Świat

Wyobraź sobie, że masz 16 lat, jesteś ofiarą handlu ludźmi i pracujesz dla alfonsa o imieniu „Poderżnięte Gardło”

7 sierpnia Cyntoia Brown wyszła na wolność. Po 15 latach, mimo że sąd skazał ją na dożywocie. W 2004 roku sądzono ją jak dorosłą. Dziś sprawa wyglądałaby inaczej. Zgodnie z prawem Tennessee nie istnieje już bowiem kategoria „nastoletniej prostytutki”, której używano do opisu Brown. Zamiast tego mówi się o ofierze handlu dziećmi.

Wyobraź sobie, że w wieku 16 lat stajesz się ofiarą handlu ludźmi, jesteś wielokrotnie odurzana i gwałcona przez mężczyzn i pracujesz dla alfonsa o imieniu „Poderżnięte Gardło”. Pewnego dnia 43-letni facet zabiera cię do swojego domu, aby cię wykorzystać. Znajdujesz w sobie wystarczająco dużo odwagi, by walczyć, strzelić do niego i zabić go. Jesteś aresztowana, osądzona jak dorosła osoba, a nie 16-latka, i skazana na dożywocie w więzieniu. To historia Cyntoi Brown. Będzie mogła ubiegać się o zwolnienie warunkowe, gdy będzie miała 69 lat. (tłum. MS)

 

To post na Instagramie Rihanny z listopada 2017 r. Jeden z tysięcy postów w mediach społecznościowych z hasztagiem #FreeCyntoiaBrown i #Clemency4Cyntoia. Celebrytki, takie jak Amy Schumer, Kim Kardashian, Ashley Judd, Cara Delevingne, od 2017 r. angażują się w nagłośnienie historii Cyntoi Brown i wywarcie nacisku na władze. Pod petycjami w tej sprawie jest już kilkaset tysięcy podpisów.

Dzięki temu 7 sierpnia Cyntoia wyszła z więzienia. Czeka ją 10 lat nadzorowanego zwolnienia warunkowego.

Nie wracaj do alfonsa bez pieniędzy

Cyntoia urodziła się w 1988 r. w Tennessee. Jej matka zaszła w ciążę w wieku 16 lat. W trakcie ciąży piła alkohol, a później zażywała kokainę. Cyntoia trafiła do adopcji. Sporo czasu spędziła w ośrodkach dla młodzieży popełniającej przestępstwa. Zeznawała, że w dzieciństwie doświadczyła przemocy seksualnej. Późniejsze testy wykazały u dziewczyny spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych (FASD).

Dziś miałaby 27 lat, czyli banalizacja gwałtu

Jako nastolatka mieszkała u wspierającej rodziny. Gdy miała 16 lat, uciekła z domu. Stała się bezdomna. To wtedy spotkała Gariona L. McGlothena – „Poderżnięte Gardło” (Kut-Throat). Mężczyzna zmusił ją do prostytucji. Stosował wobec niej przemoc, poniżał ją, wyzyskiwał i wielokrotnie gwałcił.

6 sierpnia 2004 r. 43-letni Johnny Allen, pośrednik nieruchomości i weteran, spotkał na parkingu Brown. Zgodził się na zaproponowaną przez nią kwotę i zabrał ją do swojego domu. Brown zeznawała, że w domu pokazywał jej swoją broń. Czuła się zagrożona – nikt nie wiedział, gdzie jest, była bezdomna, a on zdawał sobie z tego sprawę. Gdy weszli do łóżka, on chwycił ją mocno i sięgnął pod łóżko. Myślała, że sięga po pistolet i chce ją zabić, więc strzeliła z broni, którą wyciągnęła ze swojej torebki.

W 2004 r., gdy toczyła się sprawa 16-letniej dziewczyny, nikt nie przewidywał, że wyjdzie na wolność. W trakcie procesu prokuratorzy twierdzili, że dokonała zabójstwa nie w celu obrony, lecz rabunku. Brown tłumaczyła, że wzięła pieniądze Allena, ponieważ bała się przyjść z pustymi rękoma do alfonsa, który ją straszył, groził jej śmiercią i gwałcił. To nie przekonało wymiaru sprawiedliwości – została skazana na dożywocie.

Sukces! Gwałcona kobieta wolna po 15 latach!

Cyntoia w więzieniu skończyła liceum, uzyskała tytuł licencjata i jest mentorką dla młodzieży z trudną sytuacją życiową. Planuje założyć organizację, żeby wspierać młode osoby. W więzieniu spędziła 15 lat – połowę swojego życia. Teraz ma 31 lat.

W wielu wypowiedziach ostatnich dni pojawiała się pewność, że gdyby Cyntoia Brown była sądzona dziś, sprawa skończyłaby się zupełnie inaczej – sądy widziałyby w niej ofiarę handlu dziećmi. Zgodnie z prawem Tennessee nie istnieje już bowiem kategoria „nastoletniej prostytutki”, której używano do opisu Brown. Zamiast tego mówi się o ofierze handlu dziećmi. Nie byłaby sprawczynią przestępstwa, tylko ofiarą.

To oczywiście napawa optymizmem. Ale i przerażeniem. Wyjście Cyntoi to olbrzymi sukces oddolnego obywatelskiego sprzeciwu. I to jest straszne. Żyjemy w świecie, w którym uznajemy za sukces fakt, że ofiara handlu dziećmi została wypuszczona z więzienia 15 lat po tym, jak była sprzedawana, gwałcona i wyzyskiwana. To powinien być skandal, nie sukces.

Jak by się to skończyło bez wsparcia celebrytek i zainteresowania medialnego? W USA aż 10 000 osób, które popełniły przestępstwo przed 18 rokiem życia, jest skazanych na dożywocie. Trudno powiedzieć, ile kobiet, które broniły się przed oprawcą, siedzi w więzieniach. Nie tylko tych w USA, także w Polsce.

Gdy chodzi o obronę ojczyzny, mężczyźni za zabijanie ludzi dostają odznaki i wyróżnienia. Gdy pojawia się konieczność obrony siebie – kobieta nie może tknąć napastnika. Gdy się broni, trafia do więzienia. Sam fakt obrony kobiecego ciała nie mieści się w głowie sędziów i oceniających. Kobiety mają się poświęcać, nie bronić.

Gwałt jako wypadek przy pracy

Ale gdy się nie bronią, słyszą, że w takim razie same tego chciały, bo nie protestowały. Jakkolwiek się ubierze, czegokolwiek nie zrobi – zawsze to ona jest winna. Prowokuje. Stara się zwrócić na siebie uwagę. Jest w trudnej sytuacji ekonomicznej. Ma pracę, więc chce zrobić karierę. Nie ma pracy, więc chce pieniędzy. Broniła się za mocno. Broniła się za słabo. Miała za krótką spódniczkę. Miała dżinsy. Miała hidżab. Miała bieliznę.

Wszystkie jesteśmy Cyntoiami Brown i wszystkie siedzimy w więzieniach.

#WeAreAllCyntoiaBrown

Wyobraź sobie, że razem ze swoimi dwiema siostrami jesteś więziona, torturowana i gwałcona przez ojca. Gdy twoja siostra, która zmaga się z astmą, traci przytomność, ojciec zaciąga ją do łazienki, wlewa w nią wódkę i rozbiera. Boisz się, że siostra umrze. Rzucasz się na ojca z młotkiem, a twoja siostra bierze myśliwski nóż. Gdy ojciec pada na ziemię, wzywacie karetkę. Grozi wam 20 lat więzienia za zabójstwo.

Wyobraź sobie, że zgłaszasz gwałt. Masz nagranie, na którym mężczyzna przyznaje się do gwałtu. Sprawa zostaje umorzona ze względu na rzekomy romans, jaki łączył cię z gwałcicielem. Zgłaszasz sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Niedługo potem zostajesz oskarżona przez prokuraturę o fałszywe składanie zeznań w sprawie romansu. Zostajesz skazana nieprawomocnym wyrokiem na 3 miesiące więzienia.

W sprawie legalizacji gwałtów

Wyobraź sobie, że byłaś napastowana przez lewicowego dziennikarza. Spotykasz inne kobiety, które mają z nim podobne doświadczenia. Rozmawiacie, w końcu opisujecie to wszystko w tekście. Sprawa trafia do prokuratury. Chodzisz na przesłuchania, na policję. Sprawa zostaje umorzona ze względu na brak interesu społecznego w jej kontynuowaniu. Dziennikarz pozywa cię za zniesławienie. Od prawie dwóch lat opłacasz prawnika i uważasz na każde słowo – bo każde może być wykorzystane przeciwko tobie. W tym czasie dziennikarz wydaje książkę, pojawia się w telewizji, współpracuje z kolejnymi mediami i udziela kilku wywiadów, opowiadając, jak #MeToo niszczy karierę.

Media i ich problem z #MeToo

czytaj także

Wyobraź sobie, że jesteś molestowana przez szefa projektu badawczego. Opowiadasz o tym znajomym. Niedługo potem zostajesz zaproszona na rozmowę na uczelni. Myślisz, że rozmowa służy wyjaśnieniu tej sprawy. Zamiast tego dowiadujesz się, że tracisz pracę w tym projekcie. Idziesz do sądu, ale sprawa o molestowanie w miejscu pracy zostaje umorzona, a odwołanie oddalone ze względu na brak dowodów. Musisz zapłacić uniwersytetowi ponad 6 tys. zł kosztów postępowania. Do tej pory zapłaciłaś 23 tys. zł prawnikowi. Mężczyzna nie zapłacił za reprezentację prawną nic – jest świadkiem w sprawie.

Wyobraź sobie, że zostałaś zaatakowana. Bronisz się i łamiesz napastnikowi nos. Masz wytoczony proces o przekroczenie granic obrony koniecznej.

Masz dobrą wyobraźnię? To wyobraź sobie sprawiedliwość

To tylko kilka przykładów z ostatnich miesięcy: siostry Chaczaturian, autorki tekstu w Codzienniku Feministycznym i kilka innych osób, które wspieram.

Tak się kończy prawicowa wolność słowa

Wyobraź sobie świat, w którym kobiety doświadczające przemocy nie są oskarżane, pozywane, skazywane i uznawane za winne. Wyobraź sobie świat, w którym wypuszczenie wyzyskiwanej i gwałconej nastolatki po 15 latach z więzienia to nie sukces, tylko skandal. Wyobraź sobie sprawiedliwość.

Już? To do dzieła.

Walka o siebie to nie przestępstwo. Walka o siebie to konieczność.

Bio

Maja Staśko

| Krytyczka literacka
Maja Staśko – krytyczka literacka, doktorantka interdyscyplinarnych studiów w Instytucie Filologii Polskiej UAM. Współpracuje m.in. z „Ha!artem” i „Wakatem”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.