Czytaj dalej

Nie ma niewłaściwych reakcji na gwałt

Trauma jest zapisana w mózgu. Bywa, że osoba, która doświadczyła gwałtu, nie może się zrelaksować, głęboko oddychać, ma zaburzoną pracę serca. Czasem wystarczy, że ktoś dotknie jej w sposób, w jaki zrobił to sprawca, by przeżyła ponowny wstrząs – mówi terapeutka Alicja Długołęcka.

Maja Staśko, Patrycja Wieczorkiewicz: Miałyśmy wątpliwości, czy książka poświęcona osobom, które doświadczyły gwałtu, powinna zawierać wywiady eksperckie. Zależało nam na tym, by te osoby mogły mówić we własnym imieniu – jako najlepsze ekspertki od własnych doświadczeń. Uznałyśmy jednak, że niezaznajomiony z tematem czytelnik może mieć problem, by zrozumieć pewne mechanizmy, o których mówią nasze bohaterki i nasi bohaterowie. Niektóre osoby w reakcji na gwałt zachowały się pozornie absurdalnie – nie broniły się, nie krzyczały, leżały nieruchomo.

Alicja Długołęcka: Patrząc czysto biologicznie, umysł ludzki zna dwie podstawowe reakcje na zagrożenie zdrowia i życia – walkę lub ucieczkę. Jeśli jednak dojdą do niego sygnały świadczące, że zastosowanie którejkolwiek z nich jest bezcelowe lub może pogorszyć sytuację, zamiera. Niektóre zwierzęta, czując, że nie zdołają się obronić, udają martwe. To mechanizm biologiczny, który u ludzi działa podobnie. Reakcje na traumatyczne zdarzenia bywają niezrozumiałe nie tylko dla osób postronnych – bardzo często ludzie, którzy doświadczyli traumy, nie potrafią wyjaśnić, dlaczego zachowali się w ten czy inny sposób. Jeśli coś przekracza nasze możliwości poznawcze, racjonalna ocena i odbiór nie wchodzą w grę. Możemy też doświadczyć tak zwanej dysocjacji.

Czym się ona przejawia?

Dysocjacja ma wiele postaci, ale opiera się na oddzieleniu świadomości od doświadczeń i emocji. Na skutek urazowego doświadczenia psychika ulega fragmentacji. Osoba traci świadomą kontrolę nad własną tożsamością, pamięcią, myśleniem, przeżywaniem, własnym ciałem.

„Byłam tam tylko fizycznie”, „odcięłam się od ciała” – to również słowa powtarzane przy opisywaniu doświadczenia gwałtu.

Zaburzeń dysocjacyjnych, często kompletnie niezrozumiałych i w pewien sposób lekceważonych przez otoczenie, może być mnóstwo – od utraty pamięci, to jest amnezji dysocjacyjnej, poczucia oddzielenia od własnego ciała i umysłu, to jest depersonalizacji, doświadczania zewnętrznego świata jako nierzeczywistego, czyli derealizacji, poprzez utratę tożsamości lub przyjęcie nowej, co nazywamy fugą dysocjacyjną, aż po osłupienie – rodzaj zamrożenia oraz zaburzenia funkcji narządów ciała i ruchu, a także zmysłów. To ostatnie przejawia się zanikiem wrażliwości czucia, nadwrażliwością, zaburzeniem motoryki, koordynacji i równowagi, a nawet paraliżem kończyn, utratą mowy, problemem z przełykaniem, zwieraczami, dysfunkcjami seksualnymi.

W jaki sposób dochodzi do dysocjacji?

Mechanizm ten pozwala odciąć się od doświadczania bieżących wydarzeń, jeśli są one dla nas zbyt trudne do przetworzenia lub wywołują poczucie braku wpływu na rzeczywistość. Dysocjacja występuje, kiedy przekraczane są nasze granice cielesne, nie tylko w sytuacjach uznawanych za przemocowe. Mogą jej doświadczać na przykład więźniowie przebywający w zupełnej izolacji czy osoby z niepełnosprawnością poddawane koniecznym zabiegom rehabilitacyjnym. Mózg uznaje: skoro nie mam wpływu na powłokę cielesną, w której jestem, odetnę się od niej psychicznie. To, co należało do nas – ciało – przestaje być nasze. Świadomość je opuszcza, obojętnieje na to, co się z nim dzieje.

Grzeczne już byłyśmy. Teraz jesteśmy skuteczne (i ostro wkurwione)

Czym dysocjacja różni się od wyparcia?

Zarówno wyparcie, jak i dysocjacja związane są ze wspomnianą fragmentacją. Wyparcie dotyczy obszaru myślenia, pamięci, tożsamości, a dysocjacja – doświadczania cielesności. Często są ze sobą ściśle związane. Jeśli nasz mózg stosuje mechanizm wyparcia, trauma jest zakodowana w ciele, ale nie jesteśmy świadomi krzywdy, jaka nas spotkała. Nie dopuszczamy jej do siebie, nie pamiętamy lub pamiętamy szczątkowo. Kiedy nasza świadomość dysocjuje, „odłącza się” od ciała, przestajemy rejestrować, co się z nim dzieje. Ciało pamięta, ale doświadczenie znajduje się poza naszą świadomością, nie potrafimy go świadomie wydobyć i nazwać. Trudne przeżycia stają się w ten sposób oddzielone od pozostałej części osobowości i ulegają zamrożeniu w ciele. Takie odcięcie i odrętwienie może stać się nawykową reakcją na określone bodźce kojarzone z sytuacją gwałtu. Często prowadzi do tego, że osoba unika wszystkiego, co przywołuje traumatyczne wspomnienia – określonych miejsc, sytuacji, zapachów czy głosów. Pochłania to mnóstwo energii, zabiera radość życia i może w ogromnym stopniu ograniczać codzienne funkcjonowanie.

Czy wszystkie kobiety są molestowane? [rozmowa z Agnieszką Grzybek]

Są jednak osoby, które w sytuacji zagrożenia gwałtem walczą za wszelką cenę – niektórym udaje się uwolnić i uciec.

Zamarcie czy też zamrożenie to reakcje graniczne, które wiążą się z utratą poczucia sprawczości i decyzyjności. Należy jednak zaznaczyć, że ocena niebezpiecznej sytuacji jest całkowicie subiektywna i nie u wszystkich osób będzie taka sama. Nasze poczucie sprawczości jest kształtowane przez mnóstwo czynników: kulturę, w której żyjemy, środowisko, wychowanie, wcześniejsze doświadczenia, a prawdopodobnie również wrodzone predyspozycje neurologiczne. Jeśli przemocy doświadcza kobieta, z którą nikt wcześniej o tym nie rozmawiał, nie była nauczona reagowania, obrony własnych granic, bo na przykład w dzieciństwie zmuszano ją do jedzenia rzeczy, na które nie miała ochoty, była całowana i brana na ręce wbrew swojej woli lub bita w ramach kary, może ona nie mieć zasobów, by znaleźć w świadomości jakikolwiek sposób na wyjście z sytuacji. Każdy i każda z nas ma inne możliwości, jeśli chodzi o zareagowanie, zinterpretowanie i przyjęcie traumatycznego zdarzenia. Niektóre osoby podejmą próbę ucieczki, inne nie.

Spotkałyśmy kobiety, które w trakcie gwałtu zaczęły poruszać biodrami, a nawet doświadczyły lubrykacji.

Przyczyn takiej reakcji może być mnóstwo i nie sposób wszystkich wymienić. Może to być mechanizm psychologiczny polegający na tym, że aktywność podczas doświadczania gwałtu pozwala nam oddalić od siebie fakt, że jesteśmy krzywdzone. Zaprzeczenie to jeden z najsilniejszych mechanizmów obronnych. Zniekształcenie rzeczywistości pozwala nam na jej łagodniejszą, mniej bolesną – choć fałszywą – interpretację, blokuje dopuszczenie traumatycznych wydarzeń do świadomości. Często zdarza się, że osoba przez lata nie zdaje sobie sprawy, że doświadczyła przemocy. Dzieje się tak, kiedy uznaje zdarzenie za zbyt trudne do przetworzenia i przyjęcia.

Może być też tak, że jeśli kobieta oceni sytuację jako zagrażającą życiu, jej aktywność będzie wynikać z decyzji zwiększenia prawdopodobieństwa przetrwania. Jeszcze inną przyczyną może być próba doprowadzenia sprawcy do wytrysku w celu skrócenia gwałtu i skali obrażeń ciała. Jeśli gwałci nas osoba, którą kochamy, możemy być silnie zawieszone w iluzji – będziemy chciały przekonać same siebie, że tworzymy dobrze funkcjonującą relację, a intencją partnera nie jest zrobienie nam krzywdy. Czasem boimy się, że odejdzie, więc mimo bólu chcemy go zadowolić i zatrzymać. Czasem dlatego, że jesteśmy od niego uzależnione ekonomicznie i porzucenie groziłoby nam bezdomnością. Są to jednak tylko niektóre z możliwych przyczyn takiej reakcji – jest ich tyle, ile osób doświadczających przemocy. W przypadku dysocjacji, czyli oddzielenia od świadomego przezywania sytuacji gwałtu, lubrykacja może być odruchową reakcją fizjologiczną.

Bohaterki książki Gwałt polski. Fot. Jakub Szafrański

Jedna z naszych bohaterek na osiem lat wyparła ze świadomości doświadczenie gwałtu. Po prostu o nim nie pamiętała – choć odczuwała konsekwencje traumy.

Niepamięć, czyli amnezja dysocjacyjna, dotyczy nie tylko gwałtów, ale urazów w ogóle – wypadków, doświadczeń wojennych, pobić. Kiedy umysł uznaje daną sytuację za zbyt trudną do przetworzenia, ukrywa ją przed świadomością lub przekształca. Zjawisko niepamięci może również dotyczyć innych zaburzeń posttraumatycznych, choćby wspomnianej już przeze mnie fugi, czyli przyjęcia innej tożsamości. Są to skrajne sposoby reagowania na traumę i należy je przyjmować i rozumieć, a nie kwestionować.

Polski Fritzl? Nie, polski Kowalski

To, że skrzywdzona odprowadza sprawcę do furtki lub robi mu śniadanie, również wynika z zaprzeczenia i wyparcia? Niektórzy twierdzą, że osoby, które doświadczyły gwałtu, nie zachowują się w ten sposób. Bo to nielogiczne.

Są osoby, które bezpośrednio po wypadku samochodowym, mimo odniesienia poważnych obrażeń biorą torebkę i chcą iść do domu. Zdarza się, że osoby, które doświadczyły śmierci bliskich, nie są w stanie przyjąć tego do wiadomości i próbuje wykopać zwłoki, przekonane, że ci jeszcze żyją. Nawet amputacja ręki czy nogi może wywoływać odczucia fantomowe – mózg funkcjonuje tak, jakby nie doszło do utraty kończyny. Przykłady można mnożyć. To, ile potrafi wyprzeć ludzka świadomość, by chronić nas przed konfrontacją z bólem i cierpieniem, jest niezwykłe. Od osoby, która przeżyła traumę, nie można oczekiwać racjonalnego zachowania, bo szok i dysocjacja uniemożliwiają logiczne myślenie. Dopóki jest w stanie przekonać samą siebie, że nie doszło do katastrofy, będzie unikać konfrontacji z rzeczywistością.

Jeśli nie pamiętamy traumatycznego wydarzenia, oznacza to, że na nas nie oddziałuje?

Oddziałuje, chociaż możemy nie rozumieć, w jaki sposób. Często uniemożliwia nam odróżnienie, co naprawdę jest niebezpieczną sytuacją. Osoba, która doświadczyła gwałtu czy strzelaniny, może mieć problem z oceną ryzyka. Czuje, że zło czai się wszędzie. Coś, co przydarza się w sposób gwałtowny, niespodziewany, pozostawia ją w stanie ciągłej gotowości. Stoi za tym utrata poczucia sprawczości, a używając języka neurologii – utrata zdolności do świadomego oddziaływania na układ przywspółczulny, który odpowiada między innymi za odpoczynek organizmu, uczucie spokoju i odprężenia. Stan wzmożonego napięcia jest wtedy permanentny, a osiągnięcie równowagi staje się niemożliwe.

Jak powinna się zachowywać ofiara gwałtu, żeby jej uwierzono?

czytaj także

Czym to skutkuje w dłuższej perspektywie?

Człowiek nie może prawidłowo funkcjonować, jego ciało jest nieustannie napięte, co generuje zmianę postawy ciała i liczne dolegliwości z tym związane – od swobodnego poruszania się po niemożność wydobycia z siebie pełnego głosu, zaburzenia odżywiania, dysfunkcje seksualne i wiele innych. Może cierpieć na zespół chronicznego zmęczenia, problemy ze snem i koszmary senne, niezrozumiałe dla siebie lęki i ataki paniki, kłopoty z oddychaniem, ciśnieniem krwi, depresję. U połowy zgwałconych kobiet składa się to na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego.

Co to właściwie znaczy, że ciało pamięta, a mózg wypiera?

Na pewno nie znaczy to, że trauma nie jest zapisana w mózgu. Jest, choć możemy nie być tego świadomi. Sytuacja traumatyczna blokuje prawidłową współpracę między procesem poznawczym a procesami fizjologicznymi, czuciowymi i ruchowymi – dlatego terapia traumy polega przede wszystkim na próbach odbudowania tej współpracy. Bywa, że osoba, tak jak już wspomniałam, nie może się zrelaksować, głęboko oddychać, ma zaburzoną pracę serca, jej mięśnie są ciągle napięte. Może mieć też problemy z trawieniem czy oddawaniem moczu, doświadczać bólów psychosomatycznych, może zmienić się postawa jej ciała. Czasem wystarczy, że ktoś dotknie jej w sposób, w jaki zrobił to sprawca, by przeżyła ponowny wstrząs – nawet jeśli w jej świadomości wspomnienie gwałtu nie funkcjonuje. Istnieje silna i wciąż niedoceniana korelacja pomiędzy doświadczeniem psychicznym a fizycznym.

Mamo, on mnie zgwałcił

„Moje zachowanie nie pasowało do stereotypu ofiary, który funkcjonował w mojej głowie – im bardziej byłam rozwiązła, tym mniej ją w sobie widziałam” – mówi jedna z naszych bohaterek. Dziwne?

Nie. Wracamy do kluczowego pojęcia sprawczości. Przyczyn takiego zachowania może być wiele, ale osoba zgwałcona doświadcza poczucia utraty kontroli nad swoim ciałem i będzie podejmować próby jej odzyskania. Kobiety po gwałcie nierzadko korzystają z seksu w sposób instrumentalny. Chcą podejmować decyzje dotyczące swojej seksualności, takie, jakie są dla nich dostępne i możliwe. Wiele kobiet, które doświadczyły przemocy, realizuje się w relacjach typu BDSM. W seksie tego typu bardzo ważną rolę odgrywa uznanie granic drugiej osoby. Nie jest to rekomendowana przeze mnie metoda terapeutyczna, ale zdarza się, że stanowi podejmowaną próbę odzyskania poczucia decyzyjności w relacji seksualnej.

Bardzo wielu kobietom gwałt odbiera możliwość czerpania przyjemności z seksu. Jedne z niego rezygnują, inne uprawiają mimo niechęci, często wzmacniając w ten sposób uraz. Pracujesz z tymi, które postanowiły odzyskać swoją seksualność, zawalczyć o nią. Na czym ta praca polega?

Trafiają do mnie kobiety, które doświadczyły przemocy w odległej przeszłości i obecnie borykają się z dysfunkcjami seksualnymi i lękiem przed bliskością. Podstawą pracy jest wtedy zbudowanie przymierza terapeutycznego opartego na bezwarunkowej akceptacji, poczuciu bezpieczeństwa i empatii. Na niepodejmowaniu prób jakiejkolwiek oceny sposobu przeżywania gwałtu przez kobietę, nadawania przez nią znaczenia temu doświadczeniu i podjętych w związku z tym decyzji. Trauma zapisuje się w ciele i z czasem wiele kobiet przestaje kojarzyć wynikające z niej dolegliwości z konkretnym zdarzeniem. Wiele klientek dopiero po dłuższej pracy z ciałem odtwarza sytuacje nadużyć z okresu dojrzewania i wczesnej młodości.

Na czym polega praca z ciałem?

W przypadku przemocy seksualnej bardzo pomocna jest współpraca z fizjoterapeutką uroginekologiczną, czyli taką, która zajmuje się patologią dna miednicy u kobiet. To między innymi pozbawiona seksualnego kontekstu stymulacja miejsc intymnych przy jednoczesnej nauce prawidłowego oddychania, co pozwala na skontaktowanie się z napięciami w ciele, stopniowe zwiększanie świadomości ciała i swego rodzaju rozmrożenie seksualności. To oswajanie z dotykiem w bezpiecznej przestrzeni, w której cokolwiek powie pacjentka, spotka się to ze zrozumieniem i akceptacją. Nawet jeśli wielokrotnie zmieni zdanie na temat tego, czy dana czynność jej odpowiada. Chodzi o przywrócenie poczucia, że jej ciało faktycznie należy do niej, otworzenie jej na jakąkolwiek zmysłową przyjemność, choćby aseksualną, sprawienie, że stopniowo będzie odzyskiwać poczucie sprawczości i decyzyjności, a w konsekwencji zapragnie cielesnej przyjemności.

Pracę psychoterapeutyczną również rozpoczyna się od pracy z cielesnością. Terapia obejmuje ćwiczenia z uważności, znajdowania w ciele obszarów kumulujących napięcie oraz tych, które są źródłem bezpieczeństwa. Podczas terapii klientka wykonuje między innymi ćwiczenia ze świadomego oddychania i medytacji. To nauka samoregulacji, głębszego przyjrzenia się temu, co ciało i psychika skrywają w sobie, a co domaga się zauważenia, przepracowania i przyjęcia, budowania uważnej i świadomej relacji z własnym ciałem, ze sobą jako psychosomatyczną całością, a następnie z innymi ludźmi. To niezwykłe i piękne doświadczenie towarzyszyć kobietom w odzyskiwaniu siebie.

Skazane na gwałt

czytaj także

Skazane na gwałt

Wiktor Cyrny

Próby odzyskania kontroli poprzez promiskuityzm to zaczynanie od końca?

Przygodne kontakty seksualne mogą na krótko przywrócić poczucie sprawczości, ale nie są rozwiązaniem. Osoba, która doświadczyła gwałtu, ma zwykle problem ze zmysłowym odbieraniem świata, pozytywnym kojarzeniem dotyku. Najpierw uczy się odczuwania jakiejkolwiek cielesnej przyjemności, dopiero potem przyjemności seksualnej – początkowo w pojedynkę – a dopiero na końcu takiej, w którą zaangażowana jest inna osoba. Bardzo ważne jest to, by kobieta, która doświadczyła przemocy, nie wchodziła w relację seksualną, zanim poczuje się w pełni na to gotowa, a także, by miała pełną kontrolę nad tym, z kim i w jakich warunkach dojdzie do zbliżenia, co zadzieje się w trakcie. Każda z nas ma własną mapę seksualności, która zbudowana jest z setek elementów, więc proces nie wygląda zawsze tak samo, ale wierzę, że szczególnie efektywne jest w tym wypadku połączenie pracy z ciałem i pracy z emocjami, czyli fizjoterapii i psychoterapii.

Próbujemy skonstruować pewne modele reakcji na gwałt i ich przyczyn, ale wiele z nich wychodzi poza znane nam schematy. Czy możliwa jest klasyfikacja ich wszystkich?

To ważne, by mówiąc o gwałcie, nie operować schematami. To są bardzo różnorodne doświadczenia. Możemy opisać najczęściej występujące mechanizmy, żeby lepiej rozumieć różne sposoby reagowania na gwałt, ale nie zdołamy sklasyfikować wszystkich odpowiedzi na traumatyczne sytuacje. Ta sama reakcja może mieć różne przyczyny, a podobne czynniki mogą wywołać odmienne reakcje.

Gwałt w Polsce: Ucinanie języka

czytaj także

Jest coś, co łączy wszystkie lub prawie wszystkie osoby z doświadczeniem gwałtu?

Z pewnością to, że gwałt odbiera poczucie sprawczości. Ważne, by skrzywdzona wiedziała, że może je odzyskać. Jednej zajmie to kilka miesięcy, innej kilka lat, ale trauma seksualna nie jest czymś ostatecznym, czymś, co nas definiuje. Nie ma miejsca na oceny, jak byłaś ubrana, w jakim miejscu byłaś i co robiłaś, czy pamiętasz, co dokładnie się wydarzyło i co zrobiłaś potem. Nie ma niewłaściwych czy nienormalnych reakcji na gwałt – są normalne reakcje na nienormalną sytuację.

 

**
Fragment książki Mai Staśko i Patrycji Wieczorkiewicz Gwałt polski, opublikowanej w październiku przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Alicja Długołęcka jest edukatorką i terapeutką seksualną, wykładowczynią akademicką.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Maja Staśko
Krytyczka literacka
Maja Staśko – krytyczka literacka, doktorantka interdyscyplinarnych studiów w Instytucie Filologii Polskiej UAM. Współpracuje m.in. z „Ha!artem” i „Wakatem”.
Patrycja Wieczorkiewicz
Dziennikarka
Dziennikarka, feministka, studentka socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się kwestią przemocy seksualnej, prawami mniejszości, polityką miejską. Publikowała w stołecznej „Gazecie Wyborczej” i „Wysokich Obcasach”. Współpracuje z Codziennikiem Feministycznym i Krytyką Polityczną. | Masz dla mnie temat? Napisz na [email protected]
Zamknij