Świat

Co oznacza COVID-19 dla globalizacji?

Jak przeorganizować współpracę międzynarodową w obliczu pandemii?


WASZYNGTON. W historii ludzkości kryzys i postęp często szły ramię w ramię. Narastająca pandemia COVID-19 może co prawda wzmóc nacjonalizm i izolacjonizm oraz przyspieszyć odwrót od globalizacji, ale wybuch tej choroby może też zainicjować nową falę międzynarodowej współpracy, tak jak stało się to po II wojnie światowej.

COVID-19 być może okaże się nie tylko ogromnym kryzysem zdrowotnym, ale także kryzysem globalizacji i ogólnoświatowych rządów. W sposób oczywisty obecna sytuacja nasuwa pytania o to, jak świat powinien się organizować w obliczu pandemii. Niesie także inne konsekwencje, związane z postrzeganiem globalizacji oraz tym, co taki sposób postrzegania oznacza w kontekście przyszłej międzynarodowej współpracy.

Pięć dziesięcioleci, podczas których różne części świata stawały się coraz bardziej ze sobą powiązane, stworzyło możliwość przepływów towarów, usług, pieniędzy, idei, danych i osób na masową skalę. Globalizacja sama w sobie nie jest niczym nowym, ale właśnie skala i zakres jej obecnej wersji sprawiły, że współczesny świat w bezprecedensowy wręcz sposób opiera się na współzależnościach – co powoduje jednocześnie jego kruchość.

Obecna ogólnoświatowa społeczno-gospodarcza infrastruktura wygląda i działa w modelu Hub and Spoke (system piasta-szprychy), gdzie wszystkie węzły dzieli krótki dystans, a kluczowe funkcje skupiają się w dużych „piastach”. Sektor finansów np. skupiony jest w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Chiny stanowią światowe centrum wytwórstwa. Taka układ przyczynia się do maksymalizacji wydajności poprzez wykorzystanie efektu skali i korzyści płynących z wyspecjalizowania (i trzeba przyznać, że przyczynił się do wydźwignięcia z ubóstwa milionów osób, choć w wielu krajach doprowadził także do większych nierówności w dochodach i wynikających z nich problemów).

Wielość powiązań stwarza także ogromne – choć często ukryte – ryzyko katastrofy. Dzieje się tak dlatego, że tego rodzaju gęste powiązania zwiększają to, co w statystyce nazywa się „grubym ogonem”, czyli prawdopodobieństwo wystąpienia z gruntu niewymiernych zdarzeń, takich jak kryzysy finansowe, zagłada atomowa, wrogo nastawiona sztuczna inteligencja, globalne ocieplenie, szkodliwa biotechnologia i pandemie.

Ze względu na koncentrację kluczowych funkcji i ścisłe powiązanie całej sieci wstrząsy w centralnych węzłach takich jak USA czy Chiny bardzo szybko mogą być odczuwalne i paraliżujące dla całego systemu. Poleganie na centralnych węzłach samo w sobie tworzy ryzyko dla systemu, ponieważ węzły te stanowią punktowe lokalizacje, w których może nastąpić załamanie, a ścisłe powiązanie ich z innymi dużymi i mniejszymi węzłami wzmacnia potencjał kaskadowo postępujących zakłóceń.

To dlatego zapoczątkowane w Stanach Zjednoczonych załamanie finansowe w 2008 r. siało takie spustoszenie, a wybuch COVID-19 w Chinach tak szybko przeistoczył się w ogólnoświatowy kryzys zdrowotny i gospodarczy. Rozgrywający się obecnie kataklizm może doprowadzić do wyłonienia się dwóch różnych trendów politycznych.

Koronawirus i przedsiębiorcy: jak trwoga, to do państwa

Po pierwsze kryzys może wywołać działania zmierzające do ograniczenia ogólnoświatowych powiązań, w tym powiązań handlowych, finansowych, cyfrowych, podróży i przepływów danych. Ludzie mogą instynktownie domagać się większego odizolowania w wielu dziedzinach życia. W długiej perspektywie próby zapewnienia bezpieczeństwa publicznego poprzez gremialny izolacjonizm byłyby jednak błędem i prowadziłyby do przeciwnych niż zamierzone skutków.

W tym konkretnym przypadku w ograniczeniu zasięgu COVID-19 rzeczywiście pomóc może adaptacyjne zmniejszenie powiązań poprzez stosowanie środków zaradczych zwiększających społeczny dystans. Mowa tu np. o zamknięciu szkół i przedsiębiorstw, zakazie zgromadzeń publicznych i ograniczeniu korzystania z transportu publicznego aż do momentu zażegnania epidemii.

Takie restrykcje pociągną za sobą koszty gospodarcze i społeczne, niewątpliwie przyniosą także praktyczne i etyczne wyzwania. Ale skoro nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie się rozprzestrzeniać COVID-19, zagrożenie tą chorobą wymaga podjęcia zdecydowanych działań już na wczesnym etapie. Jak zauważył matematyk i specjalista od oceny ryzyka Nassim Nicholas Taleb, wzrost wykładniczy początkowo wygląda jak liniowy, więc nadmierna reakcja rządów jest nie tylko uprawniona, ale wręcz konieczna.

Byłoby dobrze, gdyby koronawirus przyniósł lewicowy zwrot polityczny

To kwestia taktyczna, nie zaś strategiczna: celem jest nie tyle promowanie deglobalizacji, ile raczej zbudowanie większej odporności całego systemu. Kiedy zagrożenia potencjalnie prowadzą do całkowitego upadku, przetrwanie systemu musi być nadrzędne wobec jego wydajności. Dlatego też np. pożądane jest dziś tworzenie buforów makroostrożnościowych, takich jak np. wyższe wymogi kapitałowe w sektorze finansowym.

Coraz widoczniejsza staje się również analogia pomiędzy pandemią COVID-19 i zmianą klimatu. W obu przypadkach mamy do czynienia z nawarstwianiem się konsekwencji wcześniejszych decyzji, sprzężeniem zwrotnym, punktami przesilenia i nieliniowością. W obu zachodzą katastrofalne ryzyka o „grubych ogonach”, związane z radykalną niepewnością. Oba wymagają porzucenia tradycyjnej analizy kosztów i korzyści – opierającej się na znanych rozkładach prawdopodobieństwa – na rzecz drastycznych środków zaradczych w celu ograniczenia stopnia narażenia na niebezpieczeństwo. Co istotne, oba zjawiska uwypuklają potrzebę o wiele ściślejszej i dalekowzrocznej współpracy międzynarodowej w celu zarządzania ogólnoświatowymi zagrożeniami.

Koronawirus nie obali kapitalizmu, tylko dojedzie biednych

Konieczność większej współpracy w skali całego świata jest rzeczywiście drugim i istotniejszym trendem politycznym, który może się wyłonić na skutek obecnego kryzysu. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niespójne ze zwiększoną nieufnością wobec globalizacji, ale w rzeczywistości konieczne reformy mogą być syntezą obu tych tendencji. Zapobieganie pandemii i ograniczanie jej zasięgu jest ogólnoświatowym dobrem publicznym, a zapewnienie go wymaga zwiększonej ogólnoświatowej koordynacji oraz adaptacyjnego, tymczasowego i skoordynowanego przerywania połączeń.

Przede wszystkim mówię tu o potrzebie zaprojektowania ogólnoświatowych „bezpieczników” przerywających ciągłość obwodów, zawczasu izolujących zagrożenia systemowe i zapobiegających ich rozprzestrzenianiu. Takie mechanizmy będą najskuteczniejsze, jeśli będą jasno zdefiniowane, przejrzyste, zaprojektowane wcześniej i umiejscowione w ramach ogólnoświatowego systemu rządów, który stanowić będzie ich umocowanie i który zapewni ich ciągłą aktualizację. Na przykład rządy mogą wypracować i przyjąć wspólne protokoły tymczasowego ograniczania podróży i handlu w przypadku potencjalnej pandemii, opierające się na uzgodnionych ogólnoświatowych systemach wczesnego ostrzegania i wartościach progowych wywołujących określone działania.

Koronawirus: Katastrofa wywołana przez kapitalizm

Dodatkowo wspólnota międzynarodowa może zechcieć wbudować tzw. mechanizmy nadmiarowości funkcjonalnej w złożone systemy (takie jak sektor finansowy, łańcuchy wartości, łańcuchy żywnościowe i system publicznej opieki zdrowotnej). Miałoby to na celu zapobieżenie „zatykaniu” się systemu w razie wystąpienia problemów w centralnych węzłach i temu, żeby pojedyncze zakłócenia nie prowadziły kaskadowo do zapaści całego systemu. Mimo że wymagałoby to przeniesienia pewnych funkcji i zmniejszenia ich koncentracji kosztem wydajności, efektu skali i przewagi komparatywnej, celem nie byłaby autarkia, lecz ograniczenie ryzyka poprzez większe zróżnicowanie.

Ludzkość musi przeorganizować swoje działania w celu zaradzenia „grubym ogonom” ryzyka, jak np. zmiana klimatu, pandemie, bioterroryzm i nieobjęta nadzorem sztuczna inteligencja. Będzie to wymagało historycznego przeskoku, ale właśnie wielkie kryzysy często tworzą polityczną przestrzeń dla radykalnych reform. Być może dokładnie teraz, kiedy następuje odwrót od wielostronnych porozumień opartych na ustalonych zasadach, strach i szkody spowodowane przez COVID-19 zachęcą nas do podjęcia działań na rzecz lepszego modelu globalizacji.

**
Kemal Derviş, były turecki minister gospodarki i były administrator Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP); jest członkiem Brookings Institution. Sebastián Strauss jest starszym analitykiem naukowym oraz koordynatorem ds. zobowiązań strategicznych w Brookings Institution.

Copyright: Project Syndicate, 2020. www.project-syndicate.org

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać