Kraj

Lex Czarnek po pierwszym czytaniu. Burza w parlamentarnej Komisji Edukacji

Przeciw Lex Czarnek protestują zgodnie opozycja, samorządy, duże miasta i małe gminy, organizacje edukacyjne, nauczyciele, rodzice i uczniowie. PiS chce zafundować polskiej szkole podróż do przeszłości. Komentarz Katarzyny Przyborskiej.

Przez dziewięć godzin połączone komisje Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Obrony Narodowej zajmowały się we wtorek 4 stycznia rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1812), nazywanym powszechnie Lex Czarnek. Obradom towarzyszyły wielkie emocje.

W krytyce tego projektu zgadzają się, jak chyba w niczym innym, wszystkie partie opozycyjne. Zwiększa on kontrolę kuratorów, a tym samym ministra, nad dyrektorkami szkół, odbiera dotychczasowe prawa samorządom, ogranicza rolę rodziców, ogranicza uczennicom i uczniom dostęp do wartościowych zajęć przeprowadzanych przez podmioty zewnętrzne.

Projekt wprowadzany jest równolegle z innymi, zaostrzającymi kontrolę nad szkołami, nauczycielami i dyrektorkami: zlikwidowano już dotychczasowy system ewaluacji na rzecz odgórnej kuratoryjnej kontroli, do tego dochodzi ustawa o sygnalistach, kolejna o informacji oświatowej, zgodnie z którą każdy nauczyciel ma przesyłać raz na kwartał szczegółowe dane: w tym PESEL, wykształcenie, choroby, zwolnienia, no i nowy przedmiot: historia i teraźniejszość.

Całość, jak przewidują krytycy projektu, ma doprowadzić do centralnego zarządzania edukacją za pomocą strachu. Kuratorzy odpowiadają przed ministrem, dyrektorki przed kuratorem, nauczycielki przed dyrektorkami, na końcu są uczniowie, którzy już teraz są przemęczeni i sfrustrowani, bo opasła podstawa programowa nie daje im czasu na nic, i coraz częściej cierpią, pogrążają się w depresji, popełniają samobójstwa.

Dziemianowicz-Bąk: Czy słaby, uległy wobec władzy dyrektor będzie potrafił bronić interesu swoich uczniów?

A jednak wiceminister Piontkowski, bo minister Czarnek nie zaszczycił swoją obecnością posiedzenia komisji, uzasadniał wprowadzane zmiany właśnie troską. Troską o uczniów i prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z poglądami rodziców.

Ciekawe, czy będzie o tym prawie pamiętał, kiedy rodzice odmówią posyłania dzieci do szkoły, bo po kolejnej reformie PiS-owska szkoła będzie już całkowicie niezgodna z wartościami, w których rodzice chcą wychowywać swoje dzieci, czyli w duchu otwartości, odpowiedzialności, współpracy, zgodnie z wartościami demokratycznymi, bez przemocy, bez dyskryminacji.

Wiemy przecież, w jakiej pogardzie minister Czarnek ma prawa człowieka, mówi o tym wprost, wiemy, że jest zwolennikiem fizycznego karania dzieci, że zależy mu przede wszystkim na „zbawieniu” dzieci, że wierzy w Szatana i skuteczność egzorcyzmów, nie mówiąc już o jego podejściu do osób LGBT+ i kobiet.

Na posiedzeniu komisji obecne były przedstawicielki prawie stu organizacji zajmujących się edukacją, przedstawiciele samorządów, związków zawodowych. Podobnie jak posłowie i posłanki dostały one od przewodniczącej komisji Mirosławy Stachowiak-Różeckiej zaledwie po dwie minuty na wypowiedź. To bardzo mało, zważywszy, że projekt nie został poddany rzetelnym konsultacjom społecznym, nie będzie również publicznego wysłuchania w Sejmie − wniosek w tej sprawie został odrzucony dwoma głosami. Dlatego też posiedzenie komisji trwało tak długo.

− To nasze zgłaszanie licznych poprawek ma uzasadnienie merytoryczne, bo ta ustawa powinna wylądować w koszu, a jeśli nie, to powinna być mocno zmieniona − mówi nam posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. − Ale też jest to wyraz szacunku dla tych podmiotów, organizacji, których nikt po stronie Ministerstwa Edukacji i Nauki słuchać nie chce. Naszą, parlamentarzystów, rolą jest stworzyć wszelkimi sposobami przestrzeń dla tych podmiotów, aby ich głos mógł wybrzmieć.

Broniarz: Minister Czarnek nie dba o potrzeby uczniów. Chce wychować nowych, posłusznych obywateli

Mimo że odrzucenia projektu chciało niemal sto organizacji, minister Piontkowski usłyszał tylko trzy głosy − chwalące zmiany i podkreślające, że chodzi o ochronę dzieci przed programami typu Karta LGBT+ w Warszawie i ZdroweLove w Gdańsku.

Dyskusja

Wypowiedzi kolejnych mówców nie pozostawiały na projekcie suchej nitki.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: „Nie ma takiego środowiska oświatowego w Polsce, które nie wyraziłoby się o tym projekcie krytycznie. […] Wyrażam sprzeciw wobec projektu, który ogranicza autonomię szkół, sprzeciw wobec redukowania samorządów do roli płatnika, a nie gospodarza lokalnych społeczności, sprzeciw wobec wprowadzania realnego niebezpieczeństwa dla samych uczniów. […] W imieniu całej opozycji składam wniosek o odrzucenie ustawy w pierwszym czytaniu”.

Dariusz Klimczak z PSL mówił: „Władza w Polsce według konstytucji jest zdecentralizowana. To jest teraz zmieniane, rząd centralnie będzie decydował, czy dzieci mogą się uczyć w parku krajobrazowym. […] Kuratorzy to nie są fachowcy, okazują się osobami bardzo blisko związanymi z PiS, rząd chce, żeby i dyrektorzy byli z naznaczenia PiS. Mamy ogromne wyzwania, pandemię. Dlaczego minister nie kładzie nacisku na edukację zdrowotną, co to szczepienie, profilaktyka, żebyśmy nie wychowywali antyszczepionkowców. A chce zwiększać władzę rządu nad każdą szkołą w Polsce”.

Krystyna Szumilas z PO: „Przepisy zabierają konstytucyjne prawo do wychowywania swoich dzieci. A dwa, to naruszenie konstytucyjnych uprawnień samorządu terytorialnego. […] Minister Czarnek kłamie i oszukuje społeczeństwo. Jakie prawo ma rodzic, który podpisze wniosek o to, żeby w szkole jego dziecka odbyły się zajęcia, ale dyrektor nie może zajęć zorganizować, musi na dwa miesiące przed zgłosić wniosek do kuratora, a kurator może powiedzieć: nie. To minister Czarnek i kurator decyduje, czy zajęcia będą, czy nie”.

Marcin Kulasek z Lewicy: „Minister Czarnek chce szkoły, która buduje nowego człowieka, który ma żyć, jakby był rok 1922, a nie 2022. To się nie uda, ale straty będą, bo bunt jest piękny i wartościowy, ale całe roczniki stracą szansę na rzetelną naukę”.

Groźbą więzienia rząd chce zyskać potulność dyrektorów szkół

Barbara Nowacka z KO: „Powtórkę z PRL chcecie zafundować polskim dzieciom, rodzicom i nauczycielom. Zafundowaliście szkołom podwyżki za gaz, a równolegle obniżacie płace nauczycielom, doprowadzacie do ruiny i szkołę, i gospodarstwa domowe. Chcecie, żeby młodzież ze szkoły uciekała. Ludzie o waszej mentalności zabraniali nam kiedyś dowiedzieć się, czym jest Katyń i Solidarność”.

Prof. dra hab. Mirosława Dziemianowicz z PAN: „Wyobrażenie na tej sali o edukacji jest rodem sprzed 200−300 lat. Obowiązkiem rządu jest stworzyć najlepsze warunki do rozwoju, a nie do posłuszeństwa. […] Projekt ustawy zakłada, że kurator może wprowadzić cokolwiek bez uzgodnień z radą rodziców, bez uzgodnień z dyrektorem. Relacje w szkole muszą być oparte na współpracy. Niszczycie autonomię na poziomie indywidualnym, na poziomie osobowości człowieka, bo lęk niszczy autonomię osobową, na poziomie instytucji niszczy instytucję. To jest barbarzyństwo!” − wołała.

Aleksandra Saczuk z Fundacji EFC: „Ustawa doprowadzi do czegoś, do czego nie chcecie doprowadzić. Te zmiany uderzą przede wszystkim w dzieci, młodzież z małych miejscowości, obszarów wiejskich, doprowadzi do zwiększenia nierówności”.

Barbara Kapturkiewicz ze Stowarzyszenia Harcerskiego: „Ustawa spowoduje usunięcie drużyn harcerskich albo zuchowych, bo nie jesteśmy w stanie spełnić warunków. Nie jest możliwe przygotować plan zajęć wraz z materiałami z wyprzedzeniem dwumiesięcznym”.

Renata Kaznowska, wiceprezydentka Warszawy: „Ta ustawa łamie konstytucję. Kuratorium będzie mogło zmuszać samorządy do podejmowania decyzji, często niewłaściwych finansowo, tworząc sieci szkół. […] Połowa nauczycieli w Warszawie planuje odejść z zawodu”.

Marek Wójcik z komisji wspólnej rządu i samorządu: „Wszystkie organizacje samorządowe mają negatywną opinię co do tej ustawy. […] To zamach na autonomię edukacji, próba przejęcia szkół kosztem władz samorządowych”.

Co dalej?

Zapytaliśmy o to Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk: – Ustawa przeszła. Po dziewięciu godzinach komisji zostało przegłosowane jej dalsze procedowanie. Liczne poprawki zgłaszane przez różne kluby opozycyjne były jedna po drugiej odrzucane. Jedyna poprawka, która przeszła, to była poprawka PiS-u, czyli z pięciu przedstawicieli kuratorium w komisji konkursowej na dyrektora szkoły wrócili do trzech − tak jak jest obecnie. Małe to jednak pocieszenie, zmiany pozwalają kuratorowi w zasadzie dowolnie, wedle własnego widzimisię zwalniać dyrektora szkoły.

– Odrzucone zostały też dwa bardzo ważne wnioski. Wnioski złożone przez różne osoby, ale w imieniu całej opozycji. Po pierwsze wniosek o formalne, sejmowe wysłuchanie publiczne, na którym może pojawiłby się w końcu minister Czarnek, który uparcie nie chce widzieć ani słyszeć głosu wszystkich środowisk oświatowych.

Czy Lex Czarnek pogodzi opozycję i wyprowadzi nas na ulice?

– Został też odrzucony wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Oznacza to, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu najprawdopodobniej nastąpi drugie czytanie, będzie głosowane i prawdopodobnie ustawa wyjdzie z Sejmu. Potem jeszcze prace na poziomie Senatu i podpis prezydenta. Oczywiście będziemy robić wszystko, wspólnie z kampanią Wolna Szkoła, żeby przekonać posłów i posłanki Zjednoczonej Prawicy, by za nią nie głosowali. Ustawa budzi masowy sprzeciw, także sprzeciw społeczny. We wrześniu przeprowadzono badania, w których zapytano, kto powinien decydować o dodatkowych zajęciach w szkole, czy to powinien być minister i kurator, czy dyrektor, rodzic, nauczyciel. 65 proc. Polaków uważa, że jednak nie minister i nie kurator.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.
Zamknij