Newsletter KP

Prawica unieważnia ofiary przemocy (i kryzysu) [Newsletter KP]

Czy rząd naprawdę zamierza wypowiedzieć konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, czy obserwujemy jedynie walkę o wpływy między ugrupowaniami Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina? Wybór tekstów z ostatniego tygodnia przygotował Marek Jedliński.

Co tydzień redakcja Krytyki Politycznej poleca Wam w newsletterze najciekawsze teksty ostatnich dni. Czytelniczki i czytelnicy, którzy są zapisani na newsletter, dostali poniższy tekst już wczoraj. W tym tygodniu newsletter przygotował Marek Jedliński. Zapiszcie się na newsletter, a regularnie będziecie dostawać od nas autorski przegląd tygodnia.

*

Po pierwsze – konwencja antyprzemocowa. Czy rząd naprawdę zamierza wypowiedzieć konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, czy obserwujemy jedynie walkę o wpływy między ugrupowaniami Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina? Profesor Małgorzata Fuszara podkreśla w wywiadzie Pauliny Januszewskiej, że prawica od początku usiłowała udaremnić ratyfikację konwencji, a tuż po objęciu urzędu prezydent Duda namawiał, by po prostu nie realizować jej zapisów. Prawicowe państwo konsekwentnie staje po stronie oprawców, a nie ofiar.

„Chęć wypowiedzenia konwencji stambulskiej stanowi przejaw dyskryminacji wobec kobiet, ale także ksenofobii. To zaprzeczenie, że jesteśmy częścią międzynarodowego świata, oraz próba zamknięcia nas w granicach kraju w dokładnie ten sam sposób, w jaki ofiarę i sprawcę przemocy zatrzaskuje się w czterech ścianach” – mówi prof. Fuszara.

Nasza rozmówczyni podkreśla też inny aspekt sporu o konwencję – jej rolę w edukacji i wychowywaniu do równości: „Główną motywację dla rządzących stanowi utrzymanie status quo bardzo prawicowym, archaicznym i dyskryminującym grupy słabsze. To wynika z przywiązania do prawa rzymskiego i idei pater familias, w której absolutną władzę w rodzinie sprawuje mężczyzna. (…) Politycy partii rządzącej za wszelką cenę nie chcą dopuścić do tego, by zasada równości i niedyskryminowania nikogo była czymś, czego się uczy od najmłodszych lat każdego człowieka”.

Prof. Fuszara: Rząd mówi ofiarom „nic nas nie obchodzicie”, a sprawcom – „róbcie, co chcecie”

O epidemii zatrucia ołowiem na Śląsku nikt w latach 70. nie chciał mówić. Objawy ołowicy stwierdzono u wszystkich dzieci z okolic katowickiej huty Szopienice – ale lekarkę, która je badała, pomawiano o podburzanie ludzi. „Dzieci znikały w prewentorium, były wykreślane z dziennika, a potem wracały. Na podwórku wyjaśnialiśmy to sobie na swój sposób, tworząc miejskie legendy, bo nikt nie chciał nam powiedzieć, gdzie się podziali nasi koledzy i koleżanki. Dopiero po latach zacząłem się zastanawiać, dlaczego wśród moich znajomych jest tyle niewyjaśnionych przedwczesnych śmierci, depresji i samobójstw” – opowiada Michał Jędryka, autor książki Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia, w rozmowie z Kają Puto.

Dzieci znikały w prewentorium, były wykreślane z dziennika, a potem wracały

Od niemal 60 lat Kuba wysyła swoich lekarzy do krajów, gdzie ich brakuje lub gdzie wielu ludzi zwyczajnie nie stać na leczenie. Tak się składa, że dziś są to zwykle kraje rządzone przez skrajną, autorytarną prawicę. Stany Zjednoczone, Brazylia, Ekwador i Boliwia odesłały już kubańskich lekarzy do domu. Administracja Trumpa nazwała uczestniczących w misjach lekarzy „niewolnikami”, a pod adresem kubańskiego rządu padały zarzuty o „handel ludźmi”. Sugerowano, że dziesiątki tysięcy uczestników misji to nie lekarze, tylko poplecznicy reżimu, wykorzystywani w celu „siania politycznego zamętu”. Dla prawicy kubańscy lekarze to zarazem ofiary i prześladowcy. A może po prostu dają przykład, jak może działać powszechna opieka medyczna, gdy jej celem nie jest prywatny zysk?

Kuba wysyła w świat lekarzy. Prawica nazywa ich terrorystami

Stany Zjednoczone pozbyły się „agenturalnych” lekarzy, za to do Portland przyjechali umundurowani funkcjonariusze służb federalnych i prosto z ulicy porywają demonstrantów ruchu Black Lives Matter. Nie bardzo wiadomo, kim są, bo na mundurach nie noszą ani naszywek z nazwiskami, ani identyfikatorów jednostek, do których należą. Najprawdopodobniej działają wbrew prawu, a na pewno wbrew woli władz samego Portland. Mimo to Trump zamierza wysłać kolejne oddziały do Chicago i kilku innych miast. Amerykanie mówią o nowej „tajnej policji” Trumpa – pisze Agata Popęda.

Tajna policja Trumpa przywraca „prawo i porządek”

Zaglądamy też na daleki wschód Rosji. Paulina Siegień relacjonuje wydarzenia w Chabarowsku, gdzie mechanizm moskiewskiej władzy najwyraźniej się zacina. Gubernatora Kraju Chabarowskiego Siergieja Furgała aresztowano pod zarzutem zlecenia dwóch zabójstw – i choć zarzuty wyglądają na zasadne, mieszkańcy miasta uparcie demonstrują poparcie dla „swojego” przywódcy. Nie tak umawiał się Kreml z władzami regionów: żadnych kryzysów i konfliktów miało nie być. A przede wszystkim Furgał nie miał wygrać ustawionych wyborów. Wygrał je jednak i z gnuśnego deputowanego został „ludowym” gubernatorem. Jeśli twarde rządy Putina zaczynają się kruszyć, to czy zastąpić go może tylko równie zręczny i nie mniej bezwzględny populista?

Rosja: System władzy się zacina

Tymczasem z kręgów PO znów słychać, że cała opozycja musi się zjednoczyć, jeśli chce wygrać z PiS. Rafał Trzaskowski ma nawet nadzieję przekuć 10 milionów wyborczych głosów w ruch społeczny na miarę Solidarności. „To mrzonki” – tłumaczy Włodzimierz Czarzasty w wywiadzie Michała Sutowskiego. Polaryzacja sprzyja dwóm największym partiom, ale w ten sposób Platforma może pozostać tylko wiecznym „liderem opozycji”. „PiS słabnie właśnie wtedy, kiedy więcej różnych sił politycznych wchodzi do Sejmu lub Senatu. To nieprawda, że gdyby były dwa bloki polityczne, strona demokratyczna miałaby większe szanse na wygraną”.

„Skończmy z obłudą” – mówi przewodniczący SLD. Gdyby Platformie chodziło o obronę demokracji, poparłaby Hołownię lub Kosiniaka-Kamysza, bo według wszelkich sondaży tylko oni mieli szansę pokonać Dudę w drugiej turze.

Czarzasty: Aroganckie rządy zawsze kończą się upadkiem

„Ekonomia jest ślepa na kulturę. Odbiera to ekonomistom możliwość rozumienia ludzkich zachowań. A to, co dzieje się w kulturze, jest bardziej znaczące niż to, co wydarza się w gospodarce” – twierdzi ekonomista Robert Skidelsky. Jednak nie zapominamy o gospodarce. Ekonomista Tomasz Makarewicz pisze o behawioralnych modelach rynku, które właśnie ludzkie zachowania biorą pod uwagę i wyjaśniają, dlaczego bańki spekulacyjne i następujące po nich krachy przychodzą z taką regularnością – i dlaczego w głębokim kryzysie rządy wspierają giełdę kosztem produktywnej gospodarki i kosztem wszystkich pracujących. „Implozja amerykańskiej gospodarki, a więc i fundamentów spółek giełdowych, nie ma znaczenia dla giełdy, skoro spółki giełdowe dostały zastrzyk gotówki. (…) Amerykański rząd federalny zdecydował, że w pierwszej kolejności będzie ratować indeksy giełdowe – i tak w samym środku gospodarczej katastrofy zbudował kolejną bańkę spekulacyjną”.

Giełdy i epidemia, czyli jak nie ratować gospodarki

Kadencja Adama Bodnara dobiega końca. Ponad 80 organizacji pozarządowych, w tym Krytyka Polityczna, wysuwa na stanowisko nowej Rzeczniczki Praw Obywatelskich Zuzannę Rudzińską-Bluszcz. „RPO należy do obywateli. I choć to parlament decyduje o tym, kto nim zostanie, nasz głos powinien być wysłuchany i rozważony” – piszą wspierający Rudzińską-Bluszcz w liście otwartym. „Proponowana przez nas kandydatka jest prawniczką z doświadczeniem zarówno na sali sądowej, jak i w służbie publicznej. W dziesiątkach spraw chroniła prawa osób starszych, lokatorów, osób z niepełnosprawnościami, młodych ludzi, pacjentów czy osób z zaburzeniami psychicznymi. Przez ostatnie pięć lat pracowała w biurze RPO”.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz społeczną kandydatką na RPO

**
Jeśli chcesz co tydzień otrzymywać nasz newsletter – zapisz się.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij