Świat

Żadne państwo nie jest samotną wyspą

Fot. The National Guard/flickr.com

Władze wielu krajów rozwijających się mają wybór: albo wydać większą część dochodów państwa na ratowanie życia, albo przekierować te środki do zagranicznych wierzycieli i pozwolić, żeby jeszcze więcej ludzi umarło.

NOWY JORK – Przenosząc się z jednego kraju do drugiego, koronawirus nie zwracał uwagi na granice państw ani „wielkie i piękne”, jak mawia Donald Trump, mury graniczne. Nikt nie zdołał też zatrzymać skutków gospodarczych, które towarzyszą epidemii. Od początku było oczywiste, że pandemia COVID-19 stanowi problem globalny i wymaga globalnego rozwiązania.

W przypadku państw rozwiniętych wystarczającą motywacją do tego, by popierać rozwiązania wielostronne, powinno być współczucie. Jednak globalne działania są też kwestią zadbania o własny interes.  Dopóki wirus wciąż będzie szalał w jakimkolwiek miejscu świata, dopóty będzie stanowił epidemiologiczne i ekonomiczne zagrożenie dla wszystkich.

Jeszcze większy Wielki Kryzys?

czytaj także

Wpływ COVID-19 na państwa rozwijające się oraz kraje z grupy rynków wschodzących dopiero zaczął się ujawniać. Mamy wiele przekonujących dowodów na to, że pandemia spustoszy te kraje znacznie bardziej niż państwa rozwinięte. W krajach o niższych dochodach zwykle żyje się w większej fizycznej bliskości. Więcej mieszkańców cierpi na schorzenia, które sprawiają, że są bardziej podatni na wpływ koronawirusa. Na dodatek system opieki zdrowotnej jest w takich krajach jeszcze gorzej przygotowany na zarządzanie kryzysem epidemiologicznym niż w państwach rozwiniętych (które bynajmniej nie przechodzą pandemii gładko).

Raport Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju z 30 marca daje pierwszy wgląd w to, co czeka gospodarki rozwijające się i wschodzące. Najbardziej obiecujące z nich rozwijają się w oparciu o eksport, a wraz ze skurczeniem się globalnej gospodarki eksport się załamie. Wysychają też globalne przepływy inwestycyjne, a ceny surowców lecą w dół, co wskazuje, że eksporterów zasobów naturalnych czekają ciężkie czasy.

Te nagłe zmiany znajdują już odzwierciedlenie w kosztach obsługi zadłużenia państw rozwijających się. Większość rządów takich krajów ma wyjątkowe trudności z rolowaniem zadłużenia związanego z obligacjami, których termin zapadalności wypada w tym roku. Niektóre w ogóle nie są w stanie spłacać bieżących należności.

Ponadto państwa rozwijające się mają znacznie mniejszy wybór działań w odpowiedzi na epidemię, a decyzje, które muszą podjąć, są o wiele trudniejsze. Ich mieszkańcy żyją z dnia na dzień, nie wiedząc, czy jutro będą mieli co włożyć do garnka, bo nie mają odpowiednich zabezpieczeń społecznych, a utrata przychodów może oznaczać głód. Jednak państwa te nie mogą postąpić tak jak na przykład Stany Zjednoczone, które przyjęły już pakiet stymulacyjny wart dwa biliony dolarów, który swoją drogą spowoduje eksplozję deficytu budżetowego – wynoszącego już przed pandemią 5 procent PKB – o kolejne 10 procent.

Po nadzwyczajnym wirtualnym szczycie grupy G20 zorganizowanym 26 marca liderzy wydali oświadczenie, w którym obiecali „uczynić wszystko i skorzystać ze wszystkich narzędzi, by zminimalizować społeczne i ekonomiczne szkody pandemii, przywrócić globalny wzrost gospodarczy, utrzymać stabilność rynków oraz wzmocnić odporność na wstrząsy”. W tym celu, w związku z katastrofalną sytuacją państw rozwijających się oraz krajów z grupy rynków wschodzących można zrobić przynajmniej dwie rzeczy.

Koronawirus: Próba ognia dla nowoczesnej teorii pieniądza

Po pierwsze należy w pełni skorzystać ze specjalnych praw ciągnienia (ang. special drawing rights, SDR) Międzynarodowego Funduszu Walutowego, czyli formy „globalnego pieniądza”, którą ta instytucja ma prawo tworzyć od początku swojego istnienia. SDR to niezbędny składnik międzynarodowego porządku pieniężnego, jaki John Maynard Keynes lansował na konferencji w Bretton Woods w 1944 roku. Pomysł polega na tym, że skoro w czasach kryzysów państwa chcą chronić swoich obywateli i gospodarki, to społeczność międzynarodowa powinna mieć narzędzie do tego, by wspierać najbardziej potrzebujące kraje bez potrzeby obciążania budżetów państw narodowych.

Standardowa emisja SDR – gdzie około 40 procent SDR trafi do państw rozwijających się i wschodzących – znacznie poprawiłaby sytuację. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby państwa rozwinięte takie jak USA oddały lub pożyczyły (na preferencyjnych warunkach) swoje SDR, kierując je do funduszu powierniczego, który miałby pomagać krajom biedniejszym. Można oczekiwać, że państwa udzielające takiego wsparcia postawiłyby pewne warunki, szczególnie chroniące przed tym, by pieniądze nie zostały wydane na bailout zagranicznych wierzycieli.

Gospodarka i państwo po koronawirusie. Instrukcja obsługi

Niezwykle ważne jest również to, by państwa-wierzyciele zawiesiły egzekucję spłat zobowiązań związanych z obsługą zadłużenia państw rozwijających się i wschodzących. By zrozumieć, dlaczego to tak istotne, spójrzmy na Stany Zjednoczone. W ubiegłym miesiącu Departament Budownictwa Mieszkaniowego i Rozwoju Obszarów Miejskich (Housing and Urban Development) ogłosił, że przez 60 dni nie będzie prowadził żadnych egzekucji z nieruchomości w przypadku kredytów hipotecznych z gwarancjami rządu federalnego. Taki ruch jest częścią szerszej polityki zawieszenia egzekucji spłaty zadłużeń w całej gospodarce USA w odpowiedzi na kryzys COVID-19. Pracownicy zostają w domach, restauracje pozostają zamknięte, a linie lotnicze właściwie nie działają. Dlaczego w tej sytuacji wierzyciele mieliby nadal pobierać zwrot z inwestycji? Szczególnie, że w stopach procentowych, których żądali od pożyczkobiorców, mieściła się poduszka finansowa na wypadek pojawienia się nieprzewidzianych czynników ryzyka. Jeśli pożyczkodawcy nie zgodzą się na takie zawieszenie egzekucji spłaty zadłużenia, to wielu pożyczkobiorców wyjdzie z kryzysu z długami, których już nigdy nie będą mogli spłacić.

Pracownicy zostają w domach, restauracje są zamknięte, a linie lotnicze nie działają. Dlaczego wierzyciele mieliby nadal pobierać zwrot z inwestycji?

Zawieszenie egzekucji spłat jest równie ważne w kontekście międzynarodowym, co krajowym. W obecnych warunkach wiele państw po prostu nie jest w stanie obsługiwać swoich długów, co w przypadku braku międzynarodowego zawieszenia egzekucji może doprowadzić do gigantycznych niewypłacalności i zaciągania kolejnych kredytów, których również nie będą mogły spłacić. Władze wielu krajów rozwijających się i wschodzących mają jeden wybór: albo wydawać większą część dochodów państwa na ratowanie życia, albo przekierować te środki do zagranicznych wierzycieli i pozwolić, żeby umarło jeszcze więcej ludzi. Oczywiście dla większości państw to drugie jest nie do przyjęcia, więc prawdziwy wybór, jaki stoi przed społecznością międzynarodową sprowadza się do tego, czy zawieszenie egzekucji spłaty zadłużenia ma być uporządkowane czy chaotyczne. Chaotyczne rozwiązanie doprowadzi nieuchronnie do poważnych turbulencji w globalnej gospodarce i przyniesie dla niej daleko idące koszty.

Oczywiście byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy mieli jakiś międzynarodowy mechanizm restrukturyzacji długów państw. Społeczność międzynarodowa była bliska wypracowania takiego systemu w 2015 roku, kiedy Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło miażdżącą większością zbiór wspólnych zasad. Niestety, w tym ramowym porozumieniu zabrakło niezbędnego udziału kluczowych państw-wierzycieli. Teraz jest już prawdopodobnie za późno, by uruchomić taki system na potrzeby obecnego kryzysu. Jednak w przyszłości nieuchronnie nadają kolejne, więc kiedy po przejściu pandemii zacznie się czas rozliczeń, to jednym z pierwszych punktów programu powinno być zajęcie się systemem restrukturyzacji długów państw.

Mazzucato: Trzy kryzysy kapitalizmu

czytaj także

Jak pisał poeta John Donne: żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Kryzys COVID-19 pokazał najdobitniej, że to samo można powiedzieć o państwach. Gdyby tylko wspólnota międzynarodowa nie chowała głowy w piasek…

**
Copyright: Project Syndicate, 2020. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożył Maciej Domagała.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Joseph E. Stiglitz
Joseph E. Stiglitz
Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii
Ekonomista, laureat Nagrody Nobla z ekonomii w 2001. Profesor Columbia University. Był szefem Zespołu Doradców Ekonomicznych Prezydenta Stanów Zjednoczonych i głównym ekonomistą Banku Światowego.
Zamknij