Kraj, Miasto

Lokalne batalie z globalnym wirusem. Jak samorządy radzą sobie z pandemią?

Spotkanie zespołu kryzysowego w Świdnicy Fot. facebook.com/beata.ms

Kraków, Ruda Śląska i Kalisz wprowadzają ulgi dla przedsiębiorców, Opole chce zwolnić rodziców z opłat za żłobki, a Trójmiasto wspiera właścicieli lokali gastronomicznych i seniorów. Samorządy w starciu z koronawirusem próbują działać na własną rękę. – Ale ta walka jest nierówna – mówi prezydentka Świdnicy, Beata Moskal-Słaniewska. – Nie mamy procedur i zasobów koniecznych do ochrony wszystkich obywateli, np. tych zatrudnionych na śmieciówkach. Rząd odwrotnie – twierdzi, że posiada spore rezerwy finansowe i poradzi sobie z kryzysem. Liczymy więc na jego interwencję.


„Na froncie walki z koronawirusem spotykamy się dzisiaj wszyscy. Społeczeństwo, przedsiębiorcy, pracownicy i rząd oraz samorządy. Wszyscy odpowiadamy za ograniczenie skutków na gospodarkę, społeczeństwo i zdrowie publiczne” – powiedział kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki. Lokalnym włodarzom nie trzeba tego dwa razy powtarzać. Stosując się do zaleceń ministra zdrowia, polskie magistraty zamknęły niemalże wszystkie swoje siedziby, ograniczyły wizyty petentów, przestrzegają obostrzeń dotyczących kwarantann oraz publicznych zgromadzeń, a także zwiększyły wsparcie dla szpitali, mimo że głównym sponsorem systemu ochrony zdrowia powinien być budżet centralny.

Koło ratunkowe dla medyków

Samorządowcy świadomi zarówno wyzwań, przed którymi stoi obecnie personel medyczny, jak również dość opóźnionej reakcji strony rządowej na wybuch pandemii, samodzielnie zaopatrują się w aparaturę do wykrywania koronawirusa, maseczki, wyposażenie ochronne oraz respiratory. Na zakup narzędzi do przeprowadzenia testów na obecność COVID-19 zdecydował się już m.in. prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak. Sfinansowania tych samych przedsięwzięć podjęto się również województwie lubuskim i na Pomorzu, gdzie środki z funduszy unijnych przesunięto z miejskiego lub wojewódzkiego budżetu na cele medyczne. Na Opolszczyźnie urząd marszałkowski na konto szpitali przekaże 16,5 mln zł, na Dolnym Śląsku 6 mln zł, a na Mazowszu aż 100 mln zł.

Popkiewicz: Pandemia – katastrofa zdrowotna, społeczna i gospodarcza z apokalipsą zombie w tle

– Nie ulega jednak wątpliwości, że specjalistycznego sprzętu w całym kraju jest zdecydowanie za mało. Tak samo testów. Zarówno procedura zakupu, jak i ich przeprowadzania wymaga spełnienia restrykcyjnych warunków, przez co nie wszyscy mają do nich dostęp. W efekcie tak naprawdę chyba nie wiemy, ilu z nas jest nosicielami koronawirusa i nie wiemy, czy stanowimy zagrożenie dla innych osób – mówi w rozmowie z Krytyką Polityczną prezydentka Świdnicy, Beata Moskal-Słaniewska.

Beata Moskal-Słaniewska – polska działaczka samorządowa, dziennikarka i przedsiębiorczyni, od 2014 prezydent Świdnicy. Źródło: Facebook

– W naszym mieście u jednej osoby stwierdzono obecność COVID-19, więc sytuacja wydaje się nie najgorsza, choć nie oznacza, że nie myślimy o zakupie testów. Świdnica nie jest jednak miastem grodzkim, dlatego takie działania leżą po stronie starostwa powiatowego, które zawiaduje służbą zdrowia i szpitalem. Jednocześnie zapewniam, że jeśli starosta będzie potrzebował wsparcia w tej sprawie – również finansowego, to jesteśmy w stanie go w jakimś stopniu udzielić. Póki co, staramy się pomagać na inne sposoby, kupując chociażby maseczki ochronne, których potrzebują szpitale, przychodnie, SOR-y, straż pożarna czy miejska – dodaje nasza rozmówczyni.

Nauczanie zdalne? To nie działa

Podczas gdy na szpitalnych oddziałach trwa walka o ludzkie życie, w dużych aglomeracjach i małych miejscowościach padają kolejne przedsiębiorstwa i przestają działać instytucje publiczne. Rząd, próbując zabezpieczyć gospodarkę i społeczeństwo przed nadchodzącym radykalnym spowolnieniem, proponuje rozwiązania określone jako „tarcza antykryzysowa”, jednakże – co pokazują opinie publicystów, przedsiębiorców czy związków zawodowych – środki te są niewystarczające.

– Wprowadzenie stanu epidemii w wielu sferach życia zdezorganizowało normalne funkcjonowanie miast, czemu musieliśmy zaradzić natychmiast, nie czekając na wytyczne władz państwowych, ale nawet najlepsze chęci samorządowców, którzy starają się aktywnie angażować w sytuację obywateli i obywatelek, nie są w stanie rozwiązać wielu palących problemów. Lokalne władze – w przeciwieństwie do rządu – nie dysponują bowiem dodatkowymi środkami na pokrywanie skutków epidemii. Jedyny budżet, jakim mamy, to ten na wypadek klęsk żywiołowych. Jest on jednak zbyt mały, by poradzić sobie z kryzysem samodzielnie – mówi Beata Moskal-Słaniewska.

Prezydentka Świdnicy wskazuje, że jedno z najważniejszych wyzwań dla lokalnych decydentów stanowi organizacja opieki i edukacji dzieci i młodzieży, które z powodu zamknięcia przez ministerstwo edukacji szkół i przedszkoli muszą przejść na tryb zdalnej nauki. Wydane w tej sprawie rozporządzenia resortu nie wskazują jednak konkretnie, jak internetowe lekcje mają wyglądać. Wątpliwości mają nauczyciele, rodzice, dyrektorzy szkół i pracownicy administracyjni.

– Z tymi pytaniami zwracają się później do samorządu, ale my nie potrafimy na nie odpowiedzieć. Dlatego zwróciłam się w oficjalnym liście do ministra Dariusza Pionkowskiego o podanie podstawy prawnej opublikowanych na stronie MEN zaleceń i rekomendacji resortu uszczegóławiających m.in. organizację pracy nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi przedszkoli oraz szkół – mówi nasza rozmówczyni.

Moskal-Słaniewska chce w ten sposób uzyskać konkretne instrukcje, które wskażą, jak i wedle jakiej podstawy prawnej należy interpretować takie pojęcia, jak: „gotowość do pracy nauczycieli”, czy „zawieszenie prowadzenia działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej”. Problem w wielu miejscach Polski stanowi też dostęp do sprzętu elektronicznego i internetu. Trudno przecież sobie wyobrazić, by we wszystkich wielodzietnych rodzinach na każdą osobę przypadał jeden komputer i takie narzędzia, jak słuchawki czy mikrofon.

Edukacja w czasie koronawirusa. Idźcie i sobie radźcie

– Musimy wiedzieć, jakie formy funkcjonowania oświaty ulegają zawieszeniu, jak liczyć czas pracy nauczycieli i innych pracowników, jak w tej sytuacji mają poradzić sobie rodzice obarczeni dodatkowymi obowiązkami. To wszystko musi jak najszybciej znaleźć się w ustawach Prawo oświatowe i Karta Nauczyciela – przekonuje samorządowczyni.

W innych częściach kraju lokalni włodarze póki co będą wspierać rodziców najmłodszych dzieci. Na czas pandemii radni m.in. Opola chcą zwolnić tych opiekunów z opłat za żłobki, a Szczecin rozważa, czy ulgą nie objąć też przedszkoli.

Kuczyński: Rząd przyjął, że trzeba teraz pomagać, dolewając małą chochelką

Zamrozić wydatki

Na pomoc mogą też liczyć lokalni przedsiębiorcy, dla których ekspansja koronawirusa oznacza zawieszenie działalności i bankructwo. Z tego względu Ruda Śląska wprowadziła pakiet osłon dla biznesu, w którym proponuje możliwość odroczenia lub rozłożenia na raty bieżącego podatku, a umorzenie zaległości. Ponadto tamtejsi samorządowcy chcą także zwolnić z czynszu tych, którzy wynajmują lokale od gminy. Podobne rozwiązania przedstawił także Chełm, Kalisz czy Oleśnica. W tej ostatniej czynsz będzie pobierany w czasie pandemii za symboliczną złotówkę. Z kolei Kraków w ramach programu „Pauza” chce nie tylko wstrzymania opłat za użytkowanie lokali, ale odroczenie płatności podatków lokalnych oraz zawieszenie pobierania opłat za zajęcie terenu.

Władze Gdańska, Sopotu i Kielc pomagają restauratorom i właścicielom punktów gastronomicznych, informując m.in. o oferowanej przez nie opcji dowozu jedzenia na wynos. Listę miejsc sprzedających dania na wynos publikują na urzędowych lub specjalnie stworzonych w tym celu stronach internetowych. Kielce są także pierwszym miastem w Polsce, które wprowadziło specjalne procedury związane z odbiorem odpadów. Od niedawna odbiór śmieci odbywa się tylko w nocy w taki sposób, by zapewnić bezpieczeństwo zatrudnianym przez miasto pracownikom. Dzięki temu zostanie zachowana ciągłość pracy i odbiorów – w przypadku zakażenia się pracowników z jednej zmiany możliwe będzie bezpieczne powołanie do pracy osób czekających w domach.

Seniorzy i imigranci w potrzebie

Samorządy nie zapominają również o mieszkańcach, którzy w dobie pandemii są najbardziej narażeni na zachorowanie i dotknięci obostrzeniami.

– Tych spraw jest bardzo dużo. Staramy się radzić sobie na bieżąco, m.in. zapewniając dodatkową opiekę i wsparcie osobom, które wymagają codziennego dozoru, bo są samotne, starsze, a do tej pory nie były zgłoszone do ośrodków pomocy społecznej. Uruchomiliśmy cały system wolontariatu – grupę dorosłych osób, które dysponują czasem, chęciami i zaoferowały swoje usługi, np. w sferze dostarczania posiłków, leków i zakupów – wskazuje Beata Moskal-Słaniewska.

Pomocną dłoń do seniorów, osób pozostających w kwarantannie, samotnych lub niepełnosprawnych, wyciąga też wiele innych miejsc w kraju, np. Inowrocław, który rozpoczął akcję #pomagaMY, Poznań czy Łódź.

W Świdnicy taki obowiązek nałożono również na straż miejską. – Funkcjonariusze monitorują sytuację i potrzeby seniorów i innych osób będących w utrudnionej sytuacji poprzez regularne sprawdzanie ich stanu zdrowia czy dowożenie ciepłych posiłków. Zwiększone patrole strażników ponadto czuwają nad przestrzeganiem zakazów gromadzenia się. Dotyczy to przede wszystkim młodzieży, która w pierwszych dniach pandemii z wielką niefrasobliwością podeszła do zaleceń pozostania w domu – wyjaśnia prezydentka Świdnicy i dodaje, że jest jeszcze jednak grupa, na której los lokalni włodarze powinni być obecnie bardziej uwrażliwieni. Mowa o obcokrajowcach, którzy z uwagi na kryzys zostali pozbawieni pracy, zakwaterowania i możliwości powrotu do swoich ojczyzn.

Czy migranci zostaną w Polsce? Dowiemy się 10 kwietnia

Z taką sytuacją spotkali się Gruzini, którzy trafili do Świdnicy w poszukiwaniu schronienia i pomocy. – Przyjęliśmy w sumie dwie grupy zagranicznych obywateli, którzy po zakończeniu kontraktu nie mieli zapewnionego miejsca pobytu. W porozumieniu z konsulatem i ambasadą, ulokowaliśmy ich w naszym ośrodku pomocowym i zapewniamy wyżywienie. Będziemy się nimi opiekować do momentu, aż będą mieli zorganizowany transport do kraju – mówi nasza rozmówczyni.

– Taka sytuacja dotyczyć może nie tylko Gruzinów, ale również Serbów czy Mołdawian. Z naszych biur i agencji pośrednictwa pracy dostałam informację, że w trudnym położeniu mogą również znajdować się obywatele państw z dalekiej Azji, np. Nepalu, gdzie systemowej ochrony nikt im nie zapewni, a w obecnej sytuacji mogą nawet zostać aresztowani – dodaje Moskal-Słaniewska, wskazując, że dla ratusza w Świdnicy to całkowicie nowa sytuacja, dotycząca osób pochodzących z państw, do których można dostać się wyłącznie drogą lotniczą.

– Mniej niepokoju budzi sytuacja Ukraińców, których jest w Polsce znacznie więcej. Oni mają swoje grupy wsparcia oraz możliwość dotarcia do granicy ukraińskiej. Skierowałam więc apel do kolegów i koleżanek z innych samorządów, w którym uczulam na położenie obywateli z dalekich zakątków świata. Tym ludziom po prostu trzeba pomóc. To nasz obowiązek moralny, obywatelski i urzędowy, bo przecież ci ludzie często pracowali i płacili podatki właśnie w Polsce – zaznacza samorządowczyni.

Potrzebna interwencja rządu

Beata Moskal-Słaniewska jest również sygnatariuszką listu wystosowanego do rządu przez członków Związku Miast Polskich, w którym jego przewodniczący, Zygmunt Frankiewicz, apeluje o rozszerzenie wsparcia dla samorządów. W piśmie czytamy, że lokalni włodarze w obliczu pandemii potrzebują m.in. pomocy finansowej, gdyż kondycja ekonomiczna samorządów „od początku roku jest już poważnie osłabiona z powodu ubiegłorocznych zmian ustawowych, a w tej chwili stała się dodatkowo zagrożona ze względu na spodziewane opóźnienia w płatnościach podatków i opłat lokalnych oraz dalsze zmniejszenia wpływów z PIT i CIT”. Podobne prośby do rządu płyną z mniejszych miejscowości i wsi. Pilnych, specjalnych regulacji prawnych, umożliwiających sprawne wykonywanie zadań własnych w okresie kryzysu epidemicznego, domaga się od rządu Związek Gmin Wiejskich RP, którego przedstawiciele wskazują, że sytuacja jest dramatyczna, a w niektórych gminach „brakuje nawet mydła”.

Exodus pielęgniarek gorszy od exodusu menadżerów

– Te apele dotyczą także dania nam takich narzędzi, które w momencie, kiedy praca gmin, starostw i urzędów marszałkowskich jest w znacznej części ograniczona, pozwolą nam na stosowanie nowych i dostosowanych do bieżącej sytuacji procedur. Mowa m.in. o wydłużeniu terminów wynikających z zapisów kodeksu postępowania administracyjnego. Przede wszystkim jednak spodziewamy się zasilenia budżetu, ponieważ następujące właśnie spowolnienie gospodarcze, dotknie w dużym stopniu gospodarkę komunalną oraz lokalnych przedsiębiorców. Udzielanie tym ostatnim różnego rodzaju ulg i zwolnień nie zawsze i wszędzie jest możliwe, bo blokują nas obecnie obowiązujące przepisy. Zdarzają się oczywiście pewne możliwości, ale muszą one zostać znacznie rozszerzone przez organy rządowe w taki sposób, żebyśmy mogli bardziej elastycznie podchodzić do potrzeb osób, które na pewno kryzys dotknie – twierdzi prezydentka Świdnicy.

Koronawirus. Oto jedyny sensowny plan antykryzysowy dla polskiego rządu

– Tymczasem ze strony władz państwowych brakuje nie tylko wytycznych, ale także podstawowych informacji. Te za pośrednictwem urzędów wojewódzkich i inspektorów sanitarnych spływają do nas nieregularnie, z dużym opóźnieniem. Zdaję sobie sprawę, że jest to sytuacja nadzwyczajna, ale państwo właśnie w takich nadzwyczajnych warunkach musi zdawać egzamin. Póki co, panuje ogromny chaos. Czują to samorządy, a przede wszystkim obywatele – podsumowuje nasza rozmówczyni.


Ciekawy artykuł? Pomóż nam pisać takie teksty dalej.

Bio

Paulina Januszewska

| Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.