Kraj

Wynajmę uczciwie, tylko bez dzieci i psów proszę

Sklejanie dzieci z brudem i destrukcją, a ich matek z niezaradnością i unikaniem płacenia czynszu jest doskonałym przykładem na to, co neoliberalizm zrobił z naszym myśleniem o trosce i wspólnocie.

Dziennikarka Ewa Wanat, osoba publiczna i lubiana przez wielu, pisze na fejsbuku, że ma w Warszawie mieszkanie do wynajęcia. Kawalerka, cicha, w dobrym miejscu, odnowiona. Za cenę rynkową. Ale bez dzieci i zwierząt.

„Dlaczego bez dzieci?” − ktoś zapytał pod postem.

„Bo niszczą” − odpowiedziała najpierw dziennikarka.

Potem tłumaczyła, że mieszkanie jest tak naprawdę lepsze dla singla, nie ma odpowiedniej przestrzeni dla dziecka, nie ma drzwi, „intymności i prywatności”. Ale to już w trybie usprawiedliwienia się, bo jej pierwotne „bo niszczą” zabrzmiało jednak dość surowo, czego komentujący pod postem Wanat nie przeoczyli.

Chodzący problem

Rozgorzała dyskusja o to, czy wolno wprost i publicznie napisać: wynajmę, ale bez dzieci. W komentarzach dzieciom dostało się nie tylko za niszczenie, ale i za hałas, a ich matkom (samodzielnym), że często są niewypłacalne. Wynajmująca swoje mieszkanie dziennikarka musiałaby w takiej sytuacji taką osobę utrzymywać, bo eksmitować niewypłacalną matkę z dzieckiem z mieszkania jest mimo wszystko dość trudno.

Pewnie, kulturalnym ludziom nie wypada uciekać się do metod niesympatycznych, typu wymiana zamka w drzwiach, wyłączanie prądu, zakręcanie wody czy innych z długiej listy sposobów czyścicieli kamienic. Jednocześnie bycie kulturalnym człowiekiem z mieszkaniem do wynajęcia ułatwia trzymanie się z daleka od ludzi, którzy mogą nam stwarzać problemy.

Jak oczyścić kamienicę z wkładki mięsnej – poradnik

Samodzielne matki w tej optyce to chodzący problem, zaopatrzony w dodatku w haczyk emocjonalnego szantażu, bo mają to cholerne dziecko. To nieuprzejme samodzielnej matce wypominać niezaradność albo niezdolność do zapłacenia czynszu. Nie wypada jej też powiedzieć, że nikt jej tych dzieci rodzić nie kazał, sama chciała, widziały gały, co brały, to teraz ma. A jeszcze chciałaby, żeby ją każdy traktował jak jajko i dopłacał do jej czynszu, kiedy człowiek sam wiąże ledwo koniec z końcem, żyjąc z pisania do „Wysokich Obcasów”.

To wszystko oczywiście tylko przypuszczenia i stereotypy, bo przecież żadna samodzielna, niewypłacalna matka z rozwrzeszczanym, smarującym ściany pastą do butów bachorem nie zajęła Ewie Wanat jej mieszkania.

Dyskutantki i dyskutanci podzielili się natychmiast na tych, co uważają, że każdy swoje prywatne mieszkanie może wynająć, komu chce, a innym nic do tego, a także tych, którzy zarzucili Ewie Wanat, że jest „neolibkiem, kapitalistką, kamieniczniczką, hipokrytką”, która oczekuje, że ktoś za nią będzie spłacał kredyt.

Sama dziennikarka, choć deklaruje w dyskusji, że nie chce się mieszać w czyjeś kłopoty, to opowiedziała nam o swoich: drogim remoncie, kredycie, i tym nieszczęsnym 1200 zł za artykuł, który pisze się dwa tygodnie.

Do całej inby pewnie by wcale nie doszło, gdyby Wanat nie napisała otwarcie w ogłoszeniu, że tylko bez dzieci i bez zwierząt. Mogła tę kwestię w spokoju własnego sumienia rozwiązać na „miękko” – to znaczy wypytać potencjalną chętną albo chętnego o sytuację rodzinno-zwierzęcą i zostawić sobie drogę do dyplomatycznego wykręcenia się z transakcji.

Ale to znamienne, skoro liberalna dziennikarka o poglądach bardzo otwartych pozwala sobie tak stanowczo i publicznie ogłosić: „dzieci niszczą”, opisując nieprzychylnym słowem całą dużą grupę ludzi i uzasadniając tym niechęć do wynajmowania osobom z dziećmi mieszkania, to zapewne takie myślenie jest powszechne. Problem w tym, że jest także stygmatyzujące.

Dzieci, które niszczą

W końcu wciąż trwają dyskusje, czy należy dzieci ciągać po sklepach, jak się nie umieją zachować, czy przyprowadzać do restauracji albo kawiarni, gdzie nie umieją w spokoju zjeść, do hotelu, bo wyspać się nie da. Albo że nie należy ich karmić w miejscach publicznych, żeby nikt nie czuł się przyatakowany karmiącym cycem. Żeby zapracowani ludzie robiący rzeczy ważne, jak ratowanie demokracji, nie byli narażeni na ciamkanie, głośne śmiechy, ruch, bajzel i w ogóle cały pakiet nieutemperowanych dziecięcych zachowań. Żeby mogli odpocząć, nie martwić się o stan konta i ścian po remoncie, żeby nikt ich nie irytował.

Nie karmimy piersią po to, żeby stare zboki mogły sobie popatrzeć

Czy tak samo dopuszczalne byłoby argumentowanie, że np. Ukraińcy nie, bo niszczą, seniorzy nie, bo za głośno telewizor, a ludzie poniżej trzydziestki nie, bo imprezują? Czy nie obudziłoby protestów Ewy Wanat, gdyby wynajmowała mieszkanie np. w Holandii i przeczytała w ogłoszeniu, że nie dla Polaków, bo piją?

Sklejanie niewłaściwych zachowań z konkretną grupą osób jest stygmatyzowaniem. Dzieje się to w odniesieniu do wszelkich mniejszości, a używana po wielokroć etykietka zamienia się w krzywdzący stereotyp, który zostaje w języku, w kodzie kulturowym.

Dzieci nie niszczą bardziej niż inni ludzie, nie śmiecą bardziej niż inni i nie hałasują. Ale są grupą traktowaną z góry, mniejszościową, wobec której społeczeństwo, w którym dzieci rodzi się coraz mniej, żywi głównie irytację i poczucie wyższości. Dzieci opisuje się w Polsce za pomocą słów związanych z wydzielinami, jak smarkula, gówniarz albo szczyl, raczy staropolskimi powiedzonkami, że dzieci i ryby głosu nie mają, albo „co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”. Nakłada się jednocześnie na tę grupę wiele obowiązków, ich stopnie w szkole – nieważne, jak zdeformowanej przez polityków – mają odpowiadać ambicjom ich rodziców i nauczycieli, ich czas wolny jest reglamentowany, ich prawa nie są przestrzegane, bo w poprzek im stoi „tradycyjna władza rodzicielska”.

Rynek dla singli bez dzieci

Matki dostają rykoszetem tej niechęci do dzieci. Mówi się o nich, że są roszczeniowe, leniwe i agresywnie domagają się uwielbienia dla swoich „bombelków”. Samodzielne matki dodatkowo noszą piętno niewypłacalności, które wypływało co rusz na powierzchnię walla Ewy Wanat, chociaż większość z nich pracuje więcej i ciężej niż większość z nas, właśnie by zapłacić za rachunki. Ich głównym zajęciem jest zagwarantowanie dzieciom bezpieczeństwa egzystencjalnego.

Korolczuk: „Roszczeniowe matki” i problem z obywatelstwem

Sklejanie dzieci z destrukcją, a ich matek z unikaniem płacenia czynszu, ot tak, pod postem o wynajmie mieszkania, jest zwyczajnie nie fair.

Tak, pojawiły się też w tej dyskusji głosy wspierające i tłumaczące z własnego doświadczenia. Na przykład tych, którym kiedyś, jak dziennikarce Natalii Waloch, ktoś wynajął w takiej sytuacji mieszkanie, i która teraz też wynajmuje samotnej matce, bo chce podać dalej to dobro.

Ale widać wyraźnie, że neoliberalizm przyswoiliśmy na szóstkę. Skrojony jest pod singla, najlepiej mężczyznę, z pieniędzmi na inwestycje i bez zobowiązań. Z nim nie ma kłopotów, nie musimy mu też współczuć, nie złapie nas na szantaż, wymiana usług jest tu czytelna, każdy za siebie. Promujemy w tej kulturze swobodę, brak zależności emocjonalno-ekonomicznych, postawy bardziej egoistyczne niż te obarczone jakąś społeczną odpowiedzialnością.

I w takim świecie mamy porządek: dzieci w szkole albo przed ekranem (wtedy nie przeszkadzają i nie niszczą), kobiety przy garach, faceci zarabiają, starzy w domu spokojnej starości, gdzieś z dala od centrum, żeby nie trzeba było im sprzątać. Rozrywki i przywileje podzielone wedle grupy społecznej, wieku, roli i zasobności portfela. Nie musimy sobie wchodzić w drogę.

Tylko czy na pewno chcemy takiego świata?

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Dziennikarka KrytykaPolityczna.pl
Dziennikarka KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, absolwentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskiego 1976-79”. Autorka książki „Żaba”, wydanej przez Krytykę Polityczną.
Zamknij