UE

Nie karmimy piersią po to, żeby stare zboki mogły sobie popatrzeć

Czy kobieta karmi piersią po to, żeby nakarmić dziecko i zbudować z nim intymność, czy po to, żeby zaspokoić spojrzenie starego, napalonego zboka?

Historia kobiety, która w czeskiej filii banku Raiffeisen Bank karmiła córkę piersią, a po kilku minutach podszedł do niej pracownik ochrony i poprosił, aby przestała się obnażać przed klientami, wywołała w Czechach burzliwą dyskusję, która z portali społecznościowych przeniosła się również do mediów.

Kobieta opisała później całą sytuację tak: mężczyzna zwrócił jej głośno uwagę, a gdy zaprotestowała, nalegał, mówiąc, że obnażanie się w przestrzeni publicznej jest zabronione, a bank ma to nawet zapisane w regulaminie.

„Kiedy sprzeciwiłam się, mówiąc, że przecież tylko karmię córkę, a poza tym staram się schować za wózkiem i zakryć swetrem, ochroniarz powiedział, że zwyczajnie się obnażam, że już mieli takie przypadki i że ich kierowniczka zdecydowanie nie popiera takiego zachowania” – pisała kobieta, która w końcu wyszła nakarmić córkę na dwór, po czym poniżona wróciła do banku i jeszcze raz stanęła w kolejce do okienka.

Jej historia wywołała burzliwą dyskusję na portalach społecznościowych i właściwie na tym mogłaby się skończyć, gdyby bank zdobył się na normalne przeprosiny. Tak się jednak nie stało.

W reakcji na zajście Raiffeisen Bank za pośrednictwem swojej rzeczniczki Petry Kopeckiej wydał następujące oświadczenie: „Dzień dobry, jest nam przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Staramy się pod każdym względem dostosowywać do potrzeb klientów i klientek w naszych filiach. Kiedy tylko karmiąca matka poprosi o zapewnienie prywatności, bez problemu oferujemy jej adekwatne do karmienia miejsce – zgodnie z możliwościami filii oraz biorąc pod uwagę komfort pozostałych klientów banku. Dziękujemy za zrozumienie”.

Fot. Petr Zewlakk Vrabec

Taka reakcja banku daje nam pewność, że nie mamy do czynienia z nadgorliwością jednego ochroniarza, lecz de facto z postawą całej instytucji wobec tematu karmienia piersią. Sprawa dla wielu była na tyle bulwersująca, że powstała nawet inicjatywa, w ramach której karmiące piersią matki zdecydowały się zorganizować happening zbiorowego karmienia piersią w filiach Raiffeisen Banku. Bank w międzyczasie powołał sztab zarządzania kryzysowego, który miał zapewnić bezkonfliktowy przebieg akcji protestacyjnej.

Fot. Petr Zewlakk Vrabec

Miłe i piękne słowa wsparcia

Pozytywnym momentem całej rozognionej dyskusji w sieci było to, że po stronie karmiących kobiet stanęli mężczyźni i kobiety z wszystkich grup wiekowych, pisząc w różny sposób, że karmienie piersią jest normalną, naturalną sprawą, a jeśli komuś przeszkadza, to jest to wyłącznie jego problem. Niektóre komentarze, w których mężczyźni wyznawali, że nie tylko nie gapią się na karmiące kobiety, ale karmienie piersią jest dla nich miłe i piękne, były wręcz wzruszające. Po prostu świat, w którym od razu chce się żyć. Niestety pojawiały się też głosy krytykujące karmienie w miejscach publicznych – a jak to już bywa, na to, co nas rani, jesteśmy bardziej wyczulone.

Jak więc pisano? Jednym ze sposobów umoralniania kobiet karmiących publicznie jest odwoływanie się do intymności ciała i aktu karmienia, który powinien rzekomo odbywać się w dyskretniejszym, ustronnym miejscu, najlepiej w domu, a przynajmniej w toalecie.

Argumentują tak przede wszystkim przedstawiciele starszego pokolenia, którzy zapominają, że sami żyli w innym świecie, w którym kobiety stosowały się do rad, według których nie powinno się karmić dziecka częściej niż raz na trzy godziny – w rezultacie kobiety nie karmiły dziecka na życzenie i nie karmiły też dzieci zbyt długo, a przez to nie były w stanie utrzymać laktacji. Osoby, które karmiły dziecko tylko przez parę tygodni co trzy godziny, nie potrafią sobie czasami wyobrazić, że dzisiejsze pokolenie nie żyje już według zasad sprzed pięćdziesięciu lat, a kobiety mające więcej dzieci karmią non stop przez szereg lat – i to wiele razy dziennie. Będąc w takiej sytuacji – o ile nie chcemy zwariować – nawet przy najlepszej woli nie da się siedzieć w domu.

Oprócz zrozumiałego w historycznym kontekście odwoływania się do intymności, która ma polegać na tym, że kobieta jest niewidzialna i uważa na to, żeby nikomu nie przeszkadzać, w dyskusjach wybrzmiał jeszcze inny głos. Na szczęście nie był zbyt licznie reprezentowany, ale tym bardziej było go słychać (czy może czuć). Dobrze reprezentuje go mężczyzna, który napisał następującą wiadomość: „Szanowne panie, przede wszystkim zwolenniczki karmienia piersią w jakimkolwiek miejscu publicznym. Proszę wybaczyć wulgarność, ale nie każdy jest ciekawy, jak wyglądają wasze sflaczałe cycki. Szczególnie nie starsze pokolenie. Jeśli żądają panie szacunku, proszę mieć go również dla reszty”.

Fot. Petr Zewlakk Vrabec

Gdyby chodziło o zupełnie pojedynczy głos, moglibyśmy mu jedynie współczuć, że nie zauważył, iż nie dyskutuje o swoim ulubionym porno z kolegami w barze, tylko publicznie o karmieniu piersią. Tyle że podobnych głosów było więcej i przez nie dochodzimy do samego sedna sporu o „intymność” karmienia w miejscach publicznych. Ujęłabym je tak: czy kobieta karmi piersią po to, żeby nakarmić dziecko, czy po to, żeby zaspokoić starego, napalonego zboka?

Intymnie i radykalnie

Jeśli przyjąć, że karmienie jest sprawą publiczną w tym sensie, że karmiące kobiety powinny podporządkowywać się wymaganiom estetycznym pierwszego lepszego podpatrywacza, gubi się istota karmienia, które służy dziecku. Intymność nie polega na tym, że kobiety mają się chować czy zakrywać; prawdziwa intymność to coś, co rozgrywa się między matką a dzieckiem, bez względu na to, co dzieje się wokół.

Piersi kobiety – jakkolwiek niezrozumiałe i szokujące to może być dla niektórych – choć spełniają też inne funkcje, przeznaczone są przede wszystkim do karmienia. Dlatego warto głośno i stanowczo protestować, gdy ktoś próbuje ograniczać kobietom publiczne karmienie, a przez to samą możliwość poruszania się w przestrzeni innej niż dom. To też powód, dla którego happening karmiących kobiet w banku ma sens.

Fot. Petr Zewlakk Vrabec

Co ciekawe, ten happening nie podoba się nie tylko przeciwnikom karmienia w miejscach publicznych, lecz także jego niektórym zwolennikom. Według nich jest to krzykliwa prowokacja, która spowoduje zbyteczną eskalację problemu.

Przy utyskiwaniach na to, że dany protest jest już grubą przesadą, że ludzie powinni wyrażać swoje zdanie w cichy, subordynowany i nieszkodliwy sposób, zawsze przypomina mi się sytuacja ze szkoły, w której uczyłam, a do której chodzili wtedy dwaj młodzi mężczyźni. Dokonali oni podobnego coming outu, deklarując, że są gejami. Pierwszy z nich zrobił to w bardzo głośny, spektakularny sposób, natomiast drugi starał się jak najmniej o tym mówić. Po tych wydarzeniach w szkole przeważała opinia, że homoseksualność jest akceptowalna, o ile realizowana jest po cichu – tak, jak to zrobił ten drugi chłopak. Ale mało kto pomyślał o tym inaczej – może gdyby nie pierwszy chłopak i jego odwaga, ten drugi nie byłby później pozytywnie postrzegany i akceptowany jako gej. Mało kto uświadamiał sobie, że ten pierwszy utorował mu drogę.

Fot. Petr Zewlakk Vrabec

Czy happening grupowego karmienia dzieci w banku był zbyt radykalny? Nie był. Jak widać, bank nie wyciągnął wniosków z dyskusji internetowej, więc może dopiero ten „zbyt radykalny” sposób zadziała i nauczy czegoś nie tylko Raiffeisen Bank, ale również inne instytucje publiczne. Może nawet przeszkolą one pracowników i nauczą ich, czym jest karmienie i jak się w związku z nim zachowywać.

Jeśli porzucimy „radykalne” metody upominania się o prawa karmiących matek, to ofiarą może stać się sama intymność, która zakłada, że podczas karmienia realizowana jest prymarnie więź matki z dzieckiem. Społeczeństwo bez takiej intymności to miejsce, w którym nie będzie można karmić dzieci nigdzie – bo jakiś facet zawsze może sobie przypomnieć, że mu to jednak przeszkadza. I że piersi karmiącej matki nie wydają mu się wystarczająco piękne.

Fot. Petr Zewlakk Vrabec

**
Artykuł ukazał się na witrynie A2larm.cz, z czeskiego przełożyła Olga Słowik. Skróty i zmiany od red.

Bio

Saša Uhlová

| Reportażystka A2larm.cz
Dziennikarka radiowa i reportażystka dziennika internetowego A2larm.cz.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.