzaskowski zastrzega wprawdzie, że zawetuje wszelkie próby podniesienia wieku emerytalnego, zaznacza przy tym jednak konieczność wspierania jak najdłuższego pozostawania na rynku pracy przez osoby starsze. Wydaje się to kompromisem między racjami wynikającymi z wyzwań demograficznych i ekonomicznych, możliwościami politycznymi i stanem społecznych oczekiwań. Choć bowiem stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego ma uzasadnienie, to poparcie tego kroku byłoby politycznie samobójcze dla każdego kandydata.

Nawet po ewentualnym zwycięstwie wyborczym Trzaskowski jako prezydent dalej nie mógłby sobie pozwolić na poparcie podniesienia wieku emerytalnego. Ani bowiem ramy dyskursu nie są do tego przygotowane, ani też nie jesteśmy przygotowani od strony organizacji rynku pracy i zdrowia społecznego do tego, by szerokie grupy osób w wieku 60+ mogły z powodzeniem kontynuować aktywność zawodową do późnego wieku. Do tego trzeba system społeczny i gospodarczy szybko przygotowywać i też działania właśnie w tym kierunku zapowiada Trzaskowski. To słuszny i potrzebny kierunek działań publicznych, bo mamy na tym polu wiele do zrobienia. Nadal pozostajemy bowiem społeczeństwem, w którym długość ścieżki zawodowej w cyklu życia jest jedną z najkrótszych pośród krajów europejskich, a niski ustawowy wiek emerytalny bynajmniej nie jest jedynym tego powodem.

Polityka społeczna wcale nie na piątkę

Kolejne postulaty senioralne odnoszą się do wsparcia w środowisku życia i opieki. Choć idą generalnie w słusznym kierunku, to wymagałyby doprecyzowania. I tak, np. o usługach opieki długoterminowej mówi się tu w punkcie zatytułowanym „Domy godnej starości”. Czy należy przez to rozumieć, że prezydent chciałby rozwijania opieki długoterminowej w ramach tego typu placówek i rozbudowy ich infrastruktury? Czy też bardziej w duchu deinstytucjonalizacji planuje rozwijać usługi opieki długoterminowej w warunkach środowiskowych i domowych? A może jedno i drugie, ale wtedy w jakich proporcjach i za pomocą jakich narzędzi?

Wsparcia w środowisku dotyczy kolejny punkt „Mieszkania wspomagane”: „Będę promował programy co-housingowe ze wsparciem pielęgniarki środowiskowej jako alternatywy dla domów pomocy społecznej. Takie programy zapewniają niezależność własnego mieszkania, gwarantując jednocześnie opiekę i zapobiegając samotności”. Nie jestem pewien, jak dokładnie rozumiany jest tu co-housing. Jeśli tak, jak zwykle rozumie się to w naukach o starzeniu, czyli jako kompleksy mieszkaniowe dla wielu osób starszych z łatwym dostępem do różnych usług społeczno-medycznych, to jest to formuła niewątpliwie warta wspierania.

Zaznaczmy jednak, że mieszkalnictwo wspomagane może obejmować także inne niż co-housing formy zamieszkania i wsparcia w środowisku, które również wymagają promowania.

Ponadto w programie jest mowa także o przestrzeni przyjaznej seniorom: „Będę dążył do zmiany ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, tak aby wprowadzić obowiązek zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, żeby infrastruktura miejska odpowiadała potrzebom osób starszych”.

Koresponduje to z treścią i duchem prowadzonego już od dwóch lat przez dotychczasową władzę programu Dostępność+, akurat tutaj można więc się spodziewać potencjału udanego współdziałania między organami władzy wykonawczej.

Warto też zwrócić uwagę na te fragmenty programu senioralnego, w których mówi się o seniorach nie tylko jako odbiorcach świadczeń, głównie emerytalnych, lecz także jako osobach z wielorakim potencjałem i ważnej grupie z punktu widzenia tzw. srebrnej gospodarki. To wyraźne przesunięcie akcentów względem tego, jak pojmowana jest tematyka senioralna w prezydenckiej Karcie Rodziny, gdzie pisze się o osobach starszych głównie w kontekście „trzynastki”, obniżonego wieku emerytalnego czy wspieraniu roli dziadków/babć. Te konteksty są oczywiście ważne i zasługują na uwagę, ale jednak warto poszerzyć perspektywę i ściślej powiązać kwestie senioralne z wyzwaniami i potencjałem przyszłości. Tak przynajmniej odczytuję narrację wokół tej tematyki, zbudowaną w programie Trzaskowskiego.

Na szczęście nie tylko anty-PiS

Z programu Trzaskowskiego wyłania się pewna wizja polityki społecznej, nie zawsze przeciwstawna tej, którą realizuje i chce kontynuować Zjednoczona Prawica, ale wyraźnie od niej różna. Kandydat opozycji inaczej rozkłada akcenty, zawiera nieco inne elementy i odwołuje się do innych wyobrażeń i wartości. I to dobrze.

Nie dostajemy bowiem zupełnej negacji postulatów obozu Zjednoczonej Prawicy (które akurat w sferze polityki społecznej na radykalną negację zdecydowanie nie zasługują), lecz wyraźną alternatywę.

U Trzaskowskiego widać znacznie silniejszy nacisk na rozmaite usługi czy mechanizmy wyrównywania szans i obowiązków między przedstawicielami obydwu płci, ale też grup o różnym statusie. Jednocześnie przeniesieniu akcentów z transferów na usługi nie towarzyszy negacja tych pierwszych. O polityce społecznej myśli się tu prorozwojowo, a o grupach, do których jest kierowana, w kategoriach ich potencjału społecznego, który warto odblokować i wspierać.

No i nie zetkniemy się tu z wykluczającą mniejszościowe grupy retoryką, której pełna jest Karta Rodziny wobec mniejszości seksualnych. Plusem jest również, że autorom programu udało się uniknąć pokusy przelicytowywania rządzących w hojności obietnic i spektakularności zapowiadanych programów socjalnych. Zarysowano za to pewne osie, wokół których mógłby się toczyć programowy spór. Czy uda się wokół niego zbudować przekonującą agendę debaty kampanijnej, pokażą najbliższe dni. Wydaje się, że byłoby to korzystne nie tylko dla szans Rafała Trzaskowskiego na elekcję, ale i dla jakości dyskusji na temat solidarności i polityki społecznej na miarę dzisiejszych wyzwań.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Rafał Bakalarczyk

| Doktor nauk społecznych
Doktor nauk o polityce publicznej, współredaktor naczelny pisma „Polityka senioralna”, członek komisji ekspertów ds. osób starszych przy RPO, współpracownik m.in. Fundacji Norden Centrum, OMS im. Ferdynanda Lassalle'a. Magazynu Kontakt i portalu Więź.pl. Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Zajmuje się polityką społeczną, głównie senioralną, rodzinną, wobec osób z niepełnosprawnościami, opieką długoterminową oraz ubóstwem i wykluczeniem.