Kraj

Tournée posłanek, czyli w Polskę jedziemy. A kiedy po władzę?

Posłanki jadą przez Polskę pod hasłem „Zrobimy to lepiej!”. Można je czytać na dwa sposoby: jako obietnicę, że Lewica porządzi lepiej niż obecna władza, a może i lepiej niż reszta opozycji dotychczas. Ale może to być również zapowiedź, że kobiety poprowadzą Lewicę lepiej niż panowie.

Po pikniku ktoś podchodzi do Joanny Scheuring-Wielgus i zagaduje:
– Pani pozdrowi szefa!
– Którego? – odpowiada posłanka.

Pięć zasiadających w Sejmie polityczek Lewicy ruszyło w wakacyjną trasę po Polsce. W weekendy organizują konferencje prasowe, pikniki, spotykają się z mieszkankami i mieszkańcami oraz z lokalnymi polityczkami, działaczkami i strukturami. Podobne objazdy – poza gorącym okresem kampanii wyborczych – służą pokazaniu się w terenie, ociepleniu wizerunku, podpromowaniu spraw lokalnych, którymi akurat chcą zająć się partie. To też okazja do spotkania z wyborcami, posłuchania, co ich wkurza i co im się marzy – tematy życzeń i żalów są wypadkową osobistych doświadczeń, np. działackich, ale też tego, co mówią duże media.

Spotkanie w Przemyślu Fot. Dawid Dobrogowski/Biuro prasowe KKP Lewica

To nie przypadek, że w tę trasę ruszyły właśnie posłanki. Kobiety stanowią jakieś dwie piąte Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy. A na majowej konwencji to właśnie one prezentowały program formacji. Widać wyraźnie, że Lewica próbuje stawiać na kobiety, ale fakty są również takie, że liderami tego przedsięwzięcia nadal są panowie – trzej tenorzy zjednoczenia, Zandberg, Czarzasty i Biedroń, oraz szef klubu Gawkowski.

Posłanki jadą przez Polskę pod hasłem „Zrobimy to lepiej!”. Można je czytać na dwa sposoby: jako obietnicę, że Lewica porządzi lepiej niż obecna władza, a może i lepiej niż reszta opozycji dotychczas. Ale może to być również zapowiedź, że kobiety poprowadzą lewicę lepiej niż panowie.

Na październik zapowiedziany jest kongres Nowej Lewicy, podczas którego wybrane zostaną władze (przez dwie frakcje, o których pisałam niedawno).

Sojusz Lewicy Demokratycznej kontra Demokratyczny Sojusz Lewicy

Do wyborów szykują się Czarzasty i Biedroń. Ale nikt nie powinien być zaskoczony, jeśli do wyścigu staną również niektóre z posłanek objeżdżających właśnie Polskę.

Konferencja, piknik, fotka

Posłanki ustawiają się do konferencji prasowej. Towarzyszy im m.in. lokalny działacz dawnego SLD. Ekipa techniczna rozdaje tabliczki, fioletowo-różowe. Działacz dostaje tabliczkę, czyta napis: „polityczki Lewicy” i wymienia się z kolegą na tabliczkę z „Lewicą”.

Pierwszy przystanek trasy z weekendu 30 lipca – 1 sierpnia to Ostrowiec Świętokrzyski. Krótka konferencja prasowa na skwerze, który otrzymał nazwę Praw Kobiet. Dodajmy, że dzięki inicjatywie uchwałodawczej złożonej do rady miasta przez działaczki lokalnego Strajku Kobiet. Dwie z nich, Elżbieta Mazur i Beata Głazek, opowiadają, jak złożyły w urzędzie projekt, pierwszy taki w historii miasta; że zebrały pod nim podpisy, że części nie uznano, ale tych uznanych wystarczyło. Rada miasta przychyliła się do głosu kobiet, przyjęła uchwałę i oto jest: skwer Praw Kobiet, między aleją 3 Maja i ulicą Miry Kubasińskiej.

Spotkanie w Rzeszowie Fot. Dawid Dobrogowski/Biuro prasowe KKP Lewica

Zanim usłyszymy tę historię, posłanki pogratulują lokalnym aktywistkom i opowiedzą o sprawach związanych z sytuacją kobiet. Wanda Nowicka, była wicemarszałkini Sejmu, mówi o zarejestrowaniu komitetu „Legalna aborcja bez kompromisów”. Współtworzą go m.in. wymieniane przez posłankę OSK, Federa, Aborcyjny Dream Team, Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk powie o kosztach, jakie kobiety poniosły i nadal ponoszą w związku z pandemią. Padnie pytanie o aborcję i ministra Czarnka. Dziękujemy, zdjęcie – i do busa.

Kolejny przystanek to Kielce. Posłanki wita poseł Andrzej Szejna. Jest też Grzegorz Żmuda, lokalny koordynator z dawnej Wiosny. Był zresztą z posłankami także w Ostrowcu.

Znów konferencja prasowa. Znów komitet legalna aborcja, kobiety a pandemia, szczepienia. Konferencje są skierowane do lokalnych mediów, więc to oczywiste, że masa tematów się powtarza. Zresztą jak kapela jedzie w trasę, to zazwyczaj na każdym koncercie gra podobny zestaw piosenek.

Na konferencji w Kielcach oprócz posłanek głos zabiera też poseł Szejna. Chwali koleżanki, mówi, że są „awangardą merytoryczną Lewicy”. W duchu budowania dobrych relacji w partii mówi o stojących obok niego polityczkach i sobie, że „wszyscy jesteśmy z Nowej Lewicy, z dwóch frakcji, ale z Nowej Lewicy”. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk słucha z kamienną twarzą. Przecież nie powie koledze, że ona to jednak się do żadnej frakcji nie zapisała.

W Kielcach posłanki zapraszają na piknik. Są leżaczki, „lewacka” woda z cytryną, „lewackie” jabłka i bańki mydlane dla dzieci. Posłanki pytają piknikowiczów o marzenia, o sprawy, które według nich wymagają pilnego załatwienia, o kobiety w polityce, o to, na co można by przeznaczyć kasę, jaka wedle planów obozu władzy ma iść na odbudowę Pałacu Saskiego. Podobne pikniki odbędą się w ten weekend w Dąbrowie Górniczej, Rzeszowie i Przemyślu.

Joanna Scheuring-Wielgus natychmiast łapie kontakt z ludźmi. Zagaduje, żartuje. Słucha o tym, że edukacja wymaga naprawy, bo dzieci po pandemii mają zaległości, że Czarnek musi odejść. Pani Katarzyna w Kielcach dodaje, że „myślała, że Giertych był najgorszym ministrem edukacji, ale Czarnek go przebił”. Ludzie mówią też, że trzeba dofinansować ochronę zdrowia, w tym szczególnie psychiatrię dziecięcą. Pojawiają się kwestie praw osób LGBT, Białorusinek, marzenia o Polsce zielonej, nowoczesnej, normalnej i wolnej.

Spotkanie w Kielcach Fot. Dawid Dobrogowski/Biuro prasowe KKP Lewica

„Jedność jest na Lewicy celem nadrzędnym”

Na spotkanie w Dąbrowie Górniczej przychodzą wiceprezydentka miasta Bożena Borowiec i przewodnicząca rady miasta Agnieszka Pasternak czy przewodnicząca młodzieżowej rady miasta Wiktoria Debabowa. W Rzeszowie posłanki wystąpiły na Festiwalu  Lewicy organizowanym przez Spójnik, czyli stowarzyszenie działające na rzecz integracji środowisk lewicowych. Na festiwalu był też poseł Wiesław Buż. W Przemyślu na spotkanie przyszedł poseł KO Marek Rząsa, który – jak sam mówił – pojawił się na pikniku „z polskiej gościnności”. Chce pokazać, „jak ważne jest, żeby wszyscy wiedzieli, że nasz przeciwnik jest po drugiej stronie” i że „dla celu ważniejszego zostawia swój prywatny pogląd”. Po takich słowach nie może nie paść pytanie o to, czemu Lewica rozmawiała z PiS.

Lewica nigdy nie pójdzie pod rękę z PiS-em

Temat negocjacji Lewicy z premierem Morawieckim pojawia się w czasie objazdu kilka razy. W Przemyślu na pytanie odpowiada Beata Maciejewska, która na spotkaniu z Morawieckim była. Tłumaczy, czemu Lewica głosowała za Funduszem Odbudowy i czemu stawiała premierowi warunki. Widać jednak, jak trudno przekonać zebranych, że w tamtym momencie nie było szans na obalenie rządu. W Kielcach ktoś proponuje, że jeśli Lewica ma głosować za zmianami podatkowymi, powinna postawić warunek: Czarnek musi odejść.

Parę razy wraca też temat sporów w Nowej Lewicy, w Dąbrowie Górniczej starszy pan nawołuje do jedności. O tym też chcą rozmawiać uczestnicy Festiwalu Lewicy w Rzeszowie. Katarzyna Kotula odpowiada, że „jedność jest na Lewicy celem nadrzędnym”. W sumie nieźle się złożyło, że posłanki przyjechały na festiwal organizowany przez Spójnik, bo to organizacja, która powstała właśnie po to, żeby zacieśniać relacje na szerokiej lewicy.

Spotkanie w Dąbrowie Górniczej Fot. Dawid Dobrogowski/Biuro prasowe KKP Lewica

W Rzeszowie ostatnie ze spotkań festiwalowych odbywa się w siedzibie dawnego SLD, z którego wywodził się długoletni włodarz tego miasta. Budynek odremontowany, elegancki, hol w kolorze fioletu. Nowe barwy Nowej Lewicy już są, festiwal lewicy też. Kiedy się siedzi na spotkaniu i słucha posłanek, łatwo można zapomnieć, że w partii właśnie trwa walka o władzę.

Ostatni przystanek trasy przełomu lipca i sierpnia to Przemyśl. Konferencja prasowa z udziałem aktywistek, które są wzywane na policję w związku z protestami kobiet. Głos zabiera Anna Grad, po niej do mikrofonu podchodzi Lila, ścigana – jak sama mówi – za przeklinanie do mikrofonu. Oprócz aktywistek i posłanek głos zabiera też Andrzej Wald z Nowej Lewicy, który opowiada o projekcie finansowania in vitro z budżetu obywatelskiego. Wtedy do miejsca, gdzie trwa konferencja, dociera ekipa mężczyzn w czarnych koszulkach i zaczyna krzyczeć, że „chłopak, dziewczyna, normalna rodzina”. Wald podsumowuje, że chyba panowie właśnie wyrazili poparcie dla wspierania rodzin przez finansowanie in vitro.

Ostatnie wydarzenie trasy to piknik w Przemyślu. Nad rzeką. Ludzie nieśmiało przysiadają w knajpie obok, ale zagadnięci przez Scheuring-Wielgus podchodzą bliżej. Znów w ruch idzie lewacka woda, lewackie jabłka, lewackie bańki mydlane i pytania o lewacką politykę.

Czy zrobią to lepiej na Lewicy?

Posłanki są w terenie odbierane różnie. Czasem wygląda to tak, jakby myślano o nich jako o łagodniejszej odsłonie Lewicy, tej, co to się nie kłóci o stołki, tylko robi swoje. A czasem muszą się zmierzyć z wrzaskami, ale i zwykłą krytyką. To dla nich nic nowego. Są przygotowane. Nie wchodzą w pyskówki, ale chętnie rozmawiają z ludźmi.

Najciekawsze są spotkania tematycznie osadzone w lokalnym kontekście. Każde z odwiedzanych miast jest inne, ma swoją specyfikę, swoje historie, anegdoty. Mam wrażenie, że tam, gdzie jest dobry kontakt między parlamentarzystkami i ekipą, która na co dzień pracuje na Wiejskiej, a lokalnymi strukturami, jest najfajniej. Posłanki poznają miasta i o każdym się czegoś konkretnego dowiadują, a lokalne struktury są wzmacniane obecnością posłanek.

Taka trasa angażuje spore zasoby ludzkie i finansowe. W Polskę jadą dwa busy. W pierwszym ekipa z nagłośnieniem, leżakami i cytryną do lewackiej wody. W drugim posłanki i np. ktoś z mediów, jak teraz ja. Zaangażowanie takich zasobów w promowanie kobiet Lewicy to wyraźny znak, że sprawa jest ważna.

Właśnie tym Lewica różni się od PiS

Zastanawiałam się tylko, czy część z tego zasobu nie jest jednak roztrwoniona właśnie wtedy, kiedy widać wyraźnie przepaść między parlamentem a lokalnymi strukturami. Kiedy posłanki odwiedzają miasto, którego przecież nie znają, to bez wsparcia ekipy działającej na miejscu nie mają szans go poznać. Kiedy praktycznie nie spotykają się ze strukturami z terenu, a stają na konferencji prasowej obok posła, z którym pracują na co dzień w sejmie, to nie wzmacniają lokalnych struktur, a jedynie tego właśnie posła. Czy to jemu taka atencja jest najbardziej potrzebna?

Przed Nową Lewicą stoi wyzwanie zszycia struktur dawnych SLD i Wiosny. Czarzasty z Biedroniem się dogadali, ale to lokalnie i w regionach osoby wywodzące się z obydwu partii muszą współpracować i być dla siebie partnerami. Obok tego jest Razem, a więc część klubu koalicyjnego. No i nie można zapominać o dziesiątkach organizacji, ruchów społecznych, ogólnopolskich i lokalnych.

W Nowej Lewicy trwa walka o władzę. Na razie jest 2:0 dla Włodzimierza Czarzastego, który dopiął sprawy powołania w Nowej Lewicy dwóch frakcji i nie dopuścił do zwołania rady krajowej w ostatni weekend.

Spotkanie w Rzeszowie Fot. Dawid Dobrogowski/Biuro prasowe KKP Lewica

Wszystkie argumenty, które padają w sporze w Nowej Lewicy: że ktoś ponad głowami działaczy gadał z PiS albo że ktoś współpracował z PiS lokalnie, są wymyślone na potrzeby medialnego przekazu dnia. Na poziomie struktur lokalnych współpraca międzypartyjna to raczej norma niż wyjątek.

W październiku odbędą się wybory do władz. Dwaj, a właściwie czterej panowie nie oddadzą posłankom steru. Będą go sobie musiały same wyszarpać, z czego doskonale zdają sobie sprawę.

Wakacyjna trasa nie jest idealnym narzędziem do prowadzenia wewnętrznej kampanii. Za dużo ludzi w busie. Trasa ta jednak – podobnie jak wszystkie tego typu objazdy polityczne – pokazuje, jak ważna jest współpraca centrali ze strukturami. Bo to struktury się potem ludziom tłumaczą za to, że Czarzasty gadał z Morawieckim (że przy rozmowach byli też inni, mało kto pamięta), to struktury zawsze się czują niedoinformowane i za wszelką cenę doinformowywać je trzeba. Ale też to struktury znają miasta, to tu są samorządowcy z doświadczeniem w polityce codziennej.

Matyja: A co by było, gdyby zmienić kalendarz wyborów samorządowych?

To kwestia istotna nie tylko po lewej stronie. W mediach ogólnopolskich zazwyczaj przemilcza się transfery samorządowców do Polski 2050 Szymona Hołowni. Zauważa się parlamentarzystów, ale już nie działaczy miejskich. To może być prześlepiony przez media, ale także polityków z Wiejskiej zasób ludzi z wiedzą i doświadczeniem, który w partii Hołowni może odegrać dużą rolę.

Taka trasa jak ta wakacyjna posłanek Lewicy to dobra okazja, żeby o wadze struktur partyjnych sobie i wszystkim przypomnieć. Nie tylko dlatego, że to delegaci dawnych Wiosny i SLD wybiorą w październiku współprzewodniczących Nowej Lewicy, ale dlatego, że to lokalni działacze mają codzienny kontakt w bardzo różnymi ludźmi, doświadczenie pracy w miastach, w samorządach. W tych wszystkich miejscach, które władza potrafi poturbować, ale i w tych, w których nadal można wiele ciekawych projektów zrealizować.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Agnieszka Wiśniewska
Agnieszka Wiśniewska
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynatorka Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna".
Zamknij