Młodzież w Polsce i Niemczech nie spieszy się do wojska
W rozmowach o poborze dominują lęk, sceptycyzm i pytanie: czy naprawdę trzeba iść na wojnę?
Przed polikryzysem nie obronimy się tylko czołgami. Pytamy ekspertki i praktyków, jak projektować mądrą politykę społeczną, edukacyjną, miejską, energetyczną i transportową.
W rozmowach o poborze dominują lęk, sceptycyzm i pytanie: czy naprawdę trzeba iść na wojnę?
W relacjach z pożaru Puszczy Solskiej najwięcej było strażaków, śmigłowców, polityków i troski o „bezcenny drzewostan”. Znacznie mniej – pytań, dlaczego polskie lasy są coraz bardziej kruche, przesuszone i traktowane jak magazyn drewna.
W ciągu pierwszych dwóch miesięcy wojny w Ukrainie z powodu braku leków zmarło ponad 3 tys. przewlekle chorych, głównie cywilów. Teraz temat bezpieczeństwa lekowego powraca w Polsce.
W gmachu niemieckiego MSZ Aleksander Kwaśniewski mówi o sukcesach, integracji i wspólnych wartościach. Ale 35 lat po podpisaniu traktatu o dobrym sąsiedztwie optymistyczna narracja z lat 90. coraz słabiej opisuje realny stan relacji między Warszawą a Berlinem.
To, co dzieje się teraz w Ukrainie, jest pierwszą linią frontu nie tylko współczesnej wojny, ale też współczesnej literatury. Trwa intensywne poszukiwanie nowego języka – takiego, który mówi krótko, bezpośrednio i trafia w sedno – mówi ukraińska pisarka.
Według danych w Polsce na uleczalne choroby umiera ok. 120 tys. osób rocznie, a w 2025 roku urodziło się 238 tys. dzieci. Możliwe do uniknięcia zgony to zatem połowa rocznej dzietności.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Amerykanom by zależało na „ubombowieniu” Polski. Przykład izraelski nie przystaje zupełnie do naszej sytuacji.
Technologie cyfrowe ułatwiają życie, ale mogą też naruszać bezpieczeństwo albo służyć do sabotażu. Suwerenność technologiczna Europy powinna zapobiec temu ryzyku – ale jak ją osiągnąć?
Wojna w Ukrainie trwa piąty rok. Rośnie liczba ofiar, ofensywa dyplomatyczna Trumpa kończy się klęską, a mit ukraińskiej odporności zaczyna uwierać.
Prawica sprzeciwia się SAFE, bo tak. Najpierw szydzi z Europy, że się rozbroiła, a gdy ta zamierza się wreszcie zbroić, słyszymy, że to kolejny zamach na suwerenność państw narodowych. Nie ma w tym żadnej logiki, poza czysto partyjną.