Świat

20 wydarzeń, które zmieniły Amerykę od 2000 roku

Każde z poniższych wydarzeń zmieniło Amerykę i to, jak Amerykanie postrzegają sami siebie. W wielu przypadkach wieloletnie konsekwencje tych zestawionych chronologicznie zdarzeń objęły cały świat – Agata Popęda przedstawia wybór najważniejszych wydarzeń w USA.


Zamachy na Nowy Jork i Waszyngton (11 września 2001)

W odpowiedzi na polityczne machinacje USA na Bliskim Wschodzie islamscy radykałowie z sunnickiej organizacji Al-Kaida zdołali przeprowadzić szokująco skuteczny atak: 19 terrorystów (w większości młodych Saudyjczyków), cztery uprowadzone samoloty i prawie trzy tysiące cywilnych ofiar. Celami były bliźniacze, już nieistniejące wieże World Trade Center w Nowym Jorku oraz siedziba Departamentu Obrony, Pentagon.

Zamachy były pierwszym doświadczeniem zewnętrznej agresji na terytorium i ludność cywilną Stanów Zjednoczonych od epizodu napoleońskiego z 1812 roku. Obok amerykańskiej wojny z terrorem, która zaczęła się atakiem na Afganistan (2001), a potem na Irak (2003), „11 września” okazał się doświadczeniem pokoleniowym, znacznie pogłębiającym ksenofobię, islamofobię i antyimigracyjne nastroje na amerykańskiej prawicy. Teorie spiskowe na temat zamachów z 11 września walnie przyłożyły się do budowy kultury dezinformacji.

USA atakują Irak (20 marca 2003)

Mimo wielomilionowych protestów w 900 miastach na całym świecie USA zaatakowały Irak Saddama Husajna. Irak nie miał nic wspólnego z 11 września, nie miał też – jak się okazało – broni masowego rażenia, której obecność była pretekstem do ataku.

Popęda: USA, Irak, próżnia

Ciągnący się latami koszmar, którego największymi ofiarami byli cywile (miliony uchodźców i co najmniej 200 tysięcy udokumentowanych ofiar śmiertelnych według najbardziej solidnej bazy Iraq Body Count), jest do dziś traktowany jako największa amerykańska porażka od czasu Wietnamu.

Amerykańscy politycy (patrz Hillary Clinton w 2016 i Joe Biden w 2019) nadal muszą przepraszać za swoje poparcie dla wojny. Bardziej niż wcześniejszy atak na Afganistan wojna w Iraku nie tylko pogłębiła kryzys na Bliskim Wschodzie, lecz głęboko zdemoralizowała amerykańskie społeczeństwo. Ponad 100 tysięcy weteranów konfliktu stanowi poważny procent populacji zmagający się z bezdomnością i kryzysem opioidowym.

Tortury w więzieniu Abu Ghraib (1 listopada 2003)

Mimo że ówczesny prezydent George Bush („junior”) przeprosił i zapewnił, że to pojedyncze incydenty, na przestrzeni lat dziennikarze (początkowo z CBS News) udowodnili, że tortury były częścią amerykańskiej kampanii na Bliskim Wschodzie i stosowano je już w 2002 roku, gdy po inwazji na Afganistan do Guantanamo trafiło 158 więźniów z 25 krajów. Dwóch prawników Departamentu Sprawiedliwości, John Yoo i Jay Bybee, przygotowało specjalne memorandum, które dawało podstawę prawną „rozszerzonych metod przesłuchań” – byle tylko nie nazywać ich torturami.

Bicie, gwałt i podtapianie, do którego doszło w położonym pod Bagdadem więzieniu Abu Ghraib, są udokumentowane; więźniów torturowano także na terenie tzw. black sites, między innymi w Egipcie, Somalii i w Polsce. Oprawcami był personel amerykańskiej armii i CIA. Przekazane prasie w 2004 roku dokumenty pokazały, że amerykański Departament Sprawiedliwości pozwolił na „wzmocnione” taktyki przesłuchań.

Mark Zuckerberg odpala Facebooka (4 lutego 2004)

W akademiku Harvarda młody Zuckerberg hakuje uniwersytecką bazę zdjęć. To pierwsze wersja Facebooka, globalnej platformy społecznościowej, która obecnie ma ponad dwa miliardy użytkowników. Zuckerberg twierdzi, że jego platforma ma łączyć ludzi na całym świecie, ale już ta pierwsza wersja pokazała, o co chodzi – o porównywanie i żerowanie na różnicy. Pierwsi użytkownicy Facebooka porównywali dwa zdjęcia studentek, żeby orzec, która jest hot, a która not.

Początkowo adresowany do studentów, od 2006 Facebooka może mieć każdy, kto ma adres email i 13 lat. Obecnie na globalnej prowincji, którą stanowi większość świata, Facebook ma medialny monopol na informacje, niezależnie od ich treści. Wsparty inwestycjami PayPala i Microsoftu, Facebook jest obecnie wart 130 miliardów dolarów i sam pożera już mniejsze ryby krzemowej doliny, takie jak Instagram i WhatsApp.

Mazzucato: Precz z cyfrowym feudalizmem!

czytaj także

W 2017 roku śledztwo ONZ wykazało, że Facebook odegrał kluczową rolę w zamieszkach i ludobójstwie w Birmie. Na przykład w lipcu 2014 roku muzułmański właściciel herbaciarni został fałszywie oskarżony na Facebooku o gwałt na buddyjskiej pracownicy. W 2018 się okazało, że firma sprzedała dane 87 milionów użytkowników firmie Cambridge Analytica, która wykorzystywała je na użytek kampanii politycznych. Szefowie Facebooka coraz częściej pojawiają się, żeby zeznawać przed Kongresem, póki co wciąż broniąc się przed odpowiedzialnością za treści rozpowszechniane za pomocą ich platformy.

Huragan Katrina (23 sierpnia 2005)

Druga obok Iraku największa polityczna klęska Busha juniora. Huragan zabił prawie dwa tysiące osób, zdewastował wybrzeże Zatoki Meksykańskiej i zalał 80% Nowego Orleanu, które podnosi się – fizycznie i ekonomicznie – do teraz. Straty ocenia się na 108 miliardów dolarów.

Jak pokazała między innymi Naomi Klein w Doktrynie szoku, huragan wykorzystano do gentryfikacji Nowego Orleanu – modelowy przykład, jak kapitalizm potrafi wykorzystać klęski żywiołowe. Obnażyła systemowy rasizm i niewydolność państwa, które nie zadbało o umocnienie wałów przeciwpowodziowych, przebudowanych dopiero później.

Twój dom płonie. Czy stać cię na strażaków?

Pomoc przyszła zbyt późno, ofiar było zbyt dużo; w końcu Gwardia Narodowa została wezwana na pomoc w ewakuacji. Tysiące ludzi – w większości niebiałych, bo ci zwykle mieszkali wyżej, w lepszych okolicach – straciło dach nad głową. W dodatku doszło do przypadków, gdy policja strzelała do cywilów próbujących uciec z miasta.

Katrina złamała kariery dyrektora FEMA (Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysem), gubernatora Luizjany i burmistrza Nowego Orleanu. Po fakcie FEMA została poddana gruntownej reformie. Z perspektywy czasu Katrina wpasowuje się w ciąg intensywnych huraganów – kolejne to Sandy (2012) i Harvey (2017) – które naukowcy coraz częściej wiążą ze zmianą klimatyczną.

Strzelanina na kampusie Virginia Tech (16 kwietnia 2007)

Jedna z największych amerykańskich strzelanin, do której doszło w szkole w miejscowości Blacksburg w Wirginii – 32 zabitych i 17 rannych. Eksperci przyjęli definicję mass shooting jako ataku w miejscu publicznym, gdy śmierć ponoszą cztery osoby lub więcej. Takie strzelaniny są typowo amerykańskim zjawiskiem i ginie w nich coraz więcej osób: 26 zabitych w podstawówce w Newtown w stanie Connecticut (2012), 49 zabitych w klubie na Florydzie (2016), 59 zabitych na festiwalu w Las Vegas (2017). Bazę danych stworzoną przez magazyn Mother Jones można obejrzeć tutaj. Ponad trzy czwarte broni użytej w takich masakrach nabywa się legalnie. Część z nich stanowiła legalnie dostępną w USA broń szturmową i półautomatyczne pistolety z magazynkami o dużej pojemności.

7 tysięcy ofiar, 7 tysięcy par butów przed Kapitolem

Prawie wszyscy sprawcy (z jednym tylko wyjątkiem) to mężczyźni. Większość z nich była biała, średni wiek – 35 lat. Wielu z nich przejawiało problematyczne zachowania i zaburzenia zdrowia psychicznego przed atakiem.

Apple wypuszcza iPhone’a (6 czerwca 2007)

Smartfon wchodzi na rynek i kilka lat później wszyscy mamy internet w kieszeni. Android opracowany przez Google dołącza półtora roku później. W 2015 roku już 75% Amerykanów ma smartfony. Wszyscy staliśmy się profesjonalnymi fotografami, a nasze życie, ciało i jedzenie – obiektami sztuki wizualnej.

Rewolucyjnie wygodna okazuje się technologia ekranu dotykowego, stworzona w amerykańskim Departamencie Obrony, a wprowadzona na rynek przez Steve’a Jobsa. Aplikacje na tablety i telefony okazały się potężnym biznesem, który zmienił to, jak kupujemy i płacimy, jak podróżujemy (Airbnb) i jak poruszamy się po mieście (Uber).

Globalny krach: Lehman Brothers deklaruje bankructwo (15 września 2008)

Rozregulowany za prezydentury Reagana, Clintona i Busha biznes demoralizuje sektor bankowy. Od lat 90. Wall Street oddaje się spekulacjom, wynajdując coraz bardziej niezrozumiałe instrumenty finansowe. Bezpośrednim powodem kryzysu w 2008 roku były kredyty na kupno domu masowo udzielane osobom, które nie miały szansy ich spłacić – ale dla których kredyt hipoteczny był jedyną szansą posiadania domu w ogóle. To one stanowiły zabezpieczenie obligacji, którym Amerykanie powierzyli swoje emerytury, ubezpieczenia i oszczędności.

Mimo globalnej katastrofy amerykański sektor finansowy nie poniósł większych konsekwencji. Wielu Amerykanów miało za złe administracji Obamy, że w czasach finansowej zapaści na gigantyczną skalę ratował wielkie banki i przemysł samochodowy (General Motors i Chrysler), gdzie wpompował 80 miliardów dolarów (administracja twierdzi, że w ten sposób uratowano półtora miliona miejsc pracy). To tu zaczyna się fenomen wyborców, którzy z równą pasją głosowali na Obamę, jak i – osiem lat później – na Trumpa.

Barack Obama pierwszym czarnym prezydentem (4 listopada 2008)

Chociaż prawica okrzyknęła go socjalistą, a lewica zarzucała mu, że jest nie dość postępowy, zwycięstwo Baracka Obamy w wyborach prezydenckich w 2008 roku dało nadzieję nie tylko Afroamerykanom.

Świeżo upieczony senator z Illinois porwał Amerykę charyzmą i siłą przebicia, której ani republikański establishment, ani konserwatywni wyborcy nie byli w stanie mu darować. Obama, amerykański kaznodzieja i kosmopolita w jednym, zmienił sposób, w jaki mówią politycy. Jako prezydent wierzył w polityczny kompromis. Jego dziedzictwo to osiem lat stabilnej administracji i kilka spektakularnych sukcesów legislacyjnych (patrz niżej), ale również oskarżenia z lewa, że zasadniczo kontynuuje amerykański imperializm (i nie zlikwidował obozu w Guantanamo na Kubie, choć zamknięcie go miało być pierwszym zadaniem w jego kadencji).

Popęda: Wielki powrót Guantanamo

Amerykanie dostają służbę zdrowia (23 marca 2010)

Paradoksalnie, Affordable Care Act jest projektem republikańskim, pierwotnie wdrożonym przez gubernatora Mitta Romneya w Massachusetts – bardzo zachowawczą modyfikacją obecnego systemu służby zdrowia, gdzie prywatny sektor dyktuje ceny. Nowy system zasadniczo polega na tym, że rząd dokłada się do kosztów prywatnego ubezpieczenia i w pewnym stopniu kontroluje ceny składek, a ubezpieczyciele nie mogą odmówić wystawienia polisy np. ze względu na wiek lub stan zdrowia. Ustawa, okrzyknięta Obamacare, zawierała przepis, że ubezpieczenie musi mieć każdy, kto nie chce zapłacić kary przy rozliczeniu podatkowym następnego roku. Partia Republikańska wykorzystała to antyamerykańskie ograniczanie wolności i podatkowy przymus, żeby zmobilizować wyborców do buntu.

Tyle masz praw, ile pieniędzy

czytaj także

Tyle masz praw, ile pieniędzy

Kim Phillips-Fein

Program Obamacare ruszył nie bez kontrowersji i przeszkód (w pierwszych dniach oficjalna strona nie wytrzymała napływu aplikacji), a przymus posiadania ubezpieczenia zdrowotnego został zniesiony, gdy republikanie przejęli władzę w 2016 roku. Z tego i wielu innych powodów program nadal nie funkcjonuje poprawnie, lecz faktycznie przyniósł – nawet jeśli chwilowo – sensowne ubezpieczenie zdrowotne milionom Amerykanów, często tym, którzy najbardziej przeciw niemu pomstują.

Wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej (20 kwietnia 2010)

Do największego wycieku ropy w historii USA doszło na należącej do BP platformie wiertniczej Deepwater Horizon u wybrzeży Luizjany. Wybuch zabił 11 osób i ranił 17, a płonąca platforma zatonęła w Zatoce Meksykańskiej. Strumień ropy lał się do morza przez trzy miesiące. Do tego czasu do zatoki wyciekło ponad cztery miliony baryłek ropy. Katastrofa zniszczyła środowisko naturalne, zabijając między innymi setki tysięcy żółwi i delfinów. Ucierpiał przemysł rybny i turystyczny.

Powołana przez prezydenta Obamę komisja orzekła, że wybuch był rezultatem systematycznych zaniedbań kierownictwa BP i jego kontraktorów. Administracja Obamy znacznie ograniczyła wiercenia przybrzeżne, ale rząd Trumpa pracuje nad uchyleniem tych ograniczeń.

Tea Party, czyli odrodzenie populistycznej prawicy (2 listopada 2010)

I want my country back – chcę odzyskać mój kraj! To jedno z zawołań Tea Party, prawicowego ruchu animowanego i finansowanego przez miliarderów pokroju braci Koch. Jego osiągnięciem była najwyższa frekwencja w wyborach do Kongresu od 1948 roku. Dwa lata po wielkim zwycięstwie Obamy nowa fala konserwatystów przejęła Izbę Reprezentantów i wiele urzędów w kraju.

Jak nie strzelałem do Kim Dzong Una, czyli witamy w Atlancie!

Teoretycznie platformą Tea Party była „odpowiedzialna polityka fiskalna”, cięcia budżetowe i zmniejszanie długu publicznego. W praktyce ruch niemal wyłącznie białych Amerykanów miał problem z czarnym prezydentem i zmieniającą się demografią, tzw. brązowieniem Ameryki – coraz mniejszą liczbą białych dzieci. Tea Party to doświadczenie generacyjne i geograficzne; ta retoryka pasuje starszym białym Amerykanom poza wielkimi miastami, w tzw. sferze przelotowej, oraz młodym mężczyznom z wysokim testosteronem i niższym wykształceniem. Większość wyborców Tea Party świetnie się odnajduje jako wyborcy Trumpa.

Ruch Occupy Wall Street (17 września 2011)

Zapoczątkowany wokół kanadyjskiego magazynu AdBusters ruch Occupy Wall Street jest najbardziej znany ze swojej prawie rocznej okupacji parku Zuccotti przy nowojorskiej giełdzie na Wall Street. Jako progresywna przeciwwaga dla Tea Party cieszył się sympatią lewicowych intelektualistów i artystów. To Occupy stworzyło nośne rozróżnienie między jednym procentem najbogatszych a pozostałymi 99%, skandując: We are the 99%!. Protest wymierzony był w korupcję Wall Street, która z kolei korumpuje waszyngtońską politykę, i przeciw nierównościom ekonomicznym. Warto podkreślić, że ruch Occupy narodził się w trzecim roku prezydentury Obamy, którego administracja okazała się zbyt centrowa dla odbudowującej się amerykańskiej lewicy.

Piętnowany za brak konkretnego programu, co część obserwatorów interpretowała jako jego siłę, ruch sprowokował dyskusje o nierównościach ekonomicznych, z powodzeniem wprowadzając ten temat do politycznego mainstreamu. Chaotyczna energia Occupy znalazła ujście w kampani prezydenckiej demokratycznego socjalisty i senatora ze stanu Vermont, Berniego Sandersa z 2016 roku i obecnej, które „odczarowały” socjalizm i znacząco przepchnęły Partię Demokratyczną na lewo.

Kolorado i Waszyngton legalizują rekreacyjną marihuanę (6 listopada 2012)

Proces dekryminalizacji marihuany w Stanach Zjednoczonych zajął lata i jeszcze nie jest zakończony. W 1996 roku Kalifornia zalegalizowała medyczną marihuanę, legalną dzisiaj w większości stanów i przepisywaną na wszystko – od jaskry do ataków paniki.

Kolejne stany legalizują zioło, a „dobrzy ludzie nie palą marihuany”

W 2012 stany Kolorado i Waszyngton zalegalizowały marihuanę rekreacyjną, która obecnie jest legalna także w Kalifornii, Newadzie, Oregonie, na Alasce, w Maine, Vermont, Illinois, Michigan, Massachusetts i w Dystrykcie Kolumbii. Kolejne stany – Arizona, Nowy Meksyk, New Jersey, Floryda i Nowy Jork – będą miały szansę zalegalizować rekreacyjną marihuanę w listopadzie tego roku. Na poziomie federalnym marihuana pozostaje nielegalna – tak medyczna, jak i rekreacyjna.

Totalna inwigilacja – materiały Edwarda Snowdena (5 czerwca 2013)

Najsłynniejszy na świecie sygnalista, Edward Snowden, pracował jako kontraktor CIA dla Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (National Security Agency). Zrozumiawszy rozmiar inwigilacji, jaki agencja stosuje na obywatelach USA, Snowden skopiował olbrzymią ilość dokumentów, wjechał z kraju i zaaranżował spotkanie z dziennikarzami „Guardiana” w Hongkongu. Wkrótce „Guardian” i „Washington Post”, a za nimi inne gazety, zaczęły publikować materiały z największego wycieku ściśle tajnych dokumentów w historii amerykańskiego rządu.

Pierwszy artykuł w „Guardianie” ujawnił istnienie potężnego programu inwigilacji, zbierającego dane klientów giganta telekomunikacyjnego Verizon; agencja miała dostęp do metadanych wszystkich rozmów telefonicznych w Ameryce. Inny program dawał agencji dane klientów wielkich firm internetowych; kolejny pokazywał, jak USA przy współpracy koncernów technologicznych szpiegują rządy innych państw, w tym sojuszników.

Snowden: Mamy obowiązki, które wykraczają poza narodowe zobowiązania

Snowden – obecnie w Moskwie, gdzie przyjął rosyjski azyl – rozpoczął wielką dyskusję nad masową rządową inwigilacją obywateli. Dyskusja trwa do dziś.

Zamieszki na tle rasowym w Ferguson (9 sierpnia 2014)

Bezpośrednią przyczyną zamieszek w Ferguson w stanie Missouri była śmierć Michaela Browna, nieuzbrojonego nastolatka zastrzelonego przez białego policjanta. Protesty na przedmieściach St. Louis trwały całymi tygodniami i rozpoczęły wielką publiczną debatę na temat systemowego rasizmu w interakcjach z policją. Przypadek Michaela Browna nie jest odosobniony: w 2019 roku policja zastrzeliła 209 osób. Jednym z rezultatów wydarzeń w Ferguson jest ruch Black Lives Matter, jednoczący młodych czarnych aktywistów i obecny w internecie. Innym są kamery noszone przez policjantów na ciele – coraz częściej wymagane w czasie interakcji z obywatelami. Prezydent Trump słynie jednak ze swojej pobłażliwości wobec policji i wojskowych, którym zapowiedział, że „wcale nie muszą być tacy mili” dla podejrzanych.

Legalizacja małżeństw homoseksualnych (26 czerwca 2015)

Pod względem ekonomicznym od kadencji Billa Clintona trudno mówić o jakichkolwiek postępach. Ostatnie dziesięciolecia były natomiast czasem awansu „polityki tożsamości”, czyli otwierania się polityki na mniejszości, głównie seksualne i rasowe. Zaskakującym sukcesem tych lat była społeczna normalizacja gejów i lesbijek, jak i całej kultury homoseksualnej. Procesy te przebiegły naturalnie i podskórnie.

Obama o małżeństwach LGBT: Ameryka może być dumna

Ich zwieńczeniem była decyzja Sądu Najwyższego z czerwca 2015 legalizująca małżeństwa homoseksualne na poziomie federalnym. Mimo ogromu entuzjazmu w społeczeństwie backlash na prowincji okazał się potężny, a sukces heteronormatywnego populizmu Trumpa jest jednym z jego wyrazów.

Śmierć sędziego Sądu Najwyższego Antonina Scalii (13 lutego 2016)

A właściwie nie sama śmierć, tylko to, co z nią zrobił ówczesny i obecny lider większości republikańskiej w Senacie, Mitch McConnell. Szef Senatu odmówił rozpoczęcia przesłuchań kandydata wytypowanego przez prezydenta Obamę, który miał być następcą konserwatywnego Antonina Scalii w dziewięcioosobowym Sądzie Najwyższym. McConnell oznajmił, że Senat nie weźmie pod uwagę żadnej kandydatury i poczeka – to bez precedensu – na rezultat wyborów prezydenckich.

Jak prawica przejmuje amerykańskie sądy

Konieczność wybrania konserwatywnego sędziego na miejsce Scalii była podstawą niechętnego i opieszałego mariażu między Donaldem Trumpem a Partią Republikańską. Dla Trumpa okazała się kartą przetargową tak silną, że jeszcze jako kandydat wypuścił listę nazwisk konserwatywnych sędziów, których jako prezydent wziąłby pod uwagę. To właśnie ta lista, przygotowana i zatwierdzona przez konserwatywne Towarzystwo Federalistów (Federalist Society for Law and Public Policy Studies), zdecydowała o poparciu amerykańskich ewangelików dla Trumpa.

Donald Trump zostaje prezydentem USA (11 listopada 2016)

12 listopada 2016 roku Ameryka obudziła się w świecie postprawdy. „Washington Post” prowadzi rejestr kłamstw i fałszywych informacji, które wychodzą z ust prezydenta Trumpa – przez nieco ponad 1 tys. dni prezydentury doliczył się 15 413 nieprawdziwych albo wprowadzających w błąd informacji.

Od momentu objęcia urzędu przez Trumpa USA wycofały się z paryskiego porozumienia klimatycznego dotyczącego hamowania zmian klimatu przez zmniejszanie emisji gazów cieplarnianych. Trump mianował niemal 200 konserwatywnych sędziów, zablokował imigrację z wybranych krajów muzułmańskich, przejął kontrolę nad Departamentem Sprawiedliwości i radykalnie zmienił politykę zagraniczną USA w stosunku do Europy i na Bliskim Wschodzie, a ostatnio zaprowadził USA na skraj wojny z Iranem.

Sasnal: Amerykanie przestraszyli się tego, co zrobili [rozmowa]

Ameryka ogłasza narodowy kryzys opioidowy (26 października 2017)

Poszukiwanie bezpiecznego środka przeciwbólowego nie jest nowością. Tak właśnie w 1874 roku wynaleziono heroinę, którą na początku XX wieku można było kupić w USA bez recepty. Najnowszym cudownym antidotum na ból okazał się OxyContin, wypuszczony na rynek w 1996 roku przez firmę Purdue Pharma.

W ciągu ostatnich 20 lat OxyContin zabił minimum 400 tysięcy ludzi, tworząc wielkie ogniska uzależnień w tzw. pasie rdzy (Pensylwania, Zachodnia Wirginia, Ohio) i na południowym zachodzie (np. Nowy Meksyk). 26 października 2017 prezydent Trump ogłosił narodowy kryzys.

Po wielu latach prawnikom i poszkodowanym udało się zebrać wystarczająco wewnętrznych dokumentów firmy, żeby pokazać, że Purdue była świadoma, że ich produkt prowadzi do błyskawicznych uzależnień i śmierci. Mimo to firma latami wdrażała wyrafinowane techniki agresywnej sprzedaży leku w jak najsilniejszych dawkach, głównie przez budowanie relacji między przedstawicielami handlowymi i lekarzami.

Farmaceutyczny gigant oskarżony o wywołanie fali śmiertelnych przedawkowań

Purdue należy do Sacklerów, jednej z najbogatszych rodzin w Ameryce. Rodzina trzyma się w cieniu, celebrując swój sukces przez dotacje dla najsłynniejszych muzeów na świecie (Guggenheima i Metropolitan w Nowym Jorku, Tate Modern w Londynie), gdzie można zobaczyć nazwisko SACKLER w ciężkim złocie. To samo dotyczy wielu szkół (Columbia, Yale, Cornell) oraz szpitali. Dopiero niedawno się okazało, że rodzina – która dotychczas kreowała się na tylko nominalnych szefów koncernu, niezaangażowanych w procesy biznesowe, decyzje i strategie firmy – brała pełny i świadomy udział w budowaniu imperium bólu.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Agata Popęda

| Korespondentka Krytyki Politycznej w USA
Dziennikarka i kulturoznawczyni, korespondentka Krytyki Politycznej w Waszyngtonie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.