Kraj, Psychologia

Ciężka depresja polskiej psychiatrii

Ilustracja: Eugenia Loli, Flickr.com

W 2016 roku śmiercią samobójczą zginęło w Polsce więcej osób niż w wypadkach drogowych. Przynajmniej części z tych śmierci można było zapobiec.

Teza, że polska służba zdrowia jest chronicznie niedofinansowana, nie jest szczególnie nowatorska. Zapoczątkowany latem 2016 i trwający nadal protest medyków zwraca uwagę, że bez reformy strukturalnej całego systemu i zbliżenia jego finansowania do średniej unijnej (postulowane 6,8% PKB) poprawa jakości życia Polek i Polaków nie będzie możliwa. Niekończące się kolejki do lekarzy specjalistów czy lata oczekiwania na planowany zabieg – to znamy wszyscy.

Nie zgadzamy się na bylejakość, czyli o co chodzi młodym lekarzom

Następny krąg tego piekła to zdrowie psychiczne.

Szpitale-molochy na odludziach, okrojona kadra, utrudniony dostępu do lecznictwa w warunkach środowiskowych (czyli takiego, które działa w lokalnej społeczności pacjenta) czy do psychoterapii – oto portret polskiej psychiatrii AD 2017.

My wiemy najlepiej, jak ten system jest chory

Sektor opieki zdrowia psychicznego w Polsce jest szczególnie niedofinansowany. Tymczasem według wielu kalkulacji całkowite koszty zdrowotne i społeczne powiązane ze schorzeniami psychiatrycznymi pochłaniają nawet do 40% wydatków na szeroko rozumiane zapomogi i zasiłki. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zwraca też uwagę, że większość zaburzeń zdrowia psychicznego rozwija się przed 14 rokiem życia, a więc można im przynajmniej częściowo zapobiegać.

Czy Polacy często chorują psychicznie?

Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć w satysfakcjonujący sposób. Prawie milion obywateli naszego kraju ma stwierdzoną jakąś formę uzależnienia (tradycyjnie uznaje się je za zaburzenia psychiczne), ponad pół miliona cierpi na psychiczne zaburzenia o podłożu organicznym (wywołanym przez uszkodzenie mózgu), a niecałe 300 tysięcy choruje na schizofrenię – tyle oficjalne liczby.

Niestety dotyczą one tylko osób, które (przynajmniej w jakimś momencie) zgłosiły się na leczenie i otrzymały diagnozę. Według danych populacyjnych WHO w ubiegłym roku 27% Europejczyków miało epizod zaburzenia psychicznego, niekoniecznie objęty jakąkolwiek profesjonalną pomocą lekarską czy psychologiczną. Nieliczne badania porównujące całe społeczeństwa (np. ESEMeD lub EZOP) wykazały, że u Polaków najczęściej występują problemy związane z nadużywaniem alkoholu (dotyczą aż 10,9% z nas), ataki paniki (6,2%), fobii (3,4%) oraz dużej depresji (3,2%). W innych krajach europejskich ta kolejność jest mniej więcej odwrotna – najczęstsze są depresje, a problemy alkoholowe zajmuje nieco dalsze pozycje.

Polska jest jednym z krajów o najwyższych współczynnikach samobójstw w Europie, a ich liczba rośnie w alarmującym tempie. W 2016 r. śmiercią samobójczą zginęło u nas więcej osób niż w wypadkach drogowych. Wiele badań wskazuje na to, że przynajmniej części z samobójczych zamachów można skutecznie zapobiegać. Według ostatniego raportu WHO nadal nie wdrożyliśmy programu prewencji samobójstw dla populacji ogólnej, mimo iż jego projekt istnieje od kilku lat.

Szpitalne realia

W wielkich szpitalach psychiatrycznym niechlubnym standardem jest, że w trybie ostrego dyżuru na jednego lekarza przypada nawet 300-400 pacjentów. U mnie w szpitalu jest to niestety aż 400. Ciężko w takich warunkach mówić o rzetelnym zajęciu się chorym, kiedy każdemu z nich nie można poświęcić choćby pięć minut. Pacjenci szpitali psychiatrycznych z reguły nie są obłożnie chorzy, ale też przytrafiają się im np. zawały serca. Co ma zarobić dyżurujący lekarz, kiedy jednocześnie musi się zająć takim cierpiącym pacjentem, a w drugim budynku doszło właśnie do próby samobójczej?

„Ta głodówka jest walką o nas wszystkich, ale na pierwszym planie jest pacjent”:

15. doba głodowego protestu lekarzy rezydentów

Trwa #ProtestMedykow. Rezydenci i rezydentki nie odpuszczają. Dopóki rząd nie przystanie na ich postulaty, nie przerwą głodówki. Obejrzyjcie historię czwórki z nich. Już dziś wiadomo, że na dniach do protestu dołączą inne zawody medyczne.

Opublikowany przez Krytyka Polityczna Poniedziałek, 16 października 2017

W regularnych godzinach pracy też nie jest lepiej. Długotrwały chroniczny brak rezydentur dla lekarzy i niedostatek szpitalnych etatów dla psychologów nadal czynią stacjonarną opiekę psychiatryczną niewystarczającą. Choć ostatnie lata przyniosły znaczną zmianę, zwłaszcza pod względem liczby etatów dla lekarzy chcących zostać psychiatriami, to na sukcesywne uzupełnienie niedoboru specjalistów psychiatrii przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

W ekstremalnych przypadkach niedostatek kadr bywa tak duży, że na oddziale, gdzie jest kilkadziesiąt łóżek, pojedynczy lekarze skupiają się wyłącznie na tym, by zapanować nad najbardziej pobudzonymi pacjentami z psychozą, tak by nie stanowili oni zagrożenia dla otoczenia czy samych siebie. Najbardziej tracą na takim stanie rzeczy pacjenci względnie spokojni: osoby depresyjne, w kryzysach życiowych, cierpiące na zaburzenia osobowości. Zazwyczaj wymagają one większej liczby rozmów i interwencji terapeutycznych, które jednak w obecnych warunkach nie zawsze są możliwe.

Gdzie łóżko dla pacjentów z depresją?

Z powyższy stan rzeczy częściowo odpowiada „nadpodaż” pacjentek i pacjentów, którzy nie mogąc uzyskać właściwego i sprawnego leczenia w warunkach ambulatoryjnych, zgłaszają się po pomoc do szpitala psychiatrycznego. Ważnym elementem w leczeniu zaburzeń psychicznych jest kompleksowość opieki, stąd słusznie wprowadzono w życie koncepcję centrów zdrowia psychicznego (CZP). Ośrodki te zapewniają pacjentom różne formy pomocy (oddział całodobowy, dzienny, poradnia, zespół lecznictwa środowiskowego), dzięki czemu mogą ją dostosować do aktualnego kryzysu psychicznego pacjenta. Niestety w Polsce funkcjonuje jedynie 25 tego typu placówek, z czego żadna nie pomaga dzieciom i młodzieży. Zwracają na to uwagę autorzy polskiej Mapy potrzeb zdrowotnych.

„Protestuję, bo to jedyna droga, żeby sytuacja w służbie zdrowia się poprawiła”

To właśnie najmłodsze pokolenie jest w całym systemie najbardziej pokrzywdzone. Nawet około 10% osób poniżej 18 roku życia zmaga się z problemami psychicznymi, które wymagają profesjonalnej pomocy. Charakter zaburzeń depresyjnych w tej grupie zmienił się na przestrzeni lat – dominują zachowania agresywne, próby suicydalne oraz parasamobójcze, czyli tak zwane czyny autoagresywne, niekoniecznie z intencją unicestwienia np. samookaleczenia przedramion ostrymi przedmiotami. Niestety, poza dużymi ośrodkami miejskimi dostęp do świadczeń przeznaczonych dla dzieci i młodzieży jest mocno ograniczony – czas oczekiwania na pierwszą wizytę u psychiatry i/lub psychologa wynosi nawet do kilku miesięcy. Do psychoterapeuty czeka się jeszcze dłużej.

Dla tej sprawy wszyscy powinniśmy głodować!

Wykluczeni

Przy tak prowadzonej polityce i niedofinansowanym systemie trudno uznać, żeby zdrowie psychiczne było traktowane przez rządzących jako istotny komponent zdrowia jednostki i społeczeństwa. Strukturalne wykluczenie, jakiej doczekała się opieka psychiatryczna w Polsce, odpowiada wykluczeniu samych pacjentów cierpiących na zaburzenia psychiczne. Przedstawiony powyżej obraz siłą rzeczy jest fragmentaryczny, być może też skupiony na ekstremach, oddaje jednak charakter i skalę problemu, który nie zniknie, dopóki nie podejmie się konkretnych działań i nie zapewni odpowiednich funduszy.

Marek Balicki: Lekarzy pracujących w publicznej ochronie zdrowia jest za mało

**
Przemysław Waszak, lekarz, rezydent psychiatrii, doktorant Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. www.rezydenci.org.pl

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Przemysław Waszak
Przemysław Waszak
Lekarz psychiatrii
Doktor nauk medycznych, lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii. Na co dzień związany z Wojewódzkim Szpitalem Psychiatrycznym im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. Pracuje jako adiunkt na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Interesuje się epidemiologią psychiatryczną, psychiatrią dziecięco-młodzieżową oraz zdrowiem psychicznym w Internecie. Założyciel projektu Nauka Po Ludzku, promującego wiedzę o badaniach naukowych w medycynie.
Zamknij