Kraj

Koronawirus udomowiony

Fot. Zachary Kadolph/Unsplash

I wie pani, co ja jeszcze znalazłam w tym internecie? Grobonet! Grobonet lubię najbardziej. To jest taka wyszukiwarka grobów na cmentarzu.

Wakacje 2021

Zostanę bez pieniędzy przez tę pandemię. Nic nie robię, tylko siedzę i kupuję. Chciałam nawet nauczyć się czegoś nowego i wykupiłam kurs hiszpańskiego, ale go nie zrobiłam. Jak widzę te wszystkie obniżki, to się nie zastanawiam.

Kupiłam futro, bo było o 47 proc. tańsze. Chciałam je zwrócić, bo nie wiadomo, czy zima będzie w tym roku, ale tego nie zrobiłam. Może mi się jeszcze przyda? A jak nie, to dam je w prezencie na gwiazdkę mojej matce, bo ona zawsze marznie.

Wykupiłam jeszcze wakacje na 2021 rok w opcji first minute. Też była okazja. A wie pani, że mąż mnie pyta, czy ja tego dożyję? A ja na złość temu dziadowi dożyję i jeszcze będę się opalać w tym Egipcie. Słyszałam, że tam tanio jest. Czy to prawda? Wie pani może? Ja bym najbardziej chciała zobaczyć piramidy w Gizie. To takie pocieszające, że one przetrwały tyle lat i tyle nieszczęść. Może i my przetrwamy tego koronowirusa? Jak pani myśli?

Strategia PiS na pandemię: najlepiej nic nie wiedzieć

Kupiłam sobie jeszcze nowe dresy do domu, bo szkoda mi innych ubrań na ten home office. Mówię, że kamerka mi nie działa, i jej nie włączam, więc nikt nie widzi, że siedzę w dresach w pracy.

Na początku tej pandemii to ja jeszcze kupiłam tabletki do odkażania wody (100 sztuk), 10 kilo kaszy gryczanej niepalonej, 10 kilo mąki pszennej typ 450, 10 kilo białego ryżu, bo makaronu już nigdzie nie było, 5 kilo cukru, 10 litrów oleju rzepakowego, 2 opakowania świeczek białych zwykłych, radio na baterie oraz 10 litrów octu. Nic mi się nie przydało. Teraz to ja kupiłam perfumy dla siebie i dla męża, bo są dużo tańsze, niż były, a na pewno się przydadzą.

Znam wszystkich kurierów z mojego rejonu, bo tyle tego zamawiam. Jeden jest taki śmieszny, bo jak przynosi paczkę, to zawsze mnie pyta, czy wygląda jak Święty Mikołaj. Ja zawsze wtedy odpowiadam, że nie, a on na to, że to nieprawda, bo przyniósł mi paczkę. I tak dostaję od niego prezenty, od marca. Jest dopiero listopad, ale chciałabym już choinkę kupić, bo mam już dosyć tego 2020 i chcę, żeby się już jak najszybciej skończył.

Librus

Teraz dwa razy częściej loguję się do Librusa, niż wchodzę na fejsa. To jest e-dziennik, gdzie mogę sprawdzić oceny mojego syna, plan lekcji i wiadomości od nauczycieli. Są tam też uwagi.

Mój syn dostał taką ostatnio: „Dzień dobry, podczas lekcji języka niemieckiego Bartek umieścił w plikach, w których przekazuję notatki z lekcji, folder o nazwie «śmieszne». Nie będę cytować zawartości, ale przekazałam zdjęcie jego wychowawczyni. Bardzo proszę o poważną rozmowę z synem. Pozdrawiam”.

Odpisałam od razu do nauczycielki, bo byłam wtedy w domu, kiedy się to stało, i wiem, że to nie było zamierzone. Syn przez pomyłkę zapisał plik w tym folderze, bo testował jakość połączenia z kolegą i sprawdzał, jak działa ta nowa platforma do nauki zdalnej, bo nie było w szkole żadnego przygotowania do tego. Nie było ani jednej lekcji na temat tego, jak obsługiwać to oprogramowanie, tylko wiadomość w Librusie, że od poniedziałku lekcje będą on-line przez tę platformę, i koniec. Ten plik to był zrzut ekranu, na którym widać komentarz pod filmikiem na YouTube, gdzie było napisane: „Boję się wirusa. Co zrobić, żeby nie zachorować?”. Odpowiedź brzmiała: „Srać do wiadra”. Takie rzeczy się zdarzają, zwłaszcza nastolatkom w internecie. Mój syn ma teraz 13 lat.

Cyfryzacja nie dla wszystkich

Poza tym nie wiem, czy pani wie, ale Librus jest dostępny także jako aplikacja na telefon. Do tej pory wszystkie funkcje były bezpłatne. Od września to się zmieniło. Teraz można odczytać wiadomość w aplikacji tylko odpłatnie. To jest niewiarygodne, że trzeba zapłacić, żeby się dowiedzieć, co się dzieje z własnym dzieckiem w szkole. Na co idą moje podatki? Dostęp do e-dziennika przez przeglądarkę internetową jest ciągle darmowy, więc żeby nie płacić, to wpisuję w Google „librus”.

Grobonet

Proszę pani, ja już nie sprawdzam pogody w internecie jak kiedyś, tylko patrzę, ile jest zachorowań i zgonów każdego dnia. Nie interesuje mnie ani wyż, ani niż, ani czy biomet jest korzystny, czy nie. Ja tylko chcę wiedzieć, czy się ta krzywa zachorowań wypłaszcza, czy nie. Ja umrę prędzej ze strachu niż przez koronowirusa. Ja już z pamięci umiem wyrecytować skład Octeniseptu, bo tyle razy to sprawdzałam. To mnie uspokaja. Powiem pani, że ja już się modlić przestałam z tego wszystkiego, bo co mi to pomoże.

Lekarz to co innego. A taki ksiądz? Co on może zrobić, żeby mnie przed koronowirusem ochronić? Modlić się to ja sama potrafię, ale respiratora obsługiwać to już nie umiem. Ja nawet sprawdziłam w tych googlach, co to jest ta apostazja, bo wcześniej to nawet nie wiedziałam, że można coś takiego zrobić. Nawet nie jest to trudne. Najgorzej, że trzeba z domu wyjść w tej intencji. Szkoda, że nie można złożyć takiego wniosku korespondencyjnie. Można tak zagłosować w wyborach, to dlaczego nie można wybrać, czy się wierzy, czy nie?

I wie pani, co ja jeszcze znalazłam w tym internecie? Grobonet! Grobonet lubię najbardziej. To jest taka wyszukiwarka grobów na cmentarzu. Trzeba tam wpisać nazwisko osoby, której grobu się szuka, i wybrać województwo, gdzie jest pochowana. To wystarczy. Można też dodać imię, ale nie trzeba. Jak kliknie pani „szukaj”, to potem pojawi się zdjęcie grobu, który chce pani obejrzeć.

Ja tak chodzę teraz na cmentarz do mojego wcześnie zmarłego męża. Wdową już jestem 19 lat, a mam dopiero 56. I kwiatów ani zniczy nie muszę kupować. I człowiek się nie martwi, że spotka przy grobie kogoś, kogo by nie chciał widzieć. Ani się niczym nie można zarazić. Chciałabym jeszcze zamówić mszę przez internet, ale nasz ksiądz proboszcz nie uznaje czegoś takiego. Telefon ma tylko stacjonarny. Uwierzy pani?

CV wzór

Mam pracę, ale nie wiem, jak długo jeszcze będę ją mieć. Już teraz pracuję tylko dwa dni w tygodniu, ale płacą mi za trzy, bo moja firma dostała dopłatę od państwa. To po to, żeby nikogo nie zwalniać. To oznacza, że zarabiam tylko 60 proc. tego co przed pandemią. Ciężko się za to utrzymać, bo mój bank nie zmniejszył mi kredytu, a rata za samochód jest nadal taka sama, jak była. Przypominam, że na zwolnieniu lekarskim dostaje się więcej, bo 80 proc. wcześniejszego wynagrodzenia. Co za czasy, żeby zarabiać więcej, jak się nie pracuje, niż jak się pracuje.

Co pandemia przyniosła kobietom? Jeszcze więcej tyrania za darmo

Dlatego po pracy szukam nowej pracy. Wieczorami wpisuję w Google „CV wzór”, ale żaden mi się nie podoba. Przejrzałem już chyba cały internet, jak Chuck Norris, i nic. Jestem project managerem, ale już bym nie chciał się tym zajmować. Gdybym mógł, to najchętniej przeszkoliłbym się na piekarza, bo to pewniejsze i przyjemniejsze. W końcu coś by ode mnie zależało. Poza tym mam już dosyć tego siedzenia przed komputerem, który stoi na chlebaku, żebym nie wyglądał grubo, jak włączę kamerkę na telekonferencji z klientem. Muszę tak ustawić ten chlebak, żeby nie było widać, że siedzę w łazience w czasie tej rozmowy. To jedyne miejsce, gdzie mam spokój, kiedy dzieci mają lekcje w domu. Jak muszę zwolnić łazienkę, to rozkładam deskę do prasowania w salonie i na niej ustawiam komputer. Wtedy stoję, kiedy pracuję, i nie bolą mnie tak bardzo plecy. Ostatnio zapytałem mojego szefa, czy firma może zwrócić mi pieniądze za rachunki za prąd, kiedy pracuję z domu. Odesłał mnie w tej sprawie do kadr, a kadry konsultują tę kwestię z działem prawnym już cztery miesiące. Chyba szybciej zmienię pracę, niż dostanę od nich odpowiedź, nie mówiąc o pieniądzach na rachunki. Muszę tylko znaleźć jakiś sensowny wzór CV i napisać je od nowa.

***

Katarzyna Stańczak (1987) – kulturoznawczyni, uczennica Polskiej Szkoły Reportażu. Specjalizuje się w nowych technologiach i ich wpływie na życie codzienne.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij