Gospodarka

Jak Konfederacja rozumie wolność gospodarczą? Sprawdziliśmy to

Fot. Monika Bryk

Wolność gospodarcza według Krzysztofa Bosaka niewiele ma wspólnego z wolnością. To raczej skrajnie prawicowa swawola, dzięki której można swobodnie dyskryminować w miejscu pracy, a ubezpieczenia społeczne są fikcją.


Część lewicy dyskutuje o tym, czy program gospodarczy Rafała Trzaskowskiego jest naprawdę aż tak bliski programowi Bosaka. Sprawdziliśmy to.

Kluczowy dokument programowy kandydata na Prezydenta RP Krzysztofa Bosaka nosi nazwę „Nowy Porządek”, a jego autorzy skupili się głównie na kwestiach ustrojowych. Jest jednak kilka rozdziałów dotyczących spraw gospodarczych i można z nich wyczytać koncepcję wolności ekonomicznej, którą proponuje skrajna prawica.

W rozdziale „Wolność gospodarcza” czytamy: „Konstytucja winna realnie gwarantować swobodę prywatnej inicjatywy obywateli oraz przywrócić w Polsce wolność gospodarczą. Należy wprowadzić zasadę, że przedsiębiorca ma pełną swobodę w doborze współpracowników, kontrahentów, pracowników i klientów – według własnych, suwerennych kryteriów”. Nieco dalej czytamy: „Konstytucja powinna gwarantować prawdziwą swobodę zawierania umów” – jednak wcielenie tej idei w życie przyniosłoby katastrofalne skutki, które z wolnością osobistą miałyby niewiele wspólnego.

Prezydencki Paryż wart jest konfederackiej mszy

Pierwsze, co przychodzi na myśl, to sprawa legendarnego już drukarza, który odmówił wykonania roll-upu dla organizacji zrzeszającej osoby LGBT. Drukarz został skazany przez sądy dwóch instancji za „odmowę świadczenia usługi bez uzasadnionej przyczyny”. Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że przepis ten jest niekonstytucyjny, gdyż uderza w wolność podmiotu wykonującego. Tak więc jeszcze niedawno wybieranie sobie klientów na podstawie osobistych uprzedzeń było niezgodne z prawem, ale obecny TK, zgodnie z ideą wolności Krzysztofa Bosaka, zmienił ten stan rzeczy.

Wolność do nabycia usługi bez konieczności zamartwiania się, czy przypadkiem sprzedawca nie będzie homofobem, rasistą, mizoginem, antypisowcem, antyplatformersem, polonofobem, antylewakiem lub czymkolwiek innym, jest zdaniem Trybunału mniej istotna niż wolność do odmowy wykonania usługi z powodu osobistych uprzedzeń.

Konsekwencje tego mogą okazać się jednak poważniejsze niż tylko chodzenie do sklepu z pytaniem z tyłu głowy, czy przypadkiem nie podpadnę sprzedawcy tatuażami lub trzema strzałami na koszulce.

Dyskryminacja de iure

Otóż wdrożenie propozycji ustrojowych Bosaka dotyczących wolności gospodarczej musiałoby oznaczać wykreślenie z Kodeksu pracy całego rozdziału „Równe traktowanie w zatrudnieniu”. Jego kluczowy przepis brzmi: „Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony, zatrudnienie w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy”.

Drukarz wyklęty i katolik prześladowany w Ikei, czyli jak się bawi polska prawica

Gdyby konstytucja według Bosaka i spółki zapewniała pracodawcy „pełną swobodę w doborze pracowników”, powyższy przepis, jak i cały rozdział Kodeksu pracy trafiłyby do kosza jako niekonstytucyjne. Pracodawcy mogliby więc zwolnić lub nie zatrudnić pracownika za to, że jest gejem, ma żydowsko brzmiące nazwisko albo nieestetyczną bliznę na twarzy, która działa szefowi na nerwy. W jednych firmach katolicy dostawaliby specjalne dodatki do pensji, za to w innych nie mieliby szans na awans. Oczywiście tego typu sytuacje zdarzają się także obecnie, w końcu pracodawca lub jego reprezentanci mogą znaleźć jakieś sfingowane powody zwolnienia albo odmowy podwyżki. Pracownik może jednak przynajmniej zgłosić problem do sądu pracy, co odstrasza część uprzedzonych.

Według „Nowego Porządku” można by tymczasem dyskryminować ludzi w pracy zupełnie swobodnie i zgodnie z prawem. Dręczenie pracownika za pomocą „miękkich rozwiązań”, takich jak odmowa awansu albo skracanie mu godzin pracy za przystąpienie do związku zawodowego, byłoby w Polsce jak najbardziej możliwe.

Co jest w tym najbardziej zaskakujące? Takie rozwiązanie byłoby antyrodzinne i antydzietnościowe. Otóż pracodawcy mogliby nie tylko nie zatrudniać kobiet w wieku rozrodczym, gdyż groziłoby to ich przechodzeniem na L-4, potem na macierzyńskie, a potem jeszcze wychodzeniem o godzinę wcześniej z pracy, by nakarmić malucha.

PiS mówi do mężczyzn: zachowajcie władzę w rodzinie, nie będziemy wam przeszkadzać

Mogliby też na przykład zatrudniać tylko takie kobiety, które nie zamierzają wyjść za mąż lub niechętnie patrzą na macierzyństwo. Konstytucyjna pełna swoboda zawierania umów umożliwiałaby także nakładanie na kobiety konieczności podpisywania oświadczenia, że nie zajdą w ciążę pod groźbą kary pieniężnej. Oczywiście Bosak i jego koledzy (bo koleżanek u niego zbyt wiele nie ma) są przekonani, że w takiej sytuacji kobiety rezygnowałyby z kariery zawodowej, by móc zająć się domem. W praktyce byłoby jednak zupełnie inaczej – kobiety rezygnowałyby z macierzyństwa oraz zamążpójścia. I trudno im się dziwić.

Prawicowa swawola

„Nowy porządek” to nie jedyny zbiór propozycji programowych Krzysztofa Bosaka. Ogłosił on także „Piątkę Bosaka dla gospodarki”. Wśród pięciu postulatów znalazła się tam między innymi dobrowolna składka ZUS dla przedsiębiorców. Wyobraźmy sobie, do czego to doprowadzi. Będziemy mieli nie tylko tysiące przedsiębiorców, których trzeba będzie utrzymywać na starość z pomocy społecznej, gdyż wcześniej zrezygnowali ze składek, a ponieważ biznes finalnie im nie wyszedł, to również nie odłożyli własnych środków.

Tego typu rozwiązanie będzie także sprzyjać dalszemu rozrostowi fikcyjnego samozatrudnienia. Zamiast eksplozji przedsiębiorczości będziemy mieli eksplozję liczby jednoosobowych działalności gospodarczych, które de facto będą pracownikami unikającymi składek. Już teraz odsetek samozatrudnionych w Polsce jest trzeci najwyższy w UE, po Grecji i Włoszech.

Według Eurostatu jedna piąta samozatrudnionych w Polsce ma tylko jednego klienta. Po wprowadzeniu dobrowolnych składek ZUS błyskawicznie wskoczymy na miejsce lidera pod względem samozatrudnienia, a ZUS będzie drenowany z pieniędzy na wielką skalę. No bo właściwie skoro kolega przedsiębiorca nie płaci składek, to dlaczego ja miałbym je płacić?

To podważyłoby w ogóle fundamenty istnienia systemu ubezpieczeń społecznych, który ma sens tylko wtedy, gdy jest powszechny. Dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców byłby pierwszym krokiem ku rzeczywistości, w której nie ma wspólnego systemu ubezpieczeń, tylko każdy dba o siebie. Mało ma to wspólnego z europejskim lub amerykańskim liberalizmem. To raczej marzenie członków Tea Party.

W piątce Bosaka jest także zapewnienie, że nie podpisze żadnej ustawy podwyższającej podatki. Przyjęcie takiej propozycji oznaczałoby, że wciąż będziemy należeć do dziesiątki krajów UE z najniższymi wpływami sektora finansów publicznych – w 2019 roku polskie wpływy budżetowe (rządowe i samorządowe) wyniosły 41 procent PKB, przy średniej UE o 4 punkty procentowe wyższej.

Służby, mafie i loże vs „szczęść boże”, czyli magiczny świat Grzegorza Brauna

Wolność gospodarcza w koncepcji Krzysztofa Bosaka niewiele ma wspólnego z realną wolnością osobistą. To raczej coś na kształt skrajnie prawicowej swawoli, dzięki której można swobodnie dręczyć słabszego lub po prostu kogoś innego z powodu osobistych uprzedzeń. W świecie „wolnościowców” spod znaku Konfederacji możliwa byłaby dowolna dyskryminacja w miejscu pracy oraz podczas transakcji rynkowych, a na wypadek choroby, wypadku lub starości każdy ubezpieczałby się sam, wedle własnych możliwości. Nawet w najbardziej liberalnych gospodarczo krajach Zachodu, takich jak Szwajcaria czy Australia, takie rzeczy byłyby nie do pomyślenia.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Piotr Wójcik

| Publicysta ekonomiczny
Publicysta ekonomiczny. Komentator i współpracownik Krytyki Politycznej. Stale współpracuje z „Nowym Obywatelem”, „Przewodnikiem Katolickim” i REO.pl. Publikuje lub publikował m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, magazynie „Dziennika Gazety Prawnej”, dziale opinii Gazety.pl i „Gazecie Polskiej Codziennie”.