Świat

Zbytek wdzięczności. O darowiznach, które czynią dobro

Ludzie lubią finansowo odwdzięczyć się swoim uczelniom, szkołom czy szpitalom, które ich wyleczyły. Znacznie lepszą od wdzięczności pobudką do dawania powinna być jednak efektywność.

W listopadzie 2018 roku Michael Bloomberg przekazał prawdopodobnie największą we współczesnych czasach prywatną darowiznę na rzecz instytucji szkolnictwa wyższego: 1,8 miliarda dolarów. Dzięki tym pieniądzom  Uniwersytet Johnsa Hopkinsa, alma mater Bloomberga, ma wypłacać stypendia uprawnionym studentom, których nie stać na czesne. Bloomberg wyjaśnił, że w ten sposób wyraża wdzięczność uniwersytetowi, ponieważ jemu studenckie stypendium „otworzyło drzwi, które w przeciwnym razie pozostałyby zamknięte, i pozwoliło zrealizować amerykańskie marzenie”.


W ciągu roku po ukończeniu studiów Bloomberg przekazał uczelni 5 dolarów, bo wtedy jeszcze nie było go stać na więcej. A łącznie, dzięki sukcesowi założonej w 1981 roku międzynarodowej korporacji finansowo-informatyczno-medialnej Bloomberg L.P., dotychczas podarował uczelni 3,3 miliarda dolarów.

Wielu ludzi przekazuje pieniądze z wdzięczności – nie tylko uniwersytetom, lecz także szkołom podstawowym i średnim czy szpitalom, które leczyły ich w chorobie. Na pierwszy rzut oka działają ze słusznych pobudek, jednak ich dobroczynność kłóci się  z postulowaną przez ruch „efektywnego altruizmu” ideą, że powinniśmy czynić tak wiele dobra, jak tylko możemy. Bloomberg wydaje się świadomy tego sposobu myślenia, podając drugie uzasadnienie swojej niedawnej darowizny: „żadnemu kompetentnemu licealiście nie powinno się odmawiać wstępu na wyższą uczelnię ze względu na stan konta rodziców”.

Ocalić życie za dolara? O sensie mikrodziałalności charytatywnej

W przeciwieństwie do innych zamożnych krajów uczniowie w Stanach Zjednoczonych często nie mogą iść do wybranego przez siebie college’u czy na uniwersytet, ponieważ nie stać ich na wygórowane opłaty. Kredyty studenckie bywają dostępne, ale oczywiście trzeba spłacić je po ukończeniu nauki (a amerykańskie prawo o upadłości konsumenckiej nie obejmuje spłacania kredytów studenckich – przyp. red.). Darowizna Bloomberga sprawia, że jeden uniwersytet dołączy do garstki tych, które (tak jak mój pracodawca, Uniwersytet w Princeton) w pełni pokryją czesne i koszty utrzymania niezamożnych studentów.

Lista dobrych uczynków Bloomberga jest długa. Administracja trzykrotnego burmistrza Nowego Jorku doprowadziła do zbawczego zakazu palenia w restauracjach i krytych miejscach pracy oraz zmniejszyła zanieczyszczenie powietrza, na przykład przez zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w całym mieście o 19 procent. Bloomberg prowadził też kampanię przeciwko nielegalnemu posiadaniu broni, a następnie ufundował organizację non-profit Everytown for Gun Safety i wciąż wspiera ją finansowo.

Dominika Kulczyk ratuje świat

czytaj także

Dominika Kulczyk ratuje świat

Agnieszka Bułacik

Według „Forbesa”, który w tym roku pierwszy raz ułożył ranking działalności dobroczynnej najbogatszych ludzi świata, Bloomberg rozdał już ponad 5,5 miliarda dolarów. To plasuje go tuż za Warrenem Buffettem oraz Billem i Melindą Gatesami, na trzecim miejscu listy „Forbesa”, która bierze pod uwagę zarówno bezwzględną sumę darowizn, jak i stosunek tej kwoty do całości majątku danej osoby. Bloomberg złożył nawet ślubowanie „Giving Pledge”, w którym zobowiązał się przekazać na cele dobroczynne co najmniej połowę swojego bogactwa. Napisał nawet: „w nadchodzących latach rozdam bądź przekażę mojej fundacji niemal całość mojego majątku netto”.

Mimo wszystko nie mogę pochwalić darowizny Bloomberga na rzecz uniwersytetu, którego pochodzący z darowizn fundusz już wcześniej wynosił 3,8 miliarda dolarów, a któremu studenci studiów licencjackich rocznie płacą za naukę 53 740 dolarów. Wolę postępowanie Hanka Rowana, który w 1992 roku podarował 100 milionów dolarów publicznej uczelni Glassboro State College w New Jersey. Roczne opłaty za naukę na tym uniwersytecie zamykały się w 9 tysiącach dolarów, a kwota przekazana mu przez darczyńców wynosiła 787 tysięcy dolarów. Sam Rowan ukończył MIT, jedną z najlepszych wyższych uczelni na świecie, jednak nie kierowała nim chęć odwdzięczenia się: chciał dokonać największej zmiany, na jaką było go stać. Uważał, że uczyni więcej dobrego, wzmacniając słabe punkty systemu szkolnictwa wyższego, niż dając jeszcze więcej tym, którzy już mają tak wiele.

Jednak chociaż chęć czynienia jak największego dobra powinna przeważać nad osobistymi pobudkami takimi jak wdzięczność, nie musimy całkowicie odsuwać ich od siebie. Bloomberg mógł wyrazić swoją wdzięczność, dajmy na to, milionem dolarów na rzecz Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. To w zupełności wystarczyłoby na spłatę długu moralnego, jaki zaciągnął wobec uczelni, a pozostawiłoby miliard 799 milionów dolarów na inne cele maksymalizacji dobra.

Prawdziwy problem z polskimi miliarderami

Na szczęście nie jest za późno. Zaledwie od roku 2014 majątek Bloomberga wzrósł o połowę, sięgając 48 miliardów dolarów. Jeśli jego właściciel uważa, że zwiększanie szans edukacyjnych jest jednym z najlepszych sposobów na czynienie dobra, może pójść w ślady Rowana i poszukać instytucji w potrzebie. Prawdziwie najsłabsze ogniwa edukacji nie znajdują się jednak w Stanach Zjednoczonych. Inny prężnie działający filantrop, George Soros, ufundował Uniwersytet Środkowoeuropejski, by otworzyć nowe edukacyjne możliwości przed studentami z całego świata, zwłaszcza z byłych krajów bloku wschodniego.

Dzisiaj najbardziej potrzebują oświaty kraje rozwijające się, gdzie wiele dzieci nie kończy nawet szkoły podstawowej. W Kenii pensje nauczycieli szkół podstawowych zaczynają się od 17 tysięcy szylingów miesięcznie, co w skali roku sumuje się do 2 tysięcy dolarów. Oznacza to, że ze swojego 1,8 miliarda dolarów Bloomberg mógłby płacić pensje 18 tysiącom takich nauczycieli przez następne pół wieku.

Akcja dyskryminacja

czytaj także

Akcja dyskryminacja

Peter Singer

Sfera edukacji nie jest jedyną, w której można czynić jak najwięcej dobra. Dylan Matthews, pisząc o efektywnym altruizmie dla czasopisma „Vox”, na podstawie szacunków organizacji badającej dobroczynność GiveWell obliczył, że gdyby Bloomberg przekazał te 1,8 miliarda dolarów fundacji Against Malaria na zakup i rozprowadzanie moskitier, mógłby ocalić ponad 400 tysięcy ludzkich istnień. Na świecie działa wiele organizacji dobroczynnych, które stosują sprawdzone metody pomagania ludziom w skrajnej biedzie zaskakująco niewielkim kosztem. (Ich przykłady można znaleźć na stronie The Life You Can Save, założonej przeze mnie organizacji non-profit). Nie trzeba być miliarderem, by zrobić coś dobrego.

 

**
Peter Singer – profesor bioetyki na Uniwersytecie Princeton, profesor honorowy Uniwersytetu w Melbourne. Autor m.in. książek Etyka praktyczna, Życie, które możesz ocalić oraz The Most Good You Can Do.

Copyright: Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.