Kraj

Nie oceniaj, po prostu idź na wybory

nie-swiruj-idz-na-wybory

Co czwarty z nas na przestrzeni swojego życia doświadczy jakiegoś zaburzenia psychicznego i znajdzie się wśród potrzebujących pomocy: po stracie osoby bliskiej, utracie pracy, zdarzeniu losowym. Tu naprawdę nie chodzi o poczucie humoru ani o sympatie polityczne, lecz o rzeczywiste cierpienie ludzi takich jak my. Komentarz Przemysława Waszaka do akcji „Nie świruj, idź na wybory”.

W ostatnich dniach obserwujemy nadzwyczajny wysyp treści jawnie dyskryminujących osoby z zaburzeniami psychicznymi. Przy okazji przedwyborczej gorączki została przekroczona pewna granica, za którą jest już tylko jawna stygmatyzacja.

Toksyczni obrońcy demokracji

Proponowanie testów psychiatrycznych dla kandydatów, sugerowanie, że tylko osoby chore psychicznie nie głosują, etykietowanie wyborców o odmiennych poglądach jako szaleńców czy paranoików – wszystko to uderza rykoszetem w wielką grupę Polek i Polaków z problemami psychicznymi, którzy wystarczająco cierpią już z samego ich powodu.

Choć jednak bardzo byśmy nie chcieli widzieć problemów psychicznych, są one obecne wokół nas. Liczby nie kłamią – według badania Epidemiologia zaburzeń psychicznych i dostępności opieki psychiatrycznej (EZOP) nawet 6 milionów Polaków zmaga się z jakąś formą zaburzenia psychicznego. Warto wiedzieć, że niektóre zaburzenia (np. zaburzenia osobowości) w ogóle nie zostały w tym badaniu ujęte. Rzeczywisty wskaźnik może być więc jeszcze wyższy.

Problemy psychiczne – czas na pomoc, nie na stygmatyzację!

Co istotne, w tym samym badaniu największe bariery dla poprawy jakości opieki psychiatrycznej w Polsce stwierdzono w obszarze „wartości i wiedzy”. Kryją się za tym właśnie restrykcyjne i dystansujące przekonania wobec osób z zaburzeniami psychicznymi wyrażane przez znaczną liczbę respondentów.

Jak słusznie zauważa Polskie Towarzystwo Psychiatryczne w specjalnie wydanym oświadczeniu: „Dzielenie nas na osoby z zaburzeniami psychicznymi i osoby bez takich zaburzeń jest głęboko nieprawdziwe. Wszyscy możemy znaleźć się wśród potrzebujących pomocy – po stracie osoby bliskiej, utracie pracy, zdarzeniu losowym, w wyniku zachorowania, wraz z wiekiem lub kiedy nieoczekiwanie pomocy będzie wymagało nasze dziecko. Powielanie okrutnych stereotypów może wtedy utrudniać przezwyciężanie psychicznego kryzysu zdrowotnego”.

Czy lekarzowi wolno płakać?

Lęk może budzić to, że według statystyk co czwarty z nas na przestrzeni swojego życia doświadczy jakiegoś zaburzenia psychicznego. Samo zetknięcie ze sferą psychiki budzi u wielu osób obawy. Można żyć w przekonaniu, że najlepiej jest nic nie czuć i tylko wtedy w taki sposób pozostać po prostu „normalnym”. W takim kontekście łatwiej wytknąć komuś „szaleństwo”, niż dostrzec niespójne, nielogiczne lub nawet odrobinę oderwane od rzeczywistości tendencje i postawy, które każdy z nas ma. W tym świetle nietrafione żarty i inwektywy polityczne mogą więc być też jakąś formą nieświadomej obrony.

Niezależnie jednak od intencji twórców kampanii „Nie świruj, idź na wybory” tego typu działania nie powinny mieć miejsca w przestrzeni medialnej.

Ze sloganu, że trzeba być chorym, by nie iść na wybory, wynika jeszcze jedna krzywdząca implikacja – jakoby osoby zmagające się z zaburzeniami psychicznymi celowo nie uczestniczyły w głosowaniach. A tak po prostu nie jest – co wybory w szpitalach psychiatrycznych organizuje się komisje wyborcze, a bezstronne informacje o możliwości oddania głosu przekazywane są pacjentom odpowiednio wcześniej. Oczywiście ze zdrowotnych powodów nie wszyscy są w stanie w wyborach uczestniczyć. Nie ma jednak najmniejszego sensu dodatkowo zniechęcać tych ludzi do uczestniczenia w demokracji poprzez hasła i kampanie zarzucające im brak kompetencji umysłowych.

Jest dokładnie odwrotnie – uczestnictwo pacjentów szpitali psychiatrycznych w wyborach to element, który warto wykorzystać terapeutycznie, wzmacniając w ten sposób ich poczucie sprawczości i samoocenę, wspierając stopniowy powrót do funkcjonowania w społeczeństwie.

Tak, jako ludzie związani z szeroko rozumianą ochroną zdrowia psychicznego jesteśmy i zawsze będziemy „przewrażliwieni” na kwestie wizerunku medialnego problemów psychicznych i zmagających się z nimi osób. Ale to dlatego, że te kwestie po prostu są ważne. Co najmniej od czasu publikacji Cierpień młodego Wertera znany jest fenomen wpływu nagłośnionego w niewłaściwy sposób samobójstwa na następczy wzrost podobnych (naśladowczych) samobójstw. U osób z zaburzeniami psychicznymi ryzyko samobójstwa jest już i tak istotnie podwyższone.

To dlatego brak zrozumienia i dyskryminujące kampanie społeczne na pewno nie przyczyniają się do poprawy stanu ludzi zmagających się z zaburzeniami psychicznymi, a przez swoją niewrażliwość ich wpływ na zachowania wyborcze ludzi również pozostanie co najmniej wątpliwy. Pacjenci nie potrzebują stygmatyzacji, potrzebują lepszej dostępności opieki psychologiczno-psychiatrycznej i społecznego zrozumienia. Niech to będzie czytelne – tu naprawdę nie chodzi o czyjeś poczucie humoru ani o sympatie polityczne, lecz o rzeczywiste cierpienie ludzi wokół nas.

Ciężka depresja polskiej psychiatrii

Bio

Przemysław Waszak

| Lekarz, rezydent psychiatrii
Lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii, na co dzień związany z Wojewódzkim Szpitalem Psychiatrycznym im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. Pracuje jako asystent na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, gdzie przygotowuje rozprawę doktorską o epidemiologii i prewencji psychiatrycznej. Założyciel projektu Nauka Po Ludzku, promującego wiedzę o badaniach naukowych w medycynie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.