Świat

Odporność stadna na COVID-19. Czy to się może udać?

Fot. MohammadAli Dahaghin; CDC/Unsplash. Edycja KP.

Przeprowadzone dotychczas badania przesiewowe w różnych krajach pokazują, że na razie istnieje tylko jeden efektywny i bezpieczny sposób na uodpornienie społeczeństwa na Covid-19.


Chociaż żaden kraj oficjalnie nie zadeklarował, że realizuje strategię uzyskania odporności stadnej, jest kilka państw – np. Szwecja – które przyjęły bardziej swobodne podejście do okiełznania koronawirusa. Jak sprawdziła się ta strategia? Czy kraj ten jest dziś bliski osiągnięcia odporności stadnej? Jak wypada w porównaniu z innymi państwami europejskimi, które podjęły bardziej restrykcyjne działania?

Szwecja nie spycha starców ze skały

Koncepcja odporności stadnej zakłada, że jeżeli określona część populacji jest już odporna na daną chorobę zakaźną, to patogen przestaje się rozprzestrzeniać i zakażać resztę populacji. Jednak odporność stadna ma podstawowy warunek: wymaga, aby infekcja – lub szczepionka, której jeszcze nie mamy – wygenerowała trwałą odpowiedź immunologiczną, chroniącą przed ponownym zakażeniem. Nie wiadomo jeszcze, czy tak się dzieje w przypadku COVID-19, choć jest to dość prawdopodobne.

Badania wykazały, że zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 lub zaszczepienie którąś z testowanych obecnie szczepionek generuje odpowiedź immunologiczną, chociaż nie wiadomo jeszcze, czy wytworzone przeciwciała skutecznie zapobiegają ponownemu zakażeniu. Badania wykazały również, że reakcja immunologiczna ludzi na podobny wirus SARS zapewniała ochronę trwającą do dwóch lat, co sugeruje, że tak samo może być w przypadku SARS-CoV-2.

W ramach strategii zdrowia publicznego niektórzy wysunęli hipotezę, że pozwolenie na to, by wirus zakaził zdrową część populacji, doprowadziłoby do wytworzenia kluczowej odporności stadnej, a ta chroniłaby ludzi, którzy mogą ciężko przechodzić infekcję.

Czy odpowiedzią na koronawirusa ma być akcja „zabierz babci klucze”?

Koncepcja ta bazuje na chronieniu grup wysokiego ryzyka przed zakażeniem przy jednoczesnym spowalnianiu rozprzestrzeniania się wirusa na tyle, aby uniknąć przeciążenia systemu opieki zdrowotnej. Niewątpliwą zaletą tej strategii jest fakt, że nie wymaga ona zamykania całej populacji i – teoretycznie – pozwala na szybsze przejście fali epidemii przez kraj.

Modelowy przykład odporności stadnej?

Szwecja szybko zaczęła być kojarzona ze strategią odporności stadnej, mimo że nie była to wcale oficjalna polityka kraju. Podczas gdy inne państwa skandynawskie, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się COVID-19, postawiły na izolację i szerokie ograniczenia dotyczące życia społecznego, Szwecja zdecydowała się na łagodniejsze środki, kładąc nacisk na osobistą odpowiedzialność w spowalnianiu transmisji wirusa. Niestety, efektem tych metod była nie tylko większa liczba zakażeń, ale też więcej ofiar śmiertelnych, co widać na poniższym wykresie.

Szwecja była również krytykowana za niewystarczające działania na rzecz ochrony osób starszych i z grup wysokiego ryzyka.

Ale czy przy tak szybkim tempie rozprzestrzeniania się wirusa w kraju Szwecja w ogóle zbliżyła się do osiągnięcia odporności stadnej i zatrzymania epidemii?

Jednym ze sposobów na sprawdzenie, ile osób w danej populacji zostało zakażonych SARS-CoV-2, jest badanie przeciwciał. W ramach tych badań pobiera się próbki krwi i wykrywa obecność przeciwciał, aby sprawdzić, ile osób w reprezentatywnej próbie populacji przechorowało tę chorobę. Kilka państw w Europie przeprowadziło już takie badania.

Okazało się, że w gęsto zaludnionym Sztokholmie przeciwciała przeciwko COVID-19 wykryto tylko u 7,3 procent populacji. Średnia dla całego kraju jest prawdopodobnie znacznie niższa.

Europejskie badania też gaszą optymizm

Hiszpania ogłosiła, że przeciwciała ma średnio 5 procent populacji, z czego 11 procent w Madrycie i 7 procent w Barcelonie. W Wielkiej Brytanii z ostatnich badań przeprowadzonych na zlecenie tamtejszego urzędu statystycznego wynika, że średnia dla całego kraju również wynosi 5 procent, w samym zaś Londynie osiąga wysoką wartość aż 17 procent.

WHO oszacowało ostatnio, że w skali populacji całego świata odsetek osób z przeciwciałami przeciwko COVID-19 jest jeszcze niższy i wynosi mniej niż 3 procent.

Nie ma danych wskazujących na to, aby w jakimkolwiek kraju było więcej niż 5 procent populacji z przeciwciałami przeciwko COVID-19. Dotyczy to również krajów, które bardziej skłaniały się do podejścia opartego na odporności stadnej.

Szacuje się, że w przypadku choroby COVID-19 osiągnięcie odporności stadnej wymagałoby, aby co najmniej 60 procent populacji posiadało ochronne przeciwciała. Każdy badany kraj jest od tego poziomu bardzo odległy. Przy prawie 6,5 milionach przypadków nowego koronawirusa na całym świecie i ponad 380 tysiącach zgonów oczekiwanie na odporność stadną oznacza setki tysięcy dodatkowych zgonów.

Tymczasem okazuje się, że nie ma sensu czekać na odporność stadną jak na cudowne rozwiązanie. W wielu krajach na całym świecie udało się ograniczyć przenoszenie wirusa do poziomu poniżej stu przypadków dziennie. Nawet Chiny i Korea Południowa ponownie otworzyły swoje gospodarki i obecnie nowe przypadki zachorowań są częściej przywożone z zagranicy, niż mają swoje źródło wewnątrz kraju. Ten poziom kontroli wirusa wymaga ciągłego testowania, śledzenia i izolowania zakażonych osób, ale okazuje się, że takimi środkami można skutecznie zatrzymywać rozprzestrzenianie się choroby.

Tylko dzięki takiemu podejściu możemy już teraz uratować życie ludzi. Osiągnąć odporność stadną na COVID-19 uda się zaś tylko w jeden, bezpieczny i realistyczny sposób: poprzez szczepienia.

**
Jeremy Rossman – honorowy starszy wykładowca w dziedzinie wirusologii i prezes Research-Aid Networks na Uniwersytecie w Kent.

Tekst ukazał się na stronie The Conversation na licencji Creative Commons. Przeł. Marzena Badziak.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać