Do przyjaciół i przyjaciółek kompromisowców
Trzymanie się „kompromisu aborcyjnego”, chociaż niektórym wydaje się bezpieczne, to podtrzymywanie szkodliwych złudzeń.
„Chcemy całego życia!” – jak pisała Zofia Nałkowska.
Trzymanie się „kompromisu aborcyjnego”, chociaż niektórym wydaje się bezpieczne, to podtrzymywanie szkodliwych złudzeń.
To już się dzieje. Stare stereotypy i uprzedzenia związane z płcią, rasą czy klasą społeczną są utrwalane w powstających dziś modelach sztucznej inteligencji.
Mamy XXI wiek, żołnierze nie walczą już wręcz ani bagnetami.
„Same sobie to robicie, siostry” – poucza kobiety Michalik. No to sprawdźmy, kto tu naprawdę jest winny.
Bądź pewna siebie, wtedy odniesiesz sukces – mówią wujkowie dobre rady. Nic podobnego – mówią dane.
Gdy tylko w Polsce zaczyna się dziać coś ważnego, natychmiast pada pytanie: co o tym sądzą normalsi?
Ważnymi instrumentami kształtującymi procesy uważniania i unieważniania dysponuje władza. Edukacja, prawo, polityka kulturalna…
„Kompromis” aborcyjny napędza podziemie aborcyjne. Wszyscy, którzy go popierają, stoją razem po jednej stronie, i to nie jest twoja strona, siostro.
W czasach kryzysu inwestuje się w sprawdzone źródła dochodu. Dlatego trudno wyjaśnić odpływ gotówki akurat od kobiecych start-upów.
Wyrok TK sprzed 23 lat nie tylko utrwalił tak zwany „kompromis aborcyjny”, ale też uniemożliwił dalszą dyskusję o prawie kobiet do samostanowienia.