Kinga Dunin, Kraj

Rewolucja jest kobietą w toksycznym związku

Aut. Joanna Grygieńć

Ta władza od dawna zachowuje się jak facet w toksycznej, przemocowej rodzinie. I także dlatego ta rewolucja jest kobietą – bez względu na płeć i orientację. Jest Marianną na barykadzie, ale ma podbite oko. Teraz jednak może wreszcie nie tylko się złościć na całego, może też się cieszyć!

Rewolucja jest kobietą, Krytyka Polityczna jest kobietą… A kobieta jest człowiekiem. Natomiast płód ludzki jest płodem ludzkim. Trzymajmy się obiektywnej terminologii, najmniej obciążonej wartościami, czyli biologii i medycyny. Istnieje dość powszechny konsensus, że status płodu ludzkiego powinien być szczególny, co nie znaczy, że taki sam jak kobiety, która nie jest już płodem. Człowiek, który chce przerwać ciążę i nie nosić w sobie płodu, zazwyczaj to zrobi i powinien mieć do tego prawo. Koniec kropka.

W ramach tego konsensusu – płód ludzki ma inny status niż rzecz czy płody zwierzęce – wypracowano też przekonanie, że kobieta w ciąży zasługuje na pewne względy, a płód na ochronę od momentu, gdy jest w stanie samodzielnie żyć poza organizmem matki. I druga przesłanka – od momentu, kiedy jest zdolny do odczuwania bólu. Te przesłanki w państwach naszego kręgu cywilizacyjnego wpłynęły na ustalenie granicy czasowej dopuszczalności aborcji. I nikt nie zgłasza – poza szczególnymi przypadkami – postulatów, aby ten okres wydłużyć. Nie ma żadnej równi pochyłej, na której końcu będziemy mordować pięcioletnie dzieci. Te szczególne przypadki, kiedy terminacja ciąży może być przeprowadzona w późniejszym okresie, dotyczą ciężkich uszkodzeń płodu. Również wtedy potrzeby człowieka należy stawiać ponad potrzebami płodu, często niezdolnego do życia. I kropka.

Czy to są przekonania jasno podzielane przez wszystkich uczestników trwających protestów? Niekoniecznie, chociaż dla środowisk feministycznych są one oczywistą oczywistością. Dały one początek protestom i stanowią ich istotne paliwo, ale są też inne paliwa. Nie będę tu wymieniała innych politycznych postulatów czy podnoszonych przy okazji kwestii. Takie rozkminki: kto, dlaczego, w jakiej sprawie i w jakiej estetyce, i czy ktoś komuś czegoś nie zabiera i czy aby się nie podpina – są i będą się pojawiały.

Pokolenie JP2 kontra pokolenie .JPG

czytaj także

Zapewne głęboką przyczyną protestów jest rozdźwięk między zmieniającą się, liberalizującą obyczajowością i światopoglądami oraz postępującą laicyzacją a skansenem, w którym żyje władza pod rękę z kościółkiem i usiłuje wszystkich nas upchnąć w kurnych chatach.

Na poziomie psychologii społecznej działa jednak moim zdaniem jeszcze coś innego.

„Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobi?” Ukradłem, załatwiłem sobie działkę, a szwagrowi pracę. I co? Możecie mi naskoczyć. Rządzimy sobie, jak chcemy, i mamy w nosie prawo. Co nam zrobicie? „Słychać wycie, znakomicie”. Będziemy z satysfakcją patrzeć, jak bezsilnie się miotacie, i jeszcze szpilę wam wbijemy. Albo potraktujemy gazem i pałką.

Czy coś wam to przypomina? Czy nie jest to schemat przemocy w rodzinie, takiej przemocy, która zwykle dotyka kobiety? (I oczywiście ma swoje odpowiedniki w szerszym życiu społecznym). Robię, co chcę, a ty, babo, siedź cicho. No przecież cię kocham, o co ci chodzi? I co tam sobie mamroczesz pod nosem tym cienkim głosikiem, ty nieudałoto. A teraz, patrzcie, krzyczy na mnie, co to za jędza i histeryczka. Ratunku, ta idiotka rzuciła się na mnie z pazurami! Talerzami rzuca. Widzicie, z kim ja muszę żyć! No nie, w końcu muszę zrobić z tym porządek!

Ten mechanizm aroganckiego narzucania władzy, psychicznej przemocy, uciszania, a następnie oskarżania ofiary często długo jest skuteczny i długo można znosić upokorzenia. Ale kiedyś miarka się przebiera. Co wtedy? Terapia rodzinna? Rozwód? Albo dochodzi do eskalacji przemocy, także fizycznej, i wiemy, jak najczęściej ona wygląda.

Nie ma niewłaściwych reakcji na gwałt

Ta władza od dawna zachowuje się jak facet w toksycznej, przemocowej rodzinie. I także dlatego ta rewolucja jest kobietą – bez względu na płeć i orientację. Jest Marianną na barykadzie, ale ma podbite oko. Teraz jednak może wreszcie nie tylko się złościć na całego, może też się cieszyć!

I warto pamiętać, że niekiedy i mąż, gdy przekroczy wszelkie granice, może nieźle oberwać.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij