Służby, mafie i loże vs „szczęść boże”, czyli magiczny świat Grzegorza Brauna

Przemysław WITKOWSKI

Żydzi, Niemcy i masoni knują przeciw Rzeczypospolitej, a samotny reżyser jest jej ostatnim sprawiedliwym! Czy Matka Boska z rosyjską pomocą uratują Ojczyznę? Dziś w cyklu „wielka prawicowa szuria” zapraszamy was do magicznego świata Grzegorza Brauna.

Zbadamy jego korzenie ideowe i dzieje rodu – i przede wszystkim tę z pozoru dziwaczną gmatwaninę, którą jest jego myśl polityczna. Znajdziemy w tej opowieści chasydów Chabad Lubawicz, wieś Gietrzwałd, Lecha Wałęsę, Nową Chazarię, WSI, masonów, Karola Wojtyłę, Smoleńsk, agencję Sputnik, układ wrocławski, Putina, Śpiących Rycerzy, Hoene-Wrońskiego oraz – zwerbowanego w dwudziestej trzeciej wiośnie przez STASI i GRU – Grzegorza Schetynę.

Mało kto z liberalno-lewicowych elit bierze Brauna na poważnie. Trudno im uwierzyć, że w roku 2019 ktoś na serio domaga się batożenia gejów i mszy po łacinie, a także uważa, że Maryja zatrzymała w 1877 roku I wojnę światową objawiając się w warmińskiej wiosce. A jednak ten człowiek znajduje tysiące takich, którzy chcą mu powiedzieć: Szczęść Boże! Uzyskał 11,86% w wyborach na prezydenta Gdańska i ponad 5% na Podkarpaciu do Europarlamentu. Jego zwolennicy tęsknią za niepodważalnymi wartościami, za kobietą w kuchni, za rózgą w klasie. I jest ich coraz więcej. A gdzieś w tle majaczy dodatkowo Rosja. Zapnijcie pasy, oto dzieje pana Grzegorza.

Teczka osobowa Grzegorza Brauna. Fot. Przemysław Witkowski

Sąsiedzi Gombrowicza

Polską rządzi lże-elita, elita podstawiona. Elita, która zajęła miejsce prawdziwej elity; wyrżniętych, ograbionych, zdeklasowanych, wypchniętych na emigrację czy to wewnętrzną, czy zagraniczną”. Mówi tak o Polsce, ale też i o swojej rodzinie. Wielodzietni, religijni, endeccy, ze średniej (Braunowie) i bogatszej (Reklewscy) szlachty – to ich właśnie Polska Ludowa zepchnęła z pozycji „elit” do grona zwykłych „obywateli”. A co za tym idzie, pozbawiła i samego Brauna należnego mu, w jego mniemaniu, znaczenia. I on tę wielkość chce odzyskać, przy okazji zmieniając świat i Polskę.

Po kądzieli pochodzi z Reklewskich, rodziny od XVII wieku obecnej w Małopolsce. Początkowo arianie, z czasem wrócili na łono Kościoła. I tak oto w ziemi sandomierskiej kolejno żyli i działali podstoli Krzysztof, cześnik Wojciech, podwojewodzi Stefan, sędzia pokoju Józef, lokalny konsyliarz konfederacji barskiej Aleksy Stanisław, poeta i uczestnik wyprawy Napoleona na Moskwę Wincenty, oficer artylerii Wojska Polskiego Księstwa Warszawskiego Michał, członkowie Towarzystwa Demokratycznego Polskiego Julian i Wincenty, naczelnik świętokrzyskiego okręgu górniczego Łukasz i powiatu sandomierskiego w Powstaniu Styczniowym Zdzisław. Wincenty (ten pierwszy) napisał nawet najstarszy drukowany polski wiersz o tematyce tatrzańskiej pt. Górale i tom sielanek pod tytułem Pienia wiejskie, nim zmarł w moskiewskim lazarecie pod koniec października 1812 roku. Po drodze zdarzyli się jeszcze Reklewskim po kądzieli Komorowscy, dlatego z byłym prezydentem są panowie dalekimi kuzynami.

Ostatniemu panu na Mirogonowicach wiodło się tak dobrze, że nie dziwne, jak bardzo Braunowi do tych czasów tęskno. Wincenty Reklewski hodował konie, miał 60-hektarowy sad, ziemie we wsiach Mirogonowice, Kowalkowice, Kunin, Linów, Szwarszowice, Wojciechowice i Kuźnia, dom w Warszawie, udziały w spółkach akcyjnych, młyn wodno-motorowy, zmechanizowaną piekarnię z niemieckim osprzętem, mieszkania dla pracowników i kilka sklepów w Ostrowcu Świętokrzyskim. Sam zaś dwór był to modrzewiowy budynek, wzniesiony na początku XVIII wieku, w okresie międzywojennym wpisany na listę zabytków, pełen antyków i polichromii.

Surowość i dyscyplina mieszały się u Reklewskich z dewocją. Dziedzic obdarowywał sowicie klasztory Św. Katarzyny i na Św. Krzyżu. Wstawał o czwartej rano z różańcem w ręku, a potem służył codziennie do Mszy Świętej. Każdego dnia obowiązywał pacierz z dziećmi i rachunek sumienia prowadzony przez matkę plus lektura Biblii i katechizmu. A na dodatek, właśnie w bliskiej okolicy wsi Reklewskich, czyli Mirogonowicach, zawiązała się w lecie 1944 roku, z resztek oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych, niesławna Brygada Świętokrzyska. Gombrowicz, nota bene bliski sąsiad rodu, nie mógłby tego lepiej wymyślić.

Ostatecznie jednak Reklewskiego sympatia do kleru doprowadza do śmierci – ginie zamordowany przez bandytów w czasie napadu rabunkowego na plebanię w Waśniowie. Kiedy wkracza Armia Ludowa, jego żona zmuszona jest opuścić majątek, gdzie powstaje Państwowe Gospodarstwo Rolne. Próbuje prowadzić pozostałe jeszcze biznesy w Ostrowcu, ale i one zostają upaństwowione. Rodzina przenosi się do Warszawy i zamieszkuje na Powiślu, gdzie wychowuje się matka Brauna – Zofia.

Drzewo Genealogiczne Braunów. Rys. Przemysław Witkowski.

Unia z Wojtyłą i antysemityzmem

„W XVIII wieku we Lwowie jakiś Braun się spolonizował”, pisze o przodku reżyser. Pierwsi znani przedstawiciele tego rodu to Józefurzędnik ze Lwowa i jego syn Karol – prezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Dąbrowie Tarnowskiej, miasteczka niedaleko Pacanowa. Jego teść, Konstanty Miller, pianista i lekarz przyjaźnił się z Norwidem i został nawet uwieczniony w Promethidionie. Jego matka z kolei, Seweryna Żulińska, była kuzynką członka Rządu Narodowego w Powstaniu Styczniowym, Romana Żulińskiego, powieszonego na stokach Cytadeli wraz z Trauguttem.

Karolowi rodzi się kolejno czwórka dzieci – synowie Kazimierz, Jerzy i Juliusz i córka Jadwiga. Pierwszy syn żyje niedługo, acz intensywnie. W siedemnastej wiośnie życia zaciąga się do Legionów. Walczy na froncie włoskim, ukraińskim i przeciw Konarmii Budionnego. Jest pilotem samolotu i za jego sterami ginie w roku 1921, będąc pośmiertnie odznaczonym orderem Virtuti Militari.

Mimo iż dziadkiem Grzegorza Brauna był akurat Juliusz, to najbliżej byłoby mu chyba do Jerzego. To postać do dziś na skrajnej prawicy legendarna. Fascynowali się nim antysemita i monarchista Jacek Bartyzel, eks-falangista i wykładowca jezuickiego Ignatianum Adam Danek, a także Rafał Łętocha z „Nowego Obywatela”. Ten ostatni poświęcił mu nawet swoją rozprawę habilitacyjnąRafał Łętocha, „Oportet vos nasci denuo”. Myśl społeczno-polityczna Jerzego Brauna, Zakład Wydawniczy ‘NOMOS’, Kraków 2006.. A co ich wszystkich tak zafascynowało w tej postaci?

Jako nastolatek, wspólnie z późniejszym liderem PPS Adamem Ciołkoszem, Jerzy Braun wydawał pismo „Młodzież Sobie”, później zostaje też, tu ciekawostka, autorem znanej harcerskiej piosenki Płonie ognisko i szumią knieje. Walczy w wojnie polsko-bolszewickiej. Publikuje eseje, wiersze i fantastykę, pisze scenariusze filmowe, jest też wydawcą i redaktorem krakowskiej „Gazety Literackiej”. Kiedy styka się z myślą romantycznego mesjanisty Józefa Marii Hoene-Wrońskiego zostaje wrońskistą. Zakłada pismo, którego tytuł „Z” symbolizuje obecną w tej filozofii zasadę „Z”, czyli Piękna Absolutnego, będącego „zbiegiem celowym” zasad „X” i „Y” czyli Dobra i Prawdy Absolutnej. Publikują u Brauna poeci Józef Czechowicz i Czesław Miłosz oraz Witkacy, który w Bibliotece „Z” wydaje rozprawę O Czystej Formie. Debiutuje też u niego Stefan Kisielewski.

Portret Jerzego Brauna autorstwa Witkacego. Fot. instytut-mesjanistyczny.home.pl

Jerzy Braun jest inicjatorem powstania czegoś na kształt obecnych Mediów Narodowych, czyli Komitetu Prasy Młodych – wspierającej się wzajemnie wiązki pism ówczesnej skrajnej prawicy. Siły łączą sanacyjne „Jutro Pracy”, faszyzujące „Prosto z Mostu”, „ABC” i „Nowy Ład”, monarchistyczne „Merkuryusz Polski Ordynaryjny” i wileńskie „Słowo” Cata-Mackiewicza, konserwatywny „Bunt Młodych” Jerzego Giedroycia, narodowo-katolicki miesięcznik Zgromadzenie Księży Marianów „Pro Christo” i oczywiście nacjomesjanistyczny „Zet”. Mają walczyć z „żydokomuną” i „Fołksfrontem”. Punkty wspólne tak różnorodnego towarzystwa to antykomunizm, obsesja masońska i antysemityzm. W tym właśnie gronie Braun powołuje też Agencję Antymasońską. Szuka ona powiązań polityków i księży z lożami. Efekt? Kilka procesów wytoczonych pomysłodawcy, m. in. przez prezydenta Sosnowca Józefa Kaczkowskiego. Co i tak nie zatrzymało oskarżeń, że to sam Braun jest okultystą i masonem.

Odpowiedzią Brauna na panoszący się wokół materializm ma być zwrot do Boga i „neonacjonalizm posłanniczy”. Naród rozumie on jako „obowiązek zbiorowy, wyższą jedność duchową oraz wspólnotę tradycji i idei”. Celem Polski i Polaków ma być stworzenie z „bałto-słowiańskimi narodami ościennymi katolickiego imperium apostolskiego – imperium Boga”. Na głowę takiego państwa przewiduje, skromnie, Matkę Boską jako Najświętszą Królową Korony Polskiej. Z kolei dla bytów bardziej przyziemnych rezerwuje jedynie, sprawowaną dyktatorsko, funkcję regenta. Własność prywatna ma znaleźć się w rękach katolickich rodzin. Ogólnie rzecz ujmując, plan organizacji ustroju zakłada dystrybucjonizm i autorytarne państwo religijne okraszone antysemityzmem i antymasońską obsesją.

Plan jednak nie wypala i Polskę podbija III Rzesza. Braun ducha nie gasi i zakłada w tej sytuacji podziemną katolicką organizację polityczno-wojskową Unia: „unię człowieka z człowiekiem, unię pracy i kultury, unię człowieka z narodem, unię narodów w ludzkości, unię wszystkich w Chrystusie, unię człowieka i ludzkości z Bogiem“. Unia owa nie obejmuje, co prawda, Żydów. „Element obcy psychice słowiańskiej” ma być zasymilowany lub wydalony. I to jednak nie załatwia sprawy, bo „równocześnie z masową konwersją żydów w Polsce dokonuje się zbliżenie między żywiołami masońsko-liberalnymi a Kościołem”. W efekcie, nawet po przystąpieniu Unii do Stronnictwa Pracy jej działacze dalej postulują usunięcie z Polski wszystkich młodych Żydów, a starszym uniemożliwienie sprawowania urzędów, służby w wojsku oraz możliwości produkcji dóbr materialnych i kulturalnych poza własnym środowiskiem. Najbardziej może szokujący jest skład głoszącej takie postulaty Unii. Nie zaskakują tam może przedwojenni antysemici: sanacyjni posłowie Tomasz Kozłowski, Zbigniew Madeyski, Brunon Sikorski, Michał Łazarski czy Jan Hoppe ani podobnie „judeosceptyczni” Zofia Kossak-Szczucka, Feliks Koneczny czy Kazimierz Studentowicz. Oprócz nich jednak do tej organizacji należeli Stefan Kisielewski, Jerzy Turowicz, Pola Gojawiczyńska, Stefan Jaracz, Juliusz Osterwa, Jan Zachwatowicz, Kazimierz Wyka i – tak, tak – Karol Wojtyła. Wszyscy oni najwyraźniej nie protestowali przeciwko tym antysemickim postulatom.

Scalenie Unii ze Stronnictwem Pracy daje Braunowi szybki awans polityczny. Zostaje marszałkiem podziemnego parlamentu — Rady Jedności Narodowej i p.o. Delegata Rządu RP na Kraj. W lipcu 1945 roku raportuje zwierzchnikom w LondynieZa: D. Libionka, „Kwestia żydowska” w Polsce w ocenie Delegata Rządu RP i KG ZWZ-AK w latach 1942-1944, referat wygłoszony na konferencji w Paryżu, maszynopis, str. 15, 16.: „na wsi i w miasteczkach nie ma dziś miejsca dla Żyda. W ciągu ubiegłych sześciu lat w Polsce wytworzył się (nareszcie!) nieistniejący przedtem polski stan trzeci, przejął całkowicie prowincjonalny handel, pośrednictwo, dostawy, lokalną wytwórczość (…) oraz wszelkie rękodzieło. Ci młodzi synowie chłopscy i dawny proletariat miejski wysługujący się Żydom – stanowią element zawzięty, wytrwały, chciwy, pozbawiony doszczętnie wszelkich skrupułów moralnych w handlu, górujący nad Żydami odwagą, inicjatywą i rzutkością. (…) Te masy z tych terenów nie ustąpią. Nie ma siły, która by je usunęła. W tej sytuacji zrozumiałe jest, że ocaleni z pogromu Żydzi nie mogą powrócić w swe rodzinne strony i «zrujnowani i załamani wyjeżdżają, głosząc na cały świat, że Polacy są antysemitami». Jednak to, co biorą za antysemityzm, to «tylko prawo ekonomiczne, na które nie ma rady»”.

W 1946 roku zostaje redaktorem opozycyjnego, katolicko-narodowego „Tygodnika Warszawskiego”, gdzie publikuje między innymi tezy, że „marksizm jest amoralny i antyhumanistyczny, nie nadaje się do tworzenia nowego społeczeństwa humanistycznego i nie potrafi wyobrazić sobie jego struktury”. Cały zespół czasopisma zostaje w 1948 roku aresztowany. Braun jest w więzieniu brutalnie przesłuchiwany i wskutek pobicia traci oko i wszystkie zęby. Zapada wyrok – dożywocie. Wychodzi za sprawą odwilży 1956 roku. W 1965 roku wyjeżdża do Rzymu. Pisze do „L`Osservatore Romano”, wygłasza prelekcje w Radiu Watykańskim i uczestniczy w obradach Soboru Watykańskiego II. W ramach akcji „Opium” służy też jako kontakt operacyjny Służbie Bezpieczeństwa PRL. Za swoją współpracę otrzymuje w sumie 422 880 lirów oraz upominki o wartości 13 260 lirów, zaś dodatkowe koszty spotkań wynoszą 274 450 lirów (łącznie to nieco ponad tysiąc ówczesnych dolarów amerykańskich). Dużo też podróżuje: odwiedza Wielką Brytanię, Belgię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, Stany Zjednoczone, Kanadę i Szwajcarię.

Krew dawne jego bohatery

Przez całe lata za Jerzym wiernie stoi jego młodszy brat Juliusz – doktor prawa, adwokat i działacz Akcji Katolickiej. Jeszcze w czasie okupacji jest w kierownictwie Unii. Aresztowany wraz z bratem w okresie stalinizacji PRL, czas od 1948 do 1953 roku spędza w więzieniu. Później trzyma się już dalej od działalności politycznej i poświęca się nauce. Zakłada w Częstochowie Wyższą Szkołę Administracyjno-Handlową i zostaje jej pierwszym rektorem. Buduje też osiedla robotnicze i pracuje w Instytucie Ochrony Środowiska PAN w Zabrzu. Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych zbliża się do opozycji, a potem doradza świętokrzyskiej Solidarności i w stanie wojennym zostaje z tego powodu internowany.

Siostra Jerzego i Juliusza Jadwiga Domańska jest z kolei aktorką. Przed wojną występuje w teatrach Wilna, Łodzi, Bydgoszczy i Łucka, a podczas okupacji jest kurierką AK. Aresztowana przy przekraczaniu granicy ZSRR trafia na półtora roku do obozu karnego na Syberii, ostatecznie dołącza do armii gen. Andersa. Jest tam szyfrantką, sanitariuszką, świetliczanką ikomendantką plutonu oświatowego, wspomina ją w Na Nieludzkiej Ziemi Józef Czapski. Po wojnie trafia najpierw do Anglii, a potem wraz z mężem i dziećmi wyjeżdża do Kanady, gdzie do dziś mieszka jej rodzina.

Kazimierz i Jerzy nie mają dzieci, podtrzymanie rodu bierze więc na siebie Juliusz. Dzieci ma czwórkę – Marię, Teresę Elizę, Kazimierza i Juliusza juniora. I o ile w poprzednim pokoleniu tylko połowa Braunów otrzymała Order Odrodzenia Polski, w tym otrzymają je już wszyscy. Maria zostanie profesorą psychologii na KUL, Kazimierz reżyserem teatralnym, Juliusz szefem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, prezesem zarządu Telewizji Polskiej i posłem Unii Wolności, a Teresa Eliza pedagożką i pracownicą socjalną wśród bezdomnych, ponoć murowaną kandydatką do beatyfikacji.

Ojcem Grzegorza jest Kazimierz – reżyser, dramatopisarz, prozaik, teatrolog, nauczyciel akademicki i tłumacz. Akta UB są dla niego bezlitosneIPN Wr 024/8504 t.I. Opis: wymagający, apodyktyczny, zarozumiały, trudny we współpracy, klerykał. Jednocześnie robi artystyczną karierę. Jeździ na zagraniczne staże: na Festiwal w Awinionie, w Comédie-Française, w Royal Shakespeare Company w Stratfordzie, w RTF w Paryżu, w RAI w Rzymie i BBC w Londynie. Robi doktorat, a później habilitację. Kieruje Teatrem w Lublinie, a później we Wrocławiu. Wykłada, pisuje do katolickiej „Niedzieli”, z Karolem Wojtyłą gra w siatkówkę. Ostatecznie za działalność opozycyjną traci pracę i wyjeżdża w 1985 roku do Stanów, gdzie wykłada w University of New York w Buffalo. To wyrazista, silna postać, całe życie przytłaczająca juniora, który nieudolnie starał się będzie mu dorównać.

Grzegorz wyrasta też w cieniu starszej siostry Moniki. Ta szybko zaczyna grać w teatrze, a także w produkcjach filmowych z lat 80., Widziadle i Karate po polsku.  Jej twarz trafia na okładkę „Filmu”. Przerywa jednak karierę filmową, by zrobić doktorat. Zostaje reżyserką i kulturoznawczynią, wykłada na ASP, Uniwersytecie Wrocławskim. Jej mężem przez wiele lat był znany literaturoznawca prof. Stanisław Bereś.

Podsumujmy: Virtuti Militari, Polonia Restituta (bodaj sześć razy), Promethidion, siatkówka z Wojtyłą, śmierć z Trauguttem na Cytadeli, Na nieludzkiej ziemi, AK i „Sokół”, herby, koligacje, przewodzenie partiom w okupacyjnym podziemiu, szefowanie telewizji – z takim oto rodowym dziedzictwem musiał mierzyć się nasz bohater. Można odnieść wrażenie, że odrobinę go to przytłoczyło. Kim on bowiem był wobec nich wszystkich?

Zdjęcie z teczki paszportowej Grzegorza Brauna. Fot. Przemysław Witkowski.

Śmierć człowieka utalentowanego

Taki tytuł nosił pierwszy długometrażowy film dokumentalny Brauna.

Nasz bohater urodził się znacząco, bo w Toruniu. Dorastał jednak już we Wrocławiu, gdzie bardzo aktywnie działają w latach 80. liczne nurty opozycji. Braun kręci się między Solidarnością Walczącą Kornela Morawieckiego a Pomarańczową Alternatywą Majora Fydrycha. Angażuje się też w akcje Solidarności Polsko-Czechosłowackiej. Poznaje Vaclava Havla, a w mieszkaniu Brauna nocują opozycjoniści zza naszej południowej granicy. Do dziś zna zresztą czeski. Nagrywa strajki studenckie na Uniwersytecie, odradzanie się Niezależnego Zrzeszenia Studentów, akcje Pomarańczowej Alternatywy. Kręci pierwsze, amatorskie jeszcze, dokumenty. Przy jednym współpracuje nawet z Marią Zmarz-Koczanowicz, którą namawia go na studia podyplomowe na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Potem kręci pierwsze dokumenty profesjonalne, wyjeżdża na festiwale.

Wszystko zdaje się prowadzić do sukcesu. A jednak: jego koledzy zostają radnymi, posłami i znanymi artystami, a on nie może znaleźć sobie miejsca. Jest przekonany o swoim wyjątkowym talencie i inteligencji i nie waha się tego przekonania okazywać. To, dodajmy, nie przysparza mu sympatii. Szarpie się też z figurą ojca, podważa ją, a jednocześnie kopiuje. Bardzo chce być artystą, kręcić wielkie produkcje. Po nocach pisze scenariusze. Póki jest młody, ma jeszcze nadzieję na sukces. Z czasem okazuje się, że ten nie przychodzi. Dostaje kolejne odmowy finansowania. Reżyseruje odcinki ckliwych seriali: Będziesz moja i Warto kochać. Jedyny jego sfilmowany scenariusz fabularny – film Arche. Czyste zło okazuje się gniotem i zupełną klapą. Kłótliwy, apodyktyczny, Braun nie znosi jednak krytyki i sprzeciwu. Staje się autorytarny, nieprzejednany, w ogóle przestaje słuchać ludzi. Blokuje, krótko mówiąc, wszelkie próby wprowadzenia do jego systemu kontrinformacji. Jest on – niezłomny oraz oni – ci wszyscy, którzy rzucają mu kłody pod nogi. Coraz bardziej się radykalizuje. Zaczyna krytykować Okrągły Stół,  uważa Wałęsę za zdrajcę. Jego dokumenty stają się stricte polityczne. „Gdyby o sprawie TW «Bolka» można było przeczytać w gazecie, ja mógłbym zająć się sztuką” – podsumowuje swoją przemianę. Ma już zatem wyjaśnienie, dlaczego mu nie wyszło. Oni. Kim jednak są ci oni?

Errata do biografii

W 2007 roku, mimo wyborczej porażki PiS, pod wpływem tej partii pozostają IPN i TVP. Politycy PO do dziś przyznają w kuluarach, że niewyczyszczenie z ludzi Kaczyńskiego tych instytucji było ich największym błędem. Stały się one jednocześnie przechowalnią, miejscem kreacji nowych narracji i obozem szkoleniowym. Braun zaś, którego dziś znamy, jest idealnym dzieckiem obu tych instytucji. Zaczyna od serii dokumentów Errata do biografii, mającej na celu odbrązowienie, za pomocą akt z IPN, kulturalnych elit PRL i III RP. Opiekunem historycznym programu zostaje ulubieniec Antoniego Macierewicza Sławomir Cenckiewicz.

W końcu filmy Brauna wyświetlane są w prime time, zaraz po „Wiadomościach”. Samodzielnie lustruje hrabiego i celebrytę Wojciecha Dzieduszyckiego, pisarza Henryka Worcella, naczelnego „Odry” Mieczysława Orskiego, a w 2007 roku, na antenie Radia Wrocław ogłasza: „Mam dla wrocławian przykrą informację. Profesor Jan Miodek był informatorem tajnej policji PRL”. Jest na wojennej ścieżce z „salonem” i „łże elitami”. Miodek pozywa go za pomówienie, proces ciągnie się latami i kończy się dopiero w Strasburgu (na korzyść Brauna – trybunał uznaje, że miał prawo nazwać Miodka w ten sposób). Po drodze jednak Braun znów ma problemy. Ponoć ukąsił (!) policjanta. Zatrzymany podczas rozwiązanej pikiety neofaszystowskiego Narodowego Odrodzenia Polski, skuty kajdankami trafia na komisariat. Efekt: proces o obrazę jednego z funkcjonariuszy, grzywna i siedem dni aresztu za znieważenie sądu. Nie może wtedy znaleźć we Wrocławiu pracy. Mieszka u dziewczyny. Ma długi. Mimo czterdziestki na karku zasilają go finansowo rodzice.

A tymczasem Wrocław pod wodzą prezydenta Dutkiewicza „wychodzi z Rzeczypospolitej”. Dowody, zdaniem Brauna? Powołanie Centrum im. Willy’ego Brandta przy Uniwersytecie, Niemiec prof. Klaus Bachmann w lokalnej „Gazecie Wyborczej”, tablica upamiętniająca Fritza Habera, wrocławskiego noblistę z przedwojnia oraz „World Games”. W inauguracyjnej części imprezy wykonana zostaje pieśń, która zawiera słowa: „To będzie miasto równych ludzi. Nie niemieckie. Nie polskie. Nie żydowskie. Nie rosyjskie i nie ukraińskie”. Braun informuje prokuraturę. Ta jednak – najwyraźniej opanowana przez służby, mafie i loże – nie wszczyna śledztwa.

Miasto bowiem przejęła obca agentura. Już wrocławscy pierwsi osadnicy w 1945 roku to, zdaniem reżysera, zaufani „sowieciarze”. Sztaby tzw. Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej, Legnica ze słynną „małą Moskwą”, Świdnica – miasto, z którego dowodzona była operacja „Dunaj”, tajny bunkier pod Oławą, gdzie miało znajdować się jedno z centrów dowodzenia III wojną światową, WSI, SB, KGB, STASI, BND i GRU oraz Putin w pobliskim Dreźnie: wszystko to według Brauna świadczy, że na Dolnym Śląsku „mamy więcej postsowieckiej agentury na kilometr kwadratowy niż w jakimkolwiek innym regionie Polski. Sowieci zawczasu układają sobie klocki”, twierdzi.

Zaczynają już od stanu wojennego – procesu selekcji do nowej władzy, zaś Dolny Śląsk „mógł być poletkiem doświadczalnym” polskiej transformacji ustrojowej. Braun nie może się nadziwić, skąd tyle karier z tego regionu: Stanisław Ciosek, Bogdan Zdrojewski, Władysław Frasyniuk, Rafał Dutkiewicz, Barbara Labuda, Beata Sawicka, Mirosław Chlebowski, Józef Pinior, Jerzy Szmajdziński, Ryszard Czarnecki, Kazimierz Ujazdowski, Adam Lipiński, wszyscy są w tej „szajce”. A na jej czele stoi ówczesny właściciel Radia Eska, WKS Śląsk i barów Pan Smak, funkcjonariusz służb wstawiony przez SB do Solidarności, demonicznie inteligentny – tak, tak! – Grzegorz Schetyna. Wszyscy robią kariery, tylko nie Braun. Wrocław to bowiem jego zdaniem „polski Wiedeń” gdzie spotykają się „mafie, służby i loże” Tymczasem Braun z nikim takim się nie spotyka, nie ma stałej pracy, czuje się gnębiony i prześladowany.

Służby, mafie, loże

Znajduje więc sobie nowych kolegów. Wrocław ma bowiem bardzo bogatą ofertę dla politycznych radykałów: nacjopoganie, naziści, faszyści, nacjonaliści, postpaxowska endekokomuna, monarchiści i korwinoidy – są tu wszyscy. Braun odnajduje się najlepiej w gronie tych trzech ostatnich. Unia Polityki Realnej, Stronnictwo Polityki Realnej i ich pisma „Stańczyk” i „Opcja na Prawo”, to będzie jego pierwsze polityczne środowisko. „OnP” jako prorosyjską tubę opisują szerzej Anna Mierzyńska w OKO.Press i Tomasz Piątek w książce Morawiecki i jego tajemnice. Piszą na łamach tego pisma m. in. członek honorowy antydemokratycznej Organizacji Monarchistów Polskich i prorosyjskiego Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego Tomasz Gabiś, antysemita i fundamentalista katolicki Jacek Bartyzel, związany dawniej z Opus Dei antyaborter Mariusz Dzierżawski, Agnieszka Piwar z rosyjskiej agencji Sputnik, gwiazdor Radia Maryja i „judeosceptyk” Stanisław Michalkiewicz, b. poseł LPR Janusz Dobrosz, sedewakantysta i homofob ks. Rafał Trytek, b. falangista i wykładowca jezuickiego Ignatianum Adam Danek i sam lider OMP Adrian Nikiel. Co ich wszystkich łączy? Prorosyjskość, ultrakatolicyzm, homofobia, często antysemityzm. To środowisko, którego poglądami nasiąknie Braun, i którym pozostanie już później wierny.

To wtedy robi pierwsze przymiarki do polityki. W 2007 roku ma kandydować do Senatu jako reprezentant komitetu Liga Prawicy Rzeczypospolitej, który tworzą korwiniści z UPR, ortodoksi religijni z Prawicy PR Marka Jurka i nacjonaliści z Ligi Polskich Rodzin – to pierwsze podejście do stworzenia współczesnej Konfederacji. Nie udaje mu się jednak zebrać odpowiedniej liczby podpisów. W 2010 roku startuje do rady miejskiej z ramienia Komitetu Polski Wrocław – zdobywa 173 głosów. Nie załamuje się jednak, bo już wie, że to inni rzucają mu kłody pod nogi. O takich jak on mówi: „kto wypowiada lojalność układowi albo prostu odmawia płacenia haraczu, tego spotkają najpoważniejsze konsekwencje”. Co ciekawe, jego naturalny, piskliwy głos, zmienia się wyraźnie. Do pracy w jednym z programów kulturalnych przechodzi szkolenie. Choć program ostatecznie nie powstaje, to charakterystyczny głos pozostaje. Będzie jego główną bronią i zarazem znakiem rozpoznawczym.

Jego radykalizm podkręca jeszcze Smoleńsk – katastrofa otwiera przed nim nową publiczność. Występuje w Telewizji Trwam, Radiu Maryja i na spotkaniach klubów „Gazety Polskiej”, stowarzyszenia Solidarni 2010 i w salach parafialnych. W końcu ma słuchaczy. Coraz bardziej się rozkręca. Uważa, że wypadek „nie był akcją jednej wybranej służby. Był akcją całego konsorcjum”, nazywa go zamachem warszawsko-smoleńskim. „Na jakiej podstawie utrzymują niektórzy, że ten samolot, który tam kołuje, startuje z płyty okęckiej, że to ten sam samolot widzimy w wielu tysiącach szczątków mniejszych i większych na podejściu do lotniska Smoleńsk Siewiernyj?”, pyta wielokrotnie na spotkaniach. To pytanie z repertuaru tzw. „teorii maskirowki”. Według niej 10 kwietnia pasażerowie Tu-154M w ogóle nie dolecieli do Smoleńska, wylotu nie było, bo zostali już wcześniej porwani i zabici w imię nowej Jałty. Dogadali ją Barack Obama i Władimir Putin, a wykonawcą wyroku zostaje ten ostatni. Wszystko to jako przypieczętowanie nowego podziału i stref wpływów.

W 2011 roku, podczas spotkania na KUL zorganizowanego przez związany z Ordo Iuris miesięcznik „Polonia Christiana”, nazywa abp Józefa Życińskiego „łajdakiem i kłamcą”. We wrześniu 2012 roku wdziera się na Powązki podczas ekshumacji jednej z ofiar katastrofy Smoleńskiej. Zostaje zatrzymany i po raz kolejny zostaje postawiony mu zarzut nietykalności cielesnej policjanta. Braun nie odbiera jednak wezwań i nie przebywa ani w miejscu zameldowania, ani zamieszkania. Na spotkaniu w prawicowym Klubie Ronina oświadcza: „Kule powinny świstać, a mamy kabaret. Bo kolejny przesąd to wiara w pacyfizm. Wiara, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną w sposób nagły, drastyczny wyprawieni na tamten świat z tuzin redaktorów «Wyborczej» i ze dwa tuziny drugiej gwiazdy śmierci mediów centralnych – TVN. Nie wspominam o etatowych zdrajcach ze starego reżimu. Jeśli się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy: hulaj dusza, piekła nie ma. Jeżeli nie karze się śmiercią za zdradę, to co?” Prokuratura rozpoczyna śledztwo, grożą mu trzy lata więzienia. Tymczasem trafia na tydzień do aresztu za kilkakrotne znieważenie sądu.

Depozytariusz nadziei tysięcy Polaków

W lecie roku 2014, po prawie trzydziestu latach życia razem, rozstaje się ze swoją partnerką. Ta nie podziela jego radykalnych poglądów, nie chce ślubu kościelnego i dzieci. On tymczasem zaczyna uczęszczać na msze po łacinie. Już w grudniu tego samego roku, w kościele na ul. Karolkowej na warszawskiej Woli, bierze ślub w rycie trydenckim z Aleksandrą G. swoją wieloletnią montażystką. Nowa żona jest mu już zupełnie podporządkowana. Szybko rodzi im się syn.

Ożeniony po bożemu Braun postanawia zostać prezydentem Polski. Jego program to teokratyczny totalitaryzm połączony z militaryzacją społeczeństwa. Opiera się na haśle Kościół – Szkoła – Strzelnica. Nie chodzi mu przy tym o standardowy kościół rzymsko-katolicki, tylko ten oparty na Tradycji przez duże T. Wprost mówi, że chodzi o mszę łacińską, tzw. trydencką, którą nazywa generatorem cywilizacji. „Cuda będą się działy”, deklaruje. Także szkołę rozumie specyficznie. Ta również ma być wyznaniowa, katolicka, bo tylko taka jest „ochroną przeciwko pogromom duchowym i intelektualnym”, a także przed systemem „deprawacji i dezinformacji, szkoły patentu kołłontajowsko-stalinowskiego”. A po mszy w niedzielę – strzelnica, a na mikołaja dzieciom paczka amunicji, bo „strzelanie to patriotyczna kaligrafia” i „patriotyczne zen”. Udział w wyborach to z jego strony pewne ustępstwo. „Nie sądzę zatem, żeby Polska mogła być odzyskana w trybie demokratycznym”, oznajmia któregoś razu. Wprost nawołuje do obalenia ustroju Polski siłą. „Mówiąc wprost – najpierw zamach stanu a potem całkowita zmiana systemu politycznego. Jestem monarchistą, więc modlę się o powrót Króla”, informuje publicznie, nie niepokojony przez ABW.

Chce karać kobiety więzieniem za aborcję i publicznie biczować gejów. Robert Biedroń jako „publiczny, zawodowy sodomita” powinien trafić, wedle Brauna, do więzienia. Zgodnie ze spiskową teorią tzw. kulturowego marksizmu oznajmia, że „rewolucja światowa, mafie, służby i loże, Żydzi i masoni, (…), traktują sodomitów jako zaginiony lumpenproletariat swojej rewolucji”. Nie wierzy w szczepienia, które uważa za nieoparte „na faktach potwierdzalnych, weryfikowalnych naukowo czy statystycznie“. Jego zdaniem to wielki eksperyment medyczny i loteria,  realizowane „przez postępacko-totalniacką wściekliznę“, które godzą „w suwerenność władzy rodzicielskiej” oraz „uderzają w nasze cywilizacyjne, wolnościowe tradycje“.

Sprawstwo i przebieg zamachu na WTC w 2001 roku nie są jasne, „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to jest jeden ze zworników postpeerelowskiego systemu zakłamania i propagandy III RP”, a gwardię szwajcarską w Watykanie powinna zastąpić gwardia polska, Polacy powinni walczyć z Garibaldim, 90% historiografii nie spełnia kryteriów naukowych, zrównoważony rozwój to diabelstwo, „kultura wiąże się genetycznie, organicznie z Tradycją christianitas”, co jest szczególnie ważne w czasach, gdy „realizowany jest scenariusz ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej (…) anihilacji państwa polskiego, anihilacji polskiego projektu suwerennościowego“. Aby je uratować, konieczne jest wywrócenie na nice naszych sojuszy. Braun oznajmia: „Ameryka wróg Polski numer jeden!“. Musimy koniecznie opuścić NATO i związać się z Białorusią, Iranem, Turcją i Chinami, a na na Fort Trump odpowiedzieć Fortem Xi Jinpinga.

Wybory prezydenckie 2015 – klip wyborczy Grzegorza Brauna

Naprawdę myśli że wygra w 2015 roku. Otrzymuje jednak 0,83% głosów. Nie umie zaakceptować tego wyniku, oznajmia, że wybory sfałszowano. Wraz z najwierniejszymi zwolennikami wdziera się do Państwowej Komisji Wyborczej i zaczyna okupację, domagając się ponownego przeliczenia głosów. Liczy, że pójdą za nim tysiące. Ostatecznie tylko kilkudziesięciu zwolenników jest w nim w budynku. Interweniuje policja i siłą wyprowadza okupantów. Pucz jest zupełnie nieudany. Rzeczywistość po raz kolejny Brauna zawiodła. Żyje z wykładów dla Polonii.

Kondominium rosyjsko-niemieckie-…

W tym okresie „układ wrocławski” zaczyna już rozrastać się w całą historiozofię. Jego macki sięgają od Berlina przez Moskwę po Tel Awiw znajdując zwieńczenie w „mordzie w Smoleńsku”, zbrodni cementującej sojusz „Germanii i Rassiji” nad naszym polskim trupem.

Związek Sowiecki w tej wizji był „projektem politycznym powołanym do istnienia przez ludzi, którzy nigdy nie mieszkali na Kremlu, a wykorzystali ZSRS jako walec do zniwelowania gruntu pod budowę jeszcze większej wieży Babel”, gdzie lewicowość to tylko kłamliwa forpoczta globalnego kapitalizmu i zniszczenia „trzech naturalnych wspólnot: rodziny, narodu i wspólnoty religijnej” przeznaczonych do eksterminacji poprzez „formułę potęgującej się inwigilacji i zaostrzającego się dyktatu poprawności politycznej, nazywaną marksizmem kulturowym“.

Dziś wedle Brauna Polska jest landem Eurokołchozu, który w praktyce kontynuuje misję III Rzeszy metodami ZSRR, gdzie narodowych socjalistów Hitlera i międzynarodowych socjalistów Lenina zastąpili eurosocjaliści Michnika. Zgnębioną ojczyzną administruje rząd warszawski (nie polski, tylko mający siedzibę w Warszawie), a rządzi agentura „postsowiecka, neorosyjska, imperium amerykańskiego”, a także niemiecka, żydowska i ukraińska.

Polska to zdaniem Brauna kondominium rosyjsko-niemieckie. Schetyna to dziecko Stasi i GRU, Miller zaś tylko GRU, ale przewerbowany przez Amerykanów. Wałęsą steruje WSI, Pawlakiem służby radzieckie, a „oficerowie” kontrolują wierchuszkę PSL. Geremek i Mazowiecki zostali w sierpniu 1980 roku wysłani do stoczni przez bezpiekę, polscy oligarchowie – Kulczyk, Gudzowaty i Krauze – to dawne służby, Jaruzelski jest sowietem wstawionym w biografię polskiego chłopca, zaś ambasador Ryszard Schnepf jest członkiem loży masońskiej B’nai B’rith Polin czyli zawodowym Żydem.

Efektem wszystkich tych układów jest mocna podwójna figura. Jedną jest Polska jako ofiara mocarstw. Druga zaś to ta osobista, samego Brauna, którego rodzimy układ agentów i zdrajców chce zepchnąć w niebyt, zamknąć w klatce milczenia. Jezus-Polska-Braun – tak wygląda ciąg wynikania. Czas zatem znaleźć – skazujący naszego Jezusa/Brauna – Sanhedryn.

…pod żydowskim zarządem powierniczym

Jeszcze w 2012 roku, Brauna zatrzymanego na Powązkach osobiście bronią Antoni Macierewicz i Anna Fotyga. W 2015 roku ta wzajemna sympatia się kończy, a poróżni ich kwestia żydowska. TV Republika jest już odtąd „amerykańską i żydowską agenturą“, a rząd PiS prowadzi do germanizacji i judaizacji Polski. Żydzi bowiem to u Brauna istota zbiorowa na kształt roju pszczół lub mrówek. Obalają carat, zwodzą Lechitów, bogacą się, komunizują i wynaradawiają, a wszystko ku zgubie Polaków. „Zmieniają, się owszem realia historyczne, ale nie zmienia się realne nastawienie elit żydowskich względem polskiej suwerenności”, konstatuje Braun. Powstanie styczniowe i jego porażka? Wynik knowań Rothschildów i reby Meiselsa. II Wojna? Podobnie. Lenin? Agent tychże. Protokoły Mędrców Syjonu prawdziwe? Być może. „Diaspora żydowska kilkanaście lat temu po raz kolejny wypowiedziała Polsce wojnę“, oświadcza. A właściwie „diaspora żydowska i formacje polityczne przez nią wspierane”, czyli wedle Brauna „Gazeta Wyborcza”, sieroty po Unii Wolności i PZPR oraz emigracja marcowa, którą uważa za rodziny ubeków i aparatczyków, którzy popadli w niełaskę. W jakim celu? Otóż by uczynić Polaków winnymi Holocaustu.

Braun bowiem via Michalkiewicz twórczo rozwija koncepcję generała Milicji Obywatelskiej Tadeusza Walichnowskiego, jednego z liderów nacjonalistycznego nurtu w PZPR, autora książek takich jak: Izrael a NRF, Syjonizm a NRF, Izrael-NRF a Polska, Mechanizm propagandy syjonistycznej, Syjonizm a państwo żydowskie czy Organizacje i działacze syjonistyczni. Ten ideolog antysemickiej nagonki roku 1968 uważał, że „międzynarodowe kadry syjonistów są powiązane z amerykańskim imperializmem”, a celem ruchu syjonistycznego jest utrzymanie i umocnienie „światowego narodu żydowskiego”. Izrael zaś jest „narzędziem” dla realizacji tego celu. Zapłacenie 2 mld dolarów Izraelowi za Holocaust miało być momentem, w którym zawiązany został sojusz niemiecko-izraelski. Niemcy, oczyszczeni z win za Holocaust, mieli zgodnie z przekupionymi Żydami izraelskimi zacząć zrzucać je na Polaków i próbować ograbić ich z narodowego majątku. W dużej mierze są to tezy tożsame z tym, co mówi Braun.

Po co to wszystko? Oczywiście po to, aby zbudować „żydowską suwerenność wyspową w regionie od Szczecina do Odessy”. Izrael, Niemcy i polscy zdrajcy dążą bowiem do zbudowania Mitteleuropy i umieszczeniu w niej Judeopolonii. Zdaniem Brauna Izrael jest w kryzysie demograficznym, gospodarczym i militarnym, a na Bliskim Wschodzie zbliża się wielka wojna, Żydzi szukają więc nowego terenu pod kolonizację. Przejęcie kontroli nad terytorium Polski jest oczywiście kluczowe. Narzędzia do tego celu to między innymi Shoah Lanzmanna, Lista Schindlera Spielberga, Muzeum Polin, które Braun nazywa „placówką eksterytorialną“, a także roszczenia względem mienia bezspadkowego po zamordowanych Żydach i tzw. operacja Jedwabne. Spodziewane efekty? Ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej, przejście krajanów do rezerwatów, konkurs na kandydatów do Polenratów i życie w „Kondominium”, gdzie zdaniem Brauna – tak jak i w średniowieczu – zajmować się mają Żydzi handlem niewolnikami.

Obrazem przyszłości Polski jest według Brauna Ukraina – czyli „Nowa Chazaria” rządzona przez żydowskiego prezydenta Wołodymira Zełeńskiego, żydowskiego premiera Wołodymira Hrojsmana, za pieniądze żydowskiego oligarchy Ihora Kołomojskiego, a wszystko to pod kontrolą Chabad Lubawicz z jej siedziby w Dniepropietrowsku. Nie wiecie, kto zacz? To licząca ok 200 tys. osób grupa chasydzka, prowadząca międzynarodową działalność konwersyjną. Wedle antysemickich teorii spiskowych sam prezydent USA Donald Trump w 2017 roku przeszedł na judaizm i przystąpił do synagogi Chabadu w Nowym Jorku. Braun regularnie powtarza te opowieści. Już dziś, jego zdaniem, władza w wielu polskich metropoliach należy do Żydów i szabesgojów, a nad Wisłą rządzą ambasadorki USA Georgette Mosbacher i Izraela – Anna Azari.

Jedyny zatem ratunek w Matce Boskiej. I to nie w przenośni, ale dosłownie. Braun wierzy bowiem w bezpośrednią interwencję bytów boskich w politykę ziemską i „na dowód” pokazuje nam zdarzenia z małej warmińskiej wioski Gietrzwałd z roku 1877. Według niego w tym właśnie okresie, po Sedanie i Sadowej, Niemcy potrzebują trzeciej wojny zjednoczeniowej, tym razem by osiągnąć linię Narwi . By ją rozpętać wysyłają księcia Adama Sapiehę, który ma zmontować samobójcze powstanie Polaków, aby odciągnąć siły rosyjskie z Bałkanów, gdzie ma rozgrywać się główny front ten wojny. Sapieha, by wzbudzić bojowe nastroje opłaca nawet namalowanie Bitwy pod Grunwaldem przez Matejkę, dając swoją twarz wielkiemu księciu Witoldowi. Na drodze temu śmiałemu planowi staje jednak sama Matka Boska, która „czyta w niebie gazety i nie buja w obłokach”, bo „niebo jest online z naszą sytuacją“. Maryja objawia się na Świętej Warmii w Gietrzwałdzie dwóm dziewczynkom. Zaczyna się ruch pątniczy obejmujący 500 tysięcy osób i tak oto Matka Boska „latem 1877 roku zdezorganizowała zaplecze frontu” przyszłej wojny, ratując polskość przed zagładą. W ten sposób pozwoliła w jednym pokoleniu nie wykrwawić się młodzieży i wykształcić się pozytywistom oraz narodowej demokracji.

Egzorcyzmy, masoński rząd światowy i chomik w odbycie

Także klub miłośników pana Grzegorza to niezwykła grupa ultradewotów, antysemitów, fanbojów hitlerowskich kolaborantów i Putina oraz zwolenników teorii spiskowych. Uwielbiają go dwaj czołowi polscy fundamentaliści religijni i „judeosceptycy”: Jacek Bartyzel i Stanisław Michalkiewicz. Braunistą jest również ksiądz Stanisław Małkowski, publicysta nacjonalistycznej i judeosceptycznej „Warszawskiej Gazety”, objęty przez kurię zakazem głoszenia kazań. Najbardziej znany jest jednak z udziału w histerii smoleńskiej. Nie tylko jest zwolennikiem spiskowej teorii zamachu, ale był jednym z głównych aktorów demonstracji w Warszawie. To on poświęcił tzw. „krzyż smoleński” na Krakowskim Przedmieściu, a później wyganiał za pomocą odprawienia egzorcyzmów „siły nieczyste” z Pałacu Prezydenckiego, gdy rezydował tam Bronisław Komorowski, żeby w 2018 roku później dokonać Uroczystej Wolnej Elekcji Jezusa Chrystusa na Króla Polski w warszawskim Parku Moczydło. Był także członkiem honorowego komitetu poparcia Marszu Niepodległości i protestował przeciwko koncertowi Madonny w Warszawie.

Uważa on również, że przynależności do KOD-u nie da się pogodzić z praktyką wiary katolickiej, przyjęcie karty LGBT w warszawie oznaczać będzie, że „dzieci tak kształtowane będą pozbawione tożsamości narodowej, męskiej, kobiecej i tożsamości w dziedzinie wiary, chrześcijaństwa, katolicyzmu, związku z Kościołem i jest to atak przeciwko człowieczeństwu, a diabeł, wraz z wszystkimi ludźmi, którzy są mu ulegli i posłuszni wymyślił i wypromował pojęcie «mowy nienawiści», które służy walce z dobrem, prawdą i życiem”. Małkowski, zwolennik palenia „deprawujących” książek, regularnie rozmawia też z nieżyjącym od trzydziestu pięciu lat Jerzym Popiełuszką. Jak twierdzi, „Ksiądz Jerzy na wiele sposobów zapewnia mnie, że jesteśmy razem. Tak, jak to było wcześniej. Przyjaźń, która się zawiązała między nami trwa, a nawet się wzmacnia”.

Wspiera Brauna także Wojciech Muszyński. To redaktor naczelny pisma „Glaukopis“. Znajdziemy w nim „judeosceptycyzm”, pochwały przedwojennego polskiego faszyzmu, nacjonalizm we wszystkich odmianach, peany na cześć Brygady Świętokrzyskiej, okładki z generałem Franco, organizatora pogromu w Myślenicach Adama Doboszyńskiego, nacjopogańskiego artystę Stanisława Szukalskiego, szkalowanie dąbrowszczaków i oczywiście „grozę masonerii”. Muszyński głosi, że „Marzec ‘68 umożliwił «Judeopolonii wyrosłej z ubecko-politruckich korzeni» ucieczkę przed odpowiedzialnością za popełnione zbrodnie”. O badającym zbrodnie na Żydach prof. Janie Grabowskim pisze per „matoł tytułowany profesorem”. O Annie Azari, ambasador Izraela: „Ta pani powinna zostać wydalona już rok temu”. Udostępnia też na swoim profilu obrazek lidera Narodowego Odrodzenia Polski Adama Gmurczyka przedstawiający powieszonego Baracka Obamę. Kiedy komentujący u niego gość pisze, że szefa Amerykańskiego Kongresu Żydów „normalne państwo powinno otruć albo podłożyć mu bombę w samochodzie”, Muszyński daje lajka.

Kolejny piewca Brauna to Marek J. Chodakiewicz. Tych dwóch łączy przede wszystkim nacjonalizm i obsesja antyżydowska. „Trwa kolejna Operacja Antypolska“, ogłasza dramatycznie Chodakiewicz, nawiązując do operacji NKWD wymierzonej przeciwko ludności polskiej w ZSRR w latach 1937-1938. W Po zagładzie, książce o losach Żydów w Polsce po wojnie, Chodakiewicz oznajmia, że Polacy byli dużo częściej ofiarami Żydów niż odwrotnie. Stwierdza też, że po 1945 roku „osoby pochodzenia żydowskiego w ramach samoobrony lub z zemsty, działając niezależnie lub we współpracy ze stalinistami, doniosły, napadły i obrabowały przynajmniej 7000 Polaków, niektórych z nich zabijając”. Z drugiej strony liczba żydowskich ofiar w latach 1944-1947 miała wynieść, zdaniem Chodakiewicza, od 400 do 700.

Ale to nie jedyny obszar jego zainteresowań. „Nic bardziej nie obraża Boga niż rzucanie nasienia w kał” twierdzi historyk i z lubością powtarza miejską legendę o „chomiku w odbytnicy”. I podczas dyskusji zorganizowanej przez IPN opowiada: „niektórzy uznali, że dobrą formą zabawy jest wziąć chomika, ogolić go, usunąć pazury i zęby, posmarować olejem oraz wpuścić sobie do odbytnicy, to zwierzę stara się do góry wspiąć i zaciska się wtedy mięśnie zwieracza, zwierzę zaczyna się dusić i wibruje”.

Kto jeszcze? A choćby Przemysław Holocher, skompromitowany wyciekami korespondencji były lider ONR również aktywnie wspiera Brauna. Był członkiem jego sztabu, a także publikuje teksty reżysera w prowadzonym przez siebie piśmie „Magna Polonia”. Założył je jeszcze jako lider ONR wraz z prof. Bogumiłem Grottem (promotorem doktoratów Jarosława Tomasiewicza i Rafała Łętochy z „Nowego Obywatela”). Dzielnie też wspierał Brauna Mariusz Dzierżawski: antyaborter, założyciel fundacji Pro – prawo do życia, były wiceprezes Unii Polityki Realnej, a później twórca prorosyjskiego Stronnictwa Polityki Realnej.

Fanem i bliskim współpracownikiem reżysera jest wreszcie obsesjonat antymasoński Stanisław Krajski, który jak pisze sam Braun jest „jednoosobowym instytutem badawczym w przerażająco zacienionym polu, mediów czy uczelni – albo tradycyjnie podporządkowanych masonerii, albo przynajmniej respektujących jej zasady i interesy”. „Struktury polskiego państwa zostały tak skonstruowane, że funkcjonują w interesie masonerii”, oznajmia wykładowca UKSW i publicysta mediów o. Rydzyka. „Ustrój polityczny Polski to antydemokratyczny, oligarchiczny mechanizm chroniący wymienione wyżej ustroje i strzegący interesów światowej masonerii, a ustrój finansowy i bankowy jest narzędziem rabunku Polski i Polaków”, uważa też Krajski. Podobnie jak to, że „masoneria wytworzyła taką sytuację finansową i gospodarczą, że wielki światowy krach, który nie ominie Polski i zniesie jak tsunami z powierzchni ziemi obecną cywilizację jest nieunikniony”. Miałby on zmusić społeczeństwa do dobrowolnego poddania się władzy masońskiego rządu światowego. W ostatnich wyborach do Europarlamentu, startujący z list Konfederacji Krajski, zdobył 3614 głosów.

Sojusznicy i współpracownicy Grzegorza Brauna. Rys. Przemysław Witkowski.

Pan Włodzimierz Putin

Sam sztab prezydencki Brauna z 2015 roku i szeregi partii, kolejno Szczęść Boże, Pobudki a potem Korony to podobna kraina kuriozów. W sporej części prorosyjskich. W Krakowie ogarniał zaplecze niedoszłego prezydenta Sławomir Marczewski. Dawny prorosyjski korwinista z UPR i KNP oraz nacjonalista z prorosyjskiego Obozu Wielkiej Polski tak pisał w marcu 2015 roku na fb: „każdy powinien przeczytać MEIN KAMPF… ta książka otwiera oczy na zagadnienia, o których syjoniści chcieliby zapomnieć… zawiera to co jest zawarte w tym filmie i dużo szerzej… ANTYSEMITYZM to protest przeciwko potędze żydów i ich zabójczemu wpływowi na społeczeństwa europejskie… jak straszna jest wojna to ONI wiedzą, tylko z drugiej strony jaki to dobry interes…. dziś syjoniści patrząc na Ukrainę, Polskę i Rosję zacierają ręce mówiąc: «jest interes do zrobienia i nie da się na nim stracić». Konkluzja filmu brzmi – „Europejczycy powstańcie – trzeba to zrobić jeszcze raz”. W 2016 roku do jego domu wkroczyli funkcjonariusze ABW. Marczewski miał bowiem dwa lata wcześniej, razem z członkami prorosyjskiej Zmiany pojechać na Ukrainę, by tam niszczyć pomniki UPA i Stepana Bandery. Cel? Obarczenie przez Ukraińców winą za te akty wandalizmu lokalnych Polaków. Wedle ABW akcja była finansowana przez Rosję. Marczewski jest też panslawistą i pogańskim rodzimowiercą.

Przewodniczącym Komitetu Wyborczego Brauna w 2015 roku był z kolei amerykański polonus i komandor Międzynarodowych Rajdów Katyńskich Wiktor Węgrzyn. Zanim zmarł w 2017 roku zdążył jeszcze zostać żarliwym obrońcą przejazdu po Polsce Nocnych Wilków. Zapowiadał, że motocykliści „Rajdu Katyńskiego” przywitają ich chlebem i solą w Terespolu i deklarował, że w Polsce rozpętano przeciwko nim „histeryczną nagonkę“. Twierdził też, że to normalni ludzie, tyle że wychowani w innej tradycji. Przypomnijmy, że Nocne Wilki to pansłowiańska, nacjonalistyczna grupa motocyklowa. Ma ona oddziały w Rosji, na Białorusi, Ukrainie, w Bułgarii, Macedonii, Serbii, Rumunii. Ich motory zdobią symbole nawiązujące do tradycji ZSRR – sierp i młot, czerwona gwiazda i sztandar ZSRR, a członkiem grupy jest znany ze stosowania tortur i morderstw politycznych przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow. Cel działania grupy według jej lidera Załdostanowa ps. „Chirurg” to „opór wobec globalnego satanizmu, rosnącego zdziczenia Europy Zachodniej, biegowi ku konsumeryzmowi, który neguje duchowość, zniszczenie tradycyjnych wartości, całej tej mowie homoseksualnej i amerykańskiej demokracji”. Aktualnie są oni objęci sankcjami przez USA za tworzenie na Krymie oddziałów prorosyjskiej milicji i pomoc w przejęciu władzy przez Kreml na półwyspie.

Pełnomocnikiem w okręgu 22 KW „Szczęść Boże” (rejon Krosna i Przemyśla) był z kolei Andrzej Zapałowski. To wykładowca uniwersytecki i szara eminencja skrajnie prawicowego Podkarpacia. Współpracę z Ukrainą uważa za bezsensowną, gdyż jego zdaniem jest ona państwem upadłym, w którym rządzi banderowski reżim, zaś on sam domaga się na granicy budowy 3-metrowego płotu o długości 500 km. Zapałowski jest też zwolennikiem zbliżenia w relacjach z Rosją. Już kilkanaście razy występował w kremlowskim „Sputniku”. Wypowiadał się również dla stacji Ruposters i Pravda TV oraz agencji informacyjnych Regnum i NewsBalt. Wszystkie one związane są z rosyjskimi władzami lub oligarchami. Ma też na koncie liczne publikacje dla Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, think-tanku założonego przez Mateusza Piskorskiego. Aktualnie Zapałowski uważa, że Unia Europejska i NATO nie przetrwają najpewniej kilku lat. W maju 2018 roku nawet prezydencki minister Paweł Soloch w imieniu Biura Bezpieczeństwa Narodowego zażądał od IPN-u usunięcia Zapałowskiego z grona uczestników konferencji nt. polskiej myśli geopolitycznej.

We Wrocławiu motorem braunistów został za to biznesmen Bogdan Ludkowski, właściciel firmy deweloperskiej Intakus, dziś przekształconej w spółkę akcyjną CFI Holding S.A, dawniej członek UPR i KNP. „Kręgosłup moralny, który daje wiara, jest potrzebny również w biznesie. Jeśli przestrzega się Dekalogu w życiu osobistym i rodzinnym, to i w świecie gospodarczym”, opowiada Ludkowski. Co oznacza to w praktyce? W należącym do Ludkowskiego klubie Tawerna koncertowały związane ze sceną neonazistowsą zespoły Graveland, Obłęd i Nordica. Na bramce zaś regularnie można było zobaczyć członków wrocławskiego ruchu faszystowskiego. W 2015 roku na należącym do biznesmena stadionie odbywał się turniej piłkarski pod hasłem „Obudź się Europo” reklamowany krzyżem celtyckim, a na fotosach widoczni byli „zawodnicy” wytatuowani w czarne słońca, kołowroty i swastyki. W YouTube Ludkowski objaśnia z kolei, czym jest „cywilizacja żydowska w polskiej gospodarce“.

W województwie mazowieckim braunistom przewodzi za to Rafał Mossakowski. To on sprowadził do Polski na początku lat dziewięćdziesiątych lefebrystów. To także on łączył NOP z tercerystami z angielskiej ITP. Od lat jest antysemitą, nacjonalistą i fundamentalistą religijnym. Prowadzi w Warszawie Centrum Edukacji Powiśle i kanał Magna Polonia będący youtubową reprezentacją pisma Przemysława „Kebaba” Holochera. A w programach Mossakowskiego znajdziemy wszystko, co się klika i pozwala założyć przyczółek – od „kontroli umysłu a 5G” po faszystę rapera, od iluminatów po nowy rząd światowy, handel dziećmi, SKOK-i, antyszczepy, pedofilia i lucyferianizm. To jeden z najważniejszych węzłów kontaktowych polskiej skrajnej prawicy. Kogo u niego nie było: Bartosz Bekier, Jacek Bartyzel, Rafał Ziemkiewicz, Michalkiewicz, Krzysztof Karoń, Adam Wielomski, Jan Żaryn, Ewa Kurek, Henryk Pająk i ksiądz Kneblewski. Mossakowski zaprasza jak leci i nie wybrzydza. Aktualnie toczy się przeciw niemu śledztwo ABW, w sprawie propagowania faszyzmu.

Jest i wśród najbliższych współpracowników Brauna podpora opcji prorosyjskiej w Polsce, Agnieszka Piwar z polskiego oddziału Sputnika. Znają się z reżyserem jeszcze z Wrocławia, gdzie Piwar studiowała filozofię. Pisali razem też do prorosyjskiej i prochińskiej „Opcji na Prawo”. Od lat związana jest z mediami katolickimi, a to jako absolwentka Podyplomowego Studium Dziennikarskiego na Papieskiej Akademii Teologicznej, a to doktorantka na KULu, a to jako sekretarz Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. W życiu politycznym stosuje jednak ekumenizm. Na organizowane przez nią wyjazdy zaprasza przyjaciół Rosji, zgodnie z duchem duginowskiego sojuszu ekstremów. Z jednej strony faszyzujący falangiści i fundamentaliści religijni, z drugiej zmianersi i „lewica antyimperialistyczna”. Wycieczki trafiają do Soczi, Kaliningradu, Moskwy, Petersburga, Czeczenii czy Niżnego Nowogrodu. Była też współpracowniczką wydalonego już z Polski jako persona non grata dziennikarza Leonida Swiridowa. Jego wydalenie zbiegło się z rozbiciem siatki GRU w Polsce. Ona, on i Braun razem mają piękne zdjęcia z wycieczce w Moskwie. Wykonane, dodajmy, trzy lata po wydaleniu Swiridowa z Polski.

Grzegorz Braun z Leonidem Swiridowem w Moskwie Zdjęcie z Facebooka Swiridowa z datą 20 grudnia 2018, czyli trzy lata po wydaleniu Rosjanina z Polski via Gazeta Wyborcza.

Obaj przedstawiciele prawni Brauna adwokaci Łukasz Jończyk i Bartosz Lewandowski są za to związani z Ordo Iuris. Teksty Brauna i wywiady z nim często można znaleźć na związanych z tym środowiskiem portalu pch24.pl, a i samo stowarzyszenie organizuje reżyserowi spotkania, jak to w Lublinie, gdzie zwyzywał abp. Życińskiego. Prezes Ordo Iuris Sławomir Olejniczak przemawiał też na I zlocie braunowskiej formacji Pobudka. Związki OI z Rosją głębiej badają Klementyna Suchanow i Tomasz Piątek, piszą o tym szerzej m.in. tutaj oraz tutaj.

Do Brauna zbliżają się także coraz bardziej prorosyjscy falangiści: Piotr Pętlicki, Bartosz Bekier i Ronald Lasecki. Najsilniej powiązany jest ten pierwszy: to student energetyki na Politechnice Gdańskiej. Działał w blisko związanej z Ordo Iuris Krucjacie Młodych i walczącej o całkowity zakaz aborcji fundacji Dzierżawskiego Pro – prawo do życia. Jest o tyle istotny, że ściągnął uwagę Brauna na Gietrzwałd i namówił do kandydowania na stanowisko prezydenta Gdańska, gdzie reżyser otrzymał aż 12% poparcia. „Martwię się o nasz kraj. Sytuacja w ojczyźnie napawa smutną konstatacją, iż jesteśmy prawdopodobnie ostatnim pokoleniem, które pamięta Polskę jako kraj biały i chrześcijański, jednolity etnicznie i religijnie”, pisze w rasistowskim tonie Pętlicki. „Antychryst objawi się jako pacyfista, ekumenista i ekolog”, dodaje i okrasza teksty cytatami z neonazistowskiego zespołu Konkwista 88. Zarówno Pętlicki jak i główny ideolog Falangi Lasecki, wypisują peany na cześć Brauna, jako nadziei skrajnej prawicy w Polsce.

PiS++

Ktoś powie, że wszystkie te organizacje i środowiska to przecież margines polskiej sfery publicznej. Poglądy Brauna przenikają już jednak do PiS. Dariusz Matecki, skrajnie prawicowy bloger, jeszcze niedawno fanboj Brauna, który paradował w jego koszulce wyborczej i nagrywał z nim filmy, dziś szczuje na LGBT i „oczyszcza” Szczecin po Marszu Równości w stylu – w mojej ocenie – godnym niemieckich lat trzydziestych. Aktualnie to miejski radny PiS i kandydat na posła w Szczecinie z list tej partii. W międzyczasie namawiał Ewę Kopacz do samobójstwa i porównywał muzułmanki do worków na śmieci. Kolejny pisowiec i fan Brauna to lider Wielkopolskich Patriotów, przewodniczący okręgu PiS obejmującego poznańskie osiedla Winogrady i Sołacz oraz prawa ręka poznańskiego posła PiS Tadeusza Dziuby, Maciej Witzberg. Znany jest również w Poznaniu z tego, że w grupie trzydziestu mężczyzn zaatakował w 2012 roku skłot Rozbrat.

Nie powinno to dziwić. Braun to PiS++, to wzięcie do końca i na poważnie wszystkiego tego, co pisowscy politycy ledwie insynuują, czasem może rzucą z błyskiem w oku na jakimś wykładzie, jako taką piłeczkę dla najwierniejszych, często cynicznie i bez realnej wiary w tę opowieść. Są u Brauna wszystkie ulubione motywy, które tak dobrze znamy z mediów Karnowskich i Sakiewicza: Sowieci, WSI, GRU, bezpieka, Berlin, Moskwa, „wyklęci”, „układ”, Michnik, Magdalenka, łże elity, PRL-bis, Bolek, „resortowe dzieci”, koryto, polskojęzyczne media, zdrajcy z PO, postępactwo, ideologia LGBT i Smoleńsk. Są ulubione pisowskie rusycyzmy: eurokołchoz, swołocz, jaczejka, razwiedka, „mądrość etapu”, maskirowka, prikaz, kompromaty. Braun tylko wyciągnął z tego ciasta rodzynki i je nam podał w skondensowanym ekstrakcie. Przecież nawet „kondominium niemiecko-rosyjskie” to termin, który stworzył Jarosław Kaczyński. Braun podlał go tylko antysemickim lukrem. Jeśli więc interesuje was, jak będzie wyglądać koalicja Konfederacji i PiS, to już wiecie.

Na razie jeszcze Braun czeka na wybory i występuje sobie u króla polskich foliarzy Aleksandra Berdowicza pośród ludzi wierzących w reptilian, porwania przez UFO, bioenergoterapię, wielką Lechię i wahadełko. I oby tam na zawsze pozostał.

**
Fot. na górze strony: Grzegorz Braun na konferencji programowej Konfederacji w 2019 roku. @Dawid Krawczyk

Bio

Przemysław Witkowski

| Poeta, dziennikarz i publicysta
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.