Świat

Umowa społeczna na gorsze czasy

Władimir Putin wygłosił orędzie. Rosjankom obiecał 500+ już na pierwsze dziecko, a wrogom Rosji – największe na świecie archiwum dokumentów drugiej wojny światowej w Moskwie, by nikt nie miał wątpliwości, że prawda o tych wydarzeniach leży w pobliżu grobu Stalina. A premier Miedwiediew podał cały rząd do dymisji.

Władimir Putin zwrócił się do Zgromadzenia Federalnego z orędziem. Wystąpienie prezydenta wyjątkowo można było obejrzeć nie tylko w rosyjskiej telewizji, ale także na ulicy: na miejskich monitorach i fasadach budynków rządowych, a nawet mieszkalnych. Rosjanie nazywają taki chwyt „gadaniem z każdego żelazka”.

Orędzie Władimira Putina
Orędzie Władimira Putina. Fot. МБХ Медиа
Orędzie Władimira Putina
Orędzie Władimira Putina. Fot. МБХ Медиа

Ale za sarkazmem komentatorów łatwo wyczuć grozę: transmisja przemówienia (prawie) odwiecznego prezydenta Rosji zadziwiająco przypominała ekranizację orwellowskiego Roku 1984.

Tako rzekł Putin

Po wyjątkowo nudnym orędziu noworocznym środowa przemowa Putina zawierała nawet konkrety. Po pierwsze Władimir Władimirowicz podkreślił, że wspomniana w konstytucji możliwość sprawowania urzędu prezydenta przez dwie kadencje z rzędu nie jest świętością i można to zmienić.


Po drugie przypomniał, że Zachód nie śpi i jest zazdrosny o rosyjskie sukcesy, dlatego warto nadać rosyjskiemu prawu pierwszeństwo nad umowami międzynarodowymi. No cóż – to popularna dziś opinia.

Po trzecie zdecydował dogasić nadzieję opozycji nawet nie na wygraną, tylko na walkę o prezydencję – od teraz kandydat na prezydenta Federacji Rosyjskiej musi mieszkać na terenie kraju przez ostatnie 25 (!) lat. Roczne studia na zagranicznym uniwersytecie (jak w przypadku Aleksieja Nawalnego) dyskwalifikują na starcie.

Putin ogłosił poza tym szeroko zakrojoną reformę konstytucji, która ograniczyłaby uprawnienia samorządu lokalnego (echo letnich protestów) i zwiększyłaby uprawnienia parlamentu – Duma ma na przykład zatwierdzać skład rządu (echo wyobrażeń Putina o demokracji). Nie zapomniał też o reformie sądownictwa – pomysł jest taki, by władza wykonawcza mogła odwoływać sędziów, którzy „stracili zaufanie obywateli”. Great minds think alike.

Polska prawica i rosyjska propaganda jednym głosem o upadku Europy

Ponadto Rosjankom obiecano rosyjskie 500+ już na pierwsze dziecko, a wrogom Rosji – największe na świecie archiwum dokumentów drugiej wojny światowej w Moskwie, by nikt nie miał wątpliwości, że prawda o tych wydarzeniach leży w pobliżu grobu Stalina.

Koniec tandemu

Zaraz po zakończeniu przemówienia prezydenta nieco mniej wieczny premier Dmitrij Miedwiediew wraz z całym rządem podał się do dymisji. Były już premier (dymisja została szybko przyjęta) uzasadnił swoją decyzję tym, że ogłoszone przez Putina reformy są zbyt ambitne i radykalne, a do ich wdrożenia potrzebny jest nowy zespół.

Putin nie zapomniał o reformie sądownictwa – władza wykonawcza będzie mogła odwoływać sędziów, którzy „stracili zaufanie obywateli”.

W rzeczywistości sytuacja jest bardziej prozaiczna: rząd Miedwiediewa był w ostatnich miesiącach wyjątkowo niepopularny. Nawet prorządowi socjologowie nie byli w stanie ukryć spadku zaufania do władzy wśród Rosjan. Ludzie obarczali premiera odpowiedzialnością za cyniczną reformę emerytalną, problemy z gaszeniem pożarów na Syberii i twarde stłumienie protestów w Moskwie latem ubiegłego roku. Dlatego też Kreml zdecydował się wysłać 54-letniego Miedwiediewa na emeryturę polityczną: czeka na niego synekura zastępcy szefa Rady Bezpieczeństwa.

Wraz z Miedwiediewem na symboliczną emeryturę przechodzi całe pokolenie rosyjskich polityków – tych, którzy pod koniec pierwszej dekady XXI wieku starali się nadać Rosji przynajmniej minimalny połysk w oczach Zachodu, ale ostatecznie zrozumieli, że pranie budżetowych pieniędzy w celu wydania ich w Europie i Ameryce nie wymaga umizgów przed Brukselą i Waszyngtonem.

Animacja bagienka

Ostatnie wydarzenia w Moskwie potwierdzają oceny zachodnich analityków – po kryzysie gospodarczym i spadku poziomu życia spowodowanych awanturami Putina et consortes na Krymie i w Syrii Kreml proponuje Rosjanom nową umowę społeczną.

Pussy Riot: Jeśli zechcą, to dorwą cię wszędzie. Nie wyjeżdżam z Rosji

Poprzedni deal: „my wam wolności gospodarcze, wy nam – wolności obywatelskie”, opierał się na ropie po sto dolarów za baryłkę i radykalnej ekspansji klasy średniej; teraz Rosjanie mają zadowolić się dumą ze zwycięstwa w 1945 roku i bezpłatnymi obiadami w szkołach (kolejna obietnica Putina z wczorajszego przemówienia). Albo bierz, co jest, albo i obiadku nie będzie.

Ambicją Kremla jest także odzyskanie inicjatywy w wojnie informacyjnej – próba animacji niezadowolonych obywateli za pomocą małej potyczki z Polską o pamięć historyczną pokazała, że ​​potencjał tematu drugiej wojny światowej jest znacznie mniejszy niż efekt narracji „Krym nasz” z 2014 roku.

Dymisja rządu Miedwiediewa z pewnością na chwilę ożywi konwersacje Rosjan w autobusach i na Fejsie. Putin, który jest w Rosji coraz częściej porównywany do Leonida Breżniewa, a za granicą – szczególnie po ostatnich wydarzeniach w Iranie – do Hasana Rouhaniego (i nie jest to bynajmniej schlebiające mu porównanie), będzie mógł pokazać, jak dopuszcza młodą krew do władzy.

Młodą, jak młodą: w środę wieczorem propozycję sformowania rządu otrzymał mało znany kierownik rosyjskiej skarbówki, Michaił Miszustin. Lat 53, mało gada o polityce zagranicznej, a dobrze ściąga z obywateli kasę. Idealny, niecharyzmatyczny numer dwa na trudne czasy.

Usuwając Miedwiediewa z wierchuszki, Putin pełną parą rozpoczyna przygotowania do rozwiązania tak zwanego „problemu 2024” – wyboru następcy, który weźmie udział w następnych wyborach prezydenckich. Na razie trudno o wskazanie faworyta. Kandydatura Miedwiediewa została wyłoniona dopiero rok przed wyborami w 2008 roku.

„Jesteśmy głęboko przekonani, że każdy krok naszego prezydenta podyktowany jest troską o wzmocnienie władzy państwa, troską o ludzi i każdą osobę indywidualnie” – tak swoją aprobatę dla każdej potencjalnej decyzji Putina wyraził już w mediach społecznościowych przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow. Dla niego, jak i dla wielu mu podobnych regionalnych watażków zachowanie stabilności w Rosji po Putinie jest kwestią nie tylko lepszego życia, lecz wprost fizycznego przetrwania.

To twarde interesy geopolityczne stoją za dyplomatycznym ostracyzmem wobec Polski

Dzień przed wystąpieniem prezydenta i dymisją Miedwiediewa szaman z Jakucji, Aleksandr Gabyszew, ogłosił trzecią pieszą wyprawę do Moskwy w celu „wypędzenia ducha Putina”. Z dwóch poprzednich wypraw zawróciły go rosyjskie siły porządkowe, ale szaman ma zamiar iść do skutku: „Wybrałem drogę wojownika. To mój krzyż. Nie nawołuję do walki z bronią w ręku czy do przemocy. Nikogo nie nawołuję – ani moich zwolenników, ani Rosji, ani świata. Idźcie, kochani, idźcie w pokoju”.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Olena Babakova

| Dziennikarka
Olena Babakova – absolwentka Wydziału Historii Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki, doktorka nauk humanistycznych w zakresie historii Uniwersytetu w Białymstoku. W latach 2011–2016 dziennikarka Polskiego Radia dla Zagranicy, od 2017 roku koordynatorka projektów w Fundacji WOT. Współpracuje z polskimi i ukraińskimi mediami, m.in. „Europejską Prawdą”, „Nowoje Wriemia”, „Aspen Review”, Kennan Focus on Ukraine. Pisze o relacjach polsko-ukraińskich i ukraińskiej migracji do Polski i UE.