Kraj

Problem brutalności policji w Polsce istnieje

Oczywiście policja ma uprawnienia do stosowania środków przymusu bezpośredniego, ale to, w jaki sposób je stosuje, musi być proporcjonalne do sytuacji. Potrzebny jest cywilny nadzór nad policją. Rozmowa z posłanką Lewicy Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.

Katarzyna Przyborska: Dowiedzieliśmy się w poniedziałek, że Łukasz Łągiewka zmarł po interwencji policji. Miał być brutalnie pobity, przyduszany, skuty, użyto wobec niego gazu. W karetce zatrzymało mu się serce. O interwencję policję poprosiła rodzina, bojąc się, że Łukasz chce popełnić samobójstwo. W ciągu ostatnich dni w następstwie działań policji umarli także Bartosz Sokołowski i Dmytro Nikiforenko. Co się dzieje?

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: To kolejna sytuacja na Dolnym Śląsku, kiedy następstwem policyjnych czynności była śmierć. O tych sprawach opinia publiczna dowiaduje się niestety nie od rzecznika prasowego policji, nie od prokuratury, tylko ze śledztw dziennikarskich.

2 września wysłaliśmy wraz z posłem Krzysztofem Śmiszkiem wniosek do Komendy Głównej Policji o przeprowadzenie pełnej kontroli Komendy we Wrocławiu. Oczywiście taka kontrola powinna obejmować całość funkcjonowania Komendy Miejskiej i możliwe nadużywanie środków przymusu bezpośredniego.

"Gdyby mój syn nie spotkał policjantów na swojej drodze, to by żył" – mówił ojciec zabitego na komendzie we Wrocławiu…

Posted by Agnieszka Dziemianowicz-Bąk on Thursday, September 2, 2021

Wydaje się, że w zespole policyjnym wzywanym do osoby, która jest w depresji i być może zamierza popełnić samobójstwo, powinien być psycholog, negocjator. Tymczasem według opisu rodziny Łukasza, obecnej przy zdarzeniu, policja raczej eskalowała stres, nie próbowała nawiązać kontaktu z chorym. Brakuje w policji biegłych psychologów? Policjanci są źle szkoleni? Gdzie jest problem?

Oczywiście policja ma uprawnienia do stosowania środków przymusu bezpośredniego, ale to, w jaki sposób je stosuje, musi być proporcjonalne do sytuacji. Zwłaszcza gdy funkcjonariusze są wzywani, by pomóc osobie, która zagraża sama sobie.

Policjantki i policjanci przechodzą szkolenia, są przyuczani do określonego sposobu postępowania. Ale najwyraźniej te szkolenia się nie sprawdzają. Być może są źle przygotowane, być może brakuje ewaluacji. Na to pytanie powinien odpowiedzieć wojewódzki komendant, a przede wszystkim Komenda Główna, po przeprowadzeniu kontroli, o którą wnioskujemy.

Żadna z ofiar nie była bandytą. Bartosz Sokołowski był pod wpływem narkotyków, Dmytro Nikiforenko pod wpływem alkoholu, ale zdaniem jego kolegi wcale nie był agresywny. Funkcjonariusze tymczasem, przystępując do działań, wyłączyli kamery przyczepione do mundurów, co nie pomoże śledztwu.

Jak wskazuje autor dziennikarskiego śledztwa red. Jacek Harłukowicz z Wrocławia, materiały z monitoringu w autobusie i izby wytrzeźwień przeczą wersji policji. Dmytro Nikiforenko był nietrzeźwy, ale na nagraniach nie widać żadnych agresywnych zachowań.

Kartonowy lewiatan z paralizatorem

We wszystkich tych sprawach prokuratura prowadzi lub będzie prowadziła śledztwo. To wystarczy?

Prokuratura ma obowiązek zająć się tą sprawą, ale zaufanie do niej jest w Polsce, jak wiadomo, dość ograniczone. Po pierwsze dlatego, że jest upolityczniona, a po drugie, że ludzie doskonale pamiętają sprawę Igora Stachowiaka z Wrocławia. Funkcjonariusz oprawca Igora Stachowiaka pełnił swoją funkcję przez dwanaście kolejnych miesięcy. Nie został natychmiast odwołany, długo nie usłyszał zarzutów.

Dość przemocy dolnośląskiej Policji! Od 30 lipca do 6 sierpnia śmierć poniosło trzech mężczyzn, wobec których…

Posted by Agnieszka Dziemianowicz-Bąk on Monday, September 6, 2021

W listopadzie 2020 roku Lewica złożyła w Sejmie projekt ustawy, który zakłada powołanie Biura Monitorowania Policji, czyli niezależną cywilną jednostkę organizacyjną, rozpatrującą skargi na działalność policji. Dyrektor takiego biura powoływany byłby przez Sejm, za zgodą Senatu, niezależny od struktur policji. Tak by nie było sytuacji, w której kolega kontroluje kolegę.

Mamy jednak między innymi urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, Helsińską Fundację Praw Człowieka i inne instytucje, które mogą kontrolować działania policji.

Prawo i przemoc. O źródłach brutalności policji

czytaj także

Oczywiście Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje takie działania, ale są to jedne z wielu obowiązków i kompetencji RPO. Nam chodzi o to, żeby ciało cywilne było dedykowane działaniu policji.

Czy jest w Polsce przyzwolenie na przemoc policyjną?

Problem brutalności policji istnieje i nie jest rozwiązywany. Wicepremier do spraw bezpieczeństwa zachęcał wręcz nie tylko policję, ale też nieformalne bojówki do wychodzenia na ulicę i stawiania oporu kobietom podczas Strajku Kobiet. Widzimy bezkarność polityczną, brak słów potępienia, nadużywanie siły wobec posłanek podczas interwencji na protestach, akceptację takich zachowań ze strony ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego, który sam zresztą ma na koncie wyrok sądu I instancji za przekroczenie uprawnień.

Policyjne służalstwo na czterech łapach

Nie ma natomiast przyzwolenia na brutalność policji ze strony społeczeństwa, a dowodem tego jest spadające zaufanie do tej formacji. I to jest cena, którą policja płaci za to, że nie potrafi poradzić sobie z tragicznymi nadużyciami we własnych szeregach. Pamiętam słowa, które po wyroku na policjanta powiedział ojciec Igora Stachowiaka: „Gdyby mój syn nie spotkał na swojej drodze policjanta − toby żył”. Im więcej takich historii, tym bardziej policja budzić będzie w Polkach i Polakach strach, a nie kojarzyć się z ochroną i pomocą.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.
Zamknij