Świat

Młodzi skazani na bezrobocie? Zostawiliśmy ich w tyle

Młodych ludzi z całego świata łączy to, że nie wiedzą, jakich kompetencji potrzebują, by znaleźć zatrudnienie. Istnieje bowiem ogromna różnica pomiędzy kształtem edukacji a oczekiwaniami pracodawców. Coś, co do niedawna było pracą odtwórczą, niewymagającą ciągłego samorozwoju, zamkniętą w jednej książce czy szkoleniu, teraz jest szeregiem wyzwań, za którymi trudno nadążyć bez odpowiedniego zaplecza systemowego – mówi nam dra Monika Kacprzak z UNICEF Polska.

W szczytowym okresie pandemii ponad 1,6 mld uczniów nie chodziło do szkoły z powodu lockdownu. Obecnie ponad 60 proc. światowej młodzieży w wieku od 15 do 24 lat nie ma dostępu do internetu w domu, a większość z powodu nakładających się na siebie kryzysów musi zrezygnować z nauki całkowicie lub korzystać z przestarzałego systemu edukacji, który nie pozwala poznać ani zdobyć umiejętności poszukiwanych na współczesnym, dynamicznie zmieniającym się rynku pracy.

Jeśli do tego dodamy postępującą automatyzację branż i pogłębiające się nierówności, okaże się, że tkwimy w rzeczywistości, w której młodzi dorośli chcący znaleźć zatrudnienie są z góry skazani na porażkę. Tych i wielu innych niepokojąco pesymistycznych wniosków dostarcza najnowszy raport UNICEF-u i PwC przygotowany w ramach inicjatywy Generation Unlimited, zatytułowany Reaching YES! Addressing the youth employment and skilling challenge.

„Młodzi ludzie stoją na krawędzi przepaści: narastające zagrożenie pogłębiającymi się nierównościami, brakiem szans i rzeczywistością COVID-19 przyniosą konsekwencje dla młodych na całe ich życie. Prezesi firm, ministrowie rządów i liderzy społeczeństwa obywatelskiego muszą połączyć siły z młodymi ludźmi, aby stawić czoła systemowym wyzwaniom, które powstrzymują młodzież przed osiągnięciem pełnego potencjału. Potrzeba jest pilna, nadszedł czas i ponad miliard młodych ludzi czeka” – podkreśla Kevin Frey, dyrektor generalny Generation Unlimited.

Problemy młodych to tykająca bomba polityczna

Jak to się zaczęło?

Rozpoczęta w 2020 roku trzyletnia współpraca wspomnianych organizacji – jak mówi nam dra Monika Kacprzak z UNICEF Polska – ma na celu diagnozowanie i rozwiązywanie problemów młodych osób, które wchodzą lub dopiero co weszły na rynek pracy i chcą rozwijać kompetencje pożądane na rozmowach kwalifikacyjnych.

– Przede wszystkim jednak celem tego projektu jest zidentyfikowanie umiejętności, których młodym ludziom z różnych powodów brakuje. Stawiamy na stworzenie i rozwój programów zdobywania kwalifikacji zawodowych potrzebnych teraz i w przyszłości, w który są i będą zaangażowane rządy państw, ośrodki edukacyjne, a także naukowcy i liderzy biznesu, nie tylko eksperci z PwC – dodaje nasza rozmówczyni.

Kolejnym ważnym punktem tej strategii jest utworzenie systemu weryfikacji umiejętności pracowników w taki sposób, by mogli z niego korzystać również pracodawcy. Ale w pierwszej kolejności trzeba postawić odpowiednią diagnozę.

Dość „śmierci z rozpaczy”. Pora na nowy deal dla pracowników

Takie ambicje ma właśnie wspomniany raport, który jest już drugą publikacją analizującą sytuację młodych, przygotowaną pod szyldem Generation Unlimited. Pierwsza wskazywała na braki infrastrukturalne, zamykające młodzieży drzwi do kariery.

– Skoncentrowaliśmy się wówczas na takich aspektach jak luka cyfrowa, ponieważ dostęp do internetu jest dziś jednym z najważniejszych narzędzi kształcenia dorastających osób. Z naszego, pierwszego przeprowadzonego na skalę globalną badania w tym zakresie wynika, że aż 63 proc. młodych ludzi w wieku 15–24 nie posiada jednak w domu łącza i sprzętu. Podobnie jest ze szkołami, które szczególnie odczuwają ów deficyt w dobie pandemii. W najgorszym położeniu znajdują się kraje rozwijające się. A to stawia ich mieszkańców w tyle za rówieśnikami z bogatszych państw – słyszymy od dry Kacprzak.

Komputery górą?

Teraz dowiadujemy się, jak wyglądają ich perspektywy zarobkowe. W nowym opracowaniu czytamy, że ludzkość znajduje się w tak zwanym punkcie zwrotnym, bo młodzież (w szczególności młode kobiety) staje się coraz bardziej wykluczona z rynku pracy.

– O ile w ciągu ostatnich 20 lat znacząco wzrosła liczba młodych ludzi – dokładnie ich udział w całej populacji powiększył się o 30 proc. – o tyle ich obecność na rynku pracy zmalała o prawie 12 proc. Oczywiście część osób zdecydowała się na kontynuację edukacji, dlatego nie podjęła pracy, ale przytłaczającą większość stanowią ludzie, którzy nie uczą się, nie szkolą ani nie pracują. Nazywamy ich roboczo NEET (z ang. not in education, employment or training – przyp. red.) – tłumaczy przedstawicielka UNICEF-u.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest co najmniej kilka. W tej chwili w sumie 1,3 mld osób wkracza na rynek pracy, nie posiadając kwalifikacji do obsługi świata cyfrowego, bo na przykład nie miało szansy zdobycia ich w szkole. Sprawę dodatkowo komplikują dwie siły: automatyzacja oraz pandemia.

– Wywołany ekspansją COVID-19 kryzys uderzył w te sektory gospodarki, które najliczniej zatrudniały młodych ludzi. Mowa przede wszystkim o branżach usługowych, turystyce, gastronomii oraz handlu. Ogromna część firm wykorzystała pandemię do tego, by pójść o krok dalej z robotyzacją pracy, co wiąże się nie tylko z redukcją etatów, ale także zapotrzebowaniem na kompetencje cyfrowe – znacznie różne od tych, których wymagano od starszych pokoleń i których nie ma w programach nauczania – twierdzi Monika Kacprzak.

PwC podaje na podstawie najnowszego dorocznego badania dyrektorów generalnych, że aż 83 proc. ankietowanych prezesów planuje zwiększyć swój wskaźnik cyfryzacji, a 36 proc. już zdążyło zainwestować w technologie pozwalające na zwiększenie produktywności i automatyzacji. „To dwukrotnie więcej, niż deklarowano w 2016 roku” – wskazują eksperci, ostrzegając, że trend będzie rósł coraz szybciej, a wraz z nim rosnąć będzie zapotrzebowanie na specjalistów.

Dziewczyny mają najgorzej

Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy nie zwrócili uwagi na genderowy aspekt zatrudnienia młodych. UNICEF i PwC również go nie pomijają, alarmując, że gwałtownie powiększa się grupa młodych kobiet, które wypadają z rynku pracy lub w ogóle na niego nie wchodzą.

– Po części wynika to ze stereotypowego podejścia, które nakazuje kobietom wykonywanie nieodpłatnej pracy na rzecz rodziny. Chodzi nie tylko o wychowywanie dzieci, ale również zobowiązanie do opieki nad gospodarstwem domowym, starszymi krewnymi, młodszym rodzeństwem i innymi osobami zależnymi. Dysproporcje te były widoczne już w erze przed covidem. Do grupy NEET można było zaliczyć co siódmego młodego mężczyznę i aż co trzecią kobietę. Powolną, choć postępującą zmianę tych wskaźników w kierunku równości zatrzymała jednak pandemia – zauważa Monika Kacprzak. O tym, że wirus przyniósł kobietom „jeszcze więcej tyrania za darmo”, pisaliśmy tutaj.

Co pandemia przyniosła kobietom? Jeszcze więcej tyrania za darmo

Nasza rozmówczyni dostrzega również, że asymetrię widać w obszarze związanym z rozwojem sztucznej inteligencji, który pozostaje bardzo zmaskulinizowany. Jedynie co piąta osoba ekspercka w tej zyskującej na znaczeniu dziedzinie jest kobietą.

– To jasny sygnał, że kobiety nie wybierają technicznych kierunków tak chętnie jak mężczyźni, bo są do tego słabo zachęcane lub wręcz zniechęcane. Tymczasem wiele prowadzonych przez nas badań wskazuje, że nierówności w tym zakresie działają na szkodę wszystkich. To bowiem w kobietach i kulturowo oraz społecznie rozwijanych przez nie tak zwanych miękkich kompetencjach tkwi ogromny potencjał, szansa na zażegnanie wielu trwających obecnie kryzysów oraz odnalezienie się w przestrzeni wirtualnej – dodaje ekspertka z UNICEF-u.

Czego nie wiemy?

Chociaż konstelacja problemów związanych z bezrobociem młodych jest złożona, to jak piszą autorzy raportu, nie można pominąć głównej roli, jaką odgrywa w niej brak umiejętności potrzebnych na rynku pracy. Mimo że wyzwania i przeszkody różnią się w zależności od zamieszkiwanej przez młodzież szerokości geograficznej (oraz związanych z nią warunków politycznych czy ekonomicznych) i z pewnością są najbardziej widoczne w krajach globalnego Południa, to właśnie kwestia deficytu kwalifikacji pozostaje kluczowa i widoczna we wszystkich regionach.

Możemy zapierdalać 16 godzin dziennie, ale do wygrania jest co najwyżej nagroda pocieszenia

– Młodych ludzi z całego świata łączy to, że nie wiedzą, jakich kompetencji potrzebują, by znaleźć zatrudnienie. Istnieje bowiem ogromna różnica pomiędzy kształtem edukacji a oczekiwaniami pracodawców. Coś, co do niedawna było pracą odtwórczą, niewymagającą ciągłego samorozwoju, zamkniętą w jednej książce czy szkoleniu, teraz jest szeregiem wyzwań, za którymi trudno nadążyć bez odpowiedniego zaplecza systemowego. Poza tym liczy się nie tylko twarda wiedza i umiejętności, ale również rozwijanie w sobie takich cech, jak kreatywność, asertywność czy zdolność do pracy w grupie – wyjaśnia Monika Kacprzak i dodaje, że pracodawcy – niezależnie od zamożności kraju, w którym działają – nie dysponują wystandaryzowanym programem weryfikacji takich kompetencji.

A to jedynie oddala nas od zbudowania pomostu pomiędzy nimi a kandydatami do pracy.

Z optymizmem w przyszłość

UNICEF i PwC nie poprzestają jednak na punktowaniu tego, co nie działa. W swoim raporcie przedstawiają cztery kroki, które przedsiębiorstwa i przywódcy rządowi mogą podjąć, aby zaradzić niedoborowi umiejętności i bezrobociu wśród młodzieży.

Po pierwsze – należy stworzyć krajowe systemy mapowania umiejętności potrzebnych na rynku pracy. Tu najważniejszą rolę odegrają rządy. Wprawdzie eksperci adresują problem globalnie, ale konieczne jest, by jego identyfikacja nie pomijała aspektów lokalnych. – Chodzi przede wszystkim o to, by rozpoznać, jakich kompetencji potrzebuje dany rynek, czy przeważają w nim małe przedsiębiorstwa, czy może duże korporacje – tłumaczy Monika Kacprzak.

Po drugie – do współpracy należy zaciągnąć przedsiębiorstwa i korporacje w taki sposób, aby miały one udział w organizowaniu szkoleń dla przyszłych pracowników lub same inicjowały tego typu przedsięwzięcia. – Mariaż edukacji i biznesu to coś bardzo w tej chwili pożądanego. Z jednej strony szkolenia mogłyby odbywać się w ramach szkolnych lekcji z udziałem ekspertów, a z drugiej dobrze byłoby, by przedstawiciele poszczególnych firm sami zdecydowali się na wciąganie młodych osób w system szkoleń we własnej branży, nie tylko z uwagi na własne korzyści, ale i na wsparcie całego rynku pracy – słyszymy od naszej rozmówczyni.

Trzecim krokiem do zmian jest budowa aparatu weryfikacji umiejętności kandydatów, którzy wchodzą na rynek pracy. Jak miałby funkcjonować? Choćby jako organ i platforma, do którego mogłaby zgłosić się każda młoda osoba poszukująca zatrudnienia i chcąca przetestować swoje umiejętności oraz zdobyć w tym zakresie określony certyfikat. – Należy dążyć do tego, by ten system był zestandaryzowany i powszechnie akceptowany, ale jednocześnie na bieżąco aktualizowany. Korzyści będą czerpać z niego obie strony – zatrudniania i zatrudniająca.

Wreszcie na koniec UNICEF i PwC proponują zrobić coś, co do tej pory w dyskusji o przyszłości młodych paradoksalnie pomijano. Pod hasłem „stworzenia regionalnego i/lub krajowego forum umiejętności”, którego celem byłaby wymiana informacji wśród wszystkich kluczowych interesariuszy, eksperci rozumieją zaproszenie do debaty młodzież i młodych dorosłych.

– Co możemy dla nich zrobić? Jak im pomóc? Na te pytania nie uzyskamy odpowiedzi, rozmawiając jedynie w gronie eksperckim. Musimy młodym oddać głos, który do tej pory był tak rzadko słyszany. Pandemia bowiem pokazała, że pewne procesy, jak skok technologiczny, postępują błyskawicznie i wręcz niespodziewanie, pomijając przy tym bardzo duże grupy nieuprzywilejowanych osób. A taką grupą w starciu z wykluczającym rynkiem pracy okazuje się młodzież – zauważa Monika Kacprzak.

Pytanie tylko, czy w obliczu postępującej katastrofy klimatycznej będą oni w ogóle mieć jakąś przyszłość. Znacząca część młodych, pomimo że dostrzega problem, zdaje się jednak mieć wciąż nadzieję na zmiany. Tak przynajmniej twierdzi nasza rozmówczyni, powołując się na prowadzone właśnie przez UNICEF badania, w których młodych ludzi i pokolenie 40+ pytano o to, jak ich zdaniem wygląda dzieciństwo i dorastanie.

– O wiele częściej niż osoby w średnim wieku młodzi odpowiadali, że świat ma sporo do zaoferowania i może stać się lepszym miejscem do życia. Pomimo wielu przeciwności wśród naszych najmłodszych ankietowanych widać wiele optymizmu i chęci do działania, których powinniśmy się od nich uczyć – podsumowuje dra Kacprzak.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paulina Januszewska
Paulina Januszewska
Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.
Zamknij